Mądra pedagogia Pawła…

M
Szczęść Boże! Moi Drodzy, dziękuję za wczorajszą dyskusję. Ożywiło się na naszym blogu! A przy okazji dziękuję Księdzu Markowi, bo Jego słówko było – jak można przeczytać – inspiracją dla niektórych refleksji.
        A oto dzisiaj przesyłam najserdeczniejsze życzenia Księdzu Prałatowi Mieczysławowi Lipniackiemu, pierwszemu i wieloletniemu Proboszczowi mojej rodzinnej Parafii, a obecnie – Egzorcyście diecezjalnemu. Ksiądz Prałat przeżywa dzisiaj pięćdziesiątą trzecią rocznicę święceń. Z kolei trzecią rocznicę święceń przeżywa Wychowanek Księdza Prałata, Ksiądz Piotr Jarosiewicz. Życzę obu Kapłanom nieustannego zapału, gorliwości i mocy Bożej!
           Wszystkim życzę pięknego i błogosławionego dnia!
                                    Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wtorek
11 Tygodnia zwykłego, rok I,
do
czytań: 2 Kor 8,1–9; Mt 5,43–48

CZYTANIE
Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO
PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:
Donosimy
wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły
Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowali się bardzo i
skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. Według
możliwości, a nawet – zaświadczam to – ponad swe możliwości
okazali gotowość, nalegając na nas bardzo i prosząc o łaskę
współdziałania w posłudze na rzecz świętych.
I
nie tylko tak było, jakeśmy się spodziewali, lecz ofiarowali
siebie samych najprzód Panu, a potem nam przez wolę Bożą.
Poprosiliśmy więc Tytusa, aby jak to już rozpoczął, tak też
dokonał tego dzieła miłosierdzia względem was.
A
podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę,
we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też abyście
i w tę łaskę obfitowali. Nie mówię tego, aby wam wydawać
rozkazy, lecz aby wskazując na gorliwość innych, wypróbować
waszą miłość. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa
Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was
ubóstwem swoim ubogacić.

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO
MATEUSZA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano:
«Będziesz miłował swego bliźniego», a nieprzyjaciela swego
będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych
nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;
tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ
On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On
zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli
bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć
będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie
tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego
nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec
wasz niebieski”.

Ukazując
hojność Kościoła w Macedonii na rzecz ubogich, Paweł zachęca
wiernych Koryntu do takiej właśnie aktywności, a wręcz – do
współzawodnictwa. Bo przecież współzawodnictwo w dobrem
jest czymś dobrym! Dlatego Paweł pisze do Koryntian: A
podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę,
we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też abyście
i w tę łaskę obfitowali. Nie mówię tego, aby wam wydawać
rozkazy, lecz aby wskazując na gorliwość innych, wypróbować
waszą miłość.
Zauważmy,
że Apostoł nie
potępia Koryntian,

nie wyciąga ich błędów czy chociażby opieszałości we
wspomaganiu potrzebujących, nie czyni takiego oto porównania, że
Macedończycy to są ci lepsi, a Koryntianie to ci dużo gorsi…
Paweł zauważa
i
podkreśla
to dobro,
które
dostrzega w postawie Koryntian i zachęca, aby na tym, co już udało
się im dobrego osiągnąć, niejako dalej budowali! Stąd jego
słowa: abyście
i w tę łaskę obfitowali.

Argumentem
zaś za taką właśnie postawą jest – można by rzec – argument
z „najwyższej półk”i, bo dotyczący postawy samego Jezusa.
Apostoł pisze: Znacie
przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc
bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić.

Doceńmy,
moi Drodzy, wielką mądrość, objawiającą się w takim właśnie
działaniu Pawła, doceńmy jego naprawdę przemyślaną
i sensowną pedagogię…
Bo
czymże jest łatwiej mobilizować ludzi do dobra: tym, że się ich
napiętnuje,
upomni, skrzyczy,
pokaże
się ich wszystkie błędy i to, jak na tle innych beznadziejnie
wypadają, czy właśnie tak, jak czynił Paweł, a więc pokazując
osiągnięte już przez nich dobro

i
zachęcając, by na tym dobru nadal budowali? A do tego jeszcze –
odwołując się do najwyższego
i uznawanego przez wszystkich autorytetu,
jakim w tej konkretnej sytuacji jest Jezus Chrystus.
Przykład
do prowadzenia tego typu rozważnej pedagogii mógł Paweł czerpać
właśnie
od samego Jezusa,

