Zbadaj… zobacz… przekonaj się…

Z

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:

Anna Pałysa, która jeszcze jako Anna Szostak aktywnie włączała się w działalność naszego Duszpasterstwa, ale i teraz, z Mężem Jakubem są zawsze blisko i chętni do pomocy;

Paweł Siwiec – należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach.

Życzę Obojgu codziennej bliskości z Jezusem, o co też będę się dla Nich modlił.

A oto dzisiaj, o godzinie 12:00, w Katedrze siedleckiej, nasz Szymon Sala zostanie włączony do Grona Nadzwyczajnych Szafarzy Komunii Świętej naszej Diecezji. Wraz z Nim – jeszcze piętnastu Mężczyzn. Dziękuję za modlitewne towarzyszenie Szymonowi w przygotowaniu do tej posługi, w ramach tak zwanej NOWENNY SALONOWEJ.

Po tej Uroczystości w Katedrze – spotkanie w naszym Duszpasterstwie, z udziałem Szymona, Jego Rodziców i Rodzeństwa, Księdza Andrzeja Polaka, Proboszcza Parafii Leopoldów, oraz Członków FORMACJI «SPE SALVI».

Przed chwilą Szymon z innym nowym Szafarzem, Piotrem Wolskim, wpadli do mnie na kawę, korzystając z chwili przerwy. Teraz trwają bezpośrednie przygotowania w Katedrze.

To piękny i radosny dzień! Niech Panu naszemu będzie wieczna chwała!

I zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 4 Tygodnia Wielkiego Postu,

21 marca 2026., 

do czytań: Jr 11,18–20; J 7,40–53

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA JEREMIASZA:

Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki.

Ja zaś jak baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: „Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!”

Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada sumienie i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam swoją sprawę.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Wśród tłumów słuchających Jezusa odezwały się głosy: „Ten prawdziwie jest prorokiem”. Inni mówili: „To jest Mesjasz”. Jeszcze inni mówili: „Czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem?” I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki.

Wrócili więc strażnicy do kapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: „Czemuście Go nie pojmali?”

Strażnicy odpowiedzieli: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak Ten człowiek przemawia”.

Odpowiedzieli im faryzeusze: „Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty”.

Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?”

Odpowiedzieli mu: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”.

I rozeszli się każdy do swego domu.

Pierwsze czytanie – to modlitwa człowieka sprawiedliwego i pobożnego, którego atakują jego przeciwnicy. Widzimy tu wyraźne podobieństwo do wczorajszego pierwszego czytania, chociaż było ono z innej Księgi. Natomiast dzisiaj słyszymy: Ja zaś jak baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: „Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!”

Dlaczego jednak ów sprawiedliwy, w imieniu którego wypowiada się Prorok – a możemy żywić wręcz przekonanie, że to on sam – jest w stanie odkryć te zgubne plany, wręcz cytując całym zdaniem i dosłownie wypowiedź prześladowców w tej sprawie, a może ich nawet ich myśli? Dlaczego tak może?

Bo w pierwszym zdaniu dzisiejszego czytania poinformował nas on, iż Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. A z kolei w ostatnim akapicie słyszymy: Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada sumienie i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam swoją sprawę.

Zatem, to Pan sam odkrywa przed swoim sługą zamiary jego przeciwników i wyraźnie daje mu do zrozumienia, że bierze go w opiekę. Dlatego ów skrzywdzony sprawiedliwy w ręce Boże oddaje – jak się dziś wyraża – zemstę nad nimi. Chyba nie jest to najszczęśliwsze tłumaczenie, skoro w innym przekładzie stwierdzenie: Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi oddane jest poprzez: Niech zobaczę Twoją odpłatę. To już – jak się wydaje – brzmi lepiej, chociaż nawet słowo „zemsta”, jeżeli ma jej dokonać Bóg, nie brzmi niebezpiecznie, bo w wykonaniu Boga jest to po prostu sprawiedliwość, a w wykonaniu człowieka… dobrze wiemy, czym jest.

Dlatego najlepszym wyjściem z sytuacji, w jakiej znalazł się Prorok, jest oddanie sprawy Bogu z takim właśnie nastawieniem, że Bóg już będzie wiedział, co z tym zrobić. Nie musimy Go pouczać, nie musimy też niczego się obawiać, a tym bardziej panikować, że oto niesprawiedliwość zwycięży i ci, którzy źle czynią innym, znowu wyjdą „na swoje”, a biednemu to zawsze wiatr w oczy…

Tak to może na pierwszy rzut oka wyglądać, bo tak nam zdaje się sugerować nasza własna obserwacja życia i nasze własne doświadczenie, ale ostatecznie tak nie jest. Bóg naprawdę nigdy nie opuści tych, co Mu ufają, obejmie ich swoją opieką. A to „objęcie” widać nawet w układzie treści dzisiejszego czytania. Może to taki mało znaczący szczegół, ale warto na niego zwrócić uwagę, bo przy analizie tekstów poetyckich i podobnych do nich tekstów, niosących duchowe przesłanie, zwraca się uwagę także na takie elementy, jak układ treści, jak powtarzanie się pewnych słów czy określeń, jak ich następowanie po sobie…

