Jakże się to stanie?…

J

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Kacper Czech – Człowiek mi bardzo bliski, „odnaleziony” po latach Ministrant mojej rodzinnej Parafii, a obecnie Mąż Katarzyny, Człowiek niezwykle aktywnie zaangażowany w życie Kościoła – na polu ewangelizacyjnym. Z całego serca życzę, aby Jego związanie z Jezusem i z Jego Kościołem z dnia na dzień było coraz mocniejsze! I aby był dla nas wszystkich tak odważnym i wyrazistym Świadkiem Jezusa, jakim jest dzisiaj Niech Mu Pan we wszystkim obficie błogosławi! O to codziennie się dla Niego modlę.

Drodzy moi, przepraszam za opóźnienie w zamieszczeniu słówka, ale rano miałem kilka rozmów z moimi duchowymi Synami, a pomiędzy nimi – dopracowywałem jeszcze dzisiejsze słówko. Następnie, o 9:00, sprawowałem Mszę Świętą w Parafii w Brzozowicy, na zaproszenie Proboszcza, Księdza Tomasza Małkińskiego. Wróciłem – i dopiero zamieszczam.

Po czym – pojadę na skrócony dyżur, na Wydziałach przy ulicy 3 Maja, by o 17:00 znowu odprawić Mszę Świętą w Brzozowicy. A o 19:00 – jak w każdą środę – Msza Święta w naszym Duszpasterstwie, w intencji naszego Duszpasterstwa. Potem – adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy, do godziny 21:00.

Takie plany na dzisiaj. Oddaje je wszystkie Panu naszemu i Matce Bożej Kodeńskiej.

Zapraszam zatem do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Jakie jest więc to jedno i jedyne przesłanie, z jakim Pan konkretnie do mnie się zwraca. Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego,

25 marca 2026.,

do czytań z t. VI Lekcjonarza: Iz 7,10–14; Hbr 10,4–10; Łk 1,26–38

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Otchłani, czy to wysoko w górze”.

Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”.

Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.

CZYTANIE Z LISTU DO HEBRAJCZYKÓW:

Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: «Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże»”.

Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.

Lecz Anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.

Na to Maryja rzekła do Anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”

Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna, i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej Anioł.

Ta krótka rozmowa, której jesteśmy dziś świadkami w pierwszym czytaniu, doskonale obrazuje nam nastawienie Boga do człowieka i człowieka do Boga.

Oto Pan sam przemawia do nieprawego króla Achaza, aby prosił dla siebie o znak od Pana, Boga swego. Co to znaczy? To znaczy, że Bóg chce mu ten znak dać. Już nie wnikając w cały historyczny i biblijny kontekst tej sprawy, ale daje do myślenia fakt, że Bóg sam proponuje człowiekowi pomoc, chce mu okazać swoją łaskę – i to w sposób cudowny! Bo jeżeli mowa jest o «znaku», to wyraźnie wskazuje na jakieś działanie nadzwyczajne: na jakąś sytuację, albo okoliczność, która wykracza poza taką „codzienną codzienność”, która ma coś wyraźnie zasygnalizować, o czymś pouczyć, na coś wskazać, a może też przed czymś przestrzec.

Tak, czy owak – znak to coś, co wykracza poza codzienny bieg spraw i zdarzeń, dlatego jeżeli Pan sam proponuje, że go da, to dla człowieka naprawdę powinno być powodem do dumy i świadomością wyróżnienia. A tymczasem słyszymy wymówkę: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Żeby to jeszcze było prawdą – żeby Achaz naprawdę czuł się taki mały i pokorny przed Bogiem, to byśmy mogli powiedzieć, że dobrze, niech nie otrzymuje tego znaku, bo jest właśnie niegodny, bo może tak po ludzku nie zasługuje…

Chociaż Pan takimi kategoriami nigdy się nie kierował i nie kieruje, bo przecież nikt z ludzi, kto kiedykolwiek – na przestrzeni całej historii zbawienia, aż do dzisiaj – otrzymał jakikolwiek znak lub go obecnie otrzymuje, nie był go godzien. I znak także nie jest zasadniczo po to, by kogoś za coś nagrodzić, tylko bardziej – by wezwać go do jakiejś pracy, do jakiejś misji, by mu coś uświadomić, przypomnieć, by wyciągnął z tego wnioski.

