Módlmy się za Benedykta XVI – i za Kościół!

M

Szczęść Boże! Kochani, wszyscy jesteśmy poruszeni wczorajszą decyzją Benedykta XVI. Oto pełna treść papieskiego oświadczenia, które cytuję za serwisem Radia Watykańskiego: 
    „Najdrożsi
Bracia, zawezwałem was na ten Konsystorz nie tylko z powodu trzech
kanonizacji, ale także, aby zakomunikować wam decyzję o wielkiej
wadze dla życia Kościoła. Rozważywszy po wielokroć rzecz w
sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego
wieku moje siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty
sprawować posługę Piotrową. Jestem w pełni świadom, że ta
posługa, w jej duchowej istocie powinna być spełniana nie tylko
przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu także przez
cierpienie i modlitwę. Tym niemniej, aby kierować łodzią Świętego
Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym
szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla
życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha,

która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę
uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi
posługi. 
      Dlatego, w pełni świadom powagi tego aktu, z pełną
wolnością, oświadczam, że rezygnuję z posługi Biskupa Rzymu,
Następcy Piotra, powierzonej mi przez Kardynałów 19 kwietnia 2005
roku, tak, że od 28 lutego 2013 roku, od godziny 20.00, rzymska
stolica, Stolica Świętego Piotra, będzie zwolniona (
sede
vacante
) i będzie konieczne, aby ci, którzy do tego posiadają
kompetencje, zwołali Konklawe dla wyboru nowego Papieża.
      Najdrożsi
Bracia, dziękuję wam ze szczerego serca za całą miłość i
pracę, przez którą nieśliście ze mną ciężar mojej posługi, i
proszę o wybaczenie wszelkich moich niedoskonałości. Teraz
zawierzamy Kościół Święty opiece Najwyższego Pasterza, naszego
Pana Jezusa Chrystusa, i błagamy Jego Najświętszą Matkę Maryję,
aby wspomagała swoją matczyną dobrocią Ojców Kardynałów w
wyborze nowego Papieża. Jeśli o mnie chodzi, również w
przyszłości będę chciał służyć całym sercem, całym oddanym
modlitwie życiem, Świętemu Kościołowi Bożemu.
      W
Watykanie, 10 lutego 2013 r.”
Przyznaję, że wczoraj cały dzień chodziłem z ciężkim bólem głowy – jak już wspomniałem w odpowiedziach na wpisy – i dziś też nie za bardzo mogę zebrać myśli. Zadaję sobie i Panu na modlitwie tysiące pytań, gdyż – jak wspominam w rozważaniu – nie można nawet próbować rozumieć tego inaczej, jak tylko w kategoriach wiary… 
      Dla mnie jakimś kluczem do spokojnego przyjęcia tej decyzji jest zapewnienie Papieża, że postanowienie swoje podjął na modlitwie i że uzyskał pewność. A to jest bardzo mocny argument, jeżeli bowiem człowiek w takiej sytuacji, świadom tego, co się stanie po ogłoszeniu takiej decyzji, stwierdza, iż osiągnął pewność, to znaczy, że Chrystus, Najwyższy Pasterz, wie o tej decyzji i ją akceptuje. A to z kolei znaczy, że Papież z Nim właśnie tę decyzję skonsultował. Dlatego my możemy być spokojni o Kościół, bo Chrystus wyprowadzi z tego określone dobro. 
  Natomiast z całą pewnością jest to decyzja bezprecedensowa i jako taka – trudna do przyjęcia przez wszystkich: zarówno prostych, jak i wykształconych; duchownych i świeckich. Wobec takiej sytuacji nie ma mądrych i mocnych. Tu trzeba jakiejś wielkiej pokory, modlitwy, refleksji… 
     Ja osobiście staram się to w tych kategoriach widzieć, ufając głęboko, że Papież wie, co robi i na pewno nie działa pochopnie, narażając przy tym dobro Kościoła. Nie ukrywam jednak, że nie jest mi łatwo pogodzić się tą decyzją i – gdyby to w jakiś sposób ode mnie zależało – prosiłbym Benedykta wręcz na kolanach, żeby tego nie robił! Wygląda jednak na to, że sytuacja jest dużo trudniejsza, niż nam się wydaje.
     I dlatego chcę z całą mocą podkreślić, że w pełni rozumiem tych z Was, Kochani, którzy zupełnie nie potrafią się z tą decyzją pogodzić, albo jej zaakceptować, stawiając sobie tysiące pytań, a nawet odnosząc się krytycznie do papieskiego postanowienia. Rozumiem to i nie zamierzam nawet dyskutować z takimi opiniami. Ośmielam się jedynie prosić o modlitwę, aby cała ta sytuacja, która na ten moment nas przerasta, chociaż trochę stała się nam jaśniejsza i posłużyła dobru Kościoła. 
     Módlmy się też z całego serca i z miłością za Benedykta XVI.
            Gaudium et spes!  Ks. Jacek
Wtorek
5 tygodnia zwykłego, rok I,
do
czytań: Rdz
1,20–2,4a;
Mk
7,1–13
CZYTANIE
