Miłość – w konkrecie!

M

Szczęść Boże! Drodzy moi, serdecznie pozdrawiam z Siedlec, gdzie o 12:00, w naszym Duszpasterstwie, odprawię Mszę Świętą w intencji Pani Czesławy Sobiczewskiej, z okazji Jej dziewięćdziesiątych urodzin. O tę Mszę Świętą poprosiła mnie Rodzina Jubilatki. Spodziewam się Ich licznej obecność.

Natomiast o 16:00, w Kolegiacie w Garwolinie, pobłogosławię na sposób sakramentalny małżeństwu Jakuba Pałysy i Anny Szostak. Oboje znam już od lat! Kubę – już prawie od dwunastu! I to właśnie Kuba – za moich czasów – był Prezesem Służby liturgicznej w Parafii w Miastkowie Kościelnym. Wiele w związku z tym wspólnie podjęliśmy działań. Ale wiele też było działań wspólnych, już z Anią, kiedy Ją poznałem: wyjazdów do Kodnia (także na Kodeński Wieczernik Akademicki), do Szklarskiej Poręby, na kajaki…

Ale też dziękuję za wspólne modlitwy, za wspólne szczere rozmowy – także na audycjach w Katolickim Radiu Podlasie. Oboje od wczesnego dzieciństwa są bardzo związani z Kościołem i zaangażowani w różne formy jego działalności. Oboje też pisali rozważania na naszym blogu – za co szczególnie gorąco dziękuję!

Od dzisiaj będą już jednością. Niech Im Pan błogosławi!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem do mnie osobiście się zwraca? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

10 stycznia 2026., 

do czytań: 1 J 4,19–5,4; Łk 4,14–22a

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Najmilsi:

My miłujemy Boga,

ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”,

a brata swego nienawidził, jest kłamcą,

albowiem kto nie miłuje brata swego,

którego widzi,

nie może miłować Boga, którego nie widzi.

Takie zaś mamy od Niego przykazanie,

aby ten, kto miłuje Boga,

miłował też i brata swego.

Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem,

z Boga się narodził

i każdy miłujący Tego, który dał życie,

miłuje również tego,

który życie od Niego otrzymał.

Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże,

gdy miłujemy Boga i wypełniamy jego przykazania,

albowiem miłość względem Boga

polega na spełnianiu Jego przykazań,

a przykazania Jego nie są ciężkie.

Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat,

tym właśnie zwycięstwem,

które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich.

Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:

Duch Pański spoczywa na Mnie,

ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie,

abym ubogim niósł dobrą nowinę,

więźniom głosił wolność,

a niewidomym przejrzenie;

abym uciśnionych odsyłał wolnych,

abym obwoływał rok łaski od Pana”.

Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione.

Począł więc mówić do nich: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego.

Na kilka bardzo ważnych spraw zwraca naszą uwagę Święty Jan w pierwszym dzisiejszym czytaniu. Już to zdanie, wypowiedziane na samym początku: My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował ustawia całą kwestię we właściwym porządku.

Tak, to Bóg pierwszy wyszedł do nas, to Jego inicjatywa jest początkiem jakichkolwiek naszych wzajemnych relacji. Bo nam się może nieraz wydawało – lub nadal wydaje – że to my sami angażujemy się w tę relację, że to my ją zasadniczo tworzymy, bo się modlimy, bo chodzimy do kościoła, spowiadamy się, przyjmujemy Komunię Świętą, przystępujemy do innych Sakramentów, więc nasze zasługi na tym odcinku są po prostu nie do przeliczenia! Są wręcz ogromne!

A Bóg?… No, cóż… Czasem tam odpowie na naszą modlitwę, ale raczej nie na każdą i nie zawsze, bo zwykle jest jakieś „ale”, albo coś z naszej strony jest nie tak… I tak to sobie nieraz myślimy, skrzętnie wyliczając Panu Bogu, ile to myśmy Mszy Świętych Mu podarowali, ile to żeśmy modlitw ofiarowali: ile Różańców zmówili, ile Litanii i innych koronek, a także: ile postów i wyrzeczeń złożyli. Mamy się więc czym pochwalić! I co Ty na to, Panie Boże? Co nam za to dasz? Jakich łask udzielisz? I czemu ich nie udzielasz, skoro my tyle Ci dajemy?…

Właśnie! A tymczasem – to Bóg nam już dał najwięcej, jak tylko mógł! I to jako pierwszy! Bo dał życie, bo dał natchnienie do wiary, bo dał szansę zbawienia wiecznego – i wszelkie pomoce, na tej drodze niezbędne. I daje na co dzień tak bardzo wiele większych i mniejszych łask i natchnień, z których większości to pewnie nawet nie zauważamy.

