Czy wybieram miłosierdzie?

C

Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam Was z Lublina, skąd jednak w miarę sprawnie przejadę do Siedlec. A tam – dyżur na Wydziałach przy ulicy Prusa, natomiast po 18:00 mamy w Duszpasterstwie Mszę Świętą, a zaraz po niej: AKADEMICKI KLUB FILMOWY w duchu wielkopostnym. Obejrzymy film: CISZA – o Licealistach z Tychów, którzy 28 stycznia 2023 roku zginęli pod lawiną w Tatrach. Po filmie – rozmowa o życiu i śmierci, o czuwaniu i gotowości na spotkanie z Panem, i o czym jeszcze przyjdzie nam porozmawiać…

Chodzi o wielkopostną refleksję, którą zwykle zapewnia przeżycie Drogi Krzyżowej, ale u nas tego nabożeństwa nie sprawujemy – ze względu na małe zainteresowanie. W piątki zwykle większość naszych Studentów jest już poza Uczelnią… A wszyscy raczej są przyzwyczajeni do Drogi Krzyżowej w piątek. Stąd pomysł, aby zastąpić to nabożeństwo inną formą przeżycia czegoś głębokiego.

Teraz już wsłuchajmy się w Słowo, które dzisiaj kieruje do nas Pan. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Jak zawsze – logiczne i ciekawe. A niektóre stwierdzenia – wręcz intrygujące. Całość zaś bardzo sensownie i konsekwentnie prowadzi do postawienia pytania, które kończy to rozważanie, a które uczyniłem także tytułem całego wpisu. Bardzo dziękuję Szymonowi za tę nieustanną gotowość i solidność – i za czas, poświęcony przygotowaniu każdego kolejnego słówka. Efekty tego zaangażowania i pracy – dobrze widzimy! Wielka chwała Panu naszemu i cześć Matce Bożej Kodeńskiej – i wielka wdzięczność Szymonowi za kolejny dar serca!

Zatem, jakie jest to przesłanie, z którym Pan dzisiaj osobiście do mnie się zwraca. Duchu Święty, tchnij i oświecaj!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 3 Tygodnia Wielkiego Postu,

10 marca 2026., 

do czytań: Dn 3,25.34–43; Mt 18,21–35

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA DANIELA:

Powstawszy Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia:

Nie opuszczaj nas na zawsze, przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twojego, Izaaka i Twego świętego Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza.

Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia.

Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Tak jak całopalenia z baranów i cielców i jak z tysięcy tłustych owiec, niech się stanie dziś nasza ofiara wobec Ciebie i podoba się Tobie. Bo ci, co pokładają ufność w Tobie, nie zaznają wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”

Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Dlatego podobne jest Królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, i tak dług oddać.

Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: «Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam». Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: «Oddaj, coś winien!» Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: «Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie». On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.

Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.

Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: «Sługo niegodziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?» I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.

A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:

Wielki Post jest czasem modlitwy, postu i jałmużny. Nie robi się tego jednak dla samych tych rzeczy, ale właśnie poprzez te czynności powinniśmy pogłębiać naszą wiarę. Ten czterdziestodniowy okres powinien być czasem refleksji i zastanowienia się nad kondycją naszej wiary. A pomóc w tym może Słowo Boże, szczególnie dzisiejsze.

Bo już w pierwszym czytaniu słyszymy o doświadczeniu Azariasza, który modli się wraz z przyjaciółmi w rozgrzanym piecu, ponieważ nie chciał ugiąć kolan przed złotym posągiem, postawionym przez Nabuchodonozora. Czy moja wiara jest na tyle silna, aby nie ugięła się przed propozycjami dzisiejszego świata?

Bardzo ciekawa jest jednak modlitwa Azariasza, bo nie zachowuje się tak, jakby doznawał cudu. Siedzi pośrodku płomieni i woła do Boga: Nie opuszczaj nas na zawsze – przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego – Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza.

Wiara młodzieńców ich uchroniła i przyczyniła się do tego, że to Nabuchodonozor ostatecznie ugiął swoje kolana, a tymczasem oni modlą się: Nie opuszczaj nas na zawsze… Raczej spodziewalibyśmy się podziękowania Bogu za cud, a najprawdopodobniej zapewne od razu pokazalibyśmy oponentowi, kto tu rządzi – i niekoniecznie mam tu na myśli Boga. Ale Azariasz zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jego zasługa, ale Boga, który okazał swoje miłosierdzie.

Należałoby trochę nakreślić kontekst, w jakim znajdowali się Izraelici w tamtym czasie. Chodzi mianowicie o to, że byli oni w niewoli babilońskiej, co wiązało się z tym, że nie posiadali swoich ołtarzy do składania ofiar przebłagalnych, by doznawać miłosierdzia Bożego. Czytamy: Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Miłosierdzie Boga jest jednak ponad wszystko to, co może zrobić człowiek. Bóg pragnie wlewać w nasze serca swoje miłosierdzie, ale to serce musi być otwarte na tę łaskę.

Azariasz i jego przyjaciele mieli pełne ufności i otwarte serca. Bo jak inaczej mogliby wytrzymać próbę, przed którą zostali postawieni. I nie chodzi tu nawet o same płomienie. Przecież to oni nie zginęli kolan, gdy wszyscy to zrobili. To oni mieli odwagę dyskutować z królem, który miał w swoich rękach ich los. W końcu – to oni nie spanikowali i nie próbowali uciekać, gdy rozpalano piec.

Ofiarą naszego serca jest właśnie ufność do Boga i do Jego woli. Słyszymy w czytaniu: Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. To zaś rodzi następujące pytania: Czy ja wstydzę się swojej wiary? Czy moja wiara jest dla mnie bardziej ciężarem, czy wsparciem w codzienności? Dzisiejszy świat jest tym rozgrzanym piecem, który w płomieniach pychy, wojny, żądzy i obojętności próbuje spalić wiarę w człowieku. My natomiast powinniśmy wiedzieć, że spalić możemy się tylko i wyłącznie ze wstydu, gdy przyjdzie nam stanąć przed obliczem Boga, nie mając wiary. Dlatego prośmy Boga o to, aby: Nie zawstydzał nas, lecz postępował z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia.

Jest to jednak tylko jedna strona medalu, bo dzisiejsza Ewangelia mówi, że warunkiem przebaczenia Boga naszych grzechów – jest nasze przebaczenie drugiemu człowiekowi. Ewangelia uczy nas, że postawa Boga względem nas zawsze jest miłosierna, ale gdy brakuje w nas miłosierdzia względem drugiego, wtedy pozostaje tylko Boża sprawiedliwość. Bardzo chcielibyśmy, aby nas traktowano miłosiernie, a innych sprawiedliwe; aby nam darowano, a od innych żądano spłaty długów. Pamiętajmy jednak: Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą.

Zatem:

Czy wybieram miłosierdzie?!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.