Wiara to osobiste spotkanie z Jezusem!

W
Szczęść
Boże! Serdecznie pozdrawiam z Wigier – i znad Wigier. Z
miejscowości Wigry, gdzie nad jeziorem Wigry znajduje się poletko
namiotowe, na którym się zatrzymaliśmy na dzisiejszą noc. Jak
zostałem zapewniony wczorajszym telefonem przed północą, Marek
dzisiaj do nas dotrze i będzie z nami płynął. Czekamy zatem…
A
wczoraj dotarliśmy do miejscowości Płaska za Augustowem, gdzie od
lat zaczynamy nasze spływy, korzystając z życzliwości Państwa
Izabeli i Jarosława Szczęsnych, właścicieli karczmy Starożyn. Od
nich wypożyczamy kajaki i sprzed ich stanicy ruszamy Kanałem
Augustowskim, aby po dotarciu do miejscowości Sucha Rzeczka
przewieźć kajaki właśnie nad Wigry. I stąd już wpływamy
dzisiaj na Czarną Hańczę, którą będziemy przemierzać przez dwa
najbliższe dni. Dzisiejsze nasze kajakowanie planujemy zakończyć w
miejscowości Frącki, na polu namiotowym Państwa Milewskich.
Pogoda
wczoraj była wymarzona – nie było za gorąco, niebo to w słońcu,
to lekko przychmurzone… Naprawdę, nie odczuwało się zmęczenia.
Dzisiaj zapowiada się podobnie. Niech Pan będzie uwielbiony za swe
rozliczne dary! Za tę pogodę – i za to piękno przyrody, którym
nie sposób się nie zachwycać, kiedy się przemierza kolejne etapy
drogi… Jest to też wspaniała okazja do osobistej modlitwy w
wielkiej ciszy. Właśnie dlatego od kilku lat sam płynę kajakiem,
aby móc się tą ciszą napawać… Zapewniam, że także o Was będę
dziś z Panem rozmawiał…
Serdeczną
modlitwą ogarniam dziś Państwa Katarzynę i Rafała Szewczaków w
trzecią rocznicę zawarcia Sakramentu Małżeństwa, życząc Im
pięknego przeżywania małżeństwa i rodzicielstwa – bo niedawno
Pan pobłogosławił Ich parą cudownych Bliźniaków. Niech Im Pan
dalej jak najobficiej błogosławi, a ja przy okazji dziękuję
Rafałowi za Jego wypowiedzi na naszym blogu.
Z
najlepszymi życzeniami, wspartymi modlitwą, spieszę dziś także
do zaprzyjaźnionej ze mną Pani Ewy Olender, z okazji urodzin. Pani
Ewa jest Mamą Lektora Szymona i bardzo dzielnie wspierała naszą
działalność „młodzieżową” w Celestynowie. Dziękuję za to
i wyrażam radość, że Pani Ewa – wraz z całą Rodziną –
włącza się nadal w nasze inicjatywy i wyjazdy. Niech Pan udzieli
Jej obfitości swoich darów!
Gaudium
et spes! Ks. Jacek
Wspomnienie
Św. Bernarda, Opata i Doktora Kościoła,
do
czytań: Ez
34,1–11; Mt
20,1–16a
CZYTANIE
Z KSIĘGI PROROKA EZECHIELA:
Pan
skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, prorokuj o
pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan
Bóg: «Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż
pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem,
odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże
owiec nie paśliście, słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej
nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie
sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z
przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły
się owce moje, bo nie miały pasterza, i stały się żerem
wszelkiego dzikiego zwierza polnego. Rozproszyły się, błądzą
moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku, i po
całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie
pytał i nikt ich nie szukał».
Dlatego
wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: «Przecież owce moje stały
się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu
zwierzęciu polnemu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali
owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich
owiec».
Dlatego
wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: Tak mówi Pan Bóg: «Oto
jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę
kres pasterzowaniu ich, a pasterze nie będą paść samych siebie,
wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za
żer».
Albowiem
tak mówi Pan: «Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał
o nie pieczę»”.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO
MATEUSZA:
Jezus
opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: „Królestwo
niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym
rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z
robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
Gdy
wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na
rynku bezczynnie, i rzekł do nich: «Idźcie i wy do mojej winnicy,
a co będzie słuszne, dam wam». Oni poszli. Wyszedłszy ponownie
około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Gdy
wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i
zapytał ich: «Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?»
Odpowiedzieli mu: «Bo nas nikt nie najął». Rzekł im: «Idźcie i
wy do winnicy».
A
gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy:
«Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od
ostatnich aż do pierwszych». Przyszli najęci około jedenastej
godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli,
że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
Wziąwszy
go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: «Ci ostatni jedną
godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili
ciężar dnia i spiekoty». Na to odrzekł jednemu z nich:
«Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś
się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu
dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę?
Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?»
Tak
ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.
Na
temat osoby i świętości dzisiejszego Patrona tak mówił Papież
Benedykt XVI na Audiencji generalnej w Watykanie, w dniu
21
października 2009
roku:
„Dziś
chciałbym mówić o
Świętym
Bernardzie z Clairvaux,

