Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Ewa Rudnik, należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot. Życząc ogromu łask Pańskich – zapewniam o modlitwie!
I pozdrawiam Was z Lublina, gdzie dzisiaj będę pomagał duszpastersko – do Mszy Świętej o 13:00 włącznie. Według wczorajszych ustaleń, będę koncelebrował Msze Święte o godzinie 8:30 i 11:30. Na pozostałych będę spowiadał. Zapraszam do łączności duchowej ze mną:
https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams
Wieczorem zaś u nas, w Duszpasterstwie Akademickim, Msza Święta o godzinie 20:00. Serdecznie zapraszam do naszego ALCATRAZ, na Kościuszki 10/7.
Przypominam, że dzisiaj pierwsza niedziela miesiąca. Podziękujmy Panu naszemu za dzieło zbawienia, jakiego dokonał przed dwoma tysiącami lat i jego od dwóch tysięcy lat dokonuje w swoim Kościele i przez swój Kościół.
Teraz zaś już zachęcam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś Pan mówi do mnie – osobiście i konkretnie do mnie? Z jakim przesłaniem do mnie się zwraca? Duchu Święty, tchnij… I poprowadź…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
4 Niedziela zwykła, A,
1 lutego 2026.,
do czytań: So 2,3;3,12–13; 1 Kor 1,26–31; Mt 5,1–12a
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA SOFONIASZA:
Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dzień gniewu Pana.
Zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by ich przestraszył.
CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:
Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu. Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych.
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, upodobał sobie w tym, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, „w Panu się chlubił ten, kto się chlubi”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.
W pierwszym zdaniu dzisiejszego pierwszego czytania słyszymy: Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dzień gniewu Pana. W innym tłumaczeniu – określenie, zawarte w tym zdaniu: wszyscy pokorni ziemi, wyrażone jest słowami: ubodzy tej ziemi.
Chodzi tu o bardzo szczególną kategorię ludzi: o osoby, pracujące na zwykle na roli, potrzebujące często pomocy zarówno materialnej, jak i prawnej, gdyż jako zajmujące najniższe stopnie w hierarchii społecznej, niejednokrotnie narażone były na wyzysk ze strony możnych. Pomimo jednakże tej trudnej sytuacji, byli to ludzie naprawdę uczciwi i wierni Bogu, zachowujący Boże prawo także wtedy i nawet wtedy, kiedy inni łamali je na ich niekorzyść.
Jako tacy jednak, owi ubodzy tej ziemi cieszyli się szczególnymi względami u Boga i Jego opieką, której może nie zawsze dało się zobaczyć w zewnętrznych okolicznościach, towarzyszących ich życiu, bo zwykle na zewnątrz wyglądało to tak, że spotykały ich same niepowodzenia, nieszczęścia i złe traktowanie. Jednakże Bóg sam dbał ich wewnętrzne szczęście, ale także w tym wymiarze zewnętrznym dawał dość wyraźne znaki, że ma ich w opiece.
Dzisiaj Prorok Sofoniasz – w imieniu Boga – zwraca się właśnie do nich, doceniając ich żelazną konsekwencję i wytrwałość w trwaniu przy Bogu i zapowiadając, że może się ukryją w dniu gniewu Pana. Czyli w dniu, w którym Pan osądzi ten świat i wymierzy karę tym, którzy swoim postępowaniem na nią zasłużą. Sytuacja, w jakiej znajdują się owi ubodzy tej ziemi – i ich bardzo pokorne nastawienie na Boga – okażą się dla nich autem, a nie nie jakimś nieszczęściem czy przegraną. Bo to właśnie oni zostaną ocaleni, kiedy inni zostaną ukarani.
To takie bardzo tajemnicze i ponadczasowe wizje, mające oczywiście oparcie w historii narodu wybranego, ale dotyczące wszystkich ludzi wszystkich czasów. Właśnie ludzie ubodzy to ci, którzy wszystko, co swoje, mają U–BOGA. A jako tacy – można powiedzieć – są oni bardzo, ale to bardzo bogatymi! Bo cieszą się wielkim Bożym błogosławieństwem – tak, jak to dzisiaj bardzo wyraźnie zapowiedział Jezus w Kazaniu na górze, w tej dobrze nam znanej zapowiedzi: Błogosławieni ubodzy w duchu… błogosławieni, którzy płaczą…, błogosławieni cisi…, błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości…, błogosławieni miłosierni…, błogosławieni czystego serca…, błogosławieni, którzy wprowadzają pokój…, błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości…, błogosławieni [którym ludzie] urągają i prześladują […] i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na [nich] z powodu Jezusa.
To jest właśnie ten lud pokorny i biedny – jak się o nim wyraża Prorok Sofoniasz – czy też w innym tłumaczeniu: lud pokorny i ubogi, który szuka schronienia w imieniu Pana. I to schronienie Pan im obiecuje, wypowiadając właśnie nad tymi ludźmi osiem razy w dzisiejszej Ewangelii imię: BŁOGOSŁAWIENI.
