Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Siostra Aldona Deczewska, Franciszkanka Misjonarka Maryi, z którą znamy się od wielu lat.
Natomiast wczoraj urodziny przeżywał Kamil Lewczuk – należący w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.
W niedzielę z kolei urodziny przeżywali:
►Ksiądz Kanonik Andrzej Polak – Proboszcz Parafii Leopoldów, o którym ostatnio nieco pisałem,
►Żanna Sulowska – bardzo bliska mi Osoba z Lublina.
A w sobotę, 4 kwietnia, urodziny przeżywał Arkadiusz Buczkowski, należący w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.
Życzę Świętującym radości i mocy od Zmartwychwstałego. I o to będę się dla Nich modlił.
Bardzo dziękuję Panu naszemu za czas Świętego Triduum Paschalnego. Wskutek różnych zawirowań, zmieniało się na bieżąco zaplanowane miejsce mojej posługi w tych dniach. I tak: w Wielki Czwartek byłem w Parafii w Krzymoszach; w Wielki Piątek – w mojej rodzinnej Parafii; na Wigilię Paschalną dotarłem ponownie do Krzymosz, po czym w Niedzielę Zmartwychwstania byłem w Konstantynowie, a wczoraj – w Dąbiu. Bardzo intensywny czas. Oby owocny.
Tymczasem, polecam Waszej uwadze ten oto materiał, wyemitowany wczoraj w telewizji WPOLSCE24, o 8:10:
https://www.youtube.com/watch?v=mpfQZpQcpnU
I cóż Wy na to?…
A ja dzisiaj cały dzień planuję być na miejscu, w Siedlcach. I też chciałbym, aby był to czas owocny.
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Po przeżyciu Świąt Paschalnych – w przypadku Szymona: przeżyciu bardzo intensywnym, w ofiarnej posłudze nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej – dzieli się On z nami głębią swoich przemyśleń na temat Bożego słowa. Ponownie dostrzegamy owo wnikanie w najgłębszy sens Słowa, które już na stałe charakteryzuje twórczość Szymona.
Bardzo dziękuję za to wyraziste odniesienie przeżytej w tych dniach nowiny o Zmartwychwstaniu – do konkretu naszej codzienności, a szczególnie: do naszego osobistego świadectwa, jakie powinniśmy dawać o Jezusie i o Jego zwycięstwie. Niezmiernie serdecznie dziękuję Szymonowi! Niech z Jego posługi na naszym forum – i każdej innej, wszędzie indziej – wyniknie wielka chwała Boża!
Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Niech Duch Święty tchnie i prowadzi!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek Oktawy Wielkanocy,
7 kwietnia 2026.,
do czytań: Dz 2,36–41; J 20,11–18
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów:
„Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”.
Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca i zapytali Piotra i pozostałych Apostołów: „Cóż mamy czynić, bracia?” Powiedział do nich Piotr: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz”.
W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia”.
Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Maria Magdalena stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego przy głowie, a drugiego przy nogach, w miejscu, gdzie leżało ciało Jezusa.
I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?”
Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”.
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”
Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”.
Jezus rzekł do niej: „Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu.
Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»”.
Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: „Widziałam Pana i to mi powiedział”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Trwamy teraz w Oktawie Wielkanocnej. Do najbliższej niedzieli będziemy radować się i jeszcze świętować z okazji wydarzenia, które jest tak naprawdę istotą naszej wiary. Jest to tak wielka sprawa, że jedna doba zwyczajnie nie wystarcza, aby w pełni przyjąć do wiadomości fakt Zmartwychwstania Chrystusa. Pytanie jednak, czy te dodatkowe osiem dni faktycznie przyczyni się do lepszego zrozumienia najważniejszej tajemnicy naszej wiary?
A może powinniśmy – idąc za pierwszym czytaniem – zadać inne pytania: Czy w ogóle chcę przyjąć i uwierzyć w Zmartwychwstanie? Jeśli tak, to jak świadczę o Zmartwychwstałym? Czy moja mowa, moja postawa – przyczynia się do tego, że ktoś zmienia myślenie i staje się nowym człowiekiem w Chrystusie? Czy moja pewność co do Zmartwychwstania jest niewzruszona?