który – jak to słyszeliśmy w Ewangelii – dokładnie takiego
stylu uczył.
Najpierw bowiem
zachęcał
swych
uczniów,
aby dobro, które już
realizują, bardziej jeszcze rozwijali i rozszerzali. Zauważmy te
słowa Jezusa: Jeśli
bowiem
miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć
będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie
tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego
nie czynią?
Jeżeli
Jezus tak formułuje problem, to znaczy, że docenia to, iż Jego
uczniowie już
jednak miłują

i już
innych pozdrawiają.
Ale
teraz chodzi o to, żeby tę swoją postawę rozszerzyli.
A
dlaczego mają tak czynić? I tu znowu mamy ów argument z
„najwyższej półki”, czyli odniesienie się do przykładu
samego Ojca Niebieskiego.

Jak
bowiem
Paweł odniósł się do przykładu Jezusa, tak
Jezus – choć mógłby spokojnie wskazać na siebie samego, co
zresztą czasami czynił – to w tym momencie wskazał
na swego Ojca: Bądźcie
więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz Niebieski.
Myślę,
moi Drodzy, że to dzisiejsze Boże
słowo daje nam wszystkim cenne wskazówki, jak w konkrecie naszej
chrześcijańskiej codzienności samemu
czynić dobro i innych do dobra zachęcać.
Spośród
wielu wskazań i refleksji, jakie się nasuwają, można zapewne
wyodrębnić szczególnie dwie.
Po
pierwsze: nie burzyć wszystkiego i zaczynać od nowa, ale docenić
to, co już się udało

osiągnąć
i na tym dalej
wytrwale budować,
rozwijając
osiągnięte dotychczas dobro. Po drugie: czerpać
wzór

z postawy tych, którzy są prawdziwymi autorytetami, począwszy od
autorytetu samego Boga. A do tego wszystkiego – cierpliwość,
konsekwencja
i
modlitwa
.
Sukces
murowany!
W
tym
kontekście zastanówmy się:

W
jakim celu upominam innych: czy żeby zmobilizować ich do dobra, czy
pokazać ich małość i słabość?

W
jaki sposób upominam innych?

Czy
sam jestem dla innych przykładem i autorytetem, jeśli idzie o
realizację dobra?

A
Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za
tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego,
który jest w niebie…

7 komentarzy

  • "Wezwania do miłości" o. Anthony’ego de Mello:

    Czymże jest miłość? Przyjrzyj się kwiatowi róży. Czy róża może powiedzieć: Zapach mój przeznaczam tylko dla dobrych ludzi, a odmawiam go ludziom niegodziwym? Albo czy możesz sobie wyobrazić lampę, która ukrywa swoje światło przed złymi ludźmi, którzy szukają w nim drogi? Mogłaby to zrobić tylko wtedy, gdyby przestała być lampą. Zauważ, jak naturalnie i bez ograniczeń drzewo udziela swego cienia każdemu człowiekowi, dobremu i złemu, młodemu i staremu, wysokiemu i niskiemu; wszystkim zwierzętom, każdej żywej istocie, a nawet tym, którzy podcinają jego korzenie. Tak oto określiliśmy pierwszą cechę miłości: nie robi ona żadnych różnic. Właśnie dlatego jesteśmy wezwani, by być podobni Bogu, który sprawia, że słońce świeci zarówno nad dobrymi, jak i złymi, że deszcz pada zarówno nad świętymi, jak i nad grzesznikami; "bądźcie doskonałymi jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest". Kontempluj w zadziwieniu nieskazitelną doskonałość róży, lampy i drzewa, a zrozumiesz, na czym polega istota miłości.

    Pozdrawiam
    Gosia

  • W sumie lubię czytać de Mello, ale na wszelki wypadek przypominam, że nauki tego jezuity, często cechuje synkretyzm religijny, który został skrytykowany przez Watykańską Kongregację Nauki Wiary.

    • Został skrytykowany za "całość" ? Czy konkretne tematy?

      Szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, ale przyznam szczerze, że ten przykład z różą, lampą i drzewem obrazuje (według mnie ) naszą postawę jaką powinniśmy przyjąć względem drugiego człowieka, A w szczególności nieprzyjaciela, bo wtedy najtrudniej nam okazać dobroć.
      Gosia

    • De Mello pisał ładnie i obrazowo, ale w wielu miejscach jego wywody były wręcz sprzeczne z Nauką KK, a bliższe buddyzmowi czy hinduizmowi (np. O cierpieniu) Nie uważam, że nie należy go czytać :), ale musimy mieć świadomość tego, że nie wszystkie wygłaszane tezy są spójne z KK. Akurat ten fragment jest obrazowy :).

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.