Pokutujcie – i nawróćcie się!

P

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Maja Zagubień, aktywnie włączająca się – w swoim czasie – w działalność Wspólnoty młodzieżowej w Parafii w Celestynowie.

Wczoraj natomiast urodziny przeżywał Paweł Ambroziak – Członek KSM w Parafii w Leopoldowie, włączający się także w działalność naszego Duszpasterstwa Akademickiego.

Obojgu Świętującym życzę wszelkich łask Bożych! I zapewniam o modlitwie!

A ja dzisiaj pozdrawiam Was, Drodzy moi, z Siedlec, gdzie od 10:00 do około 15:00 zamierzam być na dyżurze duszpasterskim na Wydziałach przy ulicy Żytniej, po czym wyruszę do Lublina, gdzie o 18:00 planuję celebrowanie Mszy Świętej w Parafii Świętego Jana Kantego. Jeżeli ktoś chce się ze mną łączyć, to zapraszam:

https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams

I w Lublinie planuję zostać do soboty.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się do mnie? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i wzmocnij serca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek w Oktawie Wielkanocy,

9 kwietnia 2026.,

do czytań: Dz 3,11–26; Łk 24,35–48

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Gdy chromy, uzdrowiony, trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym.

Na ten widok Piotr przemówił do ludu: „Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się świętego i sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami.

I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, Imię to przywróciło siły. Wiara wzbudzona przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie.

Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak przełożeni wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków.

Powiedział przecież Mojżesz: «Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, Bóg nasz, spośród braci waszych. Słuchajcie Go we wszystkim, co wam powie. A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu». Zapowiadali te dni także pozostali prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców.

Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: «Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi». Dla was w pierwszym rzędzie wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił wam w sprawie odwrócenia się każdego z was od swoich grzechów”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam”.

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec wszystkich.

Potem rzekł do nich: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach”. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego”.

Z pewnością, warto prześledzić kierunek myśli Świętego Piotra, jaki rysuje się nam w pierwszym czytaniu. Oto bowiem Piotr wyjaśnia zaskoczonym świadkom cudownego uzdrowienia – sens i znaczenie tego, co się stało. I najpierw – co oczywiste – wskazuje na Jezusa, wyraźnie podkreślając, iż to Jego moc sprawiła owo uzdrowienie. Apostoł mówi: Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba wsławił Sługę swego, Jezusa.

Potem nie szczędzi swoim rodakom gorzkich słów prawdy: Wy jednak wydaliście Go [oczywiście – Jezusa] i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się świętego i sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Te słowa musiały zaboleć… Zwłaszcza, że Piotr kieruje je do wszystkich swoich słuchaczy. Nie rozróżnia tu na tych, którzy Jezusa skazali – nie dochodzi i nie dopytuje, kto był tamtego pamiętnego dnia na owym tragicznym zbiegowisku u Piłata, nazywanym „procesem Jezusa – i kto z nich tam wrzeszczał: Ukrzyżuj Go! Na krzyż z Nim!, a kto może tylko patrzył, a kogo może tam w ogóle nie było. Nie!

On do całego narodu kieruje swoje mocne słowa prawdy. Bo trudno tu mówić o oskarżaniu kogokolwiek – chociaż to były słowa w jakimś sensie oskarżające – skoro takie były fakty. I to właśnie te fakty zostały stwierdzone. Jednak Piotr wyraźnie stara się całe to Wydarzenie zbawcze Jezusa zobaczyć w szerszym kontekście, niż tylko ewentualna zemsta rozszalałego z nienawiści narodu – i teraz: oskarżanie tegoż narodu za tę zemstę. Mówi bowiem: Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, Imię to przywróciło siły. Wiara wzbudzona przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie.

Zatem, całe to dramatyczne wydarzenie wpisuje się w plany samego Boga. Stąd myśl, aby próbować swoich rodaków nawet usprawiedliwić, próbować zrozumieć motywy ich działania. Słyszymy takie – być może: nieco zaskakujące – słowa: Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak przełożeni wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał.

Może nam się wydać nieco naciąganym takie tłumaczenie, ale nie musi takim być, jeżeli ci, których ono dotyczy, wezmą sobie do serca kolejne słowa: Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

Widzimy zatem, ile ważnych wątków zostało poruszonych przez Apostoła Piotra, ile ważnych spraw poruszył – przy okazji uzdrowienia, dokonanego chwilę wcześniej. Można nawet powiedzieć, że to uzdrowienie – choć bardzo spektakularne – jednak było tylko pretekstem i swoistym kontekstem do bardzo ważnej nauki, jaką Pierwszy z Apostołów skierował tamtego dnia nie tylko do swoich rodaków, ale i do nas wszystkich. Bo tak, jak nie rozróżniał odpowiedzialności poszczególnych osób za skazanie i zabicie Jezusa, tylko tę odpowiedzialność rozłożył po równo na wszystkich, tak możemy powiedzieć, że przenosi ją także na nas: na wszystkich ludzi wszystkich czasów.

