Którzy słuchają i zachowują…

K

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu wczorajszym urodziny przeżywał Łukasz Stefaniak, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Serokomli.

Dzisiaj natomiast urodziny przeżywają:

Maciej Dziak, Lektor z Miastkowa, za moich czasów – jeden z Grupowych i Asystentów w dziele przygotowania Młodzieży do Bierzmowania;

po raz pierwszy uroczystość tę przeżywa Piotr Fabisiak, Syn Moderatora naszego bloga.

Wszystkim świętującym wczoraj i dzisiaj życzę codziennego zasłuchania w Boże słowo i kierowania się jego wskazaniami – o czym więcej w rozważaniu. Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, bardzo serdecznie dziękujemy Księdzu Markowi za wczorajsze słówko z Syberii – na temat pełni serca. Niezwykle ważne i aktualne treści.

Rzeczywiście, ogromne znaczenie ma, czym nasze serca napełniamy. A w kontekście tego, co obecnie dzieje się w kwestii wirusa – zwłaszcza, że od dzisiaj ponownie wchodzą restrykcje – bardzo ważne jest, byśmy napełniali nasze serca tym, co daje nam Bóg, a nie strachem, który daje nam Rząd. Więcej na ten temat napiszę jutro, w słowie wstępnym.

Już dzisiaj jednak proszę Was wszystkich, moi Drodzy, o zintensyfikowanie modlitwy w intencji zakończenia całego tego zamieszania! Bo wśród wielu sposobów zaradzenia problemowi jakoś najmniej słyszy się o modlitwie. A to jest właśnie sposób najpewniejszy i najskuteczniejszy!

Chcę też stanowczo podkreślić, że sercem i modlitwą wspieram protesty, jakie w obronie obywatelskiej wolności mają się dziś odbyć w wielu miastach w Polsce.

Nie chciałbym jednak, aby ta sprawa przyćmiła nam wartość wczorajszego słówka Księdza Marka oraz dzisiejszego słówka Księdza Leszka. Jedno i drugie polecam Waszej wytężonej uwadze i jak najgłębszej refleksji, aby móc odkryć, co Pan do nas konkretnie przez nie mówi.

Słówko Księdza Leszka zawiera dziś – poza refleksją nad Bożym słowem – także akcent bardzo osobisty, niezwykle poruszający. Ze względu na bliską i serdeczną moją znajomość z Panią Teresą, mocno trafiają do mnie te słowa… Dziękuję Księdzu Leszkowi za odwagę podzielenia się z nami tymi myślami!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 27 Tygodnia zwykłego, rok II,

10 października 2020.,

do czytań: Ga 3,22–29; Łk 11,27–28

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO GALATÓW:

Bracia: Pismo poddało wszystko pod władzę grzechu, aby obietnica dostała się na drodze wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą.

Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu aż do objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą, który miał prowadzić ku Chrystusowi, abyśmy z wiary uzyskali usprawiedliwienie. Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteśmy synami Bożymi w Chrystusie Jezusie.

Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą dziedzicami.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”.

Lecz On rzekł: „Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają Słowa Bożego i zachowują je”.

A OTO SŁÓWKO KSIĘDZA LESZKA:

Wyobrażam sobie powyższą sceną Ewangelii i widzę tłum podziwiający Jezusa… Aż tu w pewnym momencie, jakaś poruszona kobieta zachwyca się wielkością Maryi. Ona chwali Maryję i ogłasza Ją „Błogosławioną”. Woła: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.

Po czym Jezus jak najbardziej potwierdza słowa błogosławieństwa w stosunku do Maryi, ale zarazem przekazuje informację, że błogosławieństwo Boże jest dla wszystkich, którzy słuchają słowa Bożego i przestrzegają go. Daje do zrozumienia, że Jego «Matką» jest przede wszystkim słowo Boże. Uświadamia nam, że właśnie to Słowo jest jak łono Matki, z którego rodzimy się do życia, a każdy, kto zechce iść przez życie według wskazań słowa Bożego, według woli Bożej, dostąpi wielkiego błogosławieństwa i osiągnie szczęście.

Droga świętości jest otwarta dla każdego człowieka i wbrew pozorom jest jak najbardziej osiągalna. Owszem, pojawiają się na niej rożne przeszkody, próby i doświadczenia. Istnieje zły, który ciągle krąży i patrzy, jak rozwalić w nas pokój, czystość, dobroć. Brak czujności i niezdrowa pewność siebie prowadzi do marnowania swojego życia. Ale jedynym lekarstwem, jedynym pewnikiem jest Jezus, który wspiera nas nieustannie i – co więcej – wspiera nas przez Maryję. On zostawił nam swoją Mamę, a Ona potrafi wyprosić wszystko u swojego Syna i mówi do nas: Zróbcie wszystko cokolwiek Wam powie.