I zapewne dlatego tak bardzo Achaz przestraszył się tej propozycji Boga, bo dotarło do niego, że jak wejdzie w jakąś bliższą relację z Bogiem i zacznie otrzymywać znaki, to wraz z nimi przywalą go wręcz wyrzuty sumienia za jego nieprawe czyny. Bo miałyby za co się pojawiać… Dlatego odpowiada tak, jak słyszymy. Jeszcze raz podkreślmy: nie z jakiejkolwiek pokory wobec Boga, ale raczej dla własnego, jak najgorzej rozumianego komfortu, własnego „świętego spokoju”, którego oby nikt mu nie burzył – łącznie z Bogiem – by mógł dalej swoje dotychczasowe, marne życie prowadzić.

Jednak Bóg nie zważa na tę odmowę – i to jest w całej sprawie naprawdę niesamowite – dlatego słyszymy takie oto słowa z ust Proroka Izajasza: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

Otóż, właśnie! Pomimo oporów człowieka – Pan sam da znak! Nie czekając, aż się król Achaz – mówiąc kolokwialnie – ogarnie. Ani ktokolwiek z ludzi. Bo Bóg nie chce, aby nie tylko Achaz, ale i wszystkie Jego dzieci prowadziły dalej to swoje marne życie w grzechu, dlatego postanawia sam wyjść z inicjatywą odmiany tej sytuacji. I dlatego to właśnie postanawia, że oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

I dzisiaj wysyła anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Wysyła go, aby Jej powiedział: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami.

Jej reakcja zdaje się mówić wszystko, gdyż – jak słyszymy – Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Widząc to, Anioł wyjaśnia Jej, jak to ma się wszystko dokonać, chociaż wydaje się, że to jego wyjaśnienie tak naprawdę niczego nie wyjaśnia. Dlatego Panna pyta: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Precyzyjnie, należałoby powiedzieć, że nie znała jeszcze pożycia z mężem, bo – jak słyszeliśmy w pierwszym zdaniu – była już zaślubiona Józefowi. Ale wedle ówczesnych praw i zwyczajów, w budowaniu małżeńskiej wspólnoty obowiązywały pewne zasady i etapy. I Ona nie była jeszcze na etapie pożycia z Mężem, a słyszy, że ma się stać Matką Zbawiciela.

Anioł odpowiada na ten Jej dylemat tymi oto słowami: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna, i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

Jeżeli cokolwiek ta wypowiedź miałaby wyjaśniać, to chyba tylko jej ostatnie zdanie, które też niczego nie wyjaśnia, ale – by się tak wyrazić – przenosi całą odpowiedzialność za zaistniałą sytuację na Boga. To znaczy: człowiek z tego nic nie rozumie, ale Bóg rozumie i wie, co robi, to Jemu trzeba w tym wszystkim zaufać. I tak właśnie postanawia uczynić Maryja, co wyraża w słowach: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa. Zaufała bezgranicznie, oddała całą sprawę w ręce Boga – bo od samego początku ta sprawa była w rękach Boga.

Wszak to Jego inicjatywa. To On sam dał znak! Ona o nic takiego nie prosiła – bo nawet nie śmiałaby prosić! Nawet by nie pomyślała, że mogłaby o coś takiego dla siebie prosić. To Pan sam dał znak! Na szczęście, w tym przypadku nie miał takich problemów, jakie miał z przewrotnym Achazem.

