Prosimy Cię, Panie, o łaskę przebudzenia!

P

Szczęść Boże! Kochani, pozostajemy od kilku (a może i więcej) dni w atmosferze Sądu Ostatecznego. Nie po to, żeby się straszyć, ale jasno sobie pewne sprawy uświadomić. W to także wpisuje się nasza dyskusja na temat zabaw andrzejkowych – dyskusja, jak widzę, kontynuowana. Dziękuję serdecznie za nowe wypowiedzi i ośmielam się prosić jeszcze inne Osoby o zajęcie stanowiska. Zauważam, że zasadniczo zgadzamy się w tych ważnych kwestiach.
      Dzisiaj natomiast – prosimy Pana o łaskę przebudzenia dla nas wszystkich! W Celestynowie będziemy się o to modlić na Mszy Świętej wieczornej i w czasie coczwartkowej adoracji, którą mam poprowadzić. Treści zawarte w dzisiejszej homilii będą rozwijane w rozważaniach części światła i części radosnej Różańca Świętego.
                 Gaudium et spes!  Ks. Jacek
Czwartek
34 tygodnia zwykłego, rok II,
do
czytań: Ap 18,1–2.21–23;19,1–3.9a; Łk 21,20–28
CZYTANIE
Z KSIĘGI APOKALIPSY ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA: 
Ja,
Jan, ujrzałem anioła zstępującego z nieba i mającego wielką
władzę, a ziemia od chwały jego rozbłysła.
I
głosem potężnym tak zawołał: „Upadł, upadł Babilon –
stolica. I stała się siedliskiem demonów i kryjówką wszelkiego
ducha nieczystego, i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego i
budzącego odrazę”. 
I
jeden potężny anioł dźwignął kamień wielki jak kamień młyński
i rzucił w morze, mówiąc: „Tak z rozmachem Babilon, wielka
stolica, zostanie rzucona i już się wcale nie znajdzie. I głosu
harfiarzy, śpiewaków, flecistów, trębaczy już w tobie się nie
usłyszy. I żaden mistrz jakiejkolwiek sztuki już się w tobie nie
znajdzie. I terkotu żaren już w tobie nie będzie słychać. I
światło lampy już w tobie nie rozbłyśnie. I głosu oblubieńca i
oblubienicy już w tobie się nie usłyszy: bo kupcy twoi byli
możnowładcami na ziemi, bo twymi czarami omamione zostały
wszystkie narody”. 
Potem
usłyszałem jak gdyby głos donośny wielkiego tłumu w niebie
mówiącego: „Alleluja. Zbawienie i chwała, i moc należą do Boga
naszego, bo wyroki Jego prawdziwe są i sprawiedliwe, bo osądził
Wielką Nierządnicę, co znieprawiała nierządem swym ziemię, i
zażądał, by poniosła karę za krew swoich sług”. I rzekli
powtórnie: „Alleluja”. A dym jej wznosi się na wieki
wieków. I mówi mi: „Napisz: «Błogosławieni, którzy są
wezwani na ucztę Godów Baranka»”.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę
otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest
bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry;
ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach,
niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się
spełniło wszystko, co jest napisane.
Biada
brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na
ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich
zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie
deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. 
Będą
znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów
bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą
ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem
moce niebios zostaną wstrząśnięte. 
Wtedy
ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i
chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście
głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.
Upadł,
upadł Babilon – stolica. I stała się siedliskiem demonów i
kryjówką wszelkiego ducha nieczystego, i kryjówką wszelkiego
ptaka nieczystego i budzącego odrazę

Tak
– upadł, upadł Babilon… Upadnie, upadnie też każda inna
potęga, która od Boga się odwróciła, która Bogu się
sprzeciwiała – każda
potęga grzechu,

której się może wydawało, że jest niepokonana,
wieczna,
pewna zwycięstwa… Apokaliptyczny Babilon to symbol
wszelkiej potęgi zła

– potęgi, która tego dnia okaże się garścią prochu.

