Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy!

W

 

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Wojciech Bronisz, za moich czasów – Lektor w Parafii mojego pierwszego wikariatu i przez wiele lat: Szef służby technicznej Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej, obsługującej nagłośnienie. Dziękując Jubilatowi za wielorako okazywaną życzliwość i pomoc, życzę Bożego błogosławieństwa i światła w realizacji powołania małżeńskiego i ojcowskiego! Zapewniam o modlitwie.
Moi Drodzy, całe wczorajsze popołudnie zeszło mi na przeglądaniu naszej korespondencji blogowej. Tak się bowiem składało na Parafii, że bieżące zajęcia utrudniały, a nierzadko uniemożliwiały spokojne wczytanie się i przemyślenie Waszych wypowiedzi. Wczoraj natomiast przyszedł taki dobry czas i natchnienie, by wrócić do tych ciekawych – nierzadko ostrych – dyskusji, jakie tu prowadziliśmy. Cofając się, dzień po dniu, doszedłem do połowy listopada 2018 roku. Spróbuję dziś lub jutro pójść jeszcze dalej…
Uważnie czytałem raz jeszcze poszczególne komentarze, to i owo dopisałem… Odżyły wspomnienia, ale jednocześnie wielka moja wdzięczność dla Was, iż chcecie tu być i dzielić się swoją wiarą, mądrością i życiowym doświadczeniem.
Dziękuję Księdzu Markowi, Współautorowi bloga, a także innym Współautorom, którzy na przestrzeni lat – przez pewien czas, albo jednorazowo – angażowali się, wkładając swoją cegiełkę w budowanie tego naszego Gospodarstwa.
Dziękuję Komentatorom, na czele z nieocenioną Anną, a także: Wiesi, Ani2, naszej J.B., naszej M., Robertowi, Robsonowi, Gosi, Monice, Daśkowi, a także tym, którzy anonimowo się wypowiadali. Także tym mniej życzliwym…
Dziękuję Moderatorowi naszego Bloga, Krzysztofowi Fabisiakowi, za stałą opiekę techniczną nad tym Forum. W najbliższych dniach, wraz z Moderatorem, dokonamy tu rewolucyjnej zmiany: nastąpi „przeprowadzka” pod inny adres, ale też „zamieszkamy” w nieco lepszych warunkach. A wtedy, jak wierzę, odżyje Księga Intencji oraz pokoik z napisem na drzwiach: „Napisz do mnie”, bo teraz różnie z tym bywa. Stara chałupa po prostu już domaga się remontu, albo wyprowadzki. My dokonamy tego drugiego.
Moi Drodzy, często pamiętam w modlitwie o naszej blogowej Rodzinie – codziennie, a zwłaszcza będąc w Kodniu, w Szklarskiej Porębie, czy gdziekolwiek, w różnych świętych miejscach. Ogarniam wówczas modlitwą naszą Wspólnotę: Współautora, Komentatorów, ale i Tych, którzy chociaż jeszcze słowa nie napisali, to jednak są tu obecni, o czym na bieżąco informują mnie przy okazji spotkań, albo rozmów telefonicznych, czy korespondencji mailowej. Wszystkim raz jeszcze dziękuję, a zapewniając o modlitwie, proszę o to, byśmy tworzyli taką właśnie modlitewną wspólnotę. Jak w dobrej rodzinie!
Moi Drodzy, nie ukrywam, że ciągle marzy mi się poszerzenie grona Współautorów. Tak, jak to się udało Księdzu Markowi, na Jego Blogu. Blog ten powstał na wzór naszego, ale formą znacznie go przewyższył – właśnie dlatego, że na co dzień jest tworzony przez większe Grono. Chciałbym, żeby i nam się to udało. I chyba mam już jakieś pomysły w tej kwestii, ale to jeszcze wymaga nieco przemyślenia i modlitwy…
Tymczasem, moi Drodzy, zachęcam do – może już zapomnianej przez niektórych – naszej łączności modlitewnej poprzez „Ojcze nasz” o godzinie 20:00, oraz do różnych form modlitewnego wspierania naszej Wspólnoty. I do aktywnego współtworzenia naszego wspólnego Dzieła, tego naszego wspólnego Domostwa! Bądźmy razem!
Gaudium et spes! Ks. Jacek

 

Sobota 16 Tygodnia zwykłego, rok I,
do czytań: Wj 24,3–8; Mt 13,24–30

 

CZYTANIE Z KSIĘGI WYJŚCIA:
Mojżesz wrócił z Synaju i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: „Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy”.
Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela. Potem polecił młodzieńcom z synów Izraela złożyć dla Pana ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz.
Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: „Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni”. Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: „Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów”.