Natomiast jedna i druga sytuacja, jedno i drugie wyjście Boga do człowieka, pokazuje nam wyraźnie, że Bóg właśnie wychodzi do człowieka – bez względu na to, czy ten człowiek od razu się na to wyjście, na tę propozycje, na to zaproszenie do współpracy otworzy, czy będzie takie kombinacje czynił, jakie czynił Achaz; czy może wprost i otwarcie odwróci się do Boga plecami i powie Mu bez ogródek swoje: NIE! Bóg i tak, i tak wychodzi – bo Mu bardzo, ale to bardzo zależy na człowieku. I za to Mu właśnie dzisiaj dziękujemy!

Właśnie za to, że na którymś etapie historii posłał na świat swojego Syna, który – jak to dziś ciekawie wyraża Autor Listu do Hebrajczyków, w drugim czytaniu – mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: «Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże». Abyśmy na mocy tej woli uświęceni [zostali] przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

Po to Boży Syn, przebywający ze swym Ojcem na wysokościach Nieba, zstąpił na ziemię i przyjął ludzkie ciało, aby w tym ciele mógł wziąć na siebie cierpienie, ponieść śmierć i zmartwychwstać – aby nam otworzyć drogę do Nieba. Żadne ofiary Starego Testamentu, składane ze zwierząt, nie miały takiej mocy, chociaż składało się je zgodnie z przepisami Prawa Mojżeszowego. Jednak tylko ofiara Syna Bożego była na tyle mocna i owocna, że była w stanie przebłagać Bożą Sprawiedliwość, tak znieważoną przez ludzkie grzechy. I o to wyrównanie owej Sprawiedliwości zatroszczył się sam Bóg, posyłając swojego umiłowanego Syna, aby za nas się tej Bożej Sprawiedliwości odpłacił.

Pan sam dał znak! Pokazał, jak Mu bardzo zależy na człowieku. Pokazał to tamtego dnia, kiedy Archanioł stanął przed Maryją, ale pokazywał to wielokrotnie wcześniej – i pokazuje aż do dzisiaj. Ciągle i ciągle daje nam znaki swojej miłości i troski o nas. Zapewne, każdy z nas mógłby te znaki Bożego działania, Bożej opieki nas sobą, Bożej troski i Bożej pomocy – wskazać tutaj i o nich opowiedzieć. Warto się nad tym dzisiaj nawet zastanowić, jakie w ostatnim czasie otrzymałem sygnały od Boga – że jest ze mną, że o mnie nie zapomniał.

Nie będą to zapewne takie wydarzenia, jak to, opisane w dzisiejszej Ewangelii. Pewnie przed nikim z nas nie stanął – i może w najbliższej, albo i dalszej przyszłości nie stanie – Anioł Pański. Ale staje kapłan z Najświętszym Sakramentem, a ja albo otworzę swoje serce na dar Komunii Świętej – albo nie. I stanie przede mną Pan w osobie kapłana, głoszącego Słowo Boże, a ja albo otworzę serce na to słowo – albo nie. I zasiądzie kapłan w konfesjonale, aby uwolnić mnie z moich grzechów, a ja albo uklęknę przy kratkach tegoż konfesjonału – albo nie.

I stanie przede mną drugi człowiek, w którym stanie przede mną sam Jezus, a ja albo zauważę tę Jezusową obecność – albo nie. Albo wejdę we współpracę z moim Panem – albo nie. Albo odczytam ten znak, który daje mi Pan – albo nie. Wszystko zależy ode mnie. Pan sam daje znaki, bez względu na moje nastroje, humory, nastawienia czy poglądy. On jest stały w swoim wychodzeniu do mnie, w swoim wyciąganiu do mnie ręki, otwieraniu przede mną swego serca.

On to czyni zawsze – i nigdy czynić nie przestanie. Nigdy mu nie przestanie zależeć na mnie! Oby z mojej strony zawsze otrzymywał tę jedną i niezmienną odpowiedź – i to wyrażoną bardziej czynem, niż słowem; bardziej codzienną postawą i właściwymi moralnymi wyborami i decyzjami, niż tylko zapewnieniami i obietnicami: Oto ja, Twoja służebnica – oto ja, Twój sługa – niech mi się stanie według słowa Twego!

