Pan ma dość!

P

Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam Was z Siedlec, skąd zaraz wyruszam do Domu rodzinnego, skąd w miarę sprawnie wyruszymy do Szklarskiej Poręby. Jedziemy w siedem Osób: nasi Rodzice, Ksiądz Marek oraz Weronika, Emilka i Tomek Niedźwiedzcy, nasze Siostrzeństwo. Jeśli Pan pozwoli, to będziemy tam do wtorku, 21 lipca. Zapewniam, że przez cały ten czas: w drodze, na szlakach i w Kaplicy Domu na Białej Dolinie, w którym będziemy przebywali – będę o Was pamiętał w modlitwie!

Bardzo dziękuję Panu naszemu za wczorajszy piękny dzień w mojej rodzinnej Parafii – i za mocną, poruszającą, długą i głęboką rozmowę z Księdzem Kanonikiem Doktorem Adamem Kulikiem, Proboszczem Parafii i Kustoszem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Białej Podlaskiej. Rozmowa ta zakończyła moją wczorajszą posługę. Zabieram ją w sercu – jako temat do przemyśleń i modlitwy!

A oto dzisiaj w liturgii mamy wspomnienie Świętych Pustelników, ale jednocześnie mamy też trzynasty dzień miesiąca, a to oznacza, że w wielu naszych Parafiach odbędzie się nabożeństwo fatimskie. Zachęcam Wszystkich do udziału w tych nabożeństwach. Módlmy się w tak wielu ważnych intencjach, które leżą nam na sercu, szczególnie zaś – za Kościół i świat, w tym obecnym trudnym czasie…

Tymczasem, zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dzisiaj:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi do mnie Pan? Jakich wyraźnych, osobistych wskazań mi udziela? Duchu Święty, pomóż odczytać i zgłębić Boże przesłanie!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 15 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Św. Św. Andrzeja Świerada i Benedykta,

Pustelników,

13 lipca 2026., 

do czytań: Iz 1,11–17; Mt 10,34–11,1

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Co Mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów Mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce?

Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań; nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić. Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi.

Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich apostołów: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.

Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”.

Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

Z niesamowitą mocą Bóg dzisiaj odżegnuje się od wszelkich form kultu, sprawowanego przez Jego naród – rzekomo ku Jego czci! Tak chyba możemy powiedzieć: od wszelkich form, bo słyszymy wyliczone różne czynności kultowe, spełniane przez lud – w pełnej zgodzie z przepisami prawa, ale… z jakiegoś powodu nie spełniane tak, jak potrzeba. Nie tak, by zadowolić Boga.

Każde kolejne, wypowiedziane dziś zdanie, potwierdza bardzo negatywne Jego nastawienie Boga do tego, co czynił Jego naród w sferze kultu. Tak, możemy mówićwyjątkowo wręcz krytycznym nastawieniu Boga! Bóg szczerze i z całego serca ma dość tego, co ludzie Mu oferują. Padają słowa, zawierające naprawdę duży ładunek emocji i krytycyzmu: Co Mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów Mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce?

Kolejne zdania są jeszcze mocniejsze: Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań; nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić. Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi.

Zwróćmy uwagę na te sformułowania: obrzydłe Mi…; nie mogę ścierpieć…; nienawidzę całą duszą…; stały Mi się ciężarem…; sprzykrzyło Mi się…; odwrócę od was me oczy… Co myślimy o takim – aż takim! – sposobie wypowiadania się przez Pana? Bardzo mocno zaangażował się On – wręcz emocjonalnie – w odrzucenie tego, co Jego naród próbował Mu „wcisnąć” jako wyraz swego kultu.

I tu chyba nie ma – prawdę powiedziawszy – żadnego zaskoczenia! Bo gdyby ktoś próbował udawać takowe, to należałoby mu postawić pytanie: „Czego tu nie rozumiesz? Z czym tak naprawdę się nie zgadzasz? Co nie jest prawdą w tym, co z takim przekonaniem mówi Bóg?”

Bóg jednak – jak to Bóg, kochający Ojciec, zatroskany o dobro swoich dzieci – nie poprzestaje na krytyce. I nawet tak ostre potępienie niewłaściwych postaw i obłudnych gestów nie stanowi dla Niego powodu do tego, by swoje dzieci odrzucić. Wprost przeciwnie! W ostatnim akapicie dzisiejszego pierwszego czytania słyszymy: Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!

I po tej samej linii idzie dzisiaj Jezus, gdy w Ewangelii mówi – w sposób być może dla wielu zaskakujący: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.

W kolejnych zdaniach wyjaśnia to swoje stanowisko, gdy stwierdza: Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

A taką swoistą pieczęcią tego wyjaśniania i całej tej nauki wydaje się to stwierdzenie Jezusa: Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Otóż, właśnie! Bóg nie chce udawanego kultu! Jezus nie chce żadnej połowiczności! Albo się całym sercem oddajemy Panu – całym sercem, bez żadnych niedopowiedzeń, zastrzeżeń, czy półśrodków – albo usłyszymy: «nie jesteś Mnie godzien». Mówiąc najkrócej, jak się da – i najjaśniej, jak się da: Pan ma dość naszej letniości! Pan ma dość naszego grania na dwa fronty! Pan ma dość naszego „za – a nawet przeciw”! Pan ma dość naszego: „trochę tak, a trochę nie”! Pan ma dość naszego: „może tak, a może nie”! Pan ma dość naszego: „tak, ale…”! Pan ma dość naszego: „raczej tak, ale to zależy od…”! Pan ma dość tego wszystkiego!

