Christus imperat!

C

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym rocznicę Święceń biskupich przeżywa Ksiądz Arcybiskup Andrzej Dzięga, obecnie posługujący w Szczecinie, a przed laty – Dziekan Wydziału Prawa na KUL, gdzie studiowałem. Dziękując Jubilatowi za wiele osobistej życzliwości, życzę Bożego błogosławieństwa.

Z kolei, czterdziestą rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa przeżywają Teresa i Marian Nowiccy, czyli moi Ciocia i Wujek, z Działdowa. Niech Pan im udzieli, czego w sercu pragną.

Wszystkich świętujących wspieram modlitwą!

A Wszystkim, przeżywającym dzisiaj Dzień Pański – ostatnią niedzielę roku liturgicznego, Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata – z serca błogosławię! Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, C,

do czytań: 2 Sm 5,1–3; Kol 1,12–20; Łk 23,35–43

CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI SAMUELA:

Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: „Oto my kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, ty wyprawiałeś się i powracałeś na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: «Ty będziesz pasł mój lud, Izraela, i ty będziesz wodzem dla Izraela»”.

Cała starszyzna Izraela przybyła do króla do Hebronu. I zawarł król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie. Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KOLOSAN:

Bracia: Dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do Królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów.

On jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.

I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą: i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez Krew Jego Krzyża.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”.

Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: „Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”.

Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: „To jest król żydowski”.

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”.

Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.

I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”.

Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.

Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Władcą – nad nami. Władcą nad wiekami. Tę prawdę, wyrażaną w wielu pieśniach i modlitwach; tę prawdę, zapisaną tak wyraźnie na kartach Pisma Świętego, Kościół szczególnie mocno przypomina sobie i na nowo uświadamia w ostatnią niedzielę roku liturgicznego. W ten sposób Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata jest pięknym podsumowaniem przeżyć całego roku, w ciągu którego wspominane są – i na nowo przeżywane – wszystkie ważniejsze wydarzenia, związane z historią zbawienia człowieka.

Wszystkie one wyrażają, a jednocześnie wprowadzają Boże królestwo już tutaj na ziemi, a wypełnienie jego nastąpi w wieczności. O tym natomiast, czym jest owo Królestwo i kim jest jego Władca, Jezus Chrystus Król Wszechświata – mówi nam dzisiejsze słowo Boże, którego przed chwilą z uwagą wysłuchaliśmy.

Kiedy jednak wczytamy się w Ewangelię, przeznaczoną na dzisiejszą niedzielę, to ów Król może nam się wydać bardzo słaby i przegrany. Cóż to za Król, który obiecuje jakieś przywileje w swoim dziwnym Królestwie, wisząc na krzyżu? Kto uwierzyłby takim obietnicom? Jakie mają one znaczenie? Czy nie wydaje się to śmiesznym i godnym pogardy? Chyba tak, bo członkowie Wysokiej Rady oraz żołnierze właśnie taką pogardę okazali Jezusowi. Cały zaś lud, zebrany w tym miejscu – jak mówi Ewangelista – stał i patrzył.

Przyznaję, że ile razy czytam to krótkie zdanie, zawsze robi ono na mnie bardzo duże, a wręcz piorunujące wrażenie – oczywiście, negatywne! Oto bowiem dokonuje się dramat Człowieka – skazanego niewinnie; Człowieka, który tyle dobrego wszystkim wokół uczynił – a lud stoi i patrzy. Biernie przygląda się wszystkiemu i czeka, co z tego wszystkiego wyniknie? Jak zachowają się skazańcy, co się będzie działo?

Bardzo mocne w swojej treści zdanie, chociaż bardzo krótkie: Lud stał i patrzył. Trudno spodziewać się, aby było to spojrzenie pełne współczucia, raczej zawistne i żądne sensacji.