Święty Paweł zaś – w drugim czytaniu – zachęca wiernych Gminy chrześcijańskiej korynckiej, ale i nas wszystkich: Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu. I dalej pisze: Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. W innym tłumaczeniu jest to może nieco jaśniej wyrażone: Według osądu ludzkiego niewielu wśród was jest mądrych, niewielu wpływowych i niewielu szlachetnie urodzonych.
To jednak – jak dalej przekonuje Paweł – w niczym Bogu nie przeszkadza. A na pewno nie w tym, by powołać takich właśnie ludzi do świętości, a wcześniej jeszcze do współpracy, gdyż – jak czytamy – Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, upodobał sobie w tym, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
Drodzy moi, to o nas! I to nie w tym sensie, że jako ludzie Boży, jako ludzie zachowujący Boże przykazania, mamy być takimi – przepraszam za to określenie – życiowymi sierotami, niedorajdami, popychadłami, którym wszyscy na głowę wchodzą. Takimi naiwniakami, wykorzystywanymi przez całe otoczenie, a co gorsze: dającymi się dobrowolnie wykorzystywać i oszukiwać.
Przyznaję, że kiedyś, już dość dawno temu, kiedy jako lektor w swojej rodzinnej Parafii czytałem ten właśnie fragment, jaki słyszymy dzisiaj w Proroctwie Sofoniasza, to gdzieś tam się wewnętrznie buntowałem, albo przynajmniej stawiałem sobie pytanie, o co tu chodzi? Dlaczego wszyscy dookoła mogą cwaniakować, na swoim stawiać, dobijać się o swoje, zabiegać o swoje, nawet się sądzić o swoje, a my wierzący to mamy być takim właśnie «ludem pokornym i biednym», idącym – jak się wyraża poeta – ze spuszczoną głową, powoli… Jak barany na rzeź!
Inni to mogą przebojem iść przez świat, osiągać szczyty kariery, także dorabiając się fortuny, a my – lud pokorny i biedny – mamy schodzić ludziom z drogi, absolutnie nie dopominając się o swoje, bo nas obowiązuje cała lista nakazów i zakazów, od których ci, co nie uważają się za wierzących, są po prostu wolni! Niestety, takie spojrzenie i takie myślenie pojawia się w wielu umysłach i sercach – ludzi patrzących pobieżnie, bez głębszej refleksji, a do tego jeszcze słuchających medialnych przekazów, całkowicie spłycających ten temat.
Tymczasem, wiara i praktyki religijne, i w ogóle Jezus – i Jego nauka, i Jego przykazania, i Jego Kościół – to naprawdę nie jakiś zmurszały eksponat muzealny, czy nawet całe, zakurzone muzeum, w ogóle nie atrakcyjne na te dzisiejsze czasy. I żadna propozycja dla ludzi młodych, przebojowych, biorących swój los w swoje ręce. To zupełnie nie tak.
I można się o tym przekonać, stosując naprawdę i tylko zasady logicznego myślenia i troszkę bardziej pogłębione spojrzenie. Jeżeli bowiem spróbowalibyśmy odwrócić kierunek dzisiejszego pouczenia Jezusa i zamiast ubogich w duchu – powiedzieć o żyjących w dostatku i w nim pokładających nadzieję. Zamiast tych, którzy płaczą – powiedzieć o tych, którzy żyją „na wesoło”, bawiąc się świetnie, żyjąc „rozrywkowo”, „lekko, łatwo i przyjemnie”. Zamiast tych, którzy są cisi – powiedzieć o tych, którzy lansują się w mediach, pchają się zawsze na pierwszy plan i robią szum wokół siebie.
Zamiast tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości – powiedzieć o tych, którzy „po trupach” dochodzą do zdobycia korzyści dla siebie i zbudowania własnego prestiżu.
Zamiast tych, którzy są miłosierni – powiedzieć o tych, którzy są życiowo sprytni i nie dadzą sobie wejść na głowę, którzy się o swoje zawsze upomną i rozliczą drugiego z każdej krzywdy. Zamiast tych, którzy są czystego serca – powiedzieć o tych, którzy żyją „nowocześnie”, w tak zwanych wolnych związkach i nic sobie nie robią z różnego rodzaju grzechów nieczystych, które popełniają, bo niby czemu nie.
Zamiast tych, którzy wprowadzają pokój – powiedzieć o tych, którzy z premedytacją sieją intrygi, obmawiają, szkalują, kłamią, nastawiają jednych na drugich, którym wręcz przyjemność sprawia wzajemne skłócanie ludzi. Zamiast tych, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości – powiedzieć o tych, którzy sprawiedliwość rozumieją jako własną korzyść i własną rację za wszelką cenę, także za cenę prawdy…
Jeśli dokonać takiej zamiany, to czy moglibyśmy z całą pewnością i totalnym przekonaniem powiedzieć, że ci drudzy to ludzie naprawdę szczęśliwi? Jeśli tak, to kto im to szczęście gwarantuje? Bo tym pierwszym – taką gwarancję daje Jezus. On mówi: BŁOGOSŁAWIENI – właśnie do tych pierwszych. A kto powie to tym drugim? Obojętnie: czy używając określenia: „błogosławieni”, czy „szczęśliwi”, czy „życiowo wygrani”, czy „spełnieni”?… Ale tak naprawdę, na sto procent, tak z głębi serca!
