Bóg jest silniejszy!

B
Szczęść Boże! Kochani, rzut oka na nasze polskie podwórko: wczorajsze posiedzenie jednej z sejmowych Komisji, w czasie którego miano zaopiniować sprawozdanie z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za 2012 rok. W opinii jej Przewodniczącego – żyjemy po prostu w raju! Posłowie opozycji punktowali jednak mnóstwo błędów, zaniedbań, lub ewidentnych przekłamań. Mówili o lekceważeniu milionów głosów, nadesłanych w obronie Telewizji TRWAM. I wiecie co mnie w tym wszystkim najbardziej denerwuje? 
   Nie to nawet, że jest różnica zdań, chociaż zaprzeczanie ewidentnym faktom obraża inteligencję myślącego człowieka. Ale mnie najbardziej dotyka to, że Pan Przewodniczący w ogóle nie odpowiedział na większość pytań, a sprawozdanie przyjęto tylko dlatego, że opcja rządząca ma arytmetyczną większość. Ja już pomijam fakt, że z kilku posiedzeń różnych Komisji członkowie owej fatalnej Rady albo sobie wychodzili w trakcie z uśmieszkiem mówiącym mniej więcej: „I co nam zrobicie?”, albo z tym samym uśmieszkiem reagowali na konkretne, merytoryczne pytania, nie udzielając na nie żadnej odpowiedzi, albo bez powodu w ogóle nie przychodzili. Cóż zatem? Skrajna arogancja, buta, pycha, lekceważenie… Ale taką władzę Naród wybrał – taką więc ma…
    Niech promykiem nadziei będzie rozważanie Bożego Słowa, pochylenie się nad świadectwem życia heroicznego Biskupa Michała i refleksja nad najnowszym przesłaniem Ojca Świętego Franciszka.
                Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wspomnienie
Bł. Michała Kozala, Biskupa i Męczennika,
do
czytań: 2 Kor 4,7–15; Mt 5,27–32
CZYTANIE
Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:
Bracia:
Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa
przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie
poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie
rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się
osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy
nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa
objawiało się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na
śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa stało się widoczne w
naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas
gdy w was życie.
Cieszę
się przeto owym duchem wiary, wedle którego napisano: „Uwierzyłem,
dlatego przemówiłem”, my także wierzymy i dlatego mówimy,
przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci
życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to
bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła
chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA: 
    Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że
powiedziano: «Nie cudzołóż». A Ja wam powiadam: Każdy, kto
pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z
nią cudzołóstwa.
Jeśli
więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć
od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich
członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do
piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu,
odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy
zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało
iść do piekła. 
Powiedziano
też: «Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list
rozwodowy». A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę,
poza wypadkiem nierządu, naraża ją na cudzołóstwo; a kto by
oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa”.
Patron
dnia dzisiejszego, Michał
Kozal, urodził się w roku 1893 w Nowym Folwarku koło Krotoszyna.

Był kapłanem archidiecezji gnieźnieńskiej.
W
historii jego
życia
zawsze bardzo dużo daje mi do myślenia fakt, że konsekrację
biskupią
przyjął 13 sierpnia 1939 roku,

a więc w przededniu wojny –
i
w listopadzie tego roku został już aresztowany przez Niemców.

Osadzany w kilku różnych więzieniach, ostatecznie w
lipcu
1941 roku dotarł do obozu w Dachau

i tam, po półtora
roku,
został zamordowany. Na
początku bowiem
1943 roku zachorował
na
tyfus i 26
stycznia został zabity śmiercionośnym zastrzykiem.
Mówiąc
zatem tak bardzo po ludzku – nie
nacieszył się zaszczytami, związanymi z biskupstwem.

Dla niego posługa biskupia wiązała się bardzo dosłownie z
Krzyżem.
Oto
bowiem, przebywając w obozie, pracował
ponad siły.

A
chociaż doświadczał
wyrafinowanych szykan, jednak nie narzekał, a cieszył się w duchu,
że stał
się godnym cierpieć dla imienia Jezusowego.