I tak to właśnie wygląda panowanie tego niezwykłego Króla. Tak się przynajmniej wydaje, że wygląda. Tak wygląda w oczach tych, którzy chcą i potrafią widzieć jedynie to, co zewnętrzne. Wiemy jednak dobrze, że nie wszyscy tak patrzyli. Tam, na miejscu ukrzyżowania było kilka osób, które dostrzegły coś więcej. Ewangelia dzisiejsza mówi nam o jednym takim, a mianowicie – o złoczyńcy, który uznał swoją winę, uznał za to niewinność Jezusa, a jednocześnie: uwierzył w Jego królestwo. Nawet może nie spodziewał się w nim być, prosił tylko Jezusa, aby na niego wspomniał, gdy tam się znajdzie.

Jezus dał mu znacznie więcej, niż ten się spodziewał. Obiecał mu udział w swoim Królestwie. W jednej chwili zmienił sytuację złoczyńcy z rozpaczliwej na radosną: obiecał mu przecież zbawienie. Mówi się nawet o tym akcie jako o pierwszej kanonizacji: Jezus osobiście ogłosił kogoś świętym, i to jeszcze za jego życia. Chociaż w zewnętrznym wymiarze nic się nie zmieniło: lud, który stał i patrzył, nadal stał i patrzył; żołnierze, którzy szydzili z Jezusa, też nie zauważyli niczego nowego – ot, po prostu, skazańcy rozmawiają ze sobą: może narzekają na swoją dolę, a może złorzeczą okrutnym oprawcom…

A tymczasem tam, na Kalwarii, dokonywały się bardzo ważne rzeczy i w dodatku – bardzo radosne! Jezus przyjął do swego Królestwa skruszonego człowieka.

Jak zatem naprawdę wygląda to Jego królestwo, skoro różni ludzie widzą za każdym razem co innego: jedni nie dostrzegają nic, a inni widzą jakąś radosną rzeczywistość, która przemienia ich i napełnia nadzieją? Odpowiedź daje dzisiejsza Ewangelia: cała tajemnica tkwi w sposobie patrzenia.

Ci, którzy patrzą w sposób pobieżny, płytki i uproszczony, widzą tylko to, co można dostrzec na zewnątrz. Przed tymi natomiast, którzy patrzą sercem, otwierają się szerokie perspektywy. A Boże królestwo mogą dostrzec jedynie ci właśnie, którzy patrzą sercem.

I tylko oni mogą w pełni przeżyć dzisiejszą Uroczystość, bo tylko oni potrafią dostrzec, iż – jak mówi Święty Paweł w drugim czytaniu z Listu do Kolosan – Bóg uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł nas do Królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów. On jest obrazem Boga Niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone. […] On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą: i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez Krew Jego Krzyża.

Wspaniała rzeczywistość Bożego Królestwa, tak mistrzowsko i poetycko przedstawiona przez Apostoła Narodów, Świętego Pawła, dostrzegalna jest dla tych, którzy potrafią patrzeć sercem. Tylko oniowie Bożym i w Sakramentach, a także we wspólnocie Kościoła, potrafią dostrzec zapowiedź i początek tego Królestwa, które w całej pełni i doskonałości objawi się w Niebie. Tam przekonamy się, czym owa rzeczywistość jest. Tu, na ziemi, bardzo się do niej zbliżamy. Bo to Chrystusowe Królestwo nie jest czymś oderwanym od świata, w którym żyjemy.

Oto w pierwszym czytaniu usłyszeliśmy opis namaszczenia Dawida na króla nad Izraelem. Wielokrotnie w Piśmie Świętym odnajdujemy stwierdzenie, że Bóg dał Chrystusowi tron jego ojca Dawida, na przykład – w momencie zwiastowania przez Gabriela Maryi, iż będzie Matką Zbawiciela. Królowanie Dawida jest zatem zapowiedzią królowania Mesjasza. A jednak w inny sposób był tym królem Dawid, w inny – jest nim Jezus.