Z KSIĘGI RODZAJU:
Po
stworzeniu światła Bóg rzekł: „Niechaj się zaroją wody od
roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod
sklepieniem nieba”. Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i
wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się
wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg
widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: „Bądźcie
płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a
ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi”. I tak upłynął wieczór
i poranek, dzień piąty.
Potem
Bóg rzekł: „Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju:
bydło, gady i płazy, i dzikie zwierzęta według ich rodzajów”.
I stało się tak. Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt,
bydła i wszelkich gadów i płazów. I widział Bóg, że były
dobre.
Wreszcie
Bóg rzekł: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.
Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad
bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkim gadem i płazem”.
Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go
stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
Po
czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i
rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie
poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem
powietrznym i nad każdym gadem i płazem”.
I
rzekł Bóg: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno
po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie:
dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i
dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się rusza
po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka
trawa zielona”. I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko,
co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek,
dzień szósty. W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz
wszystkie zastępy stworzeń.
A
gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym
pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki
podjął. Wtedy pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go
świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą
wykonał stwarzając.
Oto
są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:
U
Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy
przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów
brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieumytymi rękami. Faryzeusze
bowiem i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie
jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy
wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze
wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają,
jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.
Zapytali
Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie
nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi
rękami?”
Odpowiedział
im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was obłudnikach, jak
jest napisane: «Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko
jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad, podanych
przez ludzi». Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się
ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele
innych podobnych rzeczy czynicie”.
I
mówił do nich: „Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby
swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: «Czcij ojca
swego i matkę swoją» oraz: «Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech
śmiercią zginie». A wy mówicie: «Jeśli kto powie ojcu lub
matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co by
ode mnie miało być wsparciem dla ciebie», to już nie pozwalacie
mu nic uczynić dla ojca ni dla matki: I znosicie słowo Boże przez
waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych
tym podobnych rzeczy czynicie”.
Trudno
dzisiejszej refleksji nie odnieść do wydarzenia, które Kościół
przeżył wczoraj, a z pewnością – będzie bardzo intensywnie
przeżywał przez najbliższe dni… Pierwsza od ponad siedmiu
wieków decyzja Papieża o rezygnacji z urzędu wywołuje burzę
skojarzeń, a myśli same kłębią się w głowie
… Jednak
dzisiejsze Słowo Boże niesie ze sobą jakąś wskazówkę, którą
– jak się wydaje – można się posłużyć do zgłębienia tej
sytuacji.
Tej
– i wielu innych, które w jakiś sposób może nas zaskakują w
tym czasie bardzo szybkich przemian i ciągłego galopu przed siebie

