Uzbrojeni w Jezusa!

U

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa moja Siostrzenica, Emilka Niedźwiedzka. Z całego serca życzę naszej Kochanej Jubilatce, aby nie traciła swej życiowej werwy i radości, ale aby rosła i mądrzała na chwałę Bożą! Już i tak jest mądra i sprytna – niech zatem wszelkie dobro w sobie rozwija. O to – i nie tylko o to – będę się dla Niej modlił.

Drodzy moi, po raz ostatni – na tym wyjeździe – pozdrawiam Was ze Szklarskiej Poręby! Planuję jeszcze odprawić dwie Msze Święte – w zastępstwie Księdza Dziekana – o 8:00 i o 10:30, z asystą i wydatną pomocą Szymona Sali. Potem obiad u Księdza Dziekana – i ruszamy w drogę. Jutro może wspomnę coś więcej o mojej wdzięczności Panu naszemu za ten niezwykły czas.

Każdego dnia pamiętaliśmy o Was w modlitwie. Będziemy pamiętać także w podróży.

A teraz już zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo ważnym i bardzo osobistym przesłaniem właśnie do mnie się zwraca? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

1 Niedziela Wielkiego Postu, A,

22 lutego 2026., 

do czytań: Rdz 2,7–9;3,1–7; Rz 5,12–19; Mt 4,1–11

CZYTANIE Z KSIĘGI RODZAJU:

Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

A wąż był najbardziej przebiegły ze wszystkich zwierząt polnych, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: „Czy to prawda, że Bóg powiedział: «Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu»?”

Niewiasta odpowiedziała wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: «Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli»”.

Wtedy wąż rzekł do niewiasty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”.

Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią; a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli. Bo i przed Prawem grzech był na świecie, grzechu się jednak nie poczytuje, gdy nie ma Prawa. A przecież śmierć rozpanoszyła się od Adama do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli przestępstwem na wzór Adama. On to jest typem tego, który miał przyjść.

Ale nie tak samo ma się rzecz z przestępstwem jak z darem łaski. Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa. I nie tak samo ma się rzecz z tym darem, jak i ze skutkiem grzechu, spowodowanym przez jednego grzeszącego. Gdy bowiem jeden tylko grzech przynosi wyrok potępiający, to łaska przynosi usprawiedliwienie ze wszystkich grzechów.

Jeżeli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zakrólowała z powodu jego jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego – Jezusa Chrystusa.

A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód.

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”.

Lecz On mu odparł: „Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»”.

Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół; jest przecież napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»”.

Odrzekł mu Jezus: „Ale jest napisane także: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»”.

Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”.

Na to odrzekł mu Jezus: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»”.

Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

Bóg dał człowiekowi wszystko! Bóg dał człowiekowi… jego samego, czyli człowieka, powołując go do życia! A potem – podtrzymując w nim to życie w każdej sekundzie. Bóg dał człowiekowi przestrzeń do życia, a więc poczucie bezpieczeństwa w świecie dostatnim i spokojnym, czego znakiem był ów ogród, w którym człowieka umieścił. Tak o tym mówi Autor natchniony: A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i s’’maczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

Dzisiejsze pierwsze czytanie jest skrótem większej całości, zawartej w Księdze Rodzaju, a opowiadającej o tej dramatycznej historii, jak to człowiek nie umiał skorzystać należycie z Bożych darów, sobie ofiarowanych. Bo Bóg, dając człowiekowi tak wiele dobrych darów, jednocześnie podarował mu prawo, którego człowiek powinien przestrzegać, dając w ten sposób dowód zaufania do Boga. Jak słyszymy, tym prawem – właściwie, zalążkiem prawa, jego symbolem – był zakaz spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła.

Dlaczego akurat z tego drzewa był zakaz jedzenia owoców, a nie z innego? A czemu nie z kilku naraz? A czemu nie padł zakaz robienia innych rzeczy, tylko jedzenia owoców z konkretnego drzewa? Nie wiemy. Można by tak mnożyć pytania i wątpliwości – i nie dojść do niczego sensownego, bo to naprawdę nie jest tu najważniejsze. A co jest? A to z pewnością, że Bóg tak bardzo ukochał człowieka, którego powołał do życia i obdarzył bezgranicznym zaufaniem, iż ten przyjmie ów dar i – w sposób całkowicie wolny – odpowie Bogu swoją miłością na Jego miłość. Swoją szczerą miłością!

