Z Syberii – o nawróceniu…

Z

Szczęść Boże! Kochani, z radością zapraszam do lektury słówka z Syberii.
Dobrego dnia życzę!
         Gaudium et spes!  Ks. Jacek
Jak rzadko jest taka data – 29
lutego…
Witam Was bardzo serdecznie,
dziękuję za modlitwy podczas moich rekolekcji i pobytu na północy. Parafia
Surgut, w której byłem jest bardzo fajnie opisana w polskich mediach. Jest
kilka artykułów w Gościu Niedzielnym i kilka programów w telewizji Religia. Jak
ktoś jest zainteresowany można tam poszukać i poczytać.
Ja natomiast doświadczyłem tego,
czego opisać się nie da. Doświadczyłem piękna ludzi, piękna Kościoła, można
powiedzieć rodzącego się Kościoła. U nas w Tomsku parafia, można powiedzieć
jest już parafią „z tradycjami”, te tradycje mają już 20 lat.
Tam na północy 20 lat mają
niektóre miasta, a wspólnoty można powiedzieć w tej chwili się tworzą. Przy
czym tam ludzi przyznających się, że są katolikami jest sporo, tylko jeszcze
nie wszyscy wiedzą, że tam jest ksiądz – przyjeżdża ksiądz. Do niektórych miast
jeszcze nie przyjeżdża, to są na razie plany.
Ale te wspólnoty, które ja
spotkałem (oprócz Surgutu, jeszcze Nojabrsk, Kagałym) to wspólnoty ludzi w
średnim wieku i młodych rodzin. Ludzi inteligentnych, wykształconych. W
Nojabrsku odprawialiśmy Mszę w biurze, dosyć sporej firmy, której właściciel
jest katolikiem i udostępnia to pomieszczenie. W Kagałymie, odprawialiśmy w
mieszkaniu dyrektora szkoły, piękna rodzina, trójka dzieci, najstarsze 15 lat.
Do Kagałymu dotarliśmy w sobotę o
20.30, spowiedź, przygotowania do Mszy, Msza zaczęła się o 21.30. nauka
rekolekcyjna, w domu gorąco, grzeją okrutnie. Ludzie słuchają. Po Mszy siostra
wzięła dzieci do drugiego pokoju, ja z dorosłymi zaczynam „biesiedu”, pytam
ich, co zapamiętali z kazania? Zaczął gospodarz, ów dyrektor szkoły. Tak
konkretnego dzielenia dawno nie słyszałem. Sam się zdziwiłem, że aż tak dużo
powiedziałem.
Na całym tym terytorium (trzy razy
większym od Polski) jest jeden ksiądz i jedna siostra zakonna. Gdyby nie to, że
w Tomsku (terytorium jak jedna Polska), na obecną chwilę, jest dużo więcej
ludzi, dużo bardziej rozwinięte duszpasterstwo, to pewnie bym myślał, żeby
pojechać tam.
Żniwo wielkie…
A dziś o nawróceniu.
Ciekawie są poukładane czytania.
One nas wprowadzają w Wielki Post, w całe jego bogactwo i głębię. W
poniedziałek podkreślona była nasza relacja do drugiego człowieka – Wszystko co uczyniliście jednemu z tych
braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili
.
Wczoraj o modlitwie, czyli relacji
do Pana Boga – Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz
Dziś o nawróceniu i poście, czyli
o relacji do samego siebie, czy z samym sobą – o pracy nad sobą.
Ale widzę też wielki związek z
wczorajszym czytaniem. Tam były słowa: Słowo,
które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie
dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa
.
Słowo nie wraca do Boga jeśli
najpierw nie wykona swojego posłannictwa. I tak, Jonasz, uciekał przed słowem i
ono go goniło i żyło, aż dogoniło i wypełniło w nim i przez niego swoje
posłannictwo. Potem mieszkańcy Niniwy, przyjęli słowo i ono wypełniło swoje posłannictwo.
Są jednak i ci, którzy nie dają
słowu wypełnić posłannictwa. Tych Jezus dziś nazywa „plemieniem przewrotnym”.
