Ujrzeli – i uwierzyli!

U
Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał! Zmartwychwstał – i jest z nami!
       Dzielę się z Wami, Kochani, tą radosną wieścią, która z taką mocą wybrzmiała już dzisiejszej nocy. Za chwilę idę do kościoła, aby sprawować Mszę Świętą Rezurekcyjną, dlatego już teraz dzielę się z Wami słowem, które w czasie tej Mszy Świętej wygłoszę. I w kontekście tego słowa – a nade wszystko w kontekście Bożego słowa – życzę Wszystkim, abyśmy widząc pusty Grób, tak jak Piotr i Jan – ujrzeli i uwierzyli.
        I właśnie na takie przeżywanie dzisiejszego dnia – niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
                                 Gaudium et spes! Alleluja!  Ks. Jacek
Święte
Triduum Paschalne – Niedziela Zmartwychwstania,
do
czytań: Dz 10,34a.37–43; Kol 3,1–4; J 20,1–9
CZYTANIE
Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Gdy
Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: „Wiecie,
co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie,
który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg
namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim,
przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli
pod władzą diabła.
A
my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej
i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg
wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu
ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków,
którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu.
On
nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił
Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że
każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie
grzechów”.
CZYTANIE
Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KOLOSAN:
Bracia:
Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego,
co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga.
Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
Umarliście
bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże
Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w
chwale.
SEKWENCJA
Niech
w święto radosne Pachalnej Ofiary
Składają
jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił
swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał
nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.
Śmierć
zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć
poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Mario,
ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam
Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.
Żywego
już Pana widziałam, grób pusty,
I
świadków anielskich, i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał
już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A
miejscem spotkania będzie Galileja.
Wiemy,
żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
O
Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Pierwszego
dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria
Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od
grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego
ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana
z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.
Wyszedł
więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj
razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy
do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna,
jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł
potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza
grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego
głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą
na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi
uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem
nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z
martwych.
Weselcie
się już zastępy Aniołów w Niebie!
Weselcie
się słudzy Boga!
Niechaj
zabrzmią dzwony głoszące zbawienie,
gdy
Król tak wielki odnosi zwycięstwo!
Raduj
się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem,
a
oświecona jasnością Króla wieków,
poczuj,
że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa!
Zdobny
blaskiem takiej światłości,
raduj
się, Kościele święty, Matko nasza!
Ta
zaś świątynia niechaj zabrzmi
potężnym
śpiewem całego ludu!”
Najczcigodniejszy
Księże Proboszczu!
Księże
Prefekcie! Czcigodne Siostry!
Drodzy
Członkowie wszystkich Wspólnot Parafialnych!
Szanowny
Panie Wójcie i Dostojne Władze Samorządowe!
Kochani
Członkowie naszej Parafialnej Rodziny!
Wielce
Szanowni Goście!
Bracia
i Siostry!
Jeszcze
brzmią nam w uszach i w sercach te słowa, które dzisiejszej nocy,
we wszystkich kościołach świata, na różnych długościach
i szerokościach geograficznych, we wszystkich możliwych językach –
obwieszczały wieść tyleż wielką i niezwykłą, co wprost
niewiarygodną: Jezus Chrystus, Bóg – Człowiek, powstał z
martwych!
Sam, swoją własną, Boską mocą.
Jak
się to dokonało – to dowiadujemy się z opisu ewangelicznego.
Chociaż może nawet nie do końca tak jest, bo – mówiąc
precyzyjnie – dowiadujemy się, co działo się wówczas, kiedy
okazało się, że kamień jest odsunięty, a grób jest pusty.
Całe to poruszenie, niedowierzanie, przekazywanie sobie owej dziwnej
i początkowo niezrozumiałej wiadomości z ust do ust, a potem już
– o ile to można tak nazwać – „wizja lokalna” i
„komisyjne”
potwierdzenie przez Apostołów,
że… faktycznie: grób jest pusty!
To
właśnie o tym dowiadujemy się dzisiaj, bo nie wiemy, jak dokładnie
wyglądał sam moment Zmartwychwstania… Tego nikt nie
widział, tego nikt nie doświadczył osobiście, jedynie z Całunu
Turyńskiego możemy wnioskować, jak – od strony naukowej
patrząc
– mogło to wydarzenie przebiegać.
Jednak
Wydarzenie to nade wszystko ma wymiar zbawczy, dlatego
ewidentnie wymyka się i naukowym analizom, i dziennikarskim
przekazom, i w ogóle wszelkiemu ludzkiemu sposobowi myślenia,
postrzegania, rozumienia…
Tego się po ludzku nie da ogarnąć,
zrozumieć, przeanalizować… Jedyną właściwą reakcją jest ta,
którą Jan Ewangelista zawarł dzisiaj w najkrótszym chyba
zdaniu całej swojej Ewangelii,
a na pewno – najkrótszym
zdaniu dzisiejszej liturgii.
Opisując
bowiem swoją własną reakcję na to, co przeżył, kiedy wraz z
Piotrem dobiegł do grobu, stwierdził, że w tym właśnie momencie
ujrzał i uwierzył. Tak, tylko tyle – i aż
tyle. Bo to zdanie jest właściwie sednem tego wszystkiego,
co przeżywamy przez całe Triduum Paschalne, ale też jest chyba w
ogóle istotą całego życia chrześcijańskiego: ujrzeć i
uwierzyć!
Krótkie zdanie – a tak znacząca i bogata treść.
I
dlatego – skoro się to dokonało – to oczywistym było, że
Apostołowie nie mogli milczeć, nie mogli tej radosnej i
wspaniałej wieści zachować dla siebie. Idą zatem do ludzi.
Dzisiaj słyszymy, że Piotr stanął z tą nowiną w domu rzymskiego
centuriona! I to właśnie tam świadczył o swoim Zmartwychwstałym
Mistrzu. Mówił: Bóg
wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu
ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków,
którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu
.
I
dalej, jakby uzasadniając, dlaczego świadczy o tym niezwykłym
Wydarzeniu, Piotr mówił:
On
[Jezus] nam
rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go
sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że
każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie
grzechów.