 

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?»
A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.

 

Zauważamy zapewne – słuchając dzisiejszego pierwszego czytania – że aż dwukrotnie, w stosunkowo krótkim tekście, pojawia się solenne zapewnienie ludu wybranego, że wypełni wszystkie oczekiwania, jakie pokłada w nim Pan.
Najpierw, kiedy Mojżesz wrócił z Synaju i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia – wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: „Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy”. Wówczas Mojżesz najpierw spisał wszystkie słowa Pana, po czym polecił młodzieńcom z synów Izraela złożyć dla Pana ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców.
Następnie zaś, wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. Wtedy to synowie Izraela ponownie oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni. A wówczas, na potwierdzenie tak zawartego przymierza, Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: „Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów”.
Zatem, sam Bóg przypieczętował i potwierdził przymierze, jakie lud zawarł z Nim, gdy obiecał wypełnienie Bożych poleceń. To jest właśnie wkład, jaki lud izraelski wniósł do całej umowy – posłuszeństwo woli swego BogaCzyli – ochotne i otwarte serce. Bo cóż innego może dać Bogu człowiek? Cóż w ogóle może dać człowiek Bogu, który wszystko ma, który jest całą Pełnią i Doskonałością? Czym człowiek może swego Boga ubogacić uszczęśliwić? Czym?
Jedynie swoim dobrym sercem. Swoją miłością. Tego Bóg zawsze pragnie od człowieka, bo to człowiek może swemu Bogu naprawdę podarować, gdyż tego właśnie Bóg nie ma, jeżeli człowiek Mnie podaruje. Dobrej woli ze strony człowieka, miłości człowieka, jego posłuszeństwa woli Bożej – Bóg nie będzie miał, jeżeli człowiek Mu nie podaruje. To jest ta jedyna rzecz, jakiej wszechmogący i posiadający wszystko Bóg – faktycznie nie posiada, o ile nie otrzyma od człowieka: jego dobre i otwarte serce.
I oto dzisiaj lud Izraela aż dwukrotnie to właśnie swemu Bogu składa w darze: obietnicę posłuszeństwa woli Bożej. Wiemy jednak dobrze – na podstawie doświadczenia ludu Izraela, o czym nieraz czytamy na kartach Pisma Świętego; a także na podstawie własnego życiowego doświadczenia – że obiecać, nawet bardzo uroczyście, to jedno, ale dotrzymać obietnicy, to drugie. I między jednym a drugim nierzadko zionie ogromna przepaść! Tak właśnie było w przypadku Izraelitów.
Niestety, wiemy o tym dobrze, że bardzo często nie dotrzymywali obietnicy, którą dzisiaj, z taką łatwością, aż dwukrotnie złożyli – a przecież na przestrzeni dziejów składali ją jeszcze bardzo wiele razy. Tak łatwo i przy byle okazji, i pod byle pretekstem, łamali przymierze, zawierane z Panem!
Dzisiaj także – niestety – nie brakuje podobnych postaw: łatwo
nam coś Bogu obiecać, 
łatwo nam podejmować nawet najlepsze postanowienia: poprawy, pracy nad sobą, zmiany stylu życia; ale dotrzymać danego słowa jakże często jest nam niezmiernie trudno. Dlatego powtarza się w naszej chrześcijańskiej rzeczywistości scenariusz, zarysowany przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii, iż obok dobrego ziarna rośnie chwast.
Możemy tę przypowieść rozumieć dwojako. Najpierw w ten sposób, że obok ludzi dobrych i generalnie starających się żyć w jedności z Bogiem – żyją ludzie grzeszni, zbuntowani, którzy wprost odwracają się od Boga i nie chcą mieć z Nim nic wspólnego, siejąc wokół siebie zamęt i zgorszenie. Jedni i drudzy żyją obok siebie na co dzień, bowiem ze strony Boga nie ma czegoś takiego, jak natychmiastowa „eliminacja” tych złych.
Wszyscy razem staną kiedyś na Sądzie Bożym i tam dopiero nastąpi ostateczne rozdzielenie jednych i drugich. Do tego czasu jednak owi źli mają szansę się poprawić, a dobrzy – szansę ćwiczenia się w wytrwałości. To pierwsze rozumienie ukazanego nam obrazu.
Drugie jest takie, że obie te postawy bardzo często ścierają się – albo w jakiś przedziwny sposób współistnieją w nas samych. To w swoim własnym sercu każdy z nas dostrzeże dobry plon, jaki daje posiane tam ziarno Bożego słowa i Bożej łaski – ale i niestety, chwasty grzechu! A przecież my tyle razy obiecywaliśmy Bogu, że będziemy Go słuchać, wolę Jego wypełniać, a z grzechem walczyć!
Dlatego i nam Bóg daje szansę, abyśmy na bieżąco dokonywali „pielenia” owej grządki naszego serca i sukcesywnego wyrzucania chwastów. Aby w chwili żniwa już tylko dobry plon można było złożyć w ręce Boże…
Jak z tej szansy korzystamy?… Jak wygląda realizacja naszych
obietnic, które tak często – i zwykle tak łatwo – składamy Bogu?… Czy w walce ze złem i grzechem jesteśmy radykalni, zdecydowani i bezkompromisowi?…

