Jeszcze chwila – a ujrzycie Mnie…

J

Szczęść Boże! Zwykle w czwartek mieliśmy słówko z Syberii, ale ponieważ Syberia jest w Polsce, więc dzisiaj moje słówko. Ale w najbliższych dniach doczekamy się też rozważania Księdza Marka.
     Moi Drodzy, dzisiaj nawiązuję w rozważaniu do praktyki, którą podejmujemy w Celestynowie w każdy drugi czwartek miesiąca: do modlitwy za Zmarłych. To właśnie w tym dniu odczytywane są wypominki i odmawiany Różaniec za Zmarłych, a rozpoczyna to wszystko – Msza Święta w ich intencji. Całe to wydarzenie jakoś tak harmonijnie komponuje się z dzisiejszym Bożym Słowem. 
    Niech refleksje, płynące z rozważania tegoż Słowa, skłonią i nas do wspomnienia przed Panem tych, którzy odeszli… I do uświadomienia sobie, że mamy czuwać… Bo życie na ziemi – to tylko chwila…
            Gaudium et spes!  Ks. Jacek 

Czwartek
6 tygodnia Wielkanocy,
do
czytań: Dz 18,1–8; J 16,16–20
CZYTANIE
Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Paweł
opuścił Ateny i przybył do Koryntu. Znalazł tam pewnego Żyda,
imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył
niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich
Żydów. Przyszedł do nich, a ponieważ znał to samo rzemiosło,
zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów. A
co szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał tak Żydów, jak i
Greków.
Kiedy
Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się wyłącznie
nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem. A kiedy się
sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do
nich: „Krew wasza na waszą głowę, jam nie winien. Od tej chwili
pójdę do pogan”.
Odszedł
stamtąd i poszedł do domu pewnego „czciciela Boga”, imieniem
Tycjusz Justus. Dom ten przylegał do synagogi. Przełożony
synagogi, Kryspus, uwierzył w Pana z całym swym domem, wielu też
słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie
Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. Wówczas
niektórzy z Jego uczniów mówili miedzy sobą: „Co to znaczy, co
nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila,
a ujrzycie Mnie»; oraz: «Idę do Ojca»?” Powiedzieli więc: „Co
znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi”.
Jezus
poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: „Pytacie się
jeden drugiego o to, że powiedziałem: «Chwila, a nie będziecie
Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»? Zaprawdę,
zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat
się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz
zamieni się w radość”.
Zapewne
i my także moglibyśmy się podpisać pod pytaniem, jakie dzisiaj
postawili Jezusowi Jego słuchacze: Co
to znaczy, co nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i
znowu chwila, a ujrzycie Mnie»
?
O
jaką chwilę chodzi? Może to zastanawiać – tym bardziej, że
Jezus udzielił odpowiedzi takiej „nie wprost”, rzec
by można: wymijającej.

Chociaż – jak się tak dokładniej zastanowić – nie jest to
odpowiedź wymijająca, a
pozostająca w tym samym nurcie myślenia, w jakim Jezus wypowiedział
swoje stwierdzenie
na
temat
owej
chwili.

Oto
bowiem „chwila”, a o której Jezus mówi, to jest cały
ten czas, jaki upływa od ziemskiej działalności Jezusa do końca
świata.
Dla nas – to tysiące lat. Dla Jezusa – to chwila, bo u Niego nie
ma czasu. Czas jest dla nas i
to my skrupulatnie wyliczamy minuty, godziny i lata,

ale wszystkie one na tle wieczności są rzeczywiście chwilą. To
bowiem,
co ziemskie, zupełnie nijak się ma do spraw niebieskich.
Oczywiście,
sprawy ziemskie mają nas prowadzić do osiągnięcia Nieba, jednak w
ostatecznym rozrachunku okazuje się, że – jak to dziś Jezus ujął
w Ewangelii – Wy
będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy
będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.

Rzeczywistość
Nieba jest zupełnie inna, niż rzeczywistość ziemska. Dlatego
uwierzenie w Jezusa wymaga otwarcia
serca, którego wyraźnie zabrakło Żydom w Macedonii

– jak to słyszeliśmy w pierwszym czytaniu.
I
chyba tak to już jest do dzisiaj, że sprawy
ludzkie, ziemskie jakoś nie pasują do tych niebieskich – i
odwrotnie.