Oto
jeden z aniołów ogłasza:Tak
z rozmachem Babilon, wielka stolica, zostanie rzucona i już się
wcale nie znajdzie. I głosu harfiarzy, śpiewaków, flecistów,
trębaczy już w tobie się nie usłyszy. I żaden mistrz
jakiejkolwiek sztuki już się w tobie nie znajdzie. I terkotu żaren
już w tobie nie będzie słychać. I światło lampy już w tobie
nie rozbłyśnie. I głosu oblubieńca i oblubienicy już w tobie się
nie usłyszy: bo kupcy twoi byli możnowładcami na ziemi, bo twymi
czarami omamione zostały wszystkie narody
!
A
na gruzach owej zwyciężonej potęgi rozlegnie się głos wielkiego
tłumu: Alleluja!
Zbawienie
i chwała, i moc należą do Boga naszego, bo wyroki Jego prawdziwe
są i sprawiedliwe, bo osądził Wielką Nierządnicę, co
znieprawiała nierządem swym ziemię, i zażądał, by poniosła
karę za krew swoich sług
!
Podobną
wizję Jezus przedstawia w Ewangelii: Jerozolima
będzie deptana przez pogan, będzie oblegana i spustoszona,

a na niebie i ziemi pojawią się znaki, obwieszczające przyjście
Pana. Wszystkie te znaki będą niosły wielką grozę. Jednak
ci, którzy Panu zaufali, w tym dniu dostąpią zbawienia.

Jezus dzisiaj właśnie do nich mówi: A
gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie
!
Domyślam
się, co w tej chwili mógłbym usłyszeć z ust wielu osób,
zwłaszcza młodych i „nowoczesnych”: a
to nas Ksiądz postraszył! Nic, tylko się bać!

Jakieś
bajeczne wizje, jakieś sceny grozy

W dzisiejszych horrorach są lepsze – bardziej trzymają w
napięciu. A temu, kto te teksty tworzył dwa tysiące lat temu,
trochę nie za bardzo wyszło… Trudno
się tego bać!
Kochani,
nawet jeżeli w ten sposób tego się nie mówi, to jednak wiele osób
żyje tak, jakby właśnie w ten sposób patrzyło na tę sprawę.
Zresztą, teksty te także w liturgii pojawiają się nie
aż tak często, zwłaszcza w końcówce roku liturgicznego

I wtedy o tych sprawach mówimy, natomiast na co dzień nie myśli
się o tym, że
będzie jakiś koniec, że będzie jakiś sąd,

że wszystko kiedyś naprawdę znajdzie swoje rozstrzygnięcie…
A
jednak będzie! To wszystko przyjdzie! Trzeba w to uwierzyć!

Trzeba
w to wreszcie uwierzyć!

Bo
prawdziwy dramat będzie wówczas, kiedy ktoś przekona się o tym
dopiero
wtedy, kiedy to przyjdzie.
Tyle,
że wtedy
będzie już
za
późno! Spełnią się bowiem
z
całą rozciągłością w
owym dniu słowa
porzekadła, iż ten
się śmieje naprawdę, kto się śmieje ostatni

Kochani,
mówmy o tym, rozmawiajmy w rodzinie, wśród przyjaciół…
Naprawdę! Kiedy bowiem przyjdzie nam – nam
wszystkim, bez wyjątku!

– stanąć na Sądzie Bożym i zdać sprawę ze swego włodarstwa,
to nie będzie wówczas tłumaczenia, że
się o tym nie wiedziało, że się nie słyszało,
że
się nie miało czasu tym zająć
Niestety,
tak zapewne będzie się tłumaczyło wielu, którzy dzisiaj żyją
tak, jakby Boga nie było, jakby prawda o Nim – podobnie, jak
prawda o szatanie – była
jedną
wielką
bajką.
Żeby nie powiedzieć – bujdą…
Tak jednak
dzisiaj wielu
żyje – beztrosko,
bez sensu, głupio i pusto, z dnia na dzień,

przykuci do spraw ziemskich, zajęci swoimi biznesami, zapatrzeni w
czubek własnego nosa, pędzący za wczorajszym dniem, ciągle
spóźnieni, spoceni, zdyszani,

zajęci, zajęci, tak bardzo zajęci…

przyjdzie ten dzień!
Wtedy
trzeba się będzie zatrzymać… Nie będzie innego wyjścia. Wtedy
już się nie będzie biegło, bo
nie będzie dokąd.