1 komentarz

  • Chciałbym podzielić się kilkoma ilustracjami z dzisiejszej uroczystości:
    1. Ikona „Zwiastowanie z Ustiug”, lata 20. i 30. XII w.
    W chwili przedstawionej na ikonie spełniło się proroctwo Izajasza o poczęciu Dziewicy i urodzeniu Syna, któremu na imię Emanuel (por. dzisiejsze pierwsze czytanie). Ikony tego typu (Matka Boża z Chrystusem wpisanym w Jej łono) nazywano w starożytnej Rusi „Matka Boska Znak” (“Богоматерь Знамение”) lub “Matka Boża Wcielenie” (“Богоматерь Воплощение”).
    Na tej ikonie wyraźnie widzimy niepojętą tajemnicę Wcielenia Boga – poczęcia Boskiego Dziecka w łonie Dziewicy.

    2.Siergiej S. Awierincew (10.12.1937-21.02.2004)
    „PIEŚŃ O ZWIASTOWANIU”
    „Anioł ukazał się Gedeonowi
    i rzekł do niego: „Pan jest z tobą!

    Prowadzi cię nieznaną drogą,
    a Jego wierność trwa na wieki.

    Ukaże ci cud,znak swojej prawdy:
    rosa z nieba spadnie i ożywi runo na kamieniu.

    Prowadzi cię nieznaną drogą,
    Prowadzi cię ścieżką wiary.

    Zbawienie nie leży w liczbie wojowników,
    ani w wielkiej rzeszy armii:

    Z trzystu chłepczącymi wodę,
    powalisz pysznych i możnych,

    a wrogowie zadrżą na okrzyk:
    „Miecz Pana i Gedeona!”.

    Anioł ukazał się Błogosławionej
    i rzekł do niej: „Pan jest z tobą!

    Prowadzi cię nieznaną drogą,
    Prowadzi cię poza wszelkie granice.

    Ukaże ci cud,
    znak swojej mocy:

    rosa z nieba spadnie
    na runo twego dziewictwa.

    Nie z grzmotami i trąbami,
    ale cicho, jak rosa na trawie,

    działanie Ducha zstąpi na Ciebie,
    moc Najwyższego Cię ocieni.

    Z Bogiem wszystko jest możliwe,
    a Jego miłosierdzie jest szersze niż niebo,

    miłosierdzie wyższe niż konstelacje,
    miłosierdzie głębsze niż piekło,

    miłosierdzie bez miary i granic,
    ale zawiera je w Swoim sercu.

    Jak przepowiadali Prorocy od niepamiętnych czasów,
    śpiewały natchnione przez Boga Niewiasty:

    Dziewica pocznie w swym łonie,
    Dziewica urodzi Syna.

    Dawne śluby zostały spełnione,
    spełnione słowo w słowo!

    Nazwiesz Jego imię,
    jak wieść o wiecznym zbawieniu;

    Zasiądzie na tronie Dawida,
    królestwo w ludzie wiernym;

    Królowie ziemi upadną,
    ale Jego królestwo trwa na wieki.

    Bogactwo nie jest w złocie i srebrze,
    nie ma siły w koniu i jeźdźcu;

    Trzciny nadłamanej nie złamie,
    Lnu tlącego się nie zgasi,

    Jak owca na rzeź pójdzie,
    Nie otworzy ust swoich jak baranek –

    A moc Abaddona zadrży
    przed Jego straszliwą łagodnością;

    i zegnie się każde kolano
    tych w niebie, na ziemi i pod ziemią,

    O imieniu Twojego Syna,
    Lwa z pokolenia Judy.”

    P.S.Samą ikonę, jej historię oraz oryginalny rosyjski tekst wiersza i jego wersja audio w moim wykonaniu prześlę ks. Jackowi drogą mailową.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.