– często, niestety, galopu na oślep, jakiemu ulega dzisiaj
świat… Właśnie te szybkie zmiany znalazły się także wśród
przyczyn decyzji Benedykta XVI. I dlatego może warto, abyśmy my,
wierzący, postarali się kształtować w sobie spojrzenie
chrześcijańskie na tego typu sytuacje.
Oto
w dzisiejszej Ewangelii Jezus wyraźnie upomina uczonych w Piśmie i
faryzeuszy: znosicie
słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali
.
A
wcześniej usłyszeliśmy kilka słów totalnej krytyki zachowania
tych wszystkich, którzy całkowicie
wypaczyli sens Bożych przykazań,

a stworzyli sobie jakieś własne, dziwaczne
tradycje i zasady,

mające
się nijak
do tych, wprowadzonych przez Boga.
A
tymczasem, Bóg ustalił od samego początku pewien mądry porządek
– porządek, według którego człowiek jest koroną
całego stworzenia

i to jego dobru ma być podporządkowane wszystko, co się dzieje na
świecie. Człowiek – jak to jasno wynika z opisu, zawartego w
pierwszym czytaniu – jest jedyną
istotą, którą Bóg stworzył dla niej samej.

A
to znaczy,
że o ile cały świat i wszystko na nim jest dla
człowieka,

to człowiek nie
jest dla nikogo innego

– ani dla zwierząt, ani dla roślin, ani dla ziemi, ani dla wody,
ani dla powietrza. Jest dokładnie odwrotnie: wszystko,
co jest na świecie, jest dla człowieka.

Tak
było od początku i tak jest, chociaż dzisiejszy świat – w
ramach tych wspomnianych wcześniej szybkich i niezbyt mądrych
przemian – zapomniał już o tym i
podporządkowuje dobro człowieka dobru populacji jakichś żyjątek,

nie pozwalając z tego powodu na
przykład wybudować
obwodnicy miasta i narażając w ten sposób życie setek ludzi. Bo
akurat ważniejsze okazuje się życie jakichś żyjątek – tak
przynajmniej wrzeszczą
dobrze opłacani przez odpowiednie gremia „ekoterroryści”

I
właśnie nawet na tle takich sytuacji widzimy, jak
bardzo trzeba nam wracać do źródeł!

Jak bardzo trzeba nam wracać do porządku ustanowionego przez Boga!
Jak bardzo trzeba nam, chrześcijanom, wszystko
odnosić bezpośrednio do Bożego Słowa.
Nie
tworzyć jakichś swoich wybujałych tradycji, nie tworzyć
idiotycznych, godzących w człowieka przepisów, ale odnosić
wszystko do Bożego Słowa,

które podpowie nam, jak ustawiać hierarchię wartości i ważności
i
jak rozumieć po chrześcijańsku sens wydarzeń, które się
dokonują.

Kochani,
bardzo jest potrzebne takie podejście, bo nawet wczoraj, kiedy
słuchało się tysiąca komentarzy, jakie przez cały dzień
wypełniały serwisy informacyjne, to z
większości przebijał ton czysto świecki, widzenie całej sprawy
jedynie w kategoriach politycznych, czy w tonie płytkiej sensacji.

A tego wszystkiego nie można tak widzieć – przynajmniej
my, chrześcijanie, nie możemy
Dlatego
nam potrzeba modlitwy oraz głębokiej,
spokojnej, mądrej refleksji, opartej wprost na Słowie Bożym.

A żeby się to mogło tak właśnie dokonywać, potrzeba nam –
powrotu do źródeł… Do
pierwotnego zamysłu Boga

Do Jego zasad, do Jego porządku… Do Jego Słowa… Wtedy na
pewno nie pobłądzimy

I dużo więcej zrozumiemy… 

17 komentarzy

  • Witam
    Moje wrazenie jest takie.
    Czuje ze ta decyzja Ojca Swietego jest podjeta z duzym spokojem.Bez sensacji,po prostu.
    A zgielk medialny wokol tego wydarzenia jest niestety jedna z norm tego swiata.Moim zdaniem to nie jest tragedia.Przeciez Kosciol radzil sobie w wielu trudnych sytuacjach,chyba sa w nim jeszcE wartosciowi ludzie.
    Czy nastepca Benedykta bedzie gorszy,lepszy?
    Kazdy ma swoje zdanie.Duzo zalezy od nas,naszej woli.Wtedy mozemy byc spokojni o papieza i Kosciol.
    Pozdrowienia
    Robson

  • Decyzję o abdykacji Benedykta XVI przyjęłam ze spokojem,jako zwykły członek Kościoła. Pomna słów Jezusa " Otóż i Ja tobie powiadam: ty jesteś Piotr, czyli Skała i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą." nie czuję zagrożenia dla Kościoła. Polecam Duchowi Świętemu, Kardynałów odpowiedzialnych za wybór nowego Papieża i proszę dla Nich o Światło i Mądrość Ducha Świętego.

