Boże „pięć minut” w naszym życiu

B

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Albert Dudzik, za moich czasów – Lektor w Parafii w Żelechowie. Niech Mu Pan błogosławi i uświęca swoją obecnością cały Jego czas – każdy dzień Jego życia! Więcej o tym – w rozważaniu. Ze swej strony, zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, dziś pierwsza sobota miesiąca. I kolejny dzień pielgrzymowania tak wielu Osób do Tronu Jasnogórskiej Pani – ze wszystkich zakątków ziemi polskiej. W Pielgrzymce Podlaskiej wyruszą kolejne Grupy: ze wspomnianego przed chwilą Żelechowa, ale i z Łukowa, i z Garwolina. Niech to będzie Boży czas w życiu Pielgrzymów -zarówno idących na trasie, jak i duchowych.

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 17 Tygodnia zwykłego, rok I,

do czytań: Kpł 25,1.8–17; Mt 14,1–12

CZYTANIE Z KSIĘGI KAPŁAŃSKIEJ:

Pan powiedział do Mojżesza na górze Synaj: „Policzysz sobie siedem lat szabatowych, to jest siedem razy po siedem lat, tak że czas siedmiu lat szabatowych będzie obejmował czterdzieści dziewięć lat. Dziesiątego dnia, siódmego miesiąca zatrąbisz w róg. W Dniu Przebłagania zatrąbcie w róg w całej waszej ziemi. Będziecie święcić pięćdziesiąty rok, oznajmicie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz, każdy z was powróci do swej własności i każdy powróci do swego rodu. Cały ten rok pięćdziesiąty będzie dla was rokiem jubileuszowym, nie będziecie siać, nie będziecie żąć tego, co urośnie, nie będziecie zbierać nieobciętych winogron, bo to będzie dla was jubileusz, to będzie dla was rzecz święta. Wolno wam jednak będzie jeść to, co urośnie na polu.

W tym roku jubileuszowym każdy powróci do swej własności. Kiedy więc będziecie sprzedawać coś bliźniemu albo kupować coś od bliźniego, nie wyrządzajcie krzywdy jeden drugiemu. Ale odpowiednio do liczby lat, które upłynęły od jubileuszu, będziesz kupował od bliźniego, a on sprzeda tobie odpowiednio do liczby lat plonów. Im więcej lat pozostaje do jubileuszu, tym większą cenę zapłacisz, im mniej lat pozostaje, tym mniejszą cenę zapłacisz, bo ilość plonów on ci sprzedaje.

Nie będziecie wyrządzać krzywdy jeden drugiemu. Będziesz się bał Boga twego, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!”

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: „To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”.

Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego Filipa. Jan bowiem upominał go: „Nie wolno ci jej trzymać”. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.

Otóż kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona, przedtem już podmówiona przez swą matkę, powiedziała: „Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela”. Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc kata i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce.

Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Czym rok jubileuszowy różni się od innego roku – chociażby od tego, który był tuż przed nim, albo od tego, który będzie tuż po nim? A to pytanie można postawić zarówno, gdy myślimy o tym starotestamentalnym roku jubileuszowym, o którym słyszymy w dzisiejszym pierwszym czytaniu, czyli o roku pięćdziesiątym, następującym po upływie siedmiu razy po siedem lat; jak też wówczas, gdy mamy na uwadze jubileusze, przeżywane chociażby w Kościele, czy innych ludzkich wspólnotach i społecznościach, niekoniecznie nawet religijnych. Chociaż my dzisiaj skupiamy się jednak na tych religijnych, bo w nich jubileusz zyskuje szczególny wymiar. Właśnie – jaki?…

Jeszcze raz zapytajmy: Czymże ten rok różni się od pozostałych? Czy słońce mocniej w nim świeci? Czy na ludzi spada z nieba deszcz pieniędzy, a może innych bogactw i obfitości materialnych? A może atmosfera w powietrzu jest lepsza, przez co ludzie nie są tacy rozdrażnieni i przez to nie są dla siebie nawzajem wrodzy?…

Naturalnie, żadna z tych okoliczności nie zachodzi, a jeżeli nawet zachodzi, to nie dlatego, że jest to rok jubileuszowy, tylko… tak, po prostu. Na czym zatem polega rok jubileuszowy, na którym tak bardzo zależało Bogu, iż precyzyjnie określił sposób jego przeżywania, mówiąc dzisiaj: Cały ten rok pięćdziesiąty będzie dla was rokiem jubileuszowym, nie będziecie siać, nie będziecie żąć tego, co urośnie, nie będziecie zbierać nieobciętych winogron, bo to będzie dla was jubileusz, to będzie dla was rzecz święta. Wolno wam jednak będzie jeść to, co urośnie na poluco było takiego szczególnego w tym roku?

A może właśnie to, że to był – i jest! – Boży czas w życiu człowieka, w życiu tej, czy innej, ludzkiej społeczności?… Owszem, prawdą jest – i o tym nie możemy i nie chcemy zapominać – że każdy czas w życiu człowieka jest Bożym czasem. Wszak jest przez Boga dany i Bóg w nim działa. Jednak jubileusz to taki czas, kiedy człowiek ma sobie o Bogu przypomnieć bardziej – bardziej uroczyście! Może też… bardziej autentycznie?… A przez to – bardziej skutecznie?…

Skutecznie – w tym sensie, że kiedy człowiek uświadomi sobie, jak wiele od Boga otrzymuje, że właściwie wszystko od Niego otrzymuje, to będzie Mu za to bardziej wdzięczny, a jednocześnie: może trochę mądrzej i sensowniej skorzysta z Bożych darów?… Jeśli tak by się stało, to by znaczyło, że jubileusz naprawdę spełnił swoją rolę. Znaczyłoby to, że człowiek zatrzymał się w biegu, zastanowił, rozejrzał wokół siebie, oderwał wzrok… od samego siebie – i zauważył Boga!