Oczywiście, tak nie musi być, bo świat i wszystko, co jest na nim,
stworzone
zostało jako
dobre,
piękne
i potrzebne,

ale to człowiek tak ustawia sprawy, że nie umie – a
może nie chce – pogodzić jednych z drugimi.
Sprawy
ziemskie nie są dla nas drogą do osiągania Nieba. A
czasami stają się drogą w kierunku dokładnie przeciwnym!

I
dlatego trzeba takiej odwagi, jaką wykazał się Kryspus, przełożony
korynckiej
synagogi, aby
uwierzyć w Pana!
Aby
przejąć się sprawami niebieskimi – przynajmniej
w takim samym stopniu,

w jakim przejmujemy się ziemskimi. Bo może trudno oczekiwać –
chociaż byłoby to piękne – większego
zainteresowania sprawami zbawienia,

ale gdyby dało się w
takim samym przynajmniej stopniu

żyć sprawami Nieba, w jakim absorbują nas sprawy ziemskie, to już
byłoby całkiem nieźle.
My
jednak bardziej
żyjemy tym, co widzimy i czego dotykamy, a ta rzeczywistość
Boża wydaje się nam jeszcze bardzo odległa, jeszcze nie na dziś,
jeszcze nie dla nas…

Kiedy jednak okazuje się, że to jednak na dziś
i że to jednak dla nas;
że Pan wzywa do ostatecznego rozliczenia, wtedy
zazwyczaj rozgrywa się dramat!
Bo
ktoś się nie spodziewał, bo ktoś z przerażeniem uświadomił
sobie, iż jednak
jest coś po tym życiu, chociaż jemu wydawało się, że nie ma…

I że jednak na sprawach ziemskich wszystko się nie kończy, bo
kiedy skończy się to, co ziemskie, otworzy się prawdziwy bezmiar
spraw niebieskich.
Czy
będ
ziemy
na to przygotowan
i?
Czy teraz, przeżywając kolejne minuty, godziny, dni, miesiące i
lata swojej codzienności – jesteśmy
przygotowan
i
na wejście w rzeczywistość, w której nie ma już czasu?

Czy każda chwila doczesności jest dla nas
przygotowaniem do wieczności? Czy nie ma chwil, miesięcy, a może
wręcz lat – zmarnowanych?
Tak
bardzo szczególnie brzmi ta dzisiejsza
refleksja
i takiego mocnego wyrazu nabierają powyższe
pytania w
dniu, w którym w naszej Parafii wspominamy w modlitwie bliskich nam
Zmarłych.

Sprawując –
jak w każdy drugi czwartek miesiąca – Mszę
Świętą za tych, których imiona
zapisaliśmy w parafialnych wypominkach,

a następnie odmawiając w ich intencji dwie części Różańca,
przeplatając poszczególne tajemnice odczytaniem tychże
imion, uświadomimy sobie po raz kolejny, że życie
wiernych Bogu „zmienia się, ale się nie kończy”

– jak mówi pierwsza Prefacja o Zmarłych.
Dla
tych naszych Bliskich skończyła się owa
„chwila”,
jaką
przeżyli
na ziemi – teraz uczestniczą już w niebieskim bezmiarze! Jak
swoją
„chwilę” wykorzystali?

Znamy bieg życia wielu z nich. Czy ich życiowe historie to dla nas
wzór
do naśladowania, czy 
bardziej
przestroga?

Tak,
czy owak, mamy się za nich modlić – i to dzisiaj czynimy – ale
nie
możemy nie zastanowić się, nie możemy nie pomyśleć,

jak postępować, jak żyć, jak
mądrze przeżywać te ziemskie chwile,

aby w wieczności znaleźć się wśród
tych, którzy się będą weselić, a nie tych, którzy będą się
smucić…