nazywanym „ostatnim z Ojców Kościoła”, ponieważ w XII wieku
raz jeszcze odnowił i uobecnił wielką teologię Ojców. Nie znamy
szczegółów jego dzieciństwa; wiemy jednak, że urodził
się w 1090 roku w Fontaines we Francji,

w dość zamożnej rodzinie wielodzietnej. Jako młodzieniec wyróżnił
się w nauce tak zwanych sztuk wyzwolonych – zwłaszcza gramatyki,
retoryki i dialektyki. […]
Dojrzewał
w nim powoli zamiar podjęcia życia zakonnego.
W
wieku około dwudziestu lat wstąpił
do Cîteaux – nowej fundacji monastycznej,
lżejszej
od starych i czcigodnych ówczesnych klasztorów, jednocześnie
jednak bardziej
wymagającej, gdy chodzi o praktykowanie rad ewangelicznych.
Kilka
lat później, w 1115 roku,
Święty
Stefan Harding, trzeci opat Cîteaux wysłał
Bernarda do założenia klasztoru w Clairvaux.
Tu
młody opat, który miał zaledwie dwadzieścia
pięć
lat, mógł wydoskonalić swoje pojęcie życia monastycznego i
zaangażować się we wcielanie go w życie.
Widząc
dyscyplinę panującą w innych klasztorach, Bernard zdecydowanie
podkreślał konieczność
życia wstrzemięźliwego i umiarkowanego tak przy stole, jak i w
stroju i w zabudowaniach klasztornych, zalecając utrzymanie i troskę
o ubogich.

Tymczasem wspólnota w Clairvaux rosła wciąż liczebnie i mnożyła
swoje fundacje.
W
owych latach, przed rokiem 1130, Bernard
prowadził bogatą korespondencję z wieloma osobami,

zarówno ważnymi, jak i skromnej kondycji społecznej. Do licznych
listów
z tego okresu należy dodać równie liczne
kazania,
a także
sentencje
i
traktaty.
[…]
Od
roku 1130 zajmował się wieloma
poważnymi sprawami Stolicy Apostolskiej i Kościoła,

dlatego coraz częściej musiał opuszczać swój klasztor, a czasami
i Francję. Założył też kilka klasztorów żeńskich. […]

Swoje
pisma polemiczne skierował przede wszystkim przeciwko
Abelardowi, wielkiemu myślicielowi,

który zapoczątkował nowy sposób uprawiania teologii, wprowadzając
dialektyczno – filozoficzną metodę konstruowania myśli
teologicznej. Innym frontem, na którym walczył Bernard, była
herezja
katarów, którzy gardzili materią i ludzkim ciałem, pogardzając
tym samym Stwórcą.

On natomiast czuł się w obowiązku występować
w obronie Żydów,

potępiając oraz bardziej szerzące się nawroty antysemityzmu. Ze
względu na ten ostatni aspekt jego działalności apostolskiej,
kilkadziesiąt lat później Efraim,
rabin Bonn, oddał Bernardowi przejmujący hołd.
W
tym samym okresie Święty
Opat napisał swoje najsławniejszego dzieła, jak głośne „Kazania
o Pieśni nad pieśniami”. W
ostatnich latach swego życia – zmarł w 1153 roku – Bernard
musiał ograniczyć podróże, nie rezygnując z nich jednak
zupełnie.
Wykorzystał
to do ostatecznego przejrzenia zbioru listów,
kazań
i traktatów.
Na wspomnienie zasługuje książka dość wyjątkowa, którą
ukończył właśnie w tym okresie, w
1145, kiedy jeden z jego uczniów, Bernardo Pignatelli, został
Papieżem,
przyjmując imię Eugeniusz III.

Z tej okazji Bernard, jako ojciec duchowy, skierował do tego swego
syna duchowego tekst zatytułowany „De Consideratione”,
zawierający wskazania,
jak być dobrym
Papieżem.
W
księdze tej, która pozostaje lekturą odpowiednią
dla
Papieży
wszystkich czasów,

Bernard nie mówi jedynie, jak być dobrym Papieżem,
ale ukazuje też głęboką
wizję tajemnicy Kościoła i tajemnicy Chrystusa.

[…]

Chciałbym
się teraz zatrzymać na dwóch głównych aspektach bogatej nauki
Bernarda: dotyczą one Jezusa
Chrystusa i Najświętszej Maryi, Jego Matki.

Jego troska o głęboki i żywotny udział chrześcijanina w miłości
Boga w Jezusie Chrystusie nie wnosi nowych wskazań do naukowego
statusu teologii. Jednakże w sposób bardziej niż zdecydowany opat
z Clairvaux zachęca teologa do kontemplacji i mistycyzmu. Tylko
Jezus – podkreśla Bernard […]
tylko
Jezus jest „miodem w ustach, kantykiem w uchu, radością w sercu”.