A wyrazem tej miłości miało być zaufanie do Boga, iż skoro mówi On, że z tego drzewa jeść nie należy, to po prostu nie należy. Dlaczego? Chciałoby się odpowiedzieć: bo tak! Owszem, w dzisiejszym rozdyskutowanym świecie przemądrzałych ludzi taka odpowiedź jest wyrazem największego skandalu! Ale w świecie ludzi wierzących w Boga taka odpowiedź jest czymś zupełnie normalnym: „bo tak!” – tyle, że z dodaniem ważnego stwierdzenia: „bo tak powiedział Bóg!” I to człowiekowi powinno wystarczyć.

Bo Bóg nigdy człowieka nie oszukał, nigdy nie wywiódł go w pole – wprost przeciwnie: to wszystko, co Bóg powiedział, zawsze było prawdą, zawsze się potwierdziło! Zresztą, samo istnienie świata, a na nim człowieka, było potwierdzeniem prawdziwości Bożego słowa. Wszak to przez słowo Boga wszystko się stało, musiało więc to być słowo mocne i prawdziwe, skuteczne i silne! Dlaczego zatem pierwsi rodzice tym razem temuż Bożemu słowu nie uwierzyli?

Czemuż to – mając siebie nawzajem i cały świat wokół siebie – nie przekonali się, że Bóg tak dużo dla nich uczynił i nigdy nie chciał dla nich niczego złego, a oto tutaj pojawia się jakaś mała, pełzająca, podła w swej nikczemności istota i mówi im bezczelnie, patrząc prost w oczy: Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło.

Wiemy, że pod tą małą, podłą, pełzającą istotą skrył się szatan, który w taki właśnie sposób odpowiedział na informację, że Bóg zabronił jeść z tego jednego drzewa, bo jeśli zjedzą z niego, to umrą. Krótka i wyraźna informacja. Konkretna i jednoznaczna w swej treści – tu nie było żadnych przestrzeni do jakichkolwiek dyskusji:Zjecie z tego drzewa, to umrzecie.” I tyle w temacie! Tak powiedział Bóg. A szatan na to: Na pewno nie umrzecie! I co człowiek na to?

Dwa zdania – zupełnie sobie przeciwstawne. Ktoś może powie: zdanie przeciwko zdaniu. No, tak – ale chyba nie do końca. Bo jednak ma znaczenie, kto wypowiedział jedno zdanie, a kto drugie. Jak się okazało, nie miało to żadnego znaczenia dla człowieka. I dlatego uwierzył wężowi, a zlekceważył Boga i Jego wyraźny zakaz. Dlaczego tak się stało?

Doprawdy, trudno orzec. Czy naprawdę wystarczającym argumentem było to, iż niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy? Czy tylko tym można tłumaczyć, iż zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią; a on zjadł? Wiemy, że tak się jednak stało. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.

Przecież od samego początku byli nadzy i to im nie przeszkadzało, bo to wpisane było w akt stwórczy Boga, w Jego plan stworzenia człowieka i obdarzenia go pełnią szczęścia. W tym Bożym planie wszystko było harmonijne i uporządkowane, wszystko było przepełnione szczęściem i radością przebywania w Bożej obecności dwojga ludzi, którzy się nawzajem kochali, a oboje kochali Boga. Co sprawiło, że człowiek tę harmonię zburzył przez grzech nieposłuszeństwa? Dlaczego to zrobił? Co mu tak nie „pasowało” w tym, co miał, że postanowił jednak trochę skorygować tę rzeczywistość, w której żył?

No to sobie skorygował. I zobaczył, że jest nagi. Nawet nie tylko w sensie dosłownym i fizycznym, chociaż też, ale to – raz jeszcze podkreślmy – do tego momentu było czymś oczywistym i naturalnym. Człowiek zobaczył, że jest nagi wewnętrznie, duchowo; że jest ogołocony z jakiegoś wielkiego dobra, które miał, a które tak po prostu odrzucił.

Bo tak właśnie, Drodzy moi, działa grzech: odziera człowieka z jego godności i wielkości, z jego indywidualności i szczęścia. Zamyka na Boga. I niszczy człowieka w człowieku. Samo zło płynie z grzechu – samo zło! Nie ma ani jednego pozytywnego aspektu złego czynu, będącego zawsze buntem przeciw Bogu, nieposłuszeństwem Bogu, odwróceniem się od Boga, czy – jak czytamy w dokumentach Kościoła – tak wielką miłością człowieka do samego siebie, że posuniętą aż do pogardy wobec Boga!

Wszystkie te aspekty grzechu – a pewnie i wiele innych – stanęły przed oczami pierwszych rodziców. A widać to jeszcze wyraźniej w scenie sądu Boga nad człowiekiem, której dzisiaj już nie słyszymy w pierwszym czytaniu. Ale tam łatwo dopatrzymy się także panicznego lęku: oto bowiem człowiek, tak bardzo przez Boga umiłowany, przed tym Bogiem ucieka, aż musi paść pytanie ze strony Boga: Gdzie jesteś?