16 komentarzy

  • To ja tak w temacie pokrewnym: "in vitro"
    Ogladałem fragment programu publicystycznego jednego z najbardziej "rzetelnych" i "nie stronniczych" dziennikarzy telewizyjnych dotyczący in vitro. Wystąpił tam ks. Wojciech Lemański, który nota bene jest pozbawiony prawa nauczania w imieniu KK oraz małżeństwo Terlikowskich. Tragedia – ksiądz nierozumiejący istoty problemu i porównujący obumarcie ludzkich zarodków w sposób naturalny (a więc rzecz nie poddająca się moralnej ocenie) z unicestwianiem ich, poprzez działanie woli człowieka (zatem jak najbardziej czyn podlegajacy ocenie moralnej). Zamieszczam to, ku przestrodze, ponieważ często argumenty strony "za invitro" są zwykłym sofizmatem typu: jak można mieć cos przeciwko metodzie, dzięki której rodzą się takie fajne dzieci – i tutaj następuje wskazanie konkretnego miłego dziecka poczetego własnie tą metodą. Sęk w tym, że nie idzie tu o dzieci już poczęte i żyjące, ale o te, które zostają poczęte, a którym następnie odbiera się sznasę życia!
    Pozdrawiam
    Robert

    • Witam
      Robert,ten program to nieszczescie mowiac wprost.Ciezko cokolwiek komentowac skoro tzw eksperci sa dobierani tendencyjnie.Co gorsze,publikuje to telewizja publiczna i wiele osob obiera te tresci jako norme.
      Pozdrawiam
      Robson

    • Podpisuję się pod wypowiedzią Robsona. Nie oglądałem tego programu, ale już wiele o nim słyszałem. Zamierzam dzisiaj porozmawiać z Księżmi przy obiedzie na temat tego wymienionego Kapłana – już kiedyś słyszałem coś o jego "niekonwencjonalnych" wypowiedziach… Rzeczywiście – tacy ludzie i takie programy, to prawdziwe nieszczęście! Ks. Jacek

    • Cóż – jest to kapłan, który płynie nurtem "Koscioła otwartego" idący pod rękę z innymi kaplanami i zakonnikami rozumiejącymi Naukę Chrystusa i Nauczanie Koscioła i w sposób specyficzny konwertują słowo "Prawda" na "tolerancja" 🙂 (przede wszystkim srodowisko Tyg. Pow., który już dawno utracił przymiotnik katolicki, w jego znaczeniu semantycznym). W imię tego samego, ks. Boniecki będzie bagatelizował promowanie Nergala, a ks. Sowa będzie tłumaczył każdą nikczemnosć ludzi władzy należacych do jedynie słusznej partii politycznej. To ten sam nurt "kazał" ks. Lemańskiemu kajać się za pogromy Żydów dokonywane przez Polaków w czasie drugiej II WŚ (sprawa Jedwabnego – gdzie manipulacja historią siegnęła poziomu absurdu). Ten sam nurt wydobywa co i rusz dyskusje o kobietach kapłanach, celibacie księży, czy in vitro. Dodam na marginesie, że to własnie dzięki temu nurtowi koscioły na zachodzie swiecą teraz pustkami. Samo okreslenie "Kociół otwarty" jest dla mnie manipulacją, sugerującą jakoby Kosciół trzymający się tradycji był Kosciołem "zamkniętym", co nie jest prawdą. Jesli miałby być zamknięty, to niech Dobry Bóg sprawi, aby był zamknięty na szatana i jego podszepty!
      Pozdrawiam
      Robert

    • Robson – program ten otwiera moją listę programów "nie do ogladania" ;). Przerzucając kanały akurat trafiłem na fragment o in vitro i mnie zciekawił :). Zaraz po tym pojawił się w okienku Jaruzelski (piękne zestawienie tematów u pana redaktora) więc szybko przełączyłem na inny kanał 😛 😉

    • Уважаемый Роберт ! Инвитро , эвтаназия , женщины-священники , целибат , зачатие в пробирках , причастие разведенных – это все проблемы совершенно разной природы . И было бы хорошо не сваливать все в одну кучу , а развести эти проблемы в совершенные разные тематические плоскости и пытаться находить ответы на них совершенно разными способами . И говорить о совершенно разных вещах . Разрешение было бы быстрее и качественнее. И кстати , я не думаю , что на Западе церкви стоят пустыми из-за того , что кто-то заговорил о инвитро. Мне кажется , совсем по другой причине. С уважением

