Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Ksiądz Przemysław Ciechanowski, Proboszcz Parafii Kalwa – Szropy w Diecezji elbląskiej, w której to Parafii prowadziłem w swoim czasie Rekolekcje. Znamy się z Solenizantem przez Rodzinę Olendrów, z którą jest On zżyty. Dziękując za życzliwość – życzę Bożego błogosławieństwa! Wspieram modlitwą!
A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, dokąd wyjadę do rodzinnej Parafii, w Białej Podlaskiej, gdzie o 11:00 będę koncelebrował Mszę Świętą pogrzebową świętej pamięci Krystyny Szostakiewicz, Mamy Księdza Jacka, mojego Rodaka, Proboszcza Parafii Błogosławionych Męczenników Podlaskich w Siedlcach.
Pani Krystyna była przez lata Nauczycielką i Wicedyrektorem Szkoły Podstawowej nr 6, do której uczęszczałem. Nie uczyła mnie na stałe żadnego przedmiotu, ale przychodził na zastępstwa. Natomiast nasze kontakty były bardzo dobre, kiedy już byłem księdzem – w Parafii nieraz mieliśmy okazję spotkać się i porozmawiać. Na modlitwę Pani Krystyny mogłem zawsze liczyć. I na serdeczne życzenia w każdy Wielki Czwartek. Dzisiaj modlę się dla Niej o radość życia wiecznego!
Po pogrzebie natomiast – i po spotkaniu z Rodzicami – wracam do Siedlec, skąd wyruszam do Lasek pod Warszawą, na doroczne Rekolekcje Duszpasterzy Osób Niewidomych i Niedowidzących. Wedle planu, zaczynamy kolacją o 18:00, a pierwsze spotkanie i konferencja – o godzinie 19:00. Nie wiem, na którą uda mi się dotrzeć, ale na pewno chciałbym najpóźniej dojechać na 19:00. Rekolekcje poprowadzi Ksiądz Waldemar Kluz, a organizuje je – jak zawsze – nasz niezmordowany Szef, Krajowy Duszpasterz Osób Niewidomych i Niedowidzących, Ksiądz Profesor Andrzej Gałka.
Rekolekcje potrwają do czwartkowego obiadu. Dlatego przez najbliższe dni stamtąd będę Was pozdrawiał. Polecam ten czas Waszej modlitewnej pamięci. Ja oczywiście będę pamiętał o Was.
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś osobiście i konkretnie mówi do mnie Pan? Duchu Święty, tchnij!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Poniedziałek 2 Tygodnia wielkanocnego,
13 kwietnia 2026.,
do czytań: Dz 4,23–31; J 3,1–8
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Piotr i Jan uwolnieni przybyli do swoich i opowiedzieli, co do nich mówili arcykapłani i starsi. Wysłuchawszy tego podnieśli jednomyślnie głos do Boga i mówili:
„Wszechwładny Stwórco nieba i ziemi, i morza, i wszystkiego, co w nich istnieje, Tyś przez Ducha Świętego powiedział ustami sługi Twego Dawida: «Dlaczego burzą się narody i ludy knują rzeczy próżne? Powstali królowie ziemi i książęta zeszli się razem przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi».
Zeszli się bowiem rzeczywiście w tym mieście przeciw świętemu Słudze Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela, aby uczynić to, co ręka Twoja i myśl zamierzyły.
A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa”.
Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Jezusa nocą i powiedział Mu: „Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim”.
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego”.
Nikodem powiedział do Niego: „Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?”
Jezus odpowiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha”.
Piotr i Jan dużo przeszli w ostatnim czasie. Mocą Jezusa dokonali uzdrowienia człowieka sparaliżowanego, leżącego i żebrzącego przy bramie świątyni, po którym to fakcie nastąpiło wielkie poruszenie zarówno wśród zwykłych ludzi, którzy zobaczyli w tym szczególną interwencję Jezusa, jak i wśród żydowskiej elity, która zareagowała na to agresją, wtrącając Apostołów do więzienia.
Ale szybko ich wypuszczono – przynajmniej tym razem. Ze względu na bardzo stanowcze podejście do sprawy ze strony zgromadzonego tam licznie ludu – starszyzna wolała „nie zadzierać”. I tym razem nie wymierzyli Apostołom żadnej kary, co jednak nie było takie oczywiste. Bo inne uwięzienia kończyły się na przykład chłostą, a na końcu większość Apostołów oddała życie w sposób męczeński. Dzisiaj jednak uwolnieni Apostołowie wracają do swoich i opowiadają wszystko, co zaszło.
A wówczas spontanicznie wyrwała się z serc wszystkich zgromadzonych wielka modlitwa dziękczynna – za ocalenie! Ale i za stałą opiekę, jakiej doświadczają z Nieba. Ale też – modlitwa zawierzenia, oddania się pod opiekę tegoż Nieba, co najpełniej wyrażają te słowa: A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa.