Drodzy moi, to całkowicie przewrócony do góry nogami porządek rzeczy, całej rzeczywistości, całego życia. Grzech to wszystko niszczy. I dlatego trzeba z nim walczyć! A nawet nie tyle z grzechem, co już z pokusą do niego. Tak, z pokusą! Bo wtedy ta walka jest łatwiejsza – chociaż sama w sobie nie jest łatwą – i bardziej skuteczna. Im szybciej ją podejmiemy, na jak najwcześniejszym etapie rozwoju owej pokusy, tym większe jest prawdopodobieństwo zwycięstwa. Dlatego warto skorzystać z nauki, jaką daje nam w tym względzie sam Jezus, który – jak słyszymy w Ewangelii – definitywnie rozprawia się z szatanem.

Zauważmy przy tym, że gdy [Jezus] przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. I to właśnie wtedy przystąpił kusiciel. Czyli kiedy? W momencie jakiegoś zmęczenia, jakiejś słabości, jakiejś trudności, z którą człowiek musi akurat się zmierzyć. To może być jednak także chwila jakiejś euforii, nadzwyczajnej radości, jakiegoś szczególnego uniesienia. Szatan po prostu wykorzystuje zmniejszoną z różnych powodów czujność człowieka, jego nieuwagę – i wtedy uderza. I cóż wtedy podszeptuje?

Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. W jaki aspekt ludzkich słabości uderza w ten sposób? W pragnienie posiadania, dostatku, sytości, a nawet przesytu. On dobrze wie, że człowiek zwykle chce mieć więcej i więcej, dlatego podpowiada, by na miejscu Boga w swoim życiu umieścił sprawy materialne i wartości doczesne.

I co dalej podszeptuje? Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół; jest przecież napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień» W jaką nutę ludzkiej świadomości w ten sposób uderza? W poczucie własnej wartości, a dokładniej: pychy, przekonania o sobie, o swojej nadzwyczajnej pozycji – właśnie owej wspomnianej już miłości własnej, posuniętej aż do pogardy Boga.

I wreszcie podszeptuje i to: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Chodziło – jak słyszymy – o wszystkie królestwa świata, które zły duch w tym momencie ukazał Jezusowi. W jaki zatem słaby punkt człowieka w ten sposób uderza? W żądzę władzy, dominacji nad innymi, zagarnięcia dla siebie wpływów i znaczenia w swojej społeczności, a najlepiej to na całym świecie.

Zauważmy, że w każdej z tych pokus szatan posługuje się podwójnym kłamstwem, bo przypisuje sobie władzę nad światem czy nad poszczególnymi aspektami rzeczywistości, które obiecuje Jezusowi dać, jakby mógł je dać, jakby należały one rzeczywiście do niego. Po drugie zaś – posługuje się w sposób fałszywy cytatami z Pisma Świętego, interpretując je po swojemu, starając się w ten sposób osłabić czujność człowieka.

A jak Jezus zwycięża te diabelskie pokusy? Także cytatami z Pisma Świętego, ale rozumianymi w sposób właściwy i interpretowanymi autorytatywnie, czyli po Bożemu. I – oczywiście – dokonuje tego swoją Boską mocą, do której darmo się równać mocy diabelskiej.

I to jest dla nas, Drodzy moi, bardzo cenne wskazanie: my także zwyciężymy każdą pokusę do złego, jeżeli będziemy ją pokonywali zdecydowanie i jak najszybciej; jeżeli będziemy mocni bliskością, a wręcz jednością, jak najmocniejszą więzią z Jezusem, napełnieni Nim poprzez Jego Słowo i Sakramenty. I kiedy będziemy z Nim w stałym kontakcie poprzez modlitwę. Jeżeli się tak – by się tak wyrazić – uzbroimy w Jezusa, to szatan nic nie będzie mógł nam wmówić, ani nic nam zrobić.

Bo on w rzeczywistości jest bardzo, ale to bardzo słaby. A jeżeli udaje mocnego i zwycięża w nas, to tylko dlatego – i tylko na tyle – na ile my mu na to pozwolimy. Nie pozwalajmy mu zatem na nic! Zupełnie na nic! Z pomocą Jezusa mamy taką możliwość.

Bo – jak mówi dziś w drugim czytaniu Święty Paweł – jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.

I właśnie w tym kierunku idźmy – w tym Wielkim Poście!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.