Prawda ta ma nam jednak uzmysłowić, że królestwo Jezusa zaczyna się i dokonuje już tutaj na ziemi. Dotyczy naszej rzeczywistości – tej, w której żyjemy; w niej się rozwija, w niej się konkretnie wyraża. Nie trzeba szukać innych, lepszych warunków do tworzenia tegoż Królestwa! Te warunki, w których na co dzień żyjemy, są najlepszymi warunkami, aby w nich realizowało się Boże królestwo. Ale trzeba otworzyć serce – i patrzeć sercem. To jedyny warunek.

Dlatego dzisiaj modlimy sie o to, abyśmy jako ludzie wierzący, jako ludzie ochrzczeni, uczyli się z coraz większą odwagą patrzeć sercem i dostrzegać to, co głębsze, co nie od razu widoczne. Prośmy o to dzisiaj Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata i Króla serc ludzkich, abyśmy widząc drugiego człowieka – czy to tu, w kościele, czy w sklepie, czy w pracy – widzieli nie tylko jakąś szarą jednostkę w tłumie, jakiegoś bezbarwnego „człowieczka”, który jest nam obojętny, ale byśmy widzieli kogoś, za kogo Jezus na krzyżu oddal swoje życie, kto nosi w swoim sercu wielkie bogactwo ducha i przeżyć, kto ma swoją jedyną i niepowtarzalną historię życia.

Prośmy dzisiaj Jezusa Króla, abyśmy – na przykład – widząc człowieka pijanego, postrzegali go nie tylko „zło chodzące po świecie”, ale byśmy dostrzegli jego załamania, a może problemy w domu, a może zwykłą ludzką słabość, ale też – byśmy dostrzegli, iż ma on szansę z tego powstać, jeśli tylko sam się pozbiera i inni mu pomogą.

Prośmy dzisiaj Jezusa Króla, abyśmy widząc młodego człowieka, który sięga po alkohol, papierosy i narkotyki; który hałaśliwie zwraca na siebie uwagę otoczenia – dostrzegali nie tylko intruza, którego trzeba się pozbyć, bo zawadza i przeszkadza, ale dostrzegli to, że może mu w domu nie dano dobrego przykładu, że może mu w domu nie dano miłości, więc on teraz chce na siebie zwrócić uwagę – i że jest to przede wszystkim człowiek nieszczęśliwy. A tak w ogóle – to bardzo dużo w nim dobra.

Prośmy dzisiaj Jezusa Króla, abyśmy wchodząc do urzędu, nie widzieli tam tylko „złego” urzędnika, który za wszelką cenę chce pokazać, „kto tu rządzi”, ale człowieka, który też czasami jest bezradny i może gubi się w gąszczu przepisów, a może obawia się przełożonych i dlatego niekiedy reaguje tak, a nie inaczej. Potem często sam tego żałuje.

Prośmy Chrystusa Króla, abyśmy widząc zdenerwowaną nauczycielkę w szkole nie widzieli w niej tylko kogoś, kto za wszelką cenę chce pognębić „biednych” uczniów i na którą zaraz trzeba iść na skargę do dyrektora, ale byśmy sobie uświadomili, że ona, idąc do swojej pracy, nie zostawia przed drzwiami szkoły problemów domowych, że to jest także żona i matka, a więc boryka się z takimi samymi problemami, a w szkole ma jeszcze do czynienia z gromadką dzieci, które są bardzo różne, bardzo różnie reagują, bardzo się różnie zachowują, więc nerwy mogą puścić, mimo najlepszej woli.

Prośmy dzisiaj Jezusa Króla, abyśmy widząc policjanta, lub spotykając się z nim na płaszczyźnie służbowej, kiedy zwraca nam uwagę na łamanie prawa – nie przeklinali go i nie złorzeczyli z całego serca, ale byśmy byli świadomi, że przecież on od tego jest, aby stał na straży prawa i dlatego musi niekiedy poczynić przykre uwagi, lub nawet wypisać mandat. Ale wcale nie jest tak, że jest on od samego początku źle nastawiony i szuka możliwości, aby poniżyć czy „zbesztać”. To też człowiek, niekiedy jeszcze młody i mało doświadczony, a spotykając się w krótkim czasie z różnymi ludźmi, może rzeczywiście nie od razu w każdej sytuacji potrafi się znaleźć.

