Jak uniknąć: „Biada!”?…

J

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywali:

Kamil Kołak – były Student Uniwersytetu siedleckiego, Człowiek bardzo otwarty, życzliwy i przebojowy,

Kamil Śledziewski – za moich czasów: Lektor w Parafii w Tłuszczu, w Diecezji warszawsko – praskiej;

Kamil Krupa – za moich czasów: Lektor w Parafii w Celestynowie, w Diecezji warszawsko – praskiej;

Kamil Charkiewicz – należący w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot;

Kamil Lewczuk – tak samo;

Kamil Sionek – życzliwy Człowiek z Parafii w Miastkowie Kościelnym;

Wszystkim świętującym życzę obfitości darów z Nieba, o co też będę się dla Nich modlił.

Drodzy moi, pozdrawiam Was ze Szklarskiej Poręby, gdzie pojawiliśmy się wczoraj, po 20:00. Po rozpakowaniu była jeszcze Msza Święta o 22:00 i kolacyjka (dowieziona pizza).

Dzisiaj Msza Święta o 8:30 i śniadanie, w trakcie którego ustalimy plany na dzień, uwzględniając wszelkie okoliczności, takie jak: humor Uczestników, pogoda, ciśnienie, układ gwiazd, ogólne spojrzenie na życie i na politykę – i takie tam różne…

Jedno, co jest pewne, to właśnie to, że pamiętam o Was w moich modlitwach. I już dziękuję za zapewnienie o takowym wsparciu, jakie mam (mamy) z Waszej strony!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Jak zawsze – rzetelne, fachowe, z czytelnym wskazaniem kontekstu omawianych wydarzeń starotestamentalnych – i z bardzo mocnymi i konkretnymi wnioskami, jakie wypływają dla nas z tych dzisiejszych czytań. Bardzo dziękuję Szymonowi za kolejne, głębokie słówko! Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkim, co Szymon robi, mówi i pisze!

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty – podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 15 Tygodnia zwykłego, rok II,

14 lipca 2026., 

do czytań: Iz 7,1–9; Mt 11,20–24

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Za czasów Achaza, syna Jotama, syna Ozjasza, króla Judy, wyruszył Resin, król Syrii, z Pekachem, synem Remaliasza, królem Izraela, przeciw Jerozolimie, aby z nią toczyć wojnę, ale nie mógł jej zdobyć. I przyniesiono tę wiadomość do domu Dawida: „Syria stanęła obozem w Efraimie!” Wówczas zadrżało serce króla i serce ludu jego, jak drżą drzewa w lesie od wichru.

Pan zaś rzekł do Izajasza: „Wyjdźże naprzeciw Achaza, ty i twój synek, Szear–Jaszub, na koniec kanału Wyższej Sadzawki, na drogę Pola Folusznika, i powiesz do niego:

«Uważaj, bądź spokojny, nie bój się. Niech twoje serce nie słabnie z powodu tych dwóch niedopałków dymiących głowni, z powodu zaciekłości Resina, Syryjczyków i syna Remaliasza: dlatego że Syryjczycy, Efraim i syn Remaliasza postanowili twą zgubę, mówiąc: Wtargnijmy do Judy, przeraźmy ją i podbijmy dla siebie, a królem nad nią ustanowimy syna Tabeela.

Tak mówi Pan Bóg: Nic z tego, nie stanie się tak! Bo stolicą Syrii jest Damaszek, a głową Damaszku Resin; i stolicą Efraima jest Samaria, a głową Samarii syn Remaliasza; ale jeszcze sześćdziesiąt pięć lat, a Efraim, zdruzgotany, przestanie być narodem. Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się»”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły.

Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam.

A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie”.

A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:

To prawda, że często trzeba brać sprawy w swoje ręce. Niejednokrotnie, jeśli sami się za coś nie weźmiemy, nie zostanie to zrobione albo nie zostanie wykonane tak, jak powinno. Ale czy jako osoba wierząca biorę pod uwagę, że nie zawsze moje rozwiązanie jest najlepsze? Czy pokładam ufność w Panu? Czy kiedy zaczyna robić się trudno, gdy wiele spraw w moim życiu nakłada się na siebie – szukam wsparcia u Boga, czy raczej rozpaczliwie próbuję znaleźć rozwiązanie na własny sposób?