Pomimo,
że
sam był głodny i nieraz opuszczały go siły, dzielił
się swoimi racjami żywnościowymi ze słabszymi od siebie,

potrafił oddać ostatni kęs chleba klerykom. Odważnie niósł
posługę duchowną chorym i umierającym, a zwłaszcza kapłanom.

W
dniu 14
czerwca 198
7
roku
Papież
Jan Paweł II zaliczył go do 
Błogosławionych
Męczenników.

Nieugięta
postawa Biskupa Michała jest taką
swoistą odpowiedzią na wezwanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii:
wezwanie, aby radykalnie
unikać każdej okazji do grzechu

i aby w kształtowaniu swoich
relacji z Bogiem – i w kształtowaniu
relacji
z drugim człowiekiem – stosować
najwyższą miarę.
Taką
właśnie miarę zastosował Biskup Michał, podpisując się całym
swoim życiem –
a jeszcze bardziej swoim
męczeństwem, przelaną krwią i śmiercią

– pod słowami Apostoła Pawła z dzisiejszego pierwszego czytania:
Cieszę się przeto
owym duchem wiary, wedle którego napisano: „Uwierzyłem, dlatego
przemówiłem”, my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani,
że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także
nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was,
ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez
dziękczynienie wielu.
Moi
Drodzy, tak właśnie swoją misję biskupią pojmował Błogosławiony
Michał Kozal. I
tak pojmował troskę o 
powierzony
sobie
Kościół.
Niech dopowiedzeniem do tego oraz zachętą dla nas, byśmy
przemyśleli swoją
osobistą troskę o Kościół,

którego jesteśmy cząstka, będą słowa Papieża Franciszka z
przedwczorajszej Audiencji generalnej – słowa rozważania
dotyczącego
właśnie Kościoła

