Oby rozpoznał w nas wiarę…

O

Szczęść Boże! Moi Drodzy, życzę Wszystkim bardzo udanego i owocującego dobrem dnia!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 5 Tygodnia Wielkanocy,

11 maja 2020.,

do czytań: Dz 14,5–18; J 14,21–26

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Gdy Paweł i Barnaba dowiedzieli się w Ikonium, że poganie i Żydzi wraz ze swymi władzami zamierzają ich znieważyć i ukamienować, uciekli do miast Likaonii: do Listry i Derbe oraz w ich okolice, i tam głosili Ewangelię.

W Listrze mieszkał pewien człowiek o bezwładnych nogach, kaleka od urodzenia, który nigdy nie chodził. Słuchał on przemówienia Pawła; ten spojrzał na niego uważnie i widząc, że ma wiarę potrzebną do uzdrowienia, zawołał głośno: „Stań prosto na nogach!” A on zerwał się i zaczął chodzić.

Na widok tego, co uczynił Paweł, tłumy zaczęły wołać po likaońsku: „Bogowie przybrali postać ludzi i zstąpili do nas!” Barnabę nazywali Zeusem, a Pawła Hermesem, gdyż głównie on przemawiał. A kapłan Zeusa, który miał świątynię przed miastem, przywiódł przed bramę woły i przyniósł wieńce i chciał razem z tłumem złożyć ofiarę.

Na wieść o tym apostołowie Barnaba i Paweł rozdarli swe szaty i rzucili się w tłum, krzycząc: „Ludzie, dlaczego to robicie! My także jesteśmy ludźmi, podobnie jak wy podlegamy cierpieniom. Nauczamy was, abyście odwrócili się od tych marności do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich się znajduje. Pozwolił On w dawnych czasach, że każdy naród chodził własnymi drogami, ale nie przestawał dawać o sobie świadectwa czyniąc dobrze. Zsyłał wam deszcz z nieba i urodzajne lata, karmił was i radością napełniał wasze serca”.

Tymi słowami ledwie powstrzymali tłumy od złożenia im ofiary.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.

Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?”

W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.

To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”.

Bardzo zastanawiająca jest ta informacja: W Listrze mieszkał pewien człowiek o bezwładnych nogach, kaleka od urodzenia, który nigdy nie chodził. Słuchał on przemówienia Pawła; ten spojrzał na niego uważnie i widząc, że ma wiarę potrzebną do uzdrowienia, zawołał głośno: „Stań prosto na nogach!” A on zerwał się i zaczął chodzić.

Po czym Paweł poznał, że człowiek ów ma wiarę potrzebną do uzdrowienia? Przecież go nie znał – tak przynajmniej wynika z całego kontekstu – a oto właśnie tenże chory stał się adresatem cudownego działania Bożego, dokonanego przez Pawła. I tylko on, bo – jak się dowiadujemy z dalszej części tego opisu, również tej, której dzisiaj nie mamy w czytaniu – jedynie on wówczas uwierzył w Jezusa.

Misja w Listrze – mierząc naszymi ludzkimi kategoriami – zakończyła się wówczas niepowodzeniem, bo pomimo początkowych oznak uwielbienia, ostatecznie Paweł został ukamienowany. Na szczęście, przeżył to i podjął dalszą działalność, jednak z całego tego – by tak rzec – wcześniejszego zamieszania tylko ów chory wyszedł zwycięsko. Dosłownie – wyszedł, chociaż od urodzenia nie chodził.

On uwierzył. Słuchał […] przemówienia Pawła – zapewne, bardzo uważnie – i to słowo go przemieniło. Na tyle wyraźnie, że choć inni tego nie dostrzegli i może on sam początkowo tego sobie nie uświadamiał, to jednak Paweł, wiedziony Bożym natchnieniem, rozpoznał w nim intensywny wzrost wiary. A skoro tak, to mogło się dokonać to, co się dokonało – uzdrowienie.