Analiza tekstu biblijnego posługuje się tymi wszystkimi metodami, gdyż jest to treść ze wszech miar głęboka i symboliczna. Stąd też ma znaczenie, że w dzisiejszym pierwszym czytaniu informacja o prześladowaniach, spadających na Proroka, „objęta” jest niejako z góry i z dołu informacjami o interwencji Boga w jego sprawie. Nawet zatem w ten sposób pokazane jest, że nic, co dzieje się w życiu człowieka, a co odda On Bogu, nie wymknie się spod Bożej uwagi. I nawet gdyby człowiek nie oddał tego Bogu, to też się nie wymknie. Cóż dopiero, kiedy uwierzy bardziej w moc swego Boga, niż w możliwości swoich prześladowców.

Bo ich możliwości są ograniczone. Podobnie, jak i tych, którzy dzisiaj dywagują na temat Jezusa – kim jest i skąd pochodzi, i czy jest tym, za którego się podaje, czy jednak oszukuje. Słyszymy o tym w czytaniu ewangelicznym. Rzecz jasna, prym w tym dochodzeniu i całym zamieszaniu wiodą kapłani i faryzeusze, bo któż by inny? Naprawdę, nie sposób nie uśmiechnąć się, kiedy się słucha ich wypowiedzi i próbuje się wyobrazić sobie ich rozgorączkowane zabiegi, aby tego Jezusa jakoś pochwycić, uciszyć, wyeliminować. Ale nie mogą, bo nie mają nad Nim żadnej władzy, a «godzina Jego jeszcze nie nadeszła». Słyszymy dzisiaj wyraźną informację Ewangelisty: I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki.

Jednak i w tym gronie – nawet w tym gronie – znalazł się głos rozsądku. Jak bowiem słyszymy: Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?” Odpowiedzieli mu: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”.

Tak się akurat złożyło, że z Galilei pochodził Prorok Jonasz, zatem przywódcy ludu byli w błędzie. Podobnie, jak bardzo błędnym i niesprawiedliwym było sugerowanie przez nich Nikodemowi, że to on nie ma racji, że jest niedouczony, że niewiele wie i niewiele rozumie. W ten sposób pokazali bowiem tylko swoje zaślepienie nienawiścią i żądzą zemsty.

A co na to wszystko Jezus? Dzisiaj nawet się tego nie dowiadujemy, bo Go w całej akcji nie widzimy i nie słyszymy. To o Nim mówią, a nie On mówi. Bo On w tym czasie… robi swoje, w ogóle nie zważając na to, co o Nim mówią. Bo Jego działanie i nauczanie w najmniejszym stopniu nie zależy od ludzkich opinii. To ludzkie opinie mają się dostosować do nauczania i działania Jezusa, a nie odwrotnie.

Dlatego każdy, kto chce swoje życie przeżyć godnie, mądrze i sensownie, a na koniec osiągnąć zbawienie – powinien trzymać się Jezusa, a nie obawiać się ludzkiego gadania. Wierzyć Jezusowi, a nie mędrcom tego świata i ekspertom od wszystkiego, samozwańczym sędziom i znawcom życia. Przykład Nikodema pokazuje nam, że nawet nie trzeba jakoś mocno opowiadać się – tak wprost i dosłownie – za Jezusem, chociaż oczywiście warto. Często wystarczy jedynie stanąć po stronie prawdy i faktów, i rzetelnej wiedzy. Tak, jak to uczynił Nikodem. I już się będzie bliżej Jezusa.

Zresztą, nie brakuje i takich informacji w komentarzach biblijnych, że Nikodem miał w którymś momencie ochrzcić się i włączyć do Kościoła. Natomiast dzisiaj pokazuje on nam, że „tylko”trzymając się prawdy i zdrowego rozsądku, już się jest na właściwej drodze.

Bo ci, którzy sprzeciwiają się Jezusowi i atakują Jego wyznawców – zawsze stają także w opozycji do zdrowego rozsądku i trzeźwego myślenia. Zanim jeszcze sprzeciwią się Bożym zasadom – ale też jednocześnie z nimi – uderzają w taką zwyczajną „normalność” w myśleniu i działaniu. Ich twierdzenia i zachowania – to bardzo często absurd, prowadzący do szaleństwa i obłędu.

Stąd też najlepszym sposobem na mądre życie jest po prostu trzymanie się Jezusa i Jego zasad, do czego pierwszym, ale niezbędnym krokiem, jest trzymanie się zasad zdrowego rozsądku i trzeźwego myślenia! A Pan już dopełni reszty – obejmie nas swoją opieką.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.