Poznacie ich po ich owocach!

P

Szczęść Boże! Dzisiaj o przymierzu człowieka z Bogiem i o tym, jakie to przymierze przynosi owoce. Zapraszam do refleksji i serdecznie pozdrawiam!
            Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Środa 12 tygodnia zwykłego, rok I,
do czytań:  Rdz 15,1–12.17–18;  Mt 7,15–20
Wielkim ciepłem i miłością brzmią słowa, jakie Pan dziś kieruje do Abrama. Zapowiedź wielkiej nagrody, zachęta do porzucenia obaw, zapowiedź potomka i w ogóle – bardzo licznego potomstwa; obietnica przekazania na własność bogatej i żyznej krainy… Jakże wiele Bóg obiecał dać Abramowi! I – jak dobrze wiemy z lektury Pisma Świętego – wszystko to rzeczywiście dał.
Tego właśnie dotyczyło przymierze, jakie dziś Bóg zawarł z Abramem. Ale przecież przymierze zawiera w sobie zobowiązanie i obdarowanie wzajemne! Bóg zobowiązał się tak sowicie obdarować Abrama. A co Abram dał swemu Bogu? Co mu obiecał? Do czego się zobowiązał? Nic o tym nie słyszymy w dzisiejszym pierwszym czytaniu!
Rzeczywiście bowiem – Bóg nie oczekiwał od Abrama żadnych darów, bo i cóż mógłby Mu on dać? Dlatego sprawia, że Abram zapada w głęboki sen, jakby w ten sposób symbolicznie wyłączając go na ten moment, kiedy on miałby coś obiecywać, czy deklarować. Przymierze z Bogiem bowiem polega na tym, że to właśnie Bóg obdarowuje jako Ten, który jest w stanie cokolwiek dać. Człowiek ma po prostu uwierzyć! Uwierzyć całym sercem! I całym sercem – wdzięcznym sercem – przyjąć dar z ręki Bożej! Ma postępować zgodnie z wolą Bożą, ale to nie dla dobra Pana Boga, tylko dla swojego własnego dobra.
Oto, na czym polega przymierze z Bogiem. Człowiek ma przyjąć z ręki Bożej dary, które są mu ofiarowane z miłości. Ma uwierzyć w moc Bożą i zwyczajnie przyjąć dary! I postępować po myśli Bożej. To właśnie takie przymierze zawarł dziś Bóg z Abramem, potwierdzając je symbolicznym gestem przejścia pomiędzy połowami zwierząt, który to gest w tamtych czasach oznaczał, iż jeśli któraś ze stron nie dotrzyma warunków przymierza, to czeka ją taki los, jak los tychże zwierząt.
Przymierze, jakie Bóg zawarł z Abramem, polega więc na tym, że to Bóg obdarowuje, a człowiek ma z wiarą i wdzięcznością przyjąć to, co otrzymuje. I skutkuje owo przymierze tym, iż to człowiek na nim zyskuje, a Bóg – w wymiarze ilościowym, materialnym – nie zyskuje nic,poza oczywiście radością, jaką zawsze sprawia Mu miłość i wierność ze strony człowieka. Miłość i wierność, jaka wyrazi się w przynoszeniu dobrych owoców, o których Jezus dzisiaj mówi w Ewangelii.
Słuchając zatem dzisiejszych czytań mszalnych, zechciejmy sobie raz jeszcze uświadomić, Kochani, naszą relację do Boga i dysproporcję wręcz niewyobrażalną, jaka istnieje między tym, co Bóg nam daje, a tym, co nam się wydaje, że my Mu dajemy. Bo nam się nieraz wydaje, że jak wypełnimy wolę Bożą, jak ofiarujemy czas na modlitwę, przyjdziemy na Mszę Świętą, przystąpimy do Spowiedzi Świętej, czy Komunii Świętej, to robimy Bogu jakże wielką łaskę i niesamowicie Go obdarowujemy. A w rzeczywistości, w każdym z tych przypadków, to On nas obdarowuje, a my tylko i wyłącznie korzystamy. My wciąż i wciąż – otrzymujemy
Obyśmy nigdy o tym nie zapominali, a dobrze uświadamiając sobie cały ten prawdziwy porządek rzeczy, przynosili dobre owoce, po których będziemy rozpoznawani jako przyjaciele Boga – przyjaciele będący z Nimw stanie przymierza, w stanie bliskości i współpracy.
W tym duchu pomyślmy:
  • Czy zawsze pamiętam o tym, że to Bóg mnie obdarowuje, a nie ja Jego?
  • Czy dziękuję Bogu za to, co mi daje, czy raczej ciągle narzekam, że daje mi za mało?
  • Jak Bóg i inni ludzie mogą mnie poznać i oceniać po owocach mojego postępowania?
Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach!

1 komentarz

  • Przejmujemy wszystko, co Bóg nam zsyła, ale też niektóre sytuacje, zdarzenie wywołują w nas bunt. Często też zadajemy sobie pytanie: dlaczego mnie to spotyka? Myślę, że wynika to z naszej słabej wiary.

    Domowniku nie rozpieszczaj mnie takimi słowami, jesteś wielka, bo pamiętaj mogę wpaść w samouwielbienie. A co do tej przyjaźni, to wiesz, nie będzie to takie proste. Najpierw muszą opaść emocje, a potem zadziałać rozum. Upłynie trochę czasu, nie zakładam, że aż pięć lat, ale wiem, że jestem osobą wybaczającą…

    Pozdrawiam.

    ~Urszula, 2011-06-22 20:27

    komentarza do wpisu x Jacka , dzisiaj nie mam.
    Nie umiem pozbierać myśli, ale i tak się zdarza….

    Urszulo
    Nie rozpieszczam Cię, piszę tylko co myślę.
    Myślę, ze daleko Tobie do samouwielbienia
    Życzę Tobie , by czas przebaczenia nadszedł szybko…
    I by dokonało się ono nie tylko w słowie, ale i w sercu.

    Ja potrzebowałam dużo czasu, ale i kaliber zranienia był ..przemilczę to…
    Urszulo
    uszy do góry, i do przodu 🙂

    Pozdrawiam Was
    Domownik – A

    ~Domownik – A, 2011-06-22 22:20

    Dla mnie straszliwie trudne jest to "po owocach ich poznacie". Trudne bo czasem owoce ładnie/dobrze wyglądają. Wszystko wydaje się być dobrze i pięknie, a potem okazuje się, że to był muchomor… Czasem chyba owoc musi dojrzeć, żeby można było zobaczyć czy jest wartościowy. A jak zje się ten czerwony w kropki to odtruwanie bywa bardzo trudne… ale radość jaka 🙂

    ~Karolina (KB), 2011-06-23 15:39

    Świetnie, Kochani, że się nawzajem wspieracie dobrym słowem i modlitwą. To są też dobre owoce – waszej wiary i dobrego serca! A co do tego, że zasada ta jest trudna, to proszę nie zapominać, że w naszym ogródku to nie tylko my uprawiamy. Prawdziwym Ogrodnikiem jest Jezus, a my Mu jedynie pomagamy. Pozdrawiam i dziękuję za piękne i głębokie wypowiedzi!

    ~Ks. Jacek, 2011-06-24 21:42

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.