Mamy być albo: ZA – albo: PRZECIW! Ze wszystkimi konsekwencjami dokonanego wyboru. Na pewno, najlepszym wyborem jest bycie: ZA! Ale to nasza wolna decyzja i nasz – tylko nasz dojrzały wybór.

I gdybyśmy przy jego dokonywaniu – którego dokonawszy raz, na początku swego życia, musimy dokonywać praktycznie codziennie – poszukiwali wzorów, to na pewno warto przyjrzeć się postawie Patronów dnia dzisiejszego! A są nimi: Święci Andrzej Świerad i Benedykt, Pustelnicy.

Na temat życia i świętości pierwszego z nich, Andrzeja Świerada, w swoim Liście z okazji dziewięćsetlecia jego kanonizacji, tak pisał Papież Papież Jan Paweł II:

Świerad urodził się około 980 roku w rodzinie wieśniaczej, w Polsce. Wezwany przez Boga na samotnię, aby uważniej mógł wsłuchiwać się w Jego głos, […] założył na przełomie X i XI wieku pustelnię w miejscowości Tropie, podówczas w granicach diecezji krakowskiej. Opuścił ją około roku 1022 i wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego świętego Hipolita na górze Zabor w Słowacji. Tam, przyjąwszy imię zakonne Andrzej, prowadził życie monastyczne. Następnie, mając już ponad czterdzieści lat, za zgodą opata klasztoru Filipa, powrócił do prowadzonego uprzednio w Polsce życia pustelniczego, udając się do groty w miejscowości Skałka, nad brzegiem rzeki Wag.

Wsławił się niezwyczajnym praktykowaniem pokuty: za dnia zajmował się karczowaniem drzew, noce zaś spędzał na modlitwie. W okresie czterdziestodniowego postu często przymierał głodem! Po śmierci znaleziono na jego ciele noszoną od dawna włosiennicę, wykonaną z żelaznego łańcucha. Zmarł około roku 1034. […]

Święty Andrzej Świerad żyje nadal w umysłach i sercach Polaków, Słowaków i Węgrów. Oni najbardziej doświadczyli dobrodziejstw jego świętości. Ale jest to człowiek, który wszystkich chrześcijan mógłby wiele nauczyć. Uczy przede wszystkim ludzi naszych czasów, tak bardzo skłaniających się ku przyjemnościom i przemijalnym dobrom ziemskim, że tylko Bóg jest jedynym Dobrem, którego całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił należy pragnąć. Uczy, że jesteśmy pielgrzymami, albowiem nie mamy tu miejsca stałego, ale przyszłego oczekujemy. Uczy wreszcie, że należy służyć bliźniemu nie tylko w zewnętrznych czynach miłości, ale świadczeniem o Ewangelii.

Życie i świadectwo świętego Andrzeja zachowują wartość dla wszystkich chrześcijan, w szczególności zaś dla tych, którzy w odosobnieniu zakonnym poświęcili się Bogu. Ci zatem powinni uczyć się od świętego Świerada, że samotność nie oddziela ich od ciała całego Kościoła. Przez swoje modlitwy, pokutę, cnoty oraz miłość względem Boga mają stać się tymi członkami Mistycznego Ciała, od których życiodajna moc obficie zstępuje dla dobra wszystkich.

Święty Andrzej poprzez swe życie, modlitwę, ascezę, podjętą dla braci pracę stał się jednym z korzeni, z których wyrosła tysiącletnia siła religii chrześcijańskiej w Polsce.” Tyle Święty Jan Paweł II o Świętym Andrzeju Świeradzie.

Z kolei, drugi dzisiejszy Patron, Benedykt, był towarzyszem pustelniczego życia Andrzeja i jednym z jego uczniów. Po śmierci swego mistrza kontynuował jego surowy tryb życia w pustelni. Podobnie, jak Święty Andrzej, przybył tam z Polski i przebywał przez trzy lata. Po upływie tego czasu napadli go zbójcy i zabili. Ciało wrzucili do rzeki Wag. Powstała nawet legenda, że orzeł przez cały rok pilnował ciała Męczennika i że dzięki niemu zostało ono odnalezione w stanie zupełnie nie zepsutym. Początkowo pochowano obydwóch – tak Ucznia, jak i Mistrza – obok siebie, w kościele zakonnym.

Kult obu Świętych szybko się rozszerzał. Naturalnym ośrodkiem tego kultu był klasztor na Zaborze, w Słowacji. Tu początkowo znajdował się ich grób, tu również przechowywano ze czcią łańcuch Świętego Andrzeja. Z czasem powstały w Słowacji dwa odrębne sanktuaria: Świętego Andrzeja w pobliżu Nitry, gdzie była jego pustelnia oraz Świętego Benedykta – w miejscu, gdzie poniósł śmierć od pogańskich rozbójników, a więc w miejscowości Skałka nad rzeką Wag. Około roku 1064 Świerad i Benedykt zostali uroczyście proklamowani Świętymi przez Biskupów Węgier. Wtedy zapewne przeniesiono ich ciała do katedry w Nitrze, gdzie spoczywają do dziś.

Andrzej Świerad w hagiografii polskiej wybija się jako największy asceta wśród Świętych i Błogosławionych polskich. Andrzej i Benedykt są pierwszymi Polakami, wyniesionymi do chwały ołtarzy, co dokonało się w roku 1083.

Wpatrując się we wspaniały wzór ich świętości, a jednocześnie rozważając w sercu Boże słowo dzisiejszej liturgii i przyzywając ich wstawiennictwa, jak i wstawiennictwa Matki Bożej Fatimskiej – prośmy dla siebie o odwagę codziennego opowiadania się ZA Jezusem!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.