Nadzieja – matką głupich?…

N

Szczęść Boże! Drodzy moi, serdecznie pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie wczoraj, w naszym Duszpasterstwie, odbyła się piękna uroczystość: Msza Święta w intencji Pani Marii Piątkowskiej – z okazji imienin i osiemdziesiątych urodzin. Bardzo ucieszyła mnie liczna obecność Rodziny i Bliskich, i ich autentyczne zaangażowanie w przeżywanie liturgii.

Po Mszy Świętej zaś – niespodziewanie – odbyły się próby kilku scen inscenizacji na Opłatek uniwersytecki. Dobrze nam się popracowało. Dziękuję moim Aktorom za spontaniczną inicjatywę tego spotkania!

A ja dzisiaj mam półtora tysiąca spraw do ogarnięcia – także w związku ze zbliżającymi się Świętami i Opłatkiem uniwersyteckim. Spróbuję to ogarnąć ze względnym przynajmniej spokojem… W tym celu, przed południem udam się do Białej Podlaskiej – aby także odwiedzić Rodziców – a potem przejazd do Lublina. I tam już na noc. Takie oto plany na dziś… Jak zawsze – oddaję je do dyspozycji Panu naszemu i Matce Bożej Kodeńskiej.

Teraz zaś zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Zauważam – czytając kolejne Jego rozważania – jak są one coraz bardziej dojrzałe, głębokie, mądre, a nade wszystko: niosące pokój w sercu i nadzieję! Przynajmniej ja osobiście tak je odbieram. Jestem ogromnie wdzięczny Szymonowi za to, że tyle czasu poświęca – i tyle serca, skupienia i uwagi – aby co wtorek, pomimo swoich licznych zaangażowań, podarować nam płynące z dobrego i czystego serca tak głębokie i mądre refleksje. Szymon po prostu dzieli się z nami tym, co sam najgłębiej w sercu przeżywa – i czym żyje. A mogę o tym z największym przekonaniem zaświadczyć! Niech Pan będzie uwielbiony w tej postawie i w tym zaangażowaniu Szymona!

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 2 Tygodnia Adwentu,

9 grudnia 2025., 

do czytań: Iz 40,1–11; Mt 18,12–14

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Pocieszcie, pocieszcie mój lud!

mówi wasz Bóg.

Przemawiajcie do serca Jeruzalem

i wołajcie do niego,

że czas jego służby się skończył,

że nieprawość jego odpokutowana,

bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób

za wszystkie swe grzechy”.

Głos się rozlega:

Przygotujcie na pustyni drogę dla Pana,

wyrównajcie na pustkowiu

gościniec naszemu Bogu!

Niech się podniosą wszystkie doliny,

a wszystkie góry i wzgórza obniżą;

równiną niechaj się staną urwiska,

a strome zbocza niziną gładką.

Wtedy się chwała Pana objawi,

zobaczy ją wszelkie ciało,

bo powiedziały to usta Pana”.

Głos się odzywa: „Wołaj!” –

I rzekłem: „Co mam wołać?” –

Wszelkie ciało to jakby trawa,

a cały wdzięk jego jest niby kwiat polny.

Trawa usycha, więdnie kwiat,

gdy na nie wiatr Pana powieje.

Prawdziwie trawą jest naród.

Trawa usycha, więdnie kwiat,

lecz słowo Boga naszego trwa na wieki”.

Wstąpże na wysoką górę,

zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie!

Podnieś mocno twój głos,

zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem!

Podnieś głos, nie bój się!

Powiedz miastom judzkim:

Oto wasz Bóg!”

Oto Pan, Bóg, przychodzi z mocą

i ramię Jego dzierży władzę.

Oto Jego nagroda z Nim idzie

i przed Nim Jego zapłata.

Podobnie pasterz pasie swą trzodę,

gromadzi ją swoim ramieniem,

jagnięta nosi na swej piersi,

owce karmiące prowadzi łagodnie.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały.

Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.

A OTO SŁÓWKO SZYMONA:

Ostatnie rozważanie, jakie pisałem, było na rozpoczęcie Adwentu. Dzisiaj – dosłownie tydzień – później dochodzimy już do połowy tego okresu liturgicznego. Za nieco ponad dwa tygodnie zasiądziemy przy wigilijnym stole – choć z radością oczekujemy tego wyjątkowego momentu, to jednak warto pamiętać, że Adwent wciąż trwa. Już teraz dobrze jest zatrzymać się i uświadomić sobie: Kogo tak naprawdę oczekujemy? Dla ludzi wierzących nie stanowi to może trudności, ale samo oczekiwanie nie wystarczy – jesteśmy zaproszeni do czegoś więcej: do głoszenia światu tej Nadziei.

Słyszymy dziś zachętę samego Boga właśnie do tego: Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud!» – mówi wasz Bóg. Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy.

Oprócz tego, że jest to zachęta, te słowa te pokazują również, jak mamy głosić tę Nadzieję. Jesteśmy zaproszeni do tego, aby umacniać innych przez słowo pocieszenia. Bo czy nie jest czasem tak, że mówimy o przyjściu Chrystusa, posługując się lękiem, przemądrzałym pouczaniem lub poprzez wzbudzanie wyrzutów sumienia. Jednak to nie Jezus działa w ten sposób – ten język należy zupełnie do kogoś innego. Chrystus przynosi pokój, dlatego tym bardziej powinniśmy być dla spotykanych ludzi źródłem otuchy i nadziei.

To pocieszenie potrzebne jest również nam, osobom wierzącym, bywa bowiem tak, że nasza wiara gaśnie, a nadzieja zanika. Taki stan określa się czasem stanem duchowej pustyni. Jest to bardzo trudny okres, w którym często nie widzimy żadnego sposobu na poprawę, żadnej drogi na ucieczkę z tego stanu. Dzisiaj jednak Słowo daje nam wskazówkę, daje nam siłę: Drogę Panu przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec dla naszego Boga! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i pagórki obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną. Wtedy się chwała Pańska objawi, razem ją każdy człowiek zobaczy, bo usta Pańskie to powiedziały.

Skoro jesteśmy na pustyni naszej wiary, to może zamiast czekać na poprawę – tam właśnie trzeba przygotować tę drogę, o której mowa jest w pierwszym czytaniu. Wiem, łatwo się tak mówi, ale jeśli dostrzeżemy w tym czasie nawet ledwo tlącą się nadzieję, a tą nadzieją będzie Słowo Boga, to można powiedzieć, że już wygraliśmy! Czytamy bowiem: Wszelkie ciało jest jak trawa, a cały wdzięk jego – jak polnego kwiatu. Trawa usycha, więdnie kwiat, gdy na nie wiatr Pana powieje. Prawdziwie, trawą jest naród. Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki.

Powtórzmy to raz jeszcze: Słowo Boga naszego trwa na wieki. Skoro słowo Boga trwa wiecznie, powinniśmy właśnie w nim pokładać nadzieję.

Często jednak można spotkać się ze stwierdzeniem, że nadzieja jest matką głupich. I w sumie to trochę prawda, bo zależy to od tego, gdzie ta nadzieja jest pokładana. Jeżeli bowiem są to: ludzie, ideologie, technologie lub inne rzeczy – nie mówię, że złe, ale przemijające – to faktycznie taka nadzieja do niczego nie prowadzi. Natomiast jeśli tę naszą nadzieję utwierdzamy w Bogu, to możemy być pewni nie tylko jej spełnienia, ale także tego, że ona w nas będzie rozkwitać. A nie ma nic lepszego na świecie – niż rozpalająca się nadzieja.

Niech więc okres Adwentu stanie się dla nas czasem odradzającej się nadziei oraz dzielenia się nią z innymi, aby mogła dotrzeć do całego świata.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.