Chrześcijanin nie może być naiwny!

C

Szczęść Boże! Drodzy moi, bardzo serdecznie pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie wczoraj – nieco niespodziewanie – odwiedził mnie Jakub Pałysa, który w najbliższą sobotę połączy się nierozerwalnym węzłem małżeńskim z Anią Szostak. Oboje znam już od wielu lat! Kuba był – za moich czasów – Szefem Służby liturgicznej w Miastkowie Kościelnym. Oboje brali udział w wielu naszych wyjazdach i audycjach radiowych.

Bardzo się cieszę z tego, co dokona się – jak Bóg pozwoli – w sobotę i już dzisiaj dziękuję za zaproszenie do tego, bym mógł pobłogosławić, na sposób sakramentalny, Ich miłości! Wczoraj dogadaliśmy wiele szczegółów „technicznych” i pogadaliśmy „do bólu” szczerze o sprawach, o których trzeba było już dawno pogadać. Bardzo dziękuję Kubie za inicjatywę tego spotkania i za fatygę, że przyjechał do Siedlec i około północy ruszył w drogę powrotną.

A ja dzisiaj, za chwilę wyruszam do Garwolina, gdzie o 10:00, w Kościele dziekańskim, odprawię Mszę Świętą w intencji tamtejszego Środowiska Niewidomych i Niedowidzących, po czym odbędzie się spotkanie opłatkowe. Organizuje je nieoceniona Pani Krysia Chruściel, wraz z Panią Anią Bogusz.

Wraz ze mną uda się do Garwolina Pani Ania Gębka, Szefowa Wspólnoty siedleckiej tegoż Duszpasterstwa oraz dwie inne Panie. Duchem i sercem łączy się z nami Ksiądz Profesor Andrzej Gałka, który przesłał swoje pisemne przesłanie.

A o 19:00 – w naszym Duszpasterstwie: Msza Święta w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele, po której odbędzie się adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy, do godziny 21:00.

Takie to plany na dzisiaj. Oddaję je Panu naszemu i Matce Bożej Kodeńskiej.

Teraz zaś już już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? O czym mnie osobiście poucza i do czego właśnie mnie wzywa? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

7 stycznia 2026., 

do czytań: 1 J 3,22–4,6; Mt 4,12–17,23–25

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Najmilsi:

O co prosić będziemy,

otrzymamy od Boga,

ponieważ zachowujemy Jego przykazania

i czynimy to, co się Jemu podoba.

A przykazanie Jego zaś jest takie,

abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa,

i miłowali się wzajemnie tak,

jak nam nakazał.

Kto wypełnia Jego przykazania,

trwa w Bogu, a Bóg w nim;

a to, że trwa On w nas,

poznajemy po Duchu, którego nam dał.

Umiłowani,

nie dowierzajcie każdemu duchowi,

ale badajcie duchy, czy są z Boga,

gdyż wielu fałszywych proroków

pojawiło się na świecie.

Po tym poznajecie Ducha Bożego:

każdy duch,

który uznaje,

że Jezus Chrystus przyszedł w ciele,

jest z Boga.

Każdy zaś duch,

który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga;

i to jest duch Antychrysta,

który – jak słyszeliście – nadchodzi

i już teraz przebywa na świecie.

Wy, dzieci,

jesteście z Boga i zwyciężyliście ich,

ponieważ większy jest Ten, który w was jest,

od tego, który jest w świecie.

Oni są ze świata,

dlatego mówią tak, jak mówi świat,

a świat ich słucha.

My jesteśmy z Boga.

Ten, który zna Boga, słucha nas.

Kto nie jest z Boga, nas nie słucha.

W ten sposób poznajemy

ducha prawdy i ducha fałszu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:

Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego.

Droga morska, Zajordanie,

Galilea pogan.

Lud, który siedział w ciemności,

ujrzał światło wielkie,

i mieszkańcom cienistej krainy śmierci

światło wzeszło”.

Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest Królestwo niebieskie”.

I obchodził Jezus całą Galileę nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o Królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.

Kiedy słuchamy pierwszego dzisiejszego czytania, a w nim słów: O co prosić będziemy, otrzymamy od Bogato z pewnością pytamy, o co tu chodzi, skoro my dobrze wiemy, że tak nie jest! Bo nie zawsze otrzymujemy to, o co prosimy – nawet, jeżeli o coś prosimy przez dość długi czas!

Z pewnością, wyjaśnieniem tej wątpliwości są dalsza część tego zdania: ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Właśnie! To w tym duchu otrzymujemy to, o co prosimy: kiedy czynimy to, co podoba się Panu! Czyli kiedy pozostajemy w orbicie myślenia Bożego, wartościowania po Bożemu; w obrębie zasad, wyznaczanych przez Bożą naukę.

Czyli – idąc dalej – nie traktujemy swego Boga jako swoistej „złotej rybki”, która ma spełnić nasze trzy życzenia (już może nawet nie dodając, że zwykle jest ich dużo więcej, niż trzy…), a wręcz ileś tam naszych zachcianek, które może już następnego dnia okażą się nie aż takie dla nas ważne, ale staramy się wejść z naszym Bogiem w osobistą relację i przekierowywać nasze myślenie i nasze spojrzenie na Jego tory, na Jego sposób spojrzenia i myślenia.

Zwłaszcza, jeśli – jak słyszymy dalej – przykazanie Jego zaś jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Stąd też – jak czytamy dalej – kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał.