Jak słyszymy – Niebo zareagowało! Otrzymali bardzo wyraźną odpowiedź: Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże. Nazywamy to „małym Zesłaniem Ducha Świętego”. A zatem, to jeszcze nie to wielkie, które przemieniło i poruszyło cały Kościół. To dzisiejsze poruszyło zebranych w tym jednym miejscu i napełniło ich serca odwagą, by mogli głosić Boże słowo.
Na co jednak warto zwrócić tutaj uwagę, to na fakt, iż te wszystkie znaki Bożej opieki, interwencji z Nieba, wyraźnej pomocy, jaka towarzyszyła działalności Apostołów – dokonywały się w najzwyklejszych okolicznościach ich ówczesnej codzienności. Czyli, że to nie było tak, że wokół nich działy się różne rzeczy – często trudne – ale oni byli ponad tym czy poza tym, otoczeni jakimś niebiańskim obłokiem, który ich osłaniał przed ciosami ze strony tegoż świata. Nie, to nie było tak.
Oni wszyscy żyli „normalnym” życiem, normalnym rytmem codzienności, która ich naprawdę nie rozpieszczała, a pomoc z Nieba, którą na bieżąco otrzymywali, nieraz – owszem – ratowała ich wprost z opresji w sposób cudowny. To prawda. Takich wydarzeń nie brakuje. Ale o wiele częściej Niebo pomagało im właśnie mierzyć się z tymi trudnościami, a nawet znosić cierpienia i prześladowania. Nie tyle od nich wybawiając, co dając siły, odwagę i najgłębszą motywację do ich przyjęcia i godnego przeżycia. To bardzo ważne spostrzeżenie, Drodzy moi – i bardzo ważna nauka dla nas.
Bo my nieraz może oczekujemy, że pomodlimy się w tej czy tamtej intencji – i już sprawy same się porozwiązują, a problemy znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A to – mówiąc kolokwialnie – tak nie działa. Jezus ze swoją zwycięską mocą realnie wchodzi w naszą codzienność, by pomóc nam ją przeżyć po Bożemu i uczynić z niej drogę do Nieba, a nie wprowadzić nas w stan beztroskiej bezczynności.
Chodzi zatem dokładnie o to, co Jezus dzisiaj tak cierpliwie tłumaczył Nikodemowi, gdy mówił mu: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Kiedy zaś ten wyraził zdziwienie, o co w ogóle chodzi, Jezus tłumaczył mu dalej: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha…
Zatem, żyć i działać w tej rzeczywistości, w jakiej żyjemy tu, na ziemi – ale nie na sposób ziemski, a na sposób duchowy, niebiański. Nie chodzi tu – z całą mocą to raz jeszcze podkreślamy – o bujanie w obłokach! Nic z tych rzeczy! Tu właśnie chodzi o… chodzenie! Po ziemi. Twarde stąpanie po tej twardej ziemi – w tym znaczeniu dosłownym i w tym znaczeniu symbolicznym, jak najszerszym. Czyli o branie życia takim, jakim ono jest – ale po to, by je rozjaśniać blaskiem Chrystusowego Zmartwychwstania.
To nieco patetyczne i poetyckie stwierdzenie ma znaczyć tyle i tylko tyle – i aż tyle! – że w tej naszej codzienności mamy wypełniać Boże przykazania, mieć w ogóle więcej czasu na sprawy Boże i wszystko z Jezusem na bieżąco uzgadniać, czyli uwzględniać Jego wolę i Jego naukę przy podejmowaniu wszelkich decyzji i działań. To właśnie na tym polega owo duchowe narodzenie się na nowo.
To nowe narodzenie dokonało się już w momencie Chrztu Świętego. Wróćmy zatem do tego wydarzenia – ciągle wracajmy – tak, jak wróciliśmy w trakcie Wigilii Paschalnej, kiedy to odnowiliśmy nasze chrzcielne przyrzeczenia. Idźmy więc teraz „za ciosem” i przypominajmy sobie każdego dnia, przy podejmowaniu kolejnych decyzji, wyborów i działań, żeśmy Chrystusowi! I że to On jest naszym Panem, a nie taki czy inny polityk, czy cała przeklęta unia europejska. To Jezus jest naszym Panem – i to z Nim mamy się liczyć, a nie chociażby z opinią otoczenia.
Zacznijmy zatem na nowo – żyć według zasad Jezusa! Wszystkich. I we wszystkim. Od dzisiaj. A nasza codzienność przestanie być – jak ją zwykliśmy nazywać – „szarą codziennością”, a stanie się pełną światła prostą drogą do Nieba!