w jego jednym z aspektów. A oto co mówił Papież:
„Drodzy
bracia i siostry, dziś chciałbym się zatrzymać pokrótce nad
innym z terminów, jakimi Sobór Watykański II określił
Kościół:
nad określeniem „Lud Boży”. Czynię to,
stawiając pewne pytania, nad którymi każdy będzie mógł się
zastanowić.
A
zatem, po pierwsze: Co znaczy być “Ludem Bożym”? Przede
wszystkim oznacza to, że Bóg nie należy właściwie do
jakiegokolwiek narodu,
ponieważ to On nas wzywa, zwołuje,
zaprasza nas, byśmy stanowili część Jego ludu, a zaproszenie
to jest skierowane do wszystkich, bez wyjątku,
bo Boże
miłosierdzie pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni. Jezus nie
mówi do Apostołów i do nas, abyśmy tworzyli jakąś zamkniętą
grupę, jakąś elitę.
Jezus mówi: idźcie i nauczajcie
wszystkie narody!
Święty
Paweł stwierdza, że w Ludzie Bożym, w Kościele, nie ma już
Żyda ani poganina, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w
Chrystusie Jezusie.
Chciałbym powiedzieć również tym, którzy
czują się oddaleni od Boga i Kościoła, bojaźliwym lub obojętnym;
tym, którzy uważają, że nie mogą się już zmienić: Pan
wzywa również Ciebie, abyś stał się członkiem Jego Ludu, a
czyni to z wielkim szacunkiem i miłością!
Pytanie
drugie: Jak stajemy się członkami tego Ludu? Dzieje się to
nie przez narodziny fizyczne, ale przez nowe narodziny. W
Ewangelii Jezus mówi do Nikodema, że trzeba się narodzić z
wysoka,
z wody i Ducha, aby wejść do Królestwa Bożego.
Zostaliśmy wprowadzeni do tego Ludu przez Chrzest,
przez wiarę w Chrystusa,
przez dar Boży, który
ma być ożywiany i rozwijany przez całe nasze życie. Zadajmy sobie
pytanie: jak rozwijam wiarę, którą otrzymałem na
Chrzcie Świętym?
Pytanie
trzecie: Co jest prawem Ludu Bożego? Jest to prawo
miłości, miłości Boga i miłości bliźniego,
zgodnie z nowym
przykazaniem, jakie pozostawił nam Pan. Chodzi jednak o miłość,
która nie jest jałowym sentymentalizm
em bądź czymś
nieokreślonym,
ale która jest uznaniem Boga jako jedynego
Pana życia i jednocześnie przyjęciem drugiej osoby jako
prawdziwego brata,
przy jednoczesnym odrzuceniu podziałów,
rywalizacji, nieporozumień, egoizmu. Te dwie sprawy podążają
razem.
Jakże
wielką drogę musimy jeszcze przejść, aby konkretnie żyć tym
nowym prawem
prawem działającego w nas Ducha
Świętego, prawem miłosierdzia i miłości! Gdy widzimy w
dziennikach lub w telewizji tak wiele wojen między chrześcijanami,
jak można to wszystko zrozumieć? W łonie Ludu Bożego tyle
wojen –
w naszych miastach, w miejscach pracy; tyle
wojen z powodu nienawiści, zazdrości; nawet w rodzinie
jakże wiele wojen wewnętrznych!
Powinniśmy
prosić Pana, abyśmy właściwie rozumieli to prawo
miłości.
Jak dobrze, jak pięknie jest kochać siebie nawzajem,
jak prawdziwi bracia, jakże to jest piękne!
Już dziś zróbmy coś w tym kierunku: mamy pewnie swoje sympatie i
antypatie, i być może wielu z nas jest rozgniewanych na kogoś
innego. Powiedzmy Panu przynajmniej to: Panie, gniewam się na
tego lub tę, modlę się za niego,
modlę się za nią!
Pytanie
czwarte: Jaką misję ma ten Lud? Jest nią niesienie w świat
Bożej nadziei i zbawienia: bycie znakiem miłości Boga, który
wzywa wszystkich do przyjaźni z Nim.
Bycie zaczynem, który
zakwasza całe ciasto; solą, która nadaje smak i zachowuje od
zepsucia; światłem, które oświeca. Wystarczy otworzyć gazetę,
by dostrzec wokół siebie obecność zła; dostrzec, że diabeł
działa.
Ale chciałbym powiedzieć donośnym głosem: Bóg
jest silniejszy! Czy wierzycie w to, że Bóg jest silniejszy?
Powiedzmy to głośno, wszyscy razem: Bóg jest silniejszy!”
I
w tym momencie zgromadzeni na Placu Świętego Piotra zaczęli
rzeczywiście wołać po włosku: Bóg jest silniejszy! Było to
kilka razy, po czym Papież kontynuował: „A wiecie, dlaczego Bóg
jest silniejszy? Bo On jest Panem, jedynym Panem i jako jedyny Pan
jest najsilniejszy!
No dobrze…
Chciałbym
tu jeszcze dodać, że rzeczywistość, niekiedy mroczna, naznaczona
złem, może się zmienić, jeśli my jako pierwsi wniesiemy
w nią światło Ewangelii,
zwłaszcza postawą swego życia.
Jeśli na jakimś stadionie – a mam na myśli tutaj w Rzymie
Stadion Olimpijski albo stadion San Lorenzo w Buenos Aires – w
ciemną noc ktoś zapali jedno światło, z trudem się je
zauważy, ale jeśli z pozostałych siedemdziesięciu tysięcy widzów
każdy zapali swoje światło, stadion się rozjaśnia.
Sprawmy, aby nasze życie było światłem Chrystusa. Wspólnie
zanie
śmy światło Ewangelii do wszystkiego, co
istnieje!
I
wreszcie ostatnie, piąte pytanie: Jaki
jest cel tego Ludu?

Jego celem jest Królestwo
Boże,

zapoczątkowane na ziemi przez samego Boga –
Królestwo,
które powinno być rozszerzone aż do wypełnienia, kiedy objawi się
Chrystus, życie nasze. Celem jest więc pełna
komunia z Panem,
więź
wręcz
rodzinna
z Panem,

wejście w Jego wewnętrzne życie, gdzie będziemy żyli radością
Jego miłości –
radością pełną, bez
miary!
Drodzy
Bracia
i Siostry,
bycie Kościołem, bycie Ludem Bożym, zgodnie z wielkim planem
miłości Ojca oznacza bycie
Bożym zaczynem pośród naszej ludzkości;

oznacza głoszenie i wnoszenie zbawienia Boga w ten nasz świat,
który często jest zagubiony, potrzebujący odpowiedzi –
takich
odpowiedzi,

które dodawałyby otuchy, dawałyby nadzieję,

dawałyby nową siłę w kroczeniu drogą zbawienia.”
Tyle
z rozważania Ojca Świętego.
Wsłuchani
w te
słowa,

a wcześniej jeszcze – w
Boże Słowo,
a
także wpatrzeni w
heroiczną postawę Biskupa Michała,

możemy w tym momencie postawić sobie tylko jedno pytanie: Jak
wiele ja jestem w stanie z siebie dać, jak wiele ofiarować – dla
Jezusa, dla Kościoła, dla obrony wiary?…

4 komentarze

  • Dziękuję Księże Jacku za te piękne słowa naszego Papieża Franciszka. Szkoda, że tak mało ludzi słucha ich ze zrozumieniem i refleksją nad swoim życiem i postępowaniem. Módlmy się za siebie wzajemnie ja za ciebie, ty za mnie a świat będzie lepszy i może kiedyś wreszcie ustaną spory i waśnie. Szczęść Boże na ten piękny, kolejny dzień naszego życia.
    Mirka od Ojca Pio.

  • Dziś umocnili moją wiarę pielgrzymi Litwini, uczestnicy porannej Mszy Świętej w mojej parafii a którzy wędrują pieszo z dużym krzyżem z Góry Krzyży na Litwie, przez wiele krajów europejskich do Guadalupe w Meksyku.

    "Jak długo może trwać piesza pielgrzymka? Trzy, cztery dni, tydzień, miesiąc? Litwini udowodniają, że znacznie dłużej. W 160 dni pokonają 4900 km. Od 19 maja do 31 października odwiedzą osiem krajów. Celem wędrówki będzie Meksyk. Tam uczestnicy uklękną u stóp Matki Bożej z Gaudalupe i powierzą Jej intencje, w których modlili się przez wszystkie dni wędrówki….

    Pielgrzymka została zorganizowana w ramach obchodów Roku Wiary, 600tną rocznicę chrztu Żmudzi, 20tą rocznicę pielgrzymki na Litwę błogosławionego Jana Pawła II. W czasie pielgrzymki uczestnicy dziękują Bogu za wszystkie otrzymane łaski. Modlą się także o pokój i ład na całym świecie; odrodzenie duchowe świata i narodu; za Święty Kościół katolicki; jedność chrześcijan; księży i zakonników, osoby z nałogami, a także za bliskich zmarłych i dusze czyśćcowe. Pielgrzymka ma także intencję wynagrodzenia za znieważenia Najświętszego Sakramentu, nieposzanowania Najświętszej Maryi Panny, Trójcy Świętej, papieża, Kościoła, niewierność małżeńską, nienarodzone dzieci, skutki nałogów.

    Grupa rozpoczęła swoją pieszą wyprawę z krzyżem z Góry Krzyży na Litwie, następnie dotarła do Polski, kolejnymi państwami, które przemierzy będą Czechy, Niemcy, Szwajcaria, Francja, Hiszpania i Portugalia, gdzie uczestnicy wsiądą do samolotu. Nim pokonają Ocean Atlantycki.

    21 października, po przebyciu krajów europejskich, dotrą do Meksyku – ostatniego państwa na pielgrzymim szlaku. W mieście Veracruz rozpoczną wyprawę do Guadalupe, która potrwa 11 dni…. "

    ze strony: http://www.lichen.pl/pl/24/n_767/z_gory_krzyza,_przez_lichen,_do_guadelupe

    Takiej determinacji w wierze życzę oczekującym umocnienia wiary przez Ducha Świętego. Duchu Święty spraw, by młodzi ludzie w czasie Bierzmowania, przyjęli z wdzięcznością również dar wiedzy i z umiejętnością wykorzystywali go, służąc Bogu i ludziom. Amen.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.