    • Droga Valentino! Stanowisko Koscioła Katolickiego w sprawie in vitro jest jasne i stanowcze! Na całe szczęscie. Wydaje mi się, że po prostu nie zrozumiałas kontekstu mojej wypowiedzi :). W telegraficznym skrócie: Jak odpowiedzią papieża Leona XIII na różne ideologie, które zawładnęły umysłami ludzi w XIX w. była doniosła encyklika "Rerum Novarum", tak odpowiedzią KK na zjawiska zmieniające swiat po II wojnie swiatowej był Sobór Watykański II – różnie oceniany wówczas, jak i teraz z perspektywy czasu. Ponieważ wierzę w działanie Ducha Świętego, a także w to, że Chrystus jest w Swoim Kosciele i Go nie opusci, uważam, że pomimo pewnych spraw, które źle poszły, to wszystko będzie dobrze :). Prowadzić dialog i rozmawiać można, a nawet trzeba, ale sa pewna granice: tymi granicami są elementarne wartosci, w tym przypadku, zbudowane na wartosciach chrzescijańskich. Odchodzenie od tych wartosci prowadzi do zła i to doskonale widać w krajach europejskich, gdzie jest legalna eutanazja, aborcja (w Rosji również), i inne różne rzeczy (małżeństwa homoseksualne, teraz coraz głosniejsza ideologia gender itp.), które niby swiadczą o "postępie cywilizacyjnym". Tymczasem od dawna twierdzę, że jest to kolejne fałszywe hasło, mające pod pozorem dobra wpedzić nas w kręgi zła – bo to żaden postęp a regres. To po prostu powrót do czasów barbarzyńskich, przedchrzescijańskich. To jest cofnięcie się cywilizacji w obrebie moralnosci o 2 tysiąclecia. I tak oto, niebawem, przy komputerach i w superszybkich autach będą siedzieć rzesze zwykłych moralnych barbarzyńców – o ile juz nie siedzi ich większosć :). Kwestia pustych kosciołów na zachodzie – również w dużym skrócie – jest wynikiem, z jednej strony zmasowanego ataku na KK trwajacego już prawie 60 lat (ograniczam się tylko do historii powojennej) i przewartosciowań w sferze obyczajowosci oraz relatywizowania wartosci, a z drugiej strony nadmiernej liberalizacji w obrębie samego Koscioła i wchodzenia w dialog, otwierania drzwi dla tych przemian. Efekt jest taki, że przez te "otwarte drzwi" ludzie zamiast masowo biec do Chrystusa obrali kierunek przeciwny i od niego zaczęli masowo uciekać. Przykre. Otóż ludziom potrzebna jest wiara oparta na silnym fundamencie: Chrystusie. Wiara, która nie jest rozmydlana coraz to innymi nowinkami, wiara trwała, stabilna i mocna. Czego Wszystkim życzę. Z Bogiem! Robert

    • Witam
      Zgadzam się z Robertem.teraz jest czas szczególnej walki o rząd dusz.
      Każdego dnia jesteśmy bombardowani masą róznego rodzaju "wrzutek"
      medialnych które mają na celu odwrócenie uwagi od rzeczy fundamentalnych.
      Najlepiej byłoby gdyby Kościół pozwolił na te wszystkie rzeczy o których wspominiałeś,wtedy jest postępowy i taki fajny.Ale czy o to chodzi?
      Pozdrawiam

    • Уважаемый Роберт ! Вы все так замечательно написали , спасибо вам большое . Да , чистота веры , официальная позиция Церкви . Спасибо за ссылку на энциклику. Все хорошо. Но позвольте мне все же оставить мое мнение. Явления разной природы нужно рассматривать отдельно. Собственно это единственное , что я до сих пор выразила. Я не предлагаю рассуждать о эвтаназии или инвитро по существу. Я не специалист . И вы скорее всего тоже . Лично меня из всего перечисленного ничего не касается . Это не мои проблемы . Но есть на свете тысячи людей , для которых это не пустой звук и не повод для разговора , а реальные жизненные проблемы . И именно для этих людей все ,что перечисляется через запятую – проблемы и жизненные ситуации . Люди всегда будут болеть и страдать , в их жизнях всегда будут разные нестандартные ситуации . Очень удобно свалить все в общую кучу – физические , моральные , духовные проблемы , и назвать все коротким словом – ересь . Удобно быть правильным и произносить правильные слова и цитаты. Но особенность человека в том , что когда проблемы касаются лично его , ему уже не хочется суда , справедливого и беспощадного . Ему хочется понимания , сочувствия , милосердия и помощи .
      Спасибо вам за ваши слова . У меня была возможность подумать о разных вещах .