A gdzie my? A gdzie ja?
Czy słowo we mnie może spełnić i
spełnia swoje posłannictwo? Czy może wrócić do Boga w postaci konkretnych
owoców mojego nawrócenia.
A co to jest nawrócenie?
Ono dotyczy dwóch rzeczy,
rzeczywistości naszego życia.
Pierwsze to – I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu… Królowa z Południa przybyła z
krańców ziemi, słuchać mądrości Salomona…
Rzeczywistość wiary, słuchania
słowa, kształtowania swojego myślenia, przez słuchanie, rozmyślanie nad słowem
Bożym, przez wiarę i zaufanie, że to słowo jest od Boga i ono jest pewne.
Drugie to – Zobaczył Bóg czyny ich… Oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili…
Czyny, konkretne czyny. Dużo jest
takich ludzi, że jak ich posłuchasz, to od razu można proces kanonizacyjny
zaczynać, beatyfikacja już niepotrzebna. Dużo jest takich, którzy tyle
obiecują, zapewniają, i nic nie zrobią.
Przyjechała po kilku miesiącach
obiecywań brygada, żeby założyć nowe drzwi w naszym kościele. Robili to cały
dzień, jakby robili to pierwszy raz, choć to firma, która się tym zawsze
zajmuje. I nie zrobili wszystkiego, nie zrobili dobrze, obiecali, że przyjadą
poprawić. Człowiek odpowiedzialny za tę firmę, przyszedł na koniec tego dnia do
ks. Andrzeja, proboszcza, żeby ten mu zapłacił za pracę. Ks. Andrzej mówi mu,
że zapłaci częściowo, bo jeszcze nie wszystko zrobili. On prosił, żeby dać
wszystko a on w przeciągu tygodnia przyjedzie i zrobi to do końca.
Ks. Andrzej mówi mu, że jak
pracuje w Rosji 15 lat, to jeszcze nigdy nikt, kto wziął pieniądze, nie
przyszedł, żeby poprawić. On się prawie obraził, potem zaczął przysięgać na Boga,
na Kościół, na swoją rodzinę, na wszystko, że przyjdzie i zrobi. Ks. Andrzej
dobry człowiek dał pieniądze. Jak myślicie, przyszedł? Oczywiście, że nie.
Minęły dwa miesiące. Nie przyszedł.
Zobaczył
Bóg czyny ich
… czyny ich…
Nie obietnice, nie zapewnienia,
nie dobre intencje, zamiary – czyny ich.
Nasze nawrócenie ma być widoczne w
naszych czynach.
Najpierw trzeba nam określić swój
problem, nad czym powinienem pracować, co wymaga we mnie nawrócenia. Potem mam
zdecydować – tak, chcę to zmienić. Potem mam zacząć pracę nad tym, niektórzy
mówią, że najtrudniej jest zacząć. Potem trzeba wytrwać w tej pracy, żeby nie
był to tzw. słomiany zapał.
Ważne jest w naszym nawróceniu, w
pracy nad sobą, żeby była właściwa motywacja. Motywacja często, a może i zawsze
więcej znaczy niż sam wysiłek.
I jeszcze jedno. Nawrócenie to
zmiana myślenia. To moja wewnętrzna decyzja i wewnętrzne przekonanie. Niedawno
ktoś tu mi obiecał, że coś zrobi, zaufany człowiek, sporo pomaga. Wszystko było
dobrze, czasem z czymś się nie wyrabiał, więc czasem pytałem, jak idzie praca,
kiedy to zrobi. Starałem się to robić delikatnie. Niedawno zrobił mi wyrzut, że
on to robi wbrew swojej woli, że on nie chce tego robić, że robił to pod moim
naciskiem. Ciekawe. Nigdy wcześniej nie dawał najmniejszego sygnału, że
wewnętrznie nie jest do tego przekonany, że tak naprawdę to on tego nie chce,
że robi to wbrew sobie.
Nawrócenie to wewnętrzne
przekonanie, zmiana myślenia, ja nie chcę tego grzechu, ja chcę tego dobra.
Wewnętrzne, w sercu, w myślach.
Życzę dziś nowego nawrócenia –
sobie i Wam. Z Bogiem. 