Stąd właśnie wziął się tytuł, jaki przyznała mu tradycja –
Doctor
mellifluus
[Doktor
„miodopłynny”]:
jego wysławianie Jezusa Chrystusa „płynie niczym miód”. […]
Dla
Bernarda […]
prawdziwe poznanie
Boga polega

na
osobistym, głębokim doświadczeniu Jezusa Chrystusa i Jego miłości.

I to, drodzy bracia i siostry, dotyczy każdego chrześcijanina:
wiara
to przede wszystkim osobiste, intymne spotkanie z Jezusem,

to doświadczenie Jego bliskości, Jego przyjaźni, Jego miłości…
Tylko
tak nauczyć się można coraz lepiej poznawać Go, miłować i iść
coraz bardziej za Nim. Oby
tak było w przypadku każdego z nas!

[…]
Czasem
chce się rozwiązać podstawowe kwestie na temat Boga, człowieka i
świata
przy użyciu samej tylko siły rozumu.

Święty
Bernard natomiast, mocno opierając się na Biblii i na Ojcach
Kościoła, przypomina nam, że bez
głębokiej wiary w Boga, podsycanej modlitwą i kontemplacją,

intymną relacją z Panem, naszym refleksjom na temat tajemnic Bożych
grozi, że staną
się czczym ćwiczeniem intelektualnym i stracą swą wiarygodność.

[…]
Razem
z Bernardem z Clairvaux my także musimy przyznać, że człowiek
lepiej
szuka i łatwiej znajduje Boga „w modlitwie aniżeli w dyskusji”.

[…]
Chciałbym
zakończyć te refleksje o Świętym
Bernardzie wezwaniami do Maryi, które czytamy w jednym z jego
pięknych kazań: „W niebezpieczeństwach, w niedostatkach, w
niepewnościach – mówi on – myśl
o Maryi, wzywaj Maryję.

Niech Ona nie schodzi z twoich warg, nie opuszcza nigdy twego serca;
i aby otrzymać pomoc Jej modlitwy, nie zapominaj nigdy o przykładzie
Jej życia. Jeśli
idziesz za Nią, nie zboczysz; jeśli modlisz się do Niej, nie
możesz rozpaczać; jeśli myślisz o Niej, nie pomylisz się.

Jeśli Ona cię wspiera, nie upadniesz; jeśli Ona się tobą
opiekuje, nie masz się czego obawiać; jeśli Ona cię prowadzi, nie
zmęczysz się;
jeśli Ona ci sprzyja, dojdziesz do celu”.
Tyle
z katechezy Benedykta XVI.
A
my, słuchając Słowa Bożego przeznaczonego na dzisiejszy dzień w
liturgii Kościoła, słyszymy bardzo ostre oskarżenie, jakie Bóg
przez Proroka Ezechiela kieruje do fałszywych pasterzy,
czyli do
tych, którzy – mówiąc naszym dzisiejszym językiem – chcą na
swojej pasterskiej posłudze zrobić karierę, tak po ludzku się
„dorobić”…
Oczywiście, odbywa się to kosztem tych,
którym winni oni służyć – kosztem zarówno duchowym, jak i
materialnym.
Tacy
fałszywi pasterze po prostu pasożytują na wiernych, korzystają z
ich materialnych darów, nie dając za to posługi, poświęcenia,
pracy, nie wzmacniając ich duchowo,
a jeszcze brutalnie duchowo
niszcząc! Pan surowo upomina takich fatalnych pasterzy, mówiąc
wprost: Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam
moich owiec, położę kres pasterzowaniu ich, a pasterze nie będą
paść samych siebie, wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już
one służyć im za żer». Albowiem tak mówi Pan: «Oto Ja sam będę
szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę»”.
Pan
rzeczywiście troszczy się o swoją Owczarnię, dlatego sam
powołuje jej pasterzy.
Czyni to w sposób wolny, powołując
tych, których sam chce i w sposób, jaki uzna za właściwy. I w
czasie, który sam określi.
Takie – między innymi –
pouczenie wynika z dzisiejszej Ewangelii. On sam także wynagradza
swoich współpracowników – swoją własną miarą. Miara
ta zwykle nie przystaje do ludzkiej miary – jak to również
zostało podkreślone w ewangelicznym pouczeniu. Jednak na tym polega
tajemnica i mądrość Bożego działania. A człowiek tym
bardziej stanie się mądry i jego życie, jego praca będzie
przynosić tym większe owoce,
im bardziej zaufa owej Bożej
mądrości i nawiąże z nią współpracę. Na jakimkolwiek etapie
swego życia – nigdy nie jest na to za późno! Pan
wynagrodzi szczere zaangażowanie człowieka. Taki człowiek nigdy
nie stanie się pasożytem, niszczącym Bożą Owczarnię.
A
o tym, jak bardzo wiele można osiągnąć i jak bardzo wiele dokonać
w Kościele, współpracując z łaską i mądrością Bożą,
najlepiej świadczy ogrom duchowych dokonań dzisiejszego
Patrona, Bernarda z Clairvaux, Doktora „miodopłynnego”…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.