Mówiąc zatem dzisiejszym językiem, stwierdzić możemy, że jubileusz – to takie „pięć minut” Boga w życiu człowieka. Jest to bardzo popularne i często stosowane wyrażenie, że ktoś ma akurat swoje „pięć minut”, czyli taki szczególny czas, kiedy może bardziej zaistnieć w swoim otoczeniu, w swojej społeczności.

Niestety, nie zawsze jest to wyrażenie o znaczeniu pozytywnym. Zdarza się bowiem, że takie „pięć minut” oznacza danie się we znaki całemu otoczeniu przez człowieka próżnego, zarozumiałego, zadufanego w sobie, przekonanego o swojej nieomylnej racji.

Dokładnie o takiej sytuacji mówi nam dzisiejsza Ewangelia. Podła i przewrotna Herodiada, wiedziona jakimś diabelskim instynktem, odkryła, że właśnie nastąpiło jej „pięć minut” i może raz na zawsze uciszyć niewygodnego Proroka, wywołującego jej wyrzuty sumienia z powodu niemoralnego życia. I rzeczywiście, zdawać by się mogło, że wygrała.

Nie wiedziała jednak niemądra (żeby nie powiedzieć dosadniej…), że właśnie wtedy z kretesem przegrała! Bo słowa i przesłanie Jana Chrzciciela przeżyły jego śmierć i do dziś dnia kształtują ludzkie postawy, natomiast ona – także do dziś dnia – jest symbolem moralnej zgnilizny i totalnego upadku. Tyle „wygrała”! Tyle „zyskała”! Tak właśnie wykorzystała swoje „pięć minut”… To był z całą pewnością, w jej życiu – czas diabła! Czas jego intensywnego działania. Czas dłuższy, niż pięć minut…

A jubileusz jest po to, aby w naszym życiu to Bóg miał swój szczególny czas. Po to, moi Drodzy, my także mamy swoje jubileusze. Ale po to mamy także chociażby każdą niedzielę! Boży czas w naszym życiu. Boże „pięć minut” w naszym życiu! I nie po to, aby Bóg mógł „na siłę” zaistnieć, zabłysnąć przed nami, czymś nas zaszokować, czymś się przed nami wykazać… On naprawdę tego nie potrzebuje!

On nie jest próżny, nie chce się przed nami popisywać swoją wielkością, jakby bez tego nie mógł się obyć. Nie! Bóg domaga się od nas świętowania czasu jubileuszu i zabiega o to swoje „pięć minut” w naszym życiu – dla naszego dobra! Tak, moi Drodzy, Boże „pięć minut” w naszym życiu potrzebne jest nam, nie Bogu! Święty czas, Boży czas – czas jubileuszowy, czas podniosły – potrzebny jest nam, nie Bogu! On nic na tym – w wymiarze zewnętrznym, czy materialnym – nie zyskuje! To my wszystko na tym zyskujemy.

Każdy i każdy z nas. To ja osobiście na tym zyskuję. Czy zatem doceniam i staram się właściwie przeżyć Boży czas w moim życiu – chociażby niedzielę i święta? Czy ten czas różni się, w moim przypadku, od tego codziennego? Czy się różni – i czym się różni?…

I czy dzięki należytemu przeżyciu każdego szczególnego Bożego czasu w moim życiu – cały mój czas i całe moje życie stają się bardziej Boże?…

5 komentarzy

  • Przyjęcie urodzinowe u Heroda było okazja do grzechu… Zachowanie Heroda ukazało, że grzech rodzi kolejny grzech i kolejny, całą spirale zła. Nie wystarczyła mu żona brata, pokusił się i o jej córkę, bo młodsza, ładniejsza, pięknie tańczyła, zachwycała wdziękiem. Stracił ” głowę na całego” jak to się mówi, więc posunął się bezmyślnie do obietnicy…” dam Ci wszystko”… i kolejny grzech gorszy od poprzedniego – zabójstwo, nic to, że rękoma sług swoich. Na przyjęciu było wielu ludzi, nie znalazł się nikt, kto by tą lawinę zła przerwał.
    A jak jest w moim życiu? Czy potrafię się opamiętać… Czy reaguję na zło które widzę….
    Niedawno widziałam sytuacje w telewizji, chamskiego zachowania się na jezdni kierowcy w Lesznie, który mało co przejechał by na pasach kobietę. Na uwagi kobiety , wkurzony kierowca wysiadł z auta i uderzył kobietę w twarz. Inni przychodnie idący, jadący na rowerze spokojnie, bez żadnej reakcji ominęli ” naoczne zajście ” szerokim łukiem. Filmik jest dostępny w sieci.

    • Filmik był wielokrotnie pokazywany w mediach publicznych. Jest, rzeczywiście, oburzający. I zasmucający. Bo pokazuje, ile nienawiści ludzie pielęgnują w sobie w stosunku do innych ludzi… Co się z nami dzieje?…
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.