Chociaż bowiem ostatnio słyszy się o takich badaniach socjologicznych, prowadzonych w krajach Europy Zachodniej, które wskazują, że ludziom żyje się całkiem dobrze… bez Boga. I że On jest im tak naprawdę niepotrzebny – i darmo duchowni z ambon i przy różnych okazjach przekonują, że to nie jest prawdziwe szczęście, że to nie jest pełnia życia, że to nie jest rzeczywiste spełnienie się człowieka… Tym ludziom naprawdę Bóg nie jest potrzebny – tak twierdzą – bo oni całkiem nieźle obchodzą się bez Niego, a jeśli ktoś tam sobie w tego Boga wierzy, to niech wierzy. Nikt nikomu nie zabrania.
Ale tym ludziom, o których tu sobie mówimy, Bóg – jaki by On nie był, o ile w ogóle jest – nie jest do niczego potrzebny. To Jan Paweł II nieraz powtarzał, że dzisiejszy świat już nawet nie neguje Boga, nie zwalcza Boga, nie sprzeciwia się Mu – ale żyje tak, jakby Boga nie było. Ludziom jest wszystko jedno, czy On jest, czy nie – i jaki jest. Totalna obojętność! A przecież obojętność – jak twierdzą mądrzy ludzie – jest pierwszym przeciwieństwem miłości! Bardziej nawet, niż nienawiść! Czy tacy ludzie są naprawdę szczęśliwi? Kto im to szczęście gwarantuje? A może – co im je gwarantuje?
Nie jestem w stanie uwierzyć, że to prawda, iż ci ludzie są rzeczywiście szczęśliwi… Osobiście, z przekonaniem twierdzę, że nie są. Że to tylko atrapa szczęścia, tymczasowe powodzenie, chwilowo łatwe i dostatnie życie, bo tak się akurat ułożyło… Natomiast przyjdą takie chwile, kiedy człowiek stanie przed pytaniami ostatecznymi, najgłębszymi, najbardziej dotykającymi serca: o cel życia, o sens cierpienia – kiedy przyjdzie, a zwykle kiedyś tam przyjdzie, a nierzadko zaskoczy… Także o motywację do tego, by codziennie rano wstawać i szarpać się z tym, co przyniesie kolejny dzień. Osobiście jestem przekonany, że tylko w Jezusie i z Jezusem można znaleźć odpowiedź na najgłębsze pytania i rozterki.
A życie bez Jezusa – lub tak, jakby Go nie było – prawdziwego szczęścia nie przyniesie. I na nic się zda zaklinanie rzeczywistości, czy wypowiadanie takich to a takich opinii – pod publiczkę, albo w ramach wywiadów czy badań ankietowych. Kiedy cały ten szum i blichtr opadnie, kiedy człowiek pozostanie sam na sam ze sobą, ze swoim sumieniem, że swoimi celami, jakie swojemu życiu wyznaczył – niepodobna, by nie pojawiły się pytania: Po co to wszystko? Dokąd to wszystko? Dla kogo? W jakim celu?
Zresztą, nie zamierzam się z tym spierać, dlatego jeżeli ktoś będzie utrzymywał, że jest szczęśliwy bez Boga, to proszę bardzo! Mogę mu jedynie przypomnieć, że nawet ci, którzy Boga nie uznają, którzy nie wierzą w Jego istnienie czy działanie – w rzeczywistości są przez Niego w każdej sekundzie swego życia podtrzymywani w istnieniu. Gdyby On się miał naprawdę od nich odwrócić, to w jednej sekundzie zniknęliby z powierzchni ziemi i nawet pyłek by po nich nie pozostał.
I to, że im się tak wiele w życiu udaje, że mogą cieszyć się tyloma talentami, zdolnościami, że tak im się życie układa, że osiągają sukcesy i czynią dobro – to też dar od Boga. On ich także kocha. Ale dobrze, niech będzie – niech twierdzą, że oni sobie bez Boga poradzę i że im nie jest potrzebny. Skoro tak…
Mi jest potrzebny! Dlatego widziałbym dla siebie miejsce w owym «ludzie pokornym i biednym» – z pewnością, nie będzie to dla mnie osobiście żadną ujmą, a jedynie szansą! Wielką szansą! Bo swoje życie i siebie samego chciałbym w ten sposób oddać w Jego ręce – i niech On prowadzi. Niech już On się dalej martwi – o tych, o których dziś powiedział: BŁOGOSŁAWIENI. Czyli o nas!
Tak, prawdziwie BŁOGOSŁAWIENI – czyli ci, którzy Jemu i tylko Jemu, Jezusowi Chrystusowi, bezgranicznie zaufali!