Wiemy
doskonale, że zarówno
Piotr,

jak i pozostali
Apostołowie,
którzy
z Jezusem przeżyli trzy najwspanialsze lata swego życia; jak
wreszcie także Święty
Paweł,

który Jezusa osobiście nie widział, ale który spotkał Go
na drodze do Damaszku – wszyscy
oni oddali życie Jezusowi i za Jezusa.
Poza
Janem – wszyscy na sposób męczeński. Jan
oddał swoje życie Jezusowi w
wieloletniej posłudze dla dobra młodego Kościoła.
W
każdym razie, wszyscy oni czuli się osobiście zobowiązani, aby
bez wytchnienia świadczyć o Zmartwychwstaniu.
To
Wydarzenie – i zarazem wielka tajemnica wiary – przemieniło
zupełnie ich życie, całkowicie je przeorientowało.

Jednak można chyba zaryzykować stwierdzenie, że stało się to
nawet nie
w tym momencie, kiedy Jezus faktycznie zmartwychwstał,

ale wtedy, kiedy każdy z nich – tak, jak Jan – ujrzał
i uwierzył!
Każdy
z nich indywidualnie,
osobiście, głęboko w sercu!

Nie wszyscy razem, nie całe Grono Dwunastu, ale każdy z nich –
indywidualnie,
osobiście, w swoim własnym sercu.

Bo ta prawda – zresztą, jak każda prawda wiary – wymaga
osobistego,
świadomego i wolnego

zaakceptowania! Przyjęcia!
Gruntownego przemyślenia! I wprowadzenia w życie.
Ten
proces musi się dokonać w
sercu konkretnego człowieka.

Nie da się „społecznie” uwierzyć! I nie da się gromadnie
niczego zaakceