Klara – znaczy: jasna, czysta, sławna…

K

Szczęść Boże! Dzisiaj wspominamy w liturgii Świętą Klarę z Asyżu, która – zgodnie ze znaczeniem swego imienia – jaśniała blaskiem Chrystusa. Niech uczy nas ona swoim przykładem poszukiwania tego, co ma wartość ponadczasową i co jest mocnym światłem, a nie ulotnym świecidełkiem.
       A Pielgrzymka Podlaska dzisiaj wkracza już do Czarncy i Żelisławic. W kościele w Czarncy znajduje się grób wielkiego Hetmana Stefana Czarnieckiego. Zwykle przy jego grobie wieczorny Apel Jasnogórski poświęcony jest tematyce patriotycznej. A Jasna Góra jest już coraz bliżej…
      Wczorajszy dzień natomiast przywołał na pamięć dramat Zamachu Smoleńskiego. W Archikatedrze Świętego Jana w Warszawie o godzinie 19.00 sprawowana była Msza Święta z piękną, mądrą i wyważoną homilią Księdza Bogdana Bartołda. Wydarzenie to było transmitowane przez Radio Maryja i Telewizję TRWAM. Również w „Rozmowach niedokończonych” w Radiu Maryja były Szef ABW, pan prokurator Bogdan Święczkowski mówił o nieprawidłowościach, a wręcz absurdach, widocznych przy rzekomym, a właściwie: fikcyjnym wyjaśnianiu przyczyn dramatu. W jego wypowiedzi dość często pojawiało się stwierdzenie, że od obecnej władzy właściwie trudno oczekiwać rzetelnego wyjaśnienia sprawy i raczej nie ma na co liczyć! Trzeba wybrać nową, inną władzę, która się tym zajmie, dojdzie prawdy i rozliczy winnych. Myślę, że to stwierdzenie powinni wziąć sobie do serca wszyscy ci, którym na dobru Polski zależy – i powinni się solidnie zmobilizować w trakcie zbliżających się wyborów. 
      Póki co, można mieć obawy, że nie będzie to takie oczywiste. Oto bowiem w Wałbrzychu unieważniono wybory do władz lokalnych z powodu korupcji, udowodnionej działaczom partii rządzącej i przedterminowe wybory wygrał… przedstawiciel tej właśnie partii! Przyznaję, że nie umiem wytłumaczyć tego zjawiska. Co najwyżej, mogę postawić ponownie pytanie: Czyżby zawodziła narodowa mądrość Polaków? Czy media aż tak oddziałują? I dlaczego jest aż tyle bezmyślności? 
          Kochani, dużo jeszcze mamy do zrobienia w naszym Polskim Domu!
                    Gaudium et spes!  Ks. Jacek
Wspomnienie Św. Klary, Dziewicy,
do czytań:  Joz 3,7–10a.11.13–17;  Mt 18,21–19,1
Patronka dnia dzisiejszego, Klara, urodziła się w Asyżu w 1193 lub 1194 roku. Była najstarszą z trzech córek pana Favarone z rycerskiego rodu Offreduccio i jego żony Ortolany. Jej matka, gdy była w stanie błogosławionym, w trakcie modlitwy miała usłyszeć słowa: „Nie bój się, gdyż to dziecko zabłyśnie swym życiem jaśniej niż słońce!” Pod wpływem tych słów nadała dziewczynce imię Klara, co w języku łacińskim oznacza: „jasna”, „czysta”, „sławna”.
Klara wzrastała w atmosferze miłości i pobożności. Gdy miała dwanaście lat, w Asyżu zaczął swą działalność Święty Franciszek. Z czasem zaczął zdobywać coraz więcej ludzi, którzy poświęcali swe życie Bogu. Klara często spotykała się z nim, by zrozumieć jego słowa. Rodzice, zamożni mieszczanie, daremnie dwa razy usiłowali wydać córkę za mąż. Klara poprosiła bowiem Franciszka, by zwrócił się z prośbą do biskupa Asyżu, aby mogła stać się siostrą Braci Mniejszych.
W Niedzielę Palmową, 28 marca 1212 roku, z całą rodziną poszła do Porcjunkuli. Po poświęceniu palm, każdy odbierał palmę z rąk biskupa. Biskup Gwidon podszedł jednak sam do Klary i wręczył jej palmę – był to umówiony wcześniej znak zgody. Tej samej nocy dziewczyna wymknęła się z domu, by oddać życie Chrystusowi. Z rąk Franciszka otrzymała zgrzebny habit i welon zakonny. Po pewnym czasie przyłączyła się do niej jej siostra, Błogosławiona Agnieszka. Odmówiła powrotu do domu swoim krewnym, którzy przyjechali, by ją do tego przekonać.
Franciszek wystawił siostrom mały klasztor przy kościółku Świętego Damiana. Klara została jego pierwszą ksienią. Franciszek bardzo cieszył się z powstania tej rodziny żeńskiej. Kiedy bowiem bracia byli zajęci życiem apostolskim, klaryski miały dla nich stanowić zaplecze pokuty i modlitwy. Zakon nosił nazwę Pań Ubogich, potem nazwano je II Zakonem, a popularnie – klaryskami. W 1215 roku Papież Innocenty III nadał zakonowi Klary „przywilej ubóstwa”. Siostry nie mogły posiadać żadnej własności, a powinny utrzymywać się jedynie z pracy swoich rąk.
Odtąd San Damiano stało się kolebką nowego Zakonu. Wstępowały do niego głównie córki szlacheckie, pozostawiając wszystko i wybierając skrajne ubóstwo. Swoje żarliwe modlitwy Klara wspierała surowym życiem, częstymi postami i nocnymi czuwaniami. Dokonywała już za życia cudów: cudownie rozmnożyła chleb dla głodnych sióstr, uzdrawiała je, wyjednała im opiekę Jezusa.
Pod koniec życia doznała cudownej łaski: oto kiedy nadeszła noc Narodzenia Pańskiego, osłabiona i chora pozostała na swym posłaniu. Otrzymała jednak łaskę widzenia i słyszenia Pasterki, odprawianej w pobliskim kościele. Z tego też powodu po latach uznana została za Patronkę telewizji.
Po śmierci Franciszka cały trud utrzymania zakonu spadł na jej barki. Klara w klasztorze Świętego Damiana żyła przez czterdzieści dwa lata. Wyczerpujące posty, umartwienia i czuwania spowodowały, że 11 sierpnia 1253 roku odeszła do Pana. Następnego dnia odbył się jej uroczysty pogrzeb, któremu przewodniczył papież Innocenty IV. Jej ciało złożono w grobie, w którym przedtem spoczywało ciało Świętego Franciszka. Już dwa lata później, a więc w 1255 roku, Papież Aleksander IV, po zebraniu koniecznych materiałów kanonizacyjnych, ogłosił ją świętą.
Nasza dzisiejsza Patronka na obrazach jest najczęściej przedstawiana z monstrancją w ręku. Wiąże się to z podaniem, które głosi, że w czasie najazdu Saracenów na Asyż miała ich ona odstraszyć Najświętszym Sakramentem, który wyniosła z kościoła. Blask idący z Hostii miał jakoby porazić wroga i zmusić go do ucieczki. Legenda powstała zapewne na tle szczególnego nabożeństwa, jakie Święta Klara żywiła do Najświętszego Sakramentu.
Wydarzenie to jako żywo przypomina opisane w dzisiejszym pierwszym czytaniu przejście Narodu Wybranego, pod wodzą Jozuego, przez wody Jordanu. Wezbrane wody tej rzeki rozstąpiły się, kiedy weszli w nie kapłani niosący Arkę Przymierza – niczym Klara niosąca monstrancję z Najświętszym Sakramentem sprawiła rozstąpienie się złych sił wroga. I nawet jeżeli to wydarzenie jest bardziej legendą, niż historycznym przekazem i w rzeczywistości powstało w opowiadaniach ludzi, a nie tak dokładnie się dokonało, to nie zmienia faktu, że Klara – zgodnie ze znaczeniem swego imienia – wnosiła w życie ludzi sobie współczesnych, świata i Kościoła, blask Chrystusa.
Swoją postawą uczyła budowania właściwych relacji, właściwego odniesienia do Boga i do drugiego człowieka – czego także Jezus dzisiaj uczy w Ewangelii, mówiąc o tym, jak wiele Bóg przebacza człowiekowi, a jak mało człowiek potrafi darować drugiemu. Swoim ubogim życiem, pełnym wiary, modlitwy i umartwienia, pokazywała nasza Święta, że tak naprawdę nie wysokie urodzenie i nie ziemskie szlachectwo się liczy, ale liczy się przyjaźń z Jezusem i całkowite oddane się Jemu! Do tej linii życia przekonała zresztą wiele innych dziewcząt, pochodzących także ze szlacheckich rodów, które wybrały razem z nią ubóstwo i umartwienie.
Niech postawa Świętej Klary z Asyżu będzie dla nas wszystkich przykładem i zachętą do odkrywania i odróżniania tego, co w życiu jest naprawdę ważne i ma wartość, od tego, co jest tylko doczesne i przejściowe, chociaż na zewnątrz błyszczy i przelotnie zachwyca. Święta Klara pokazuje, jak szukać tego, co błyszczy blaskiem prawdziwym, nieprzemijającym i wiecznym!
W tym kontekście pomyślmy:
·        Czy na co dzień nie przywiązuję zbyt dużej wagi do rzeczy materialnych i opinii ludzkiej?
·        Czy swoją codzienność przeżywam dla Chrystusa, a więc na Jego chwałę i zgodnie z Jego nauką?
·        Czy mądrze i roztropnie korzystam z telewizji?
Zbliżcie się i słuchajcie słów Pana Boga waszego!

7 komentarzy

  • Legendy mają swój urok :). Co do TV: staram się nie przeceniać jej zalet, dostrzegając zagrożenia. Pamiętam jak w kabarecie z lat 80, Smoleń w jednym z monologów powiedział znamienne zdanie odnoszące się do wówczas komuszej TV: "nie oglądaj telewizji bo będziesz miała w głowie glisty" :D:D:D – nic w tej materii się nie zmieniło ;):D.

  • W nawiązaniu do ostatnich naszych tematów dot. PW i Smoleńska polecam artykuł Cz. Bieleckiego w ostatnim "Uważam Rze" pt. "Ministerialna Katastrofa".
    Pozdrawiam
    Robert

  • Telewizja, radio, prasa, internet – środki masowego przekazu , mające na celu podawać informacje, i wychowywać społeczeństwo. Ale tak naprawdę , jedynym, najlepszym, niezastąpionym środkiem przekazu informacji, sposobem wychowywania Człowieka pozostanie drugi Człowiek.

    Pozdrawiam
    Domownik – A

  • Chodzi o bezposredni kontakt z drugim człowiekiem? Taką swoistą, czystą relację nauczyciel – uczeń (nie mam tu na mysli ujęcia współczesnego)? Bo przecież w mediach też pracują ludzie :).

  • Ks. Jacek napisał: "Oto bowiem w Wałbrzychu unieważniono wybory do władz lokalnych z powodu korupcji, udowodnionej działaczom partii rządzącej i przedterminowe wybory wygrał… przedstawiciel tej właśnie partii! Przyznaję, że nie umiem wytłumaczyć tego zjawiska." – jeszcze raz polecam ostatni numer "Uważam Rze", a w nim felieton W. Łysiaka, który trochę to wyjasnia ;).

  • Tak, miałam na mysli bezpośredni kontakt z drugim Człowiekiem

    Robercie
    Mam świadomość tego, że w mediach też pracują ludzie

    Pozdrawiam

    Domownik – A

  • Dlatego media trzeba traktować jako rzecz samą w sobie dobrą, ale – trzeba wybierać, zachowując zdrowy krytycyzm… Wiem, nie napisałem nic nowego, ale przy takim rozumieniu będziemy mogli skorzystać z tego, że w mediach pracują ludzie – często wartościowi – a odrzucić to, co nie jest w nich wartościowe. Niestety, takich bezwartościowych rzeczy także w obecnych mediach nie brakuje!
    Dziękuję za propozycje artykułów z "Uważam Rze". Tak na marginesie – wydaje się, że ten tygodnik na szczęście nie zmienił swojej linii programowej. Oby tak dalej! Bo niezależnego i krytycznego wobec obecnej władzy głosu w prasie jest – póki co – jak na lekarstwo… Ks. Jacek

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.