Wtedy trzeba będzie właśnie spojrzeć wstecz – na całe swoje
dotychczasowe życie… I co się wtedy zobaczy? Garstkę
prochu?

Tylko jak z nią stanąć na Sądzie i udawać, że to złoto? Tam
się już udawać nie da.
Dlatego
prosimy Cię, Panie, dla tych wszystkich – dla
nas wszystkich!

– o jakieś wielkie przebudzenie! Tak
– o przebudzenie!
Zrób
coś, Panie Jezu, takiego, co poruszy serca: nie
wiem – cokolwiek!

Potrząśnij mocno, walnij
w głowę jedną i drugą, żeby się klepki poprzestawiały i żeby
ludzie zaczęli wreszcie trzeźwo myśleć, a nie żyli jak w jakimś
amoku!

Niech
Twoja obietnica, że moce
niebios zostaną wstrząśnięte

– już teraz się spełni w każdym przypadku, w którym jest taka
potrzeba. Już
teraz, Panie, potrząśnij skamieniałymi sercami, otwórz zamknięte
umysły, odblokuj trzeźwe myślenie!
Prosimy
Cię, Panie, o łaskę przebudzenia! 

7 komentarzy

  • Czytając dzisiejsze czytania, nasuwa się pytanie, czym my żyjemy na co dzień, czy jest to materiał na wieczność? Czy taplamy się w błotku jakieś kałuży czy też chcemy zanurzyć się w oceanie. Gdy nadejdą te znaki będziemy sparaliżowani. Już nie będzie czasu na nic. Dlatego też jeśli chcemy znaleźć źródło, musimy iść do góry, pod prąd. Przedzierajmy się,szukajmy, nie ustępujmy. Królestwo Boże jest pośród nas, a każdy dzień przybliża dzień powtórnego przyjścia Chrystusa. Żyjmy jak w biały dzień, wtedy ów dzień na pewno nas nie zaskoczy.

  • Co do Andrzejek czuję się wywołana do tablicy przez Księdza. Każdy powód do tego, aby się pobawić może być dobry więc, dlaczego akurat tego dnia nie świętować. Pytanie tylko co się świętuje i jak. W Piśmie Świętym jest napisane, że mamy nie wróżyć. Tutaj sprawa jest jasna więc. Skoro Pan Bóg mówi nie wróżyć to mówi to z jakiegoś powodu i akurat On wie co mówi. Ja wiem też, że Diabeł jest bardzo podstępny. Gdyby działał tak, że przychodzi w słupie ognia, z widłami i rzucał piorunami w nas to nikt by na to nie poszedł. On działa podstępnie przez pozornie dobre rzeczy. Polecam wszystkim przeczytać "listy starego diabła do młodego". Tam to jest pięknie opisane. Ja uważam, że nie należy ryzykować. Naprawdę bycie pod wpływem Diabła boli, ale nie od razu…a wychodzenie z tego jest długie, bolesne i czasem naprawdę trudne. Dlatego trzymajmy się mocno i blisko Pana bo naprawdę warto… Karolina

  • ""Tak – o przebudzenie!Zrób coś, Panie Jezu, takiego, co poruszy serca: nie wiem – cokolwiek! Potrząśnij mocno, walnij w głowę jedną i drugą, żeby się klepki poprzestawiały i żeby ludzie zaczęli wreszcie trzeźwo myśleć, a nie żyli jak w jakimś amoku!"" właśnie za to przebudzenie dziękuje. dziękują za ciągłą obecność w moim życiu. co prawda trochę czasu upłynęło ale dzięki "potrząśnięciu" Pana przemyślałam wiele spraw i się z tego cieszę.

    "CZYM MY ŻYJEMY?" trafione pytanie! sama się ostatnio coraz częściej zastanawiam czym ja żyję?czy to dobro co teraz się dzieje w moim życiu małymi kroczkami i w ciszy mojego świata dzieje się bez powodu?czy może po to by za jakiś czas jak już będe mniej czujna żeby rozsypać się z wielkim hukiem? często jak mam jakiś słabszy dzień to boję się że wszystko co mam, co dał mi Pan mogę zaraz stracić.stracić z hukiem…do góry się piąć jest bardzo trudno ale spaść z niej można w sekundę.
    troszke namieszałam w swoim wpisie ale trudno…pozdrawiam jadźka

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.