A jak to dokładniej poznać i określić? Na to Apostoł Jan ma konkretną radę: Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie.

Niestety, już od samego początku istnienia Kościoła, zanim jeszcze jego nauka się ukształtowała, już pojawiali się kłamcy i oszuści, którzy ją na wszelkie sposoby próbowali fałszować, głosząc jakieś swoje prywatne, na niczym ważnym nie oparte teorie. Od samego początku mamy więc do czynienia z przeróżnymi herezjami – tak wprost nazwijmy te bałamutne teorie – dlatego Apostoł wzywa do bardzo rozsądnego podejścia do całej sprawy. Mówi jasno i wyraźnie, że chrześcijanin – chociaż faktycznie wezwany jest do miłości wobec Boga i wszystkich ludzi – nie może być kimś naiwnym, kto uwierzy we wszystko, kto mu i co powie, choćby to były najbardziej wydumane i bezsensowne teorie. Nie!

Nauka Jezusa Chrystusa i o Jezusie Chrystusie jest jedna, konkretna i określona – i tylko tę należy głosić. I o takim Jezusie świadczyć! O jakim? O taki, jaki jest naprawdę, a nie jakiego sobie ktoś wymyślił – dlatego, że mu się tak chciało, albo tak mu się przywidziało. Właśnie tych, którzy te różne głupoty wymyślali, Jan Apostoł wyraźnie i odważnie nazywa dziś antychrystami!

I to właśnie w kontekście ich postawy, tak pisze: Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak mówi świat, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu.

Drodzy moi, chrześcijanin naprawdę nie może być naiwny! Nie może „łykać” i przyjmować wszystkiego, co mu podadzą lub podpowiedzą. Nikt nas, chrześcijan, nie zwolnił z trzeźwego myślenia i z zachowania zasad zdrowego rozsądku! I postępowania zgodnego z prawdą, ale też adekwatnego do sytuacji i możliwości w danym momencie.

Przykład takiej właśnie postawy dzisiaj daje nam sam Jezus. Wyraźnie słyszymy o tym w Mateuszowej Ewangelii, w tych oto słowach: Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego.

Jak się okazało – na co zwraca nam uwagę Ewangelista – taka sytuacja została już zapowiedziana i opisana przez proroka Izajasza:„Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”.

I jak Jezus odnalazł się w tej sytuacji? Słyszymy: Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest Królestwo niebieskie”. I obchodził Jezus całą Galileę nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o Królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.

Zobaczmy, kiedy nie mógł realizować swojej misji w jednym miejscu – przeszedł do innego. I nie chodzi tu bynajmniej o jakąś ucieczkę od trudności. Nie! Wszak wiemy dobrze, że Jezus nigdy przed nikim nie uciekał, odważnie patrząc w oczy elicie religijnej swego narodu i nazywając ich postawy po imieniu – a, niestety, nie były to zwykle zbyt miłe słowa – a kiedy przyszedł Jego czas, oddał się w ich ręce i złożył ofiarę ze swego życia. Ale w tym momencie wiedział, że skoro w takim czy innym miejscu – na ten moment – nie zdziała zbyt wiele, bo sytuacja temu nie sprzyja, ale za to może dużo więcej dobrego zdziałać w innym miejscu, to tam właśnie się udał. I tak dużo dobrego zdziałał – jak o tym dziś słyszymy.

To nam pokazuje, Drodzy moi, pewien kierunek naszego działania: zawsze mamy robić to, co w danej sytuacji i w danym miejscu jest możliwe. Jeżeli na jakimś odcinku czy w jakimś miejscu na ten moment nie da się uczynić więcej czy zyskać więcej – zaangażujmy się w to i zaangażujmy się tam, gdzie się da. Ważne, by Boże Królestwo było głoszone i świadectwo wiary naszej w Jezusa było dawane!

Ale w tego prawdziwego Jezusa, a nie tego „dopasowanego”, jakiego chciałby widzieć i słyszeć świat. I jakiego może by i chętnie głosił, gdyby nie był On taki konkretny, tak jasno określony i tak wymagający, jakim jest. I może to właśnie stąd rodzą się pewne trudności, dlatego właśnie nie możemy w wielu sytuacjach, okolicznościach czy miejscach zyskać zbyt wiele czy osiągnąć za dużo, że głosimy nie tego Jezusa Chrystusa, którego ludzie chcieliby usłyszeć. Głosimy i zachowujemy zbyt archaiczne – ich zdaniem – zasady moralne, zupełnie nie pasujące do dzisiejszego świata.

Bo o jakiej czystości przedmałżeńskiej można dzisiaj mówić? A co jest złego we wspólnym pomieszkiwaniu na sposób małżeński dwojga ludzi, nie będących małżeństwem? A co jest nie tak w plotkowaniu, oszukiwaniu, kombinowaniu, cwaniakowaniu? Przecież cały świat tak robi! Właśnie – czy cały świat?… A jeżeli nawet, to czy my, chrześcijanie – przyjaciele Jezusa, Jego wyznawcy, uczniowie i świadkowie – też tak mamy czynić? To kto w końcu ma pokazać inny styl, jeżeli nie my? Na kogo Jezus może liczyć, jeśli nie na nas?

Dlatego usłyszmy raz jeszcze – i weźmy sobie do serca te słowa Apostoła Jana: Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak mówi świat, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu.

Oby w nas był zawsze duch prawdy! Duch Jezusa! Który objawi się także – między innymi – zdrowym rozsądkiem i trzeźwym myśleniem!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.