  • Nam, wychowanym na lekturze Sienkiewicza (św. Piotr zawrócił do Rzymu), przykładzie bł. Jana Pawła II i Jego walki do końca, trudno pogodzić się z odejściem Benedykta XVI. Ale może czasem, większym Krzyżem jest odejść niż zostać….
    Ból głowy, podobnie jak ks. Jacka, nie opuszcza mnie od wczoraj, dużo modlę się za Papieża i pomoc dla niego w tym samotnym cierpieniu. Joseph Ratzinger to nie wojownik, raczej delikatny humanista.
    Podziwiam spokój Anny.
    Z modlitwą.
    Kaśka

  • Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    U nas już zaczyna się Wielki Post. Wszystkim życzę głębokiego przeżycia tego świętego czasu. Czytam Wasze komentarze, które skłoniły mnie do napisania czegoś krótko i od siebie. Choć informacja mnie także poważnie zaskoczyła, to po przeczytaniu wyjaśnienia znacznie się uspokoiłem. Benedykt XVI w moich oczach nabrał jeszcze więcej szacunku. Trzeba być naprawdę wielkim, żeby zrobić taki krok. Absolutnie nie widzę w tym żadnej zdrady, zostawienia łodzi, to jest, według mnie bardzo odważny, odpowiedzialny krok. Myślę, że ludzie, którzy się modlą, wiedzą co znaczy – nabrać przekonania, zyskać pewność, w sumieniu, przed Bogiem. Jeśli szanujemy Papieża, to uwierzmy mu, że to nie są puste słowa.
    Módlmy się o Ducha Święego na nowe konklawe.
    Raz jeszcze – głębokiego, dobrego, pełnego modlitwy i refleksji przed Bogiem – Wielkiego Postu
    ks. Marek – Tomsk (chwilowo Nowosybirsk)

    • Nie, nie. Raczej nie da się powiedzieć o tej sytuacji że jest "fajna". To zbyt duże uproszczenie i wyczuwam w nim, Robercie, specyficzny rodzaj sarkazmu. Sytuacja jest nietypowa, niecodzienna… ale trudno w jej obliczu rozdzierać szaty i rwać włosy z głowy. To nic nie zmieni. Benedykt XVI podjął konkretną decyzję…
      Natomiast przyznam szczerze, że trochę odetchnęłam z ulgą czytając refleksję Księdza Marka i jestem za nią bardzo wdzięczna, bo mało w tych dniach takich spokojnych i stonowanych wypowiedzi w tej sprawie. Daliśmy się chyba odrobinę zwariować poszukując odpowiedzi na pytanie "czy papież miał prawo czy też go nie miał" aby tak postąpić a odrobinę zapomnielismy o tym, że to Duch Święty zadecydował o wyborze papieża Benedykta i Duch Święty z pewnością towarzyszy mu w sprawowaniu posługi i podejmowaniu wszelkich decyzji. Pozdrowienia serdeczne. J.B.

    • To nie sarkazm, raczej niedowierzanie 😉
      Artykuł Terlikowskiego sprzed 2 lat, bliski mojemu stanowisku, chociaż teza od 2 dni jest nieaktualna 🙁 (wówczas medialnie podnoszono kwestię abdykacji): http://www.fronda.pl/a/z-papiestwa-sie-nie-rezygnuje-bo-nie-mozna-zejsc-z-krzyza,16242.html

      Droga J.B. – tak jak pisałem przedwczoraj: trafiam na artykuły w ogromnej przewadze broniące decyzji Benedykta i w zasadzie wszystkie są "wyważone". W TV natomiast nagminnie przypominana jest przeszłosc papieża, zwłaszcza Hitlerjugend. Tak samo było po wyborze Benedykta XVI. Wszystkie te "obronne" wypowiedzi, czy to z prawa czy to z lewa (tak jak się obawiałem tych jest sporo, już nawet w kontekscie eutanazji 🙂 ) są w tym samym tonie: jakiż to wielki hart ducha, że papież podjął taką odważną decyzję. Dziwi mnie to bardzo, bo sam Benedykt uzasadnia to dokładnie odwrotnie – przynajmniej oficjalnie. Ale zapewne powiecie, że to przez wrodzoną skromnosć ;). Mnie utwierdza w tym, że to nie jest dobre dla KK w tej chwili (niezależnie od tego jak Bóg się natrudzi, aby wyprowadzić z tego dobro – bo trudził się już w dziejach wielokrotnie 🙂 i jaki będzie następca Benedykta) pochwała tej decyzji ze strony bp. Pieronka, z którym nie zgadzam się w 95% (jedynie jego wypowiedź o związkach homoseksualnych pokrywała się ze stanowiskiem, które jest mi bliskie – czym miło mnie zaskoczył 🙂 ). Oboje dobrze wiemy, że Duch Święty często musi pokonac dosć oporną materię, a Jego kontrkandydat w rządzie dusz nie spi i jest aktywny, nawet (a może przede wszystkim) za Spiżową Bramą. O. Amorth otwarcie o tym mówił parę lat temu i nie mam powodu mu nie wierzyć, ponoć zna się na rzeczy :).
      Rzućmy okiem na historię: Celestyn V, poprzednik Benedykta XVI w abdykacji (umieszczony w piekle przez Alighieriego w "Boskiej Komedii") wg historyków został nakłoniony do abdykacji przez kard. Gaetaniego, który oczywiscie został jego następcą Bonifacym VIII (musiał mieć przysłowiowe "chody" u Ducha Świętego 😉 ), a swojego poprzednika uwięził, przyczyniając się do ogłoszenia go swiętym :). Wierząc w Opatrznosć i działanie Ducha Świetego trudno jest się pozbyć uczucia, że w historii ludzkosci, a co za tym idzie i KK, bywało tak, że człowiek poprzez swoje słabosci i uleganie nie temu komu trzeba – nieźle namieszał. Po czym Bóg się natrudził i "wyprostował" :). Trochę odszedłem od tematu, ale jakos cały czas mam burzę mysli. Nie wiem, chyba za bardzo się przejmuję tym wszystkim. No ale jest Środa Popielcowa – może będzie mi dane wyciszyć się wewnętrznie, posypać głowę popiołem i z pokorą przyjąć wyroki Pana.
      Pozdrawiam naszych kochanych Księży i Was Wszystkich i życzę owoców duchowych w Wielkim Poscie!
      Robert