21 komentarzy

  • W tej Ewangelii żądanie znaku, oznacza postawę roszczeniową. Postawę – musisz mi to dać, bo mi się należy. Czyli, musi być tak, jak ja chcę.
    Jednak nie było tej postawy u królowej z południa,która przybyła do Salomona, by się uczyć.

    Tak wiele? mnóstwo znaków umyka naszej codziennej uwadze, dlaczego ? bo tak naprawdę nie chcemy ich widzieć. Na tym polega paradoks. Prosimy o znak, ale gdy Bóg nam go daje, to zachowujemy się jak najbardziej rozkapryszone dzieci. Po prostu nie pasują nam zwykłe, proste , codzienne znaki Bożego dotyku, Jego obecności w naszym życiu.
    Jesteśmy więcej marzycielami, niż realistami.
    Marzy się nam coś wielkiego, spektakularnego, sensacyjnego, a przecież oporny, prosty krnąbrny prorok Jonasz wytrwale głoszonym słowem nawraca całe miasto. Spójrzmy, jak wiele umyka naszej uwadze, ze względu na to, że jesteśmy skupieni na części, jesteśmy tacy wybiórczy.

    Bóg otwiera nasze horyzonty, tak często zredukowane do naszego patrzenia działania, myślenia, niestety ograniczone naszym egoizmem.
    Tylko Bóg może sprawić, że nasza przestrzeń życia stanie się przestrzenią nieogarnioną.

  • "Nasze nawrócenie ma być widoczne w naszych czynach"
    no właśnie…podstawa…w codziennym życiu też wiele razy słyszymy..udowodnij..mówisz,że potrafisz, że umiesz, że chcesz..zrób, pokaż efekt..
    z wiarą jest podobnie..tylko ,że to słowo "sprawdzam" nie pochodzi od Boga..to ja chcę udowodnić Najwyższemu czynami swoją wiarę, udowodnić sobie,że wierzę?..największa głupota..

    a czasem brakuje nawet tego..
    wieczorem, gdy patrzę na przeżyty dzień tylko jedno słowo ciśnie mi się na usta..przepraszam

    czy będzie mi dane kiedyś żyć, działać i nie zastanawiać się co na to Najwyższy? czy kiedyś bedę potrafiła zobaczyć Boga w codzienności, w obowiązkach, w innym człowieku? czy stanie się On moim zyciem?

    czy będę w stanie kiedyś podjąć działanie nie dla Niego a w Nim..?

    Ania

    • '' a czasem brakuje nawet tego..
      wieczorem, gdy patrzę na przeżyty dzień tylko jedno słowo ciśnie mi się na usta..przepraszam ''

      Aniu….
      A może nie tyko, a aż jedno słowo ?
      Przepraszam to jedno z trudniejszych słów do wypowiedzenia , które niejednokrotnie nie umie nam przejść przez gardło.
      Umieć powiedzieć przepraszam , to już bardzo wiele.
      Pozdrawiam

    • tak, trudne słowo..ale z czasem człowiek się do niego przyzwyczaja..i to jest dramat..
      przeraża mnie fakt, że łatwiej mi przeprosić Boga niż zmienić coś w swoim życiu..
      Ania

    • Ja myślę, że to słowo "sprawdzam" pojawia się w różnych okolicznościach naszej codzienności – bo to nasza codzienność naszą wiarę "sprawdza"… Ks. Jacek

  • Когда я слышу подобные жалобные рассказы католических священников в России ( а в особенности о.Андрея ), мне всегда хочется сказать , что они сами виноваты в этом. Да , есть особенности менталитета , разница у русских и поляков . Надо уметь находить общий язык с людьми .Если вы не научились за 19 лет находить общий язык , это ваши проблемы . Ищите причины в себе . Не всех кидают с предоплатой . Не на всех кидаются пьяные . Русские добрые , но надо соблюдать правила игры . Учитесь .

  • "I nie zrobili wszystkiego, nie zrobili dobrze, obiecali, że przyjadą poprawić." – ach, jak dobrze to znam z naszego, polskiego podwórka :). I to od samego dołu piramidy społecznej, aż po sam jej wierzchołek ;).

  • Pisałem swojego posta i w tym czasie pojawił się wpis po rosyjsku :). A mój post pokazuje, że mamy więcej wspólnego niż się i Rosjanom i Polakom wydaje. Szkoda tylko, że w tym, co powinno byc lepsze.

  • Witam
    Takie piekne posty piszecie,tyle madrosci.Tylko dlaczego ciagle mamy ten sam problem…duzo mowimy a nic z tego nie wynika?
    Pozdrawiam serdecznie