Bo przecież to za nas wszystkich Jezus oddał życie – to grzechy nas wszystkich, bez wyjątku, stały się powodem Jego zbawczej Ofiary z życia. Ale to nie musi być dla nas oskarżeniem ani powodem do wstydu, jeżeli każdy i każda z nas nawróci się ze swoich grzechów, zmieni bieg swego życia, skorzysta z owoców tegoż Jezusowego ofiarowania siebie. Bo Jezus tam, na Kalwarii, tak naprawdę widział nas wszystkich – każdą i każdego z nas! Także nas, tu dzisiaj obecnych! Każdą i każdego z nas – po imieniu.

I odczuł na swoich ramionach – i na całym swoim ciele – ciężar grzechów każdej i każdego z nas. Ten ciężar spadał na Niego z każdym uderzeniem bicza, a każdym kolcem cierniowej korony, wbijanej w głowę; z każdy wymierzonym policzkiem; ale też z gniotącym ramiona ciężarem poziomej belki krzyża, niesionej na miejsce egzekucji, ale też: z każdym uderzeniem młota, wbijającego gwoździe w ręce i nogi; ale także: w każdym pogardliwym spojrzeniu ze strony oszalałego z nienawiści tłumu; z każdym słowem pogardy i poniżenia, jakich wtedy tysiące „wypluli z siebie” zebrani tam ludzie – razem z tym, co dosłownie wypluwali ze swoich ust.

Jezus to wszystko wziął na siebie, Jezus to wszystko zniósł – i poniósł na Krzyż. Dlatego musimy sobie wziąć bardzo mocno do serca i do świadomości dzisiejsze mocne wezwanie Piotra: Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

Abyśmy mogli usłyszeć skierowane do nas słowa, jakie Jezus dzisiaj kieruje do zebranych w Wieczerniku: Pokój wam! Oni – w tamtym momencie – nie byli zupełnie przygotowani na te słowa. W ogóle nie byli przygotowani na to, że On stanie pomiędzy nimi. Słyszymy wyraźnie: Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?” Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec wszystkich.

Naprawdę, bardzo ciekawie Ewangelista opisuje nam to całe spotkanie – to oswajanie Jezusa swoich najbliższych z faktem swojego Zmartwychwstania. Jak widzimy, nie przebiegało to łatwo. Natomiast zarówno Jezus, w Wieczerniku, jak i Piotr – w krużganku, zwanym Salomonowym – jasno wskazywali, że wszystko, co się wydarzyło w owych dniach w Jerozolimie, było realizacją odwiecznych planów Bożych, wielokrotnie ogłaszanych i przypominanych przez Proroków. Tu się nic nie stało przypadkiem! Wszystko to było realizacją planu Boga, aby zbawić człowieka.

Dlatego jeżeli nawet to wszystko, co się wydarzyło, stało się za sprawą człowieka, który zadał swemu Bogu tak wielkie cierpienie, to nie będzie to dla tego biednego pogubionego człowieka żadnym powodem do wstydu, jeżeli należycie skorzysta z tego Bożego poświęcenia się. Jeżeli z tego cierpienia Boga wyniknie jego zbawienie – to zrealizują się Boże plany. Spełni się wielkie, odwieczne pragnienie Boga!

Bo zapewne nie to jest największym problemem, kto i jak przyczynił się do skazania i zabicia Jezusa dwa tysiące lat temu. Nie to jest także największym problemem, że tak naprawdę to my wszyscy byliśmy tymi oskarżycielami i to my wszyscy to cierpienie w jakiś sposób zadaliśmy. Największym problemem jest i zawsze będzie to, że dla tak wielu ludzi całe to Jezusowe poświęcenie i cierpienie pozostało daremne. Nie skorzystali z niego. Nie nawrócili się.

Owszem, my tu nie wskazujemy konkretnie na nikogo i nie mówimy, że ten czy tamten na pewno jest w piekle, bo nie skorzystał z Jezusowej Ofiary. Nie wiemy tego – i to pozostawiamy wyłącznemu osądowi Boga. Ale nie możemy nie widzieć wielu złych postaw i zachowań – własnych i innych – które muszą być dla nas ostrzeżeniem!

I dlatego właśnie bierzemy sobie dzisiaj mocno do serca – jako najważniejsze przesłanie dzisiejszej liturgii Słowa – to wezwanie Świętego Piotra, bez wątpienia skierowane do każdej i każdego z nas: Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

1 komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.