    • Уважаемая Валентина!
      Жаль, что Вы не хотите «рассуждать по существу», ведь по существу все эти «явления разной природы» имеют один общий корень – отсутствие веры, укрепленной на сильном фундаменте – Иисусе Христе. Человек говорит: Боже, Ты там, а я здесь, заповеди – это я может приму, а вот это я хочу по-своему – у меня проблема и я решаю ее так, как мне хочется. Что там чистота веры, к чему мне официальная позиция Церкви – у меня своя позиция. Человек делает, что ему вздумается, вот и появляются «нестандартные ситуации», проблемы и болезни, а вместо того, чтобы обратиться за помощью к Богу, придумывает «эвтаназию, ин-витро» и т.п.
      Из-за непослушания зло пришло в мир, но послушанием воле Отца Небесного Иисус Христос победил смерть. ПОСЛУШАНИЕМ. Так что мы выбираем?
      Заповеди Божьи – как дорожные знаки; ты можешь поехать на красный свет, но чем это закончится?
      Кстати, рекомендую прочесть книгу «Пораженная молнией» – свидетельство доктора Глории Поло о своей встрече с Иисусом Христом по ту сторону жизни и о сдаче экзамена с 10 Божьих заповедей, – ведь когда-то каждому из нас придется сдавать такой экзамен.
      http://salvemus.files.wordpress.com/2009/12/gloria-polo.pdf – хороший перевод с польского “Trafiona przez piorun”

      С молитвой. С Богом…

    • Уважаемая Валентина!
      Жаль, что Вы не хотите «рассуждать по существу», ведь по существу все эти «явления разной природы» имеют один общий корень – отсутствие веры, укрепленной на сильном фундаменте – Иисусе Христе. Человек говорит: Боже, Ты там, а я здесь, заповеди – это я может приму, а вот это я хочу по-своему – у меня проблема и я решаю ее так, как мне хочется. Что там чистота веры, к чему мне официальная позиция Церкви – у меня своя позиция. Человек делает, что ему вздумается, вот и появляются «нестандартные ситуации», проблемы и болезни, а вместо того, чтобы обратиться за помощью к Богу, придумывает «эвтаназию, ин-витро» и т.п.
      Из-за непослушания зло пришло в мир, но послушанием воле Отца Небесного Иисус Христос победил смерть. ПОСЛУШАНИЕМ. Так что мы выбираем?
      Заповеди Божьи – как дорожные знаки; ты можешь поехать на красный свет, но чем это закончится?
      Кстати, рекомендую прочесть книгу «Пораженная молнией» – свидетельство доктора Глории Поло о своей встрече с Иисусом Христом по ту сторону жизни и о сдаче экзамена с 10 Божьих заповедей, – ведь когда-то каждому из нас придется сдавать такой экзамен.
      http://salvemus.files.wordpress.com/2009/12/gloria-polo.pdf – хороший перевод с польского “Trafiona przez piorun”

      С молитвой. С Богом…
      Tekla

  • "…i znowu chwila, a ujrzycie Mnie"
    To "a ujrzycie Mnie" jest pewne w kontekst-cie sądu nad nami, ale obcowanie z Jezusem już zależy od naszego życia. Jezus daje każdemu szansę na bycie z Nim, ale dał też nam oprócz rozumu, wolną wolę i to od nas zależy, czy z tej szansy skorzystamy. Panie, ponieważ wiem , że mnie kochasz i chcesz mojego zbawienia, proszę Cię niech Twoja wola spełni się w moim życiu. Niech moja wola, będzie tożsama z Twoją świętą wolą. Amen.

  • Szczęść Boże!
    Księże Jacku!
    Bardzo dziękuję za słowo!
    Rzeczywistość…Doczesność… Wieczność… A nasze sprawy są w doczesności dla siebie, dla Nieba? Po co żyjemy? Często mówimy – "już nie mam czasu"…Idziemy do pracy, do domy, do Kościoła?- jak często " mam czasu do Kościoła"?, żeby przeżywać raz jescze Mszę Świętą, Komunię Świętą, żeby mieć możliwość przygotowania do wieczności z Panem. Codzienne sprawy, którzy czynimy przeciw Bogu, nie mają sensu. Ile tacych spraw są codziennie? A trzeba robić tak, żeby "każda chwila doczesności" zaczała być" dla nas przygotowaniem do wieczności".
    Pozdrawiam serdecznie.
    Z Bogiem

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.