    • Chyba to nie do końca tak jest, że "dużo mówimy i nic z tego nie wynika". Prawdą jest, że bardzo często podejmując refleksje na różne tematy odwołujemy się do norm ogólnych… jest tak dlatego, że nie rozstrzygamy konkretów tylko ogólnie opisane sytuacje, do tych zaś można zastosować tylko normy ogólne. Ale one na szczęście też nie są czczą gadaniną. Znając zasady ogólne można z nich wyprowadzić konkretne normy postępowania i konkretne rozstrzygnięcia (a jeśli ktoś ma z tym problem może przecież zawsze dopytać o szczegóły. Gwarantuję, że dopowiemy co trzeba na miarę naszej wiedzy i możliwości). Poza tym wiele konkretów nie nadaje się na to, żeby je wypisywać na "forum publicum" zwłaszcza jesli dotyczą określonych ludzi i ich życiowych problemów i słabości (te bardziej nadają się do konfesjonału niż do rozstrzygania na blogu i tam można 'dostać" 100 % konkretów i wyjaśnień ). A oprócz tego, to jeśli dobrze pamiętam kilka razy zdarzyło się nam wypowiadać na temat bardzo konkretnych problemów, konkretnych ludzi, ale oni sami dali nam na to przyzwolenie przez to, że wywołali wątek… Tak więc (przynajmniej w moim przekonaniu) widać jak na dłoni, że nie koniecznie z tych wpisów "nic nie wynika". To w moim przekonaniu krzywdząca opinia zarówno dla Autorów rozważań, jak i dla tych którzy mają odwagę podzielic się swoimi refleksjami. A może to jest tak, że nasz Anonimowy Gość nie zadał sobie trudu by poszukać głębi tych wypowiedzi i skonfrontować je z własnym postrzeganiem codzienności (czyli nie zechciał wniknąć w konkrety, odnaleźć ich dla siebie)tak jak i nie zadał sobie trudu by jakkolwiek się podpisać? Pozdrawiam serdecznie. Spokojnego wieczoru. J.B.

  • Tym rosyjskim wpisem nie trzeba się bardzo przejmować, mam nadzieję, że jest niezrozumiały. Pozdrawiam.

  • Аноним, зачем Вы так? Поверьте, если б не Ваш комментарий, я б никогда так "национально" не посмотрела на этот пост. Люди есть люди, везде. Таких ситиаций полно и в Польше между поляками, и в России, и например в Пакистане, где я живу – между пакистанцами. Тут такое поведение – норма и надо это знать или этому научиться. Так же как например тому, что надо рабочих угостить чаем, что надо им все время смотреть на руки, проверять их, приготовиться ментально на всякие опоздания и трудности: что они вероятно будут исчезать надолго, покупать какие то части полдня на другом конце города, короче – делать все, что б поменьше работать… итд. Русский с русским тоже часто не может найти общий язык, не соблюдает никакие правила игры. И поляк с поляком. Это не только разница менталитетов, нации или чего там еще. Человек с человеком. Об этом и написал кс. Марек. Так я, по крайней мере, поняла его слова.
    Конечно, можно сказать, что комментарий о "15 лет и никто" – лишний.
    Интересно, как Вы б вели себя, если б жили долго в чюжей стране. Никогда б ничего не подумали или не сказали о людях, с которыми ежедневно общаетесь? Мне кажется, что это невозможно 🙁 Вообще, не оценивать людей, думать и говорить о них только хорошое. Так надо бы 🙂 Но это возможно только, если Вы воистинно святой человек.
    Кстати, об этом теперь здесь тут был вчера розговор 🙂
    Простите, пожалуйста, мой русский. Ася (Карачи)

    PS. Przepraszam wszystkich, że się jednak przejęłam 🙁 i że po rosyjsku, nie wiem, czy odpowiadanie ma sens, ale wierzę jednak w ludzi 🙂 Pozdrawiam bardzo serdecznie, A.

    • Wprawdzie ten rosyjski wpis był zrozumiały, ale nam, którzy uczylismy się rosyjskiego "kilka" lat temu trudno precyzyjnie w tym języku odpowiedzieć, Stąd myślę, że wszyscy jesteśmy wdzięczni Asi nie tylko za piękny rosyjski i piekną odpowiedź ale też za precyzję słowa i za to że stała się głosem nas wszystkich Spokojnej nocy. J.B

  • Modlę się codziennie o nawrócenie mojej córki Ewy , tak daleko odeszła od Boga, nie ochrzciła swojego dziecka, tak trudno mi z nią się żyje pod jednym dachem. Kiedy miała 7 lat była u pierwszej Komunii Św. Z religii zawsze miała celujące oceny. Zastanawiam się jaki popełniłam błąd, co się stało.Link do Księdza znalazłam u Franciszka i dlatego moja wizyta tutaj. Pozdrawiam serdecznie Szczęść Boże.

  • Bardzo trudno odpowiedzieć coś na takie pytanie, bo trzeba by analizować całe życie i wszystkie postawy, przyjmowane i promowane u Państwa w domu. Na ten moment proponuję modlić się, ofiarować w jej intencji swoje cierpienia i codzienne "krzyżyki". I absolutnie nie nawracać "na siłę"! Pozdrawiam! Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.