    • Może ta trudna decyzja otworzy oczy tym, którzy twierdzą, że w Kościele, a szczególnie pośród hierarchii, jest wszystko w porządku i nic się nie dzieje.
      http://dzieckonmp.wordpress.com/2013/02/12/bunt-w-watykanie/
      Zastanawia mnie jeszcze, czy może otwarty list 02.02.2011 do Papieża przyczynił się do tego. http://www.conchiglia.us/POLSKA/PO_C_Lettere/11.215_PO_PAPA_BENEDETTO_XVI_Vaticano-Sinagoga_02.02.11.pdf Jeśli nawet nie to jednak tłumaczy wiele.

      Dasiek

  • Nie Robercie, nie fajnie. Ja próbuję zrozumieć i jest we mnie niepokój.
    Muszę do tej nowej sytuacji i nowego spojrzenia na rolę Piotra naszych czasów – "dorosnąć".
    Kaśka

  • Media w tym wszystkim są najgorsze. Jak zachorował Jan Paweł II to aż grzmiało: powinien odejść, powinni kogoś wybrać młodszego, zdrowego, On już się nie nadaje i.t.p. Jak Benedykt XVI abdykował to oczywiście media: dlaczego on tak postąpił, co teraz, jak będzie ubierał się… Aż niedobrze robi się od oglądając telewizję, czytając gazety… Ja jestem spokojny o przyszłość Kościoła i widzę w tym wszystkim Bożą wolę. Wszystko będzie dobrze.
    Pozdrawiam
    Rafał

  • Dziękuję za Waszą, Kochani, naprawdę dojrzałą i pełną wiary w Opatrzność dyskusję. Ja też jestem najgłębiej spokojny o przyszłość Kościoła, natomiast do ogarnięcia sercem i umysłem tej sytuacji z pewnością musimy wszyscy dojrzeć… Dlatego módlmy się… Ks. Jacek

  • Trzeba się modlić o dobrego Papieża. Jak słucham wypowiedzi niektórych dziennikarzy i stacji telewizyjnych to nóż się w kieszeni otwiera.
    Jeden z profesorów – filozofów UAM byłby zadowolony, gdyby papieżem została kobieta lub transwestyta. Wiele mediów akcentuje tylko te wypowiedzi. Niemiło się ich słucha.
    W sumie mamy obiecane w Piśmie świętym, że "bramy piekielne Kościoła nie przemogą".
    Trzeba mieć nadzieję i ufność – póki co pełnej prawdy o kulisach odejścia Benedykta XVI nie znamy. Podobno miał operację na serce.
    Wszystkiego spodziewałabym się, ale nie tego (nie ustąpienia Papieża). Gdyby wiadomość podano 1 kwietnia pomyślałabym, że to żart 😉

    Jeszcze bardzo ważna jest modlitwa o pokój. Zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń w Korei.
    Sissi

  • "Jeden z profesorów – filozofów UAM byłby zadowolony, gdyby papieżem została kobieta lub transwestyta" – to było do przewidzenia :). Hydrze zawsze będą odrastać łby.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.