Tak często potrzebujemy pomocy, a Maryja nam ją oferuje – za darmo, w każdej chwili, w każdej sekundzie życia! I nawet gdybyśmy widzieli tylko ciemność, Ona dostrzeże iskierkę, która rozpali nasze serce. Stawia jednak jeden warunek – pełne zaufanie.

Chociaż bowiem, w niektórych sytuacjach – tak po ludzku myśląc – nie będzie już drogi odwrotu; chociaż po ludzku będzie już wszystko stracone, to jednak Maryja znajdzie dobry plan, postawi dobrych ludzi na drodze, wtedy życie zmieni swój tor i na pewno takiemu człowiekowi zaświeci słońce. Tylko mamy zrobić wszystko – dokładnie wszystko – co możemy zrobić, bo każdego dnia dane są nam nowe szanse, aby zawalczyć o swoją przyszłość…

Dlatego nie załamujmy się niepowodzeniami! Nie dajmy się osłabić złu! Dopóki żyjemy, zawsze możemy powstać z upadku i żyć pięknie – tak pięknie, jak nigdy dotąd. Potrzeba tylko zachwycić się Maryją. To ona nakreśla nam wspomniany wyżej kierunek drogi do świętości. Maryi zależy na nas i na tym, abyśmy słuchali Boga.

Kiedy objawia się, to w każdym objawieniu zawsze wskazuje na Jezusa i przestrzega nas przed grzechem, oraz ciągle przypomina nam o tym, o czym w życiu zapominamy. W jednej ze znanych pieśni śpiewamy: Przyszłaś do nas z Matczynym zadaniem: Przestrzec ludzkość przed Bożym karaniem”.

Ona uczy nas jak słuchać słowa Bożego, jak rozważać je i jak wprowadzać w czyn. Uczy nas, jak nie pędzić przez życie bezmyślnie i rozpoznawać, co jest dobre, a co złe.

Dlatego zastanówmy się, co dla nas miałyby znaczyć te słowa?… Spróbujmy odnaleźć się w tym tłumie, spróbujmy przyjąć tę radosną nowinę, że i my możemy być błogosławieni! Wierzymy w to?…

Jeżeli uwierzysz, Bóg będzie w Tobie działał wspaniałe cuda. Takim znakiem wypełnienia się słowa Bożego w nas jest radość, jest pokój serca. Ale też musimy spodziewać się Krzyża, bo właśnie wtedy słowo Boże będzie krzyżować nasze plany. Może nawet będzie bardzo bolało, będą przeszkody i trudności, ale wcielając w życie Boży plan, będziemy doświadczać Jego pocieszenia. Ile razy będziemy otwierać słowo Boże, będziemy czuli Bożą obecność – i to, że Bóg nasyca nasze myśli… Bóg jest zawsze przy nas i troszczy się o każdego z nas.

Nasz wielki Święty, Papież Jan Paweł II, powiedział kiedyś do Młodych: „Wy sami nie wiecie, jak jesteście piękni wówczas, kiedy znajdujecie się w zasięgu słowa Bożego i Eucharystii. Sami nie wiecie, jacy jesteście piękni, kiedy obcujecie z bliska z Chrystusem, z Mistrzem, starając się żyć w Jego łasce uświęcającej. (…) Nie wolno stracić z Nim kontaktu, nie wolno zgubić Jego wejrzenia, bo jeśli by to się stało, przestaniecie wiedzieć, kim jesteście; przestaniecie odczuwać, jakim skarbem jest każdy z was, życie każdego z was, osobowość każdego z was — jedyna, niepowtarzalna.”

Dlatego dziękuję Ci, Panie, za łaskę codziennego karmienia się Twoim słowem i Ciałem! Dziękuję za ten najcenniejszy dar Eucharystii! Dziękuję Ci Matko Maryjo za opiekę, ale dziękuję też dziś mojej ziemskiej Mamie – za moje poczęcie i narodziny.

Mamo, dziękuję za każdy dzień, w którym mnie karmiłaś i wychowywałaś oraz że przez całe życie bałaś się o mnie tak samo, jak pierwszego dnia, kiedy zobaczyłaś mnie po raz pierwszy, zaraz po urodzeniu. Dziękuję za wiarę, której mnie nauczyłaś… Dziś wiem, że to dzięki Tobie nie pędzę przez życie bezmyślnie… Dziękuję za to, że istnieję… I tęsknię, bo Ciebie ze mną na ziemi już nie ma… Ale żyjesz, Mamo, żyjesz u Pana – i żyjesz we mnie… I wiem, że przy mnie trwasz…

Prośmy dziś o tę szczególną umiejętność wprowadzania słowa Bożego w nasze życie. Sami z pełną ufnością, bez reszty, oddajmy się pod opiekę naszej Matce Niebieskiej i podziękujmy oraz pomódlmy się za nasze ziemskie Mamy.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.