Niestety, nikt inny nie skorzystał wtedy z Bożej łaskawości, chociaż szumu i zamieszania zrobiło się co niemiara. Przecież wszyscy widzieli ewidentny znak Bożej wszechmocy! Słyszymy jednak, jak go potraktowali. Ponieważ rzecz dotyczyła pogan, więc odnieśli to oni do swoich pogańskich bóstw, które jakoby miały wcielić się w Pawła i Barnabę. Kiedy natomiast przekonali się, że tak się nie stało i że Apostołowie to nie są żadne bóstwa, tylko zwykli ludzie, wówczas ich odrzucili. I nie miał już żadnego znaczenia fakt dokonanego dopiero co uzdrowienia.

Widzimy zatem, moi Drodzy, jak wiele spraw rozgrywa się w sercu człowieka! Tam właściwie wszystko się rozgrywa. Bo wokół nas może się dziać naprawdę bardzo wiele – także wiele znaków i cudów. Ale na to wszystko każdy z nas, indywidualnie, musi odpowiedzieć swoją bardzo szczerą wiarą w moc Bożą! Inaczej – wszystko na próżno!

To właśnie o tym mówi dzisiaj Jezus w Ewangelii, gdy stwierdza: Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. Po czym dopowiada: To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.

Zatem, miłość do Jezusa wyraża się w zachowywaniu Jego nauki. W konkretnych postawach. Jeżeli ktoś chce postępować taką drogą, może liczyć na miłość Jezusa i wsparcie Ducha Świętego.

Oby Pan mógł dokonywać swoich wielkich dzieł – w nas i przez nas! Oby mógł nas uzdrawiać z naszych niemocy, z naszych obaw i lęków, z naszych różnych duchowych chorób! Oby widział w nas wiarę, potrzebną do uzdrowienia… Oby ją widział i rozpoznawał po naszych myślach, po naszych słowach, po naszych czynach… Po prostu: po konkrecie naszej codzienności…

8 komentarzy

  • Nic się nie ukryje przed Jego wzrokiem. On mnie przeszywa na wskroś. Wierzę w to i wiem, że On jest.

  • Liczę na Ciebie Duchu Święty, że jesteś ze mną kiedy Cię proszę o pomoc, zwłaszcza teraz kiedy rozpoczynam dopiero trzeci tydzień Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego a przede mną jeszcze 8 tygodni , gdy trwam do 24maja w Nowennie Pompejańskiej. Duchu Święty wiesz , że bez Ciebie nie poradzę sobie. Ożywczy Płomieniu, rozgrzewaj serce, oświecaj mój umysł, poprowadź właściwymi ścieżkami, pouczaj by Słowo Boże trafiało do mojego serca i przypominaj mi Je przez cały dzień, by pracowało we mnie. Bądź uwielbiony Duchu Święty, który pochodzisz od Ojca i Syna. Bądź uwielbiony Duchu Święty, Strumieniu Światła. Amen.

    • Duchu Święty, Boże, który wszystko czynisz nowe, odnów mnie.
      Proszę Cię, daj mi nowe życie w Tobie,
      pełne Twojej miłości, radości i wolności,
      abym każdą myślą, czynem, słowem uwielbiał Boga.
      Duchu Paraklecie, chroń mnie i prowadź,
      abym pośród przeciwności trwał w pokoju Twoim.
      Duchu Stworzycielu, mów do mnie, a każde Twe słowo
      niech mnie przenika i stwarza na nowo. Amen.
      Ps. To jest modlitwa , którą rozpoczynamy każdy dzień Seminarium…

    • Duchu Święty dziękuję Ci, że dałeś mi czas sposobny i wytrwałość, aby skończyć w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego jedno z podjętych zadanie; Nowennę Pompejańską w intencji pokutno-wynagradzającej za grzechy nasze i całego świata.
      Prowadź mnie Duchu Święty, bo tylko z Tobą jestem w stanie iść dalej… i prowadzić innych do Ciebie Duchu Boży, Zwiastunie Dobrej Nowiny. Amen.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.