Święty Piotr – co prawda – widział Zmartwychwstałego Jezusa, więc można powiedzieć, że było mu prościej uwierzyć i głosić tę Dobrą Nowinę. Ale spójrzmy na to z innej strony: jego wiara była tak silna, że przyciągała ludzi, którzy Zmartwychwstałego przecież nie widzieli. A mimo to pytali apostołów: Cóż mamy czynić, bracia? To już jest dużo, a z czytania dowiadujemy się, że ich silna wiara, która objawiała się w nauczaniu, przyciągnęła około trzy tysiące dusz. I właśnie przykład świętego Piotra i apostołów powinien być dla nas zachętą do dawania świadectwa o Zmartwychwstałym.
Dodatkowo – oprócz dawania tego świadectwa – powinniśmy również napominać. Nie po to, aby się w jakiś sposób wywyższać, ale aby prawdziwie to świadectwo głosić. A tym napominaniem może być zwykła czujność i reagowanie na to, co dzieje się wokół nas. Dzisiejszy świat próbuje bowiem nasze świadectwo zagłuszyć. Czasem zdarza się nawet tak, że my sami o Zmartwychwstaniu zapominamy. Można łatwo to sprawdzić – wystarczy zweryfikować jedynie, na co poświęcamy nasz czas:
Ile go marnujemy na przeglądanie mediów społecznościowych? Mówimy sobie: „Dziesięć minut”, a siedzimy przy telefonie godzinami. Ile wieczorów spędziliśmy na oglądaniu kolejnego odcinka serialu, który właściwie nas już bardzo nie interesuje, ale skoro zaczęliśmy, to głupio tak przestać. Możemy też popaść w chęć „bycia na bieżąco”: słuchamy wiadomości ze świata, które kolejnego dnia stają się już nieaktualne albo sami o nich zapominamy, bo są po prostu zbędne w naszym życiu. A to wszystko nie jest bez znaczenia, bo ceną, jaką za to płacimy, jest właśnie nasz czas. Powinniśmy mówić o tym, że czas człowieka na ziemi jest ograniczony.
Często zdajemy sobie z tego sprawę, ale mimo to wybieramy te wszystkie „odciągacze”, które są tylko próbą zagłuszania myśli o szybko przemijającym życiu. Dlatego najpierw to my powinniśmy przyjąć, a potem innym powtarzać słowa: Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia! Bo czas, który mamy na ziemi ma konkretne przełożenie na wieczność.
Ewangelia również niesie za sobą wskazówkę, jak głosić Zmartwychwstanie. Pokazuje ona najprostszy i zarazem najbardziej uczciwy sposób, czyli słowa: „Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!” Bez żadnych dowodów, wyjaśnień, a już tym bardziej manipulacji czy nachalnego przekonywania. Bowiem to, co głosimy, jest poza naszym zrozumieniem. Sama Maria Magdalena – tak bardzo przecież zżyta z Chrystusem, słuchająca Jego nauk, mająca z Nim do czynienia w zwykłej ziemskiej codzienności – nie rozpoznała Go. Jej rozum stworzył barierę i ignorował to, co sam widział.
A przecież czymś normalnym jest rozpoznawanie drugiego człowieka, gdy żyje się z nim na co dzień. Często nawet nie musimy na niego spoglądać, bo jesteśmy w stanie rozpoznać go po krokach czy głosie. A tutaj Maria Magdalena nie poznała Jezusa, widząc Jego pełne oblicze. Chrystus sam musiał zadziałać, aby mogła Go rozpoznać.
I tak dzieje się dzisiaj: to nie nas mają rozpoznawać ludzie, ale Chrystusa, który do każdego człowieka dociera indywidualnie, który każdego wzywa po imieniu. Naszą rolą jest dawanie świadectwa na wzór apostołów.
Zatem:
Współpracujmy z Chrystusem, by nieść światu zbawienie!