Dlaczego tak często wiara staje się dla nas ostatnią deską ratunku i zwracamy się do niej dopiero wtedy, gdy zabraknie już pomysłów i opadniemy z sił? Co prawda, nigdy nie jest za późno, by uwierzyć i zaufać Bogu. Doświadczenie jednak uczy, że bez wiary trudno jest się ostać. Nawet w pierwszym czytaniu słyszymy słowa: Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się. Nasuwa się jednak pytanie: czy wiara i zaufanie Panu nie powinny być zawsze moim pierwszym odruchem wobec pojawiających się trudności?

Przybliżmy nieco historię z pierwszego czytania. Opowiada ono o królu Judy – Achazie, który odmówił przyłączenia się do koalicji króla Aramu i króla Izraela (Efraima) przeciwko Asyrii. W odpowiedzi obaj władcy postanowili najechać Judę, usunąć Achaza z tronu i osadzić na nim syna Tabeela. Nic dziwnego, że Achaz bardzo się przeraził – w końcu dwa królestwa wystąpiły przeciwko niemu.

I właśnie w tym momencie, pomimo zapewnień proroka Izajasza: Uważaj, bądź spokojny, nie bój się! Niech twoje serce nie słabnie z powodu tych dwóch oto niedopałków dymiących głowni… – Achaz postanawia działać na własną rękę. Gdy sięgniemy do Drugiej Księgi Królewskiej, a dokładniej do szesnastego jej rozdziału, dowiemy się, że przerażony Achaz poprosił o pomoc Asyrię, wysyłał do niej poselstwo z dużą ilością złota i obietnicą poddaństwa. Ta decyzja, choć przyniosła chwilowe rozwiązanie problemu, wprowadziła Judę w zależność od pogańskiego mocarstwa i pogłębiła duchowy kryzys narodu. Był to jeden z elementów niewierności Izraela, który przyczynił się do tragedii wygnania babilońskiego.

Przybliżenie tej historii pozwala zauważyć, że działanie na własną rękę, w oderwaniu od woli Boga, może przynieść jeszcze większy kryzys. Czy oznacza to jednak, że Bóg nie może już nic uczynić? Oczywiście, że może! Bóg nigdy nie przestaje działać, choć szanuje wolność człowieka. I jeśli człowiek zamyka się na Jego prowadzenie, sam ponosi konsekwencje swoich decyzji.

Rodzi się jednak pytanie: dlaczego przez to, że jeden król postąpił niewłaściwie, ma cierpieć cały naród? Czy to jest sprawiedliwe? Z naszej ludzkiej perspektywy może wydawać się, że nie. Trzeba jednak pamiętać, że decyzje osób stojących na czele narodów, wspólnot, parafii, firmy – często dotykają wszystkich. Mimo niewierności człowieka, Bóg pozostaje jednak wierny swoim obietnicom i nadal prowadzi historię zbawienia.

Właśnie dlatego Izajasz udaje się do Achaza w obecności swojego syna Szear–Jaszuba. Imię to oznacza „Reszta powróci” i symbolizuje dalszą opiekę Boga nad wierną częścią narodu, niosąc nadzieję na to, że pomimo niewierności pojedynczych osób Bóg ocali resztę swojego ludu.

Ta historia – w połączeniu z dzisiejszą Ewangelią – powinna być dla nas pewnego rodzaju przestrogą przed tym, abyśmy «nie zatwardzali dzisiaj serc naszych, lecz słuchali głosu Pańskiego». Bo czy my chrześcijanie nie wierzymy w Boga dlatego, że doświadczamy na co dzień Jego obecności i pomocy? Czy nie wierzymy dlatego, że realnie coś Mu zawdzięczamy? Dlaczego więc w chwilach trwogi i przygnębienia, ale również w chwilach radości i spokoju, tak łatwo zapominamy o naszym Bogu?

Do tych pytań skłoniły mnie dzisiejsze słowa Ewangelii: Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których dokonało się najwięcej Jego cudów, że się nie nawróciły. Jakie wyrzuty wobec mnie może mieć Chrystus? Czy mam świadomość odpowiedzialności za otrzymany dar wiary? Czy w pełni wykorzystuje dary dane mi przez Boga? A może parafrazując słowa: A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? sam wyniosłem siebie już do nieba, uznając, że problem wiary dotyczy przede wszystkim innych, a nie mnie?

Dzisiejsza liturgia Słowa wybrzmiewa niezwykle mocno. Nie pozwala nam zatrzymać się na łatwym pocieszaniu samych siebie i usprawiedliwianiu własnych słabości. Pozostawia natomiast poważną przestrogę: lekceważenie Boga, mimo otrzymywanych łask i znaków Jego obecności, prowadzi człowieka do Jezusowego: Biada!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.