Dlatego musimy sobie dziś jasno powiedzieć, że wszelkie znaki miłości i wdzięczności z naszej strony – oby ich było jak najwięcej, i jak najbardziej szczerych – to już odpowiedź na miłość ze strony Boga i obdarowanie nas przez Niego. Naprawdę, On w tym wszystkim jest pierwszy! Dlatego – niech to jeszcze raz wybrzmi: My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

Ale potem jest już tylko jasno i konkretnie: Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego. Wiemy o tym, że Jezus określił przykazanie miłości Boga i bliźniego jako przykazanie najważniejsze. I nazwał je nowym przykazaniem. Dlaczego nowym, skoro zarówno przykazanie miłości do Boga, jak i miłości do człowieka – istniały już w Starym Testamencie?

To prawda. Tyle tylko, że były to zawsze przykazania odrębne, oddzielone od siebie – nie tylko brzmieniem, ale też sposobem pojmowania i realizacji jednej i drugiej miłości. Nowość – w ujęciu Jezusa – polegała na bardzo ścisłym, wręcz nierozerwalnych połączeniu miłości do Boga z miłością do człowieka. W tym sensie, że jedna wyraża się przez drugą, jedna realizuje się przez drugą, jedna potwierdza drugą.

I chyba jest to dość logiczne – nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę te słowa Apostoła Jana, które sobie przed chwilą zacytowaliśmy. Bo faktycznie: jak można kochać Boga, którego się nie widzi, jeśli się nie kocha człowieka, który stoi tuż obok? Albo mieszka za ścianą? W tym sensie, widzimy także bezsens i pustkę, jaką epatują wszelkiej maści „dobroczyńcy ludzkości” i organizatorzy różnych akcji medialnych, rzekomo charytatywnych, którzy zapewniają, jak to kochają całą ludzkość, ale pojedynczemu człowiekowi to by nieraz oczy wydrapali i ciągali go po sądach, nie mówiąc już o tym, że są zwykle zwolennikami tak zwanej aborcji i innych zbrodni przeciwko życiu. I cóż z takiej miłości do całej ludzkości – jeśli się nie zauważa konkretnego człowieka, a wręcz się go rozdeptuje?!

Dlatego Apostoł wskazuje jasno i zdecydowanie bardzo konkretne sposoby realizacji owego Jezusowego przykazania, gdy pisze: Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, przykazania Jego nie są ciężkie. I jeszcze to bardzo cenne dopowiedzenie: Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat, tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.

Otóż, właśnie! Drodzy moi, my naszą wiarą i naszą miłością – do Boga i do drugiego człowieka – odpowiadamy na miłość Boga do nas: miłość, którą Bóg ukochał nas jako pierwszy! Jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, ta miłość Boga przejawiała się na różne sposoby, a Jezus dzisiaj powołuje się na Proroctwo Izajasza, z którego do zgromadzonych w synagodze w Nazarecie swoich rodaków odczytał te słowa: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana. Po czym wyraźnie stwierdził, że oto te właśnie słowa się spełniły! Na Nim.

I dzisiaj otrzymujemy informację, że wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. Ale wiemy też dobrze, że mieszkańcy Nazaretu – rodacy Jezusa – wcale generalnie takim zachwytem nie reagowali na Niego samego i na stwierdzenia, że to On jest zapowiedzianych i oczekiwanym Mesjaszem.

I w tym momencie jest najlepsza sposobność, żebyśmy sobie samym postawili to pytanie: Jak ja kocham Jezusa? I jak kocham konkretnego człowieka, z którym mieszkam, z którym uczę się, studiuję lub pracuję, z którym jestem w sąsiedztwie, z którym spotykam się przy tylu różnych okazjach i bez okazji? Na czym – tak konkretnie – polega moja miłość do Jezusa? Ale tak konkretnie? I czy pamiętam, że to już jest moja odpowiedź na Jego miłość do mnie?

A na czym konkretnie polega moja miłość do człowieka? Czy jest ona – właśnie – konkretna i do konkretnego człowieka skierowana, czy jest to wspomniana już miłość do całej ludzkości, czyli tak naprawdę do nikogo?… I czy stać mnie na to, by do tego konkretnego człowieka wyjść z miłością jako pierwszy, czy czekam, aż on mi ją pierwszy okaże?…

Mamy nad czym pomyśleć… I warto się z tymi pytaniami zmierzyć… I pomodlić się dla siebie – dla siebie nawzajem – o taką miłość prawdziwą, wyrażoną w konkrecie codzienności, o jakiej dzisiaj mówi Boże słowo…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.