Prośmy dzisiaj Chrystusa Króla, abyśmy spotykając się ze sobą nawzajem – przede wszystkim podchodzili do tego spotkania, do tej rozmowy z jak najlepszym nastawieniem. Prośmy, abyśmy umieli przede wszystkim dostrzegać w innych dobro, abyśmy całego akcentu nie kładli wyłącznie na wady czy błędy. W ludziach tak naprawdę dużo jest dobra, tylko tak mało chcą je dostrzegać. Prośmy zatem Chrystusa Króla, aby wyostrzył nasz wzrok na to, co nie od razu widoczne.

Ja wiem, że w tej chwili niektórzy postawią mi zarzut, że to, co mówię, to takie pobożne i naiwne „bajanie”, bo zło jest i będzie, więc jak go można nie widzieć? Moi Drodzy, ja nie twierdzę, że zła nie ma i że cała otaczająca nas rzeczywistość jest „słodka i różowa”. Nie! Zło trzeba widzieć, aby się przed nim bronić, aby też wyciągać na czas należyte wnioski. Ale chcę tu dzisiaj powiedzieć, że przynajmniej połowa, jak nie więcej naszych problemów bierze się stąd, że my podchodzimy do drugiego człowieka z powziętym z góry nastawieniem i że zanim jeszcze zaczniemy z nim rozmawiać, to już mamy pogląd na jego temat i już wiemy o nim wszystko, mamy swoje zdanie i utrwalony, bardzo krytyczny jego obraz.

A Jezus nas dzisiaj zachęca, abyśmy nie spłycali tego spojrzenia; abyśmy zawsze, patrząc na drugiego – którego to sam Chrystus Król, w tym momencie, postawił na naszej drodze – potrafili patrzeć jak najgłębiej i nie oceniali nikogo na podstawie pierwszego wrażenia; abyśmy jak najgłębiej wnikali w motywy jego postępowania, nawet jeżeli jest ono rzeczywiście złe! I abyśmy nikogo z góry nie przekreślali! Aby podstawowym naszym odniesieniem do drugiego było tylko to dobre odniesienie.

Ja wiem, że to jest trudne. I nie twierdzę, że sam to potrafię. Dlatego tę dzisiejszą homilię, bardziej niż którąkolwiek inną, mówię przede wszystkim do siebie. Ale takie właśnie wymagania stawia nam Jezus Chrystus, Król Wszechświata. Jeżeli nie przełamiemy się i nie przekonamy do owego głębokiego patrzenia – nie dostrzeżemy w ogóle Jego królestwa. Jeżeli natomiast to nam się uda, wówczas zobaczymy, że Boże królestwo – jak nas uczy pierwsze czytanie – dokonuje się w nas i wokół nas. Dostrzeżemy także – jak uczy nas drugie czytanie i Ewangelia – że tam, w głębi ludzkiego serca mogą się dziać rzeczy niezwykłe, że każdy z ludzi nosi w sobie bardzo dużo tego Bożego królestwa, tylko cały problem w tym, aby się tym przejął i zechciał to rozwinąć.

A zatem – pomagajmy sobie nawzajem w tym, aby Boże królestwo mogło rozwijać się w naszych sercach. Zauważmy ziarna tego Królestwa, zasiane w naszych sercach i sercach innych, a z pewnością zobaczymy rzeczy niezwykłe. Nie dajmy się uwieść szatanowi, który chce nas przekonać do swego królestwa. Jego królestwo skazane jest na klęskę! Tylko Królestwo Chrystusa jest prawdziwe i wieczne, tylko Królestwo Chrystusa naprawdę zwycięża.

Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Władcą nam!

Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.