12 komentarzy

  • Czy może ksiądz (albo administrator) dać zakładkę/link, która będzie przekierowywać na blog księdza Marka? Widoczną, w stałym miejscu. Nazwa kiedyś padła,ale trudno zapamiętać.
    A potem trudno będzie mi odnaleźć np. ten post, nie zapisuję wszystkich swoich wypowiedzi. Będę wdzięczna za odnośnik.
    Sissi

  • Już nie mogę doczekać się nowej odsłony bloga.Tak jakoś optymistycznie się czyta na ten temat.Pozdrawiam M
    Ps.My za dwie godz ruszamy w długa drogę na wymarzone wakacje chłopaków.

    • Droga M, radosnych wakacji z dziećmi i miłego odpoczynku ale niech nie zabraknie czasu na powitanie dnia z Bogiem i podziękowanie za każdy kończący się dzień. Niech Pan błogosławi Was w każdy czas.

  • Przypomniał mi się, po przeczytaniu dzisiejszego rozważenia wiersz, który czytałam jako dziecko bardzo często i niezwykle go lubiłam- Obiecanki cacanki księdza Twardowskiego 🙂

  • Bardzo się cieszę z "członkostwa" w blogowej rodzinie, z tego, że mogę czerpać z mądrości i wiary autorów, refleksji komentatorów. Mogę podróżować na Syberię, poznając trudności i radości tamtejszej wspólnoty. Trafiłam na tego bloga w trudnym momencie życia i wiele temu wirtualnemu miejcu zawdzięczam. Dziękuję wszystkim domownikom 🙂

  • Coś w tym jest co Monika napisała sama pamiętam,że trafiłam na tego bloga jak miałam mega ciężki czas pamiętam ile razy się żegnałam ze wszystkimi a jednak zawsze wracałam zawsze coś mnie w stronę bloga ciąglo i dalej ciągnie:-).M

    • Ja trafiałam tu na blog dwa razy, za drugim razem na stałe, bo jest tu przestrzeń do refleksji nad codziennym Słowem, którą cenię sobie najbardziej, no i nowinki z dalekiej Syberii, bardzo interesujące.

  • Trudno mi się wiązać z godziną 20tą, ale modlitwą "Ojcze nasz" to i owszem już w drodze do kościoła, podziwiając dzieła Pana i ludzi, którzy są najdoskonalszym dziełem rąk Jego.Ten poranny spacer z Bogiem do Jego świątyni, przeznaczam również w intencji zapisanej w Banku modlitwy przez liderkę Wspólnoty – Pod Twoją obronę.., za kapłanów adoptowanych; Anioł Pański.. i do Matki Szkaplerznej Pod Twoją obronę…na wiadukcie Briańskim błogosławię swoje dzieci… resztę modlitw "utykam" w ciągu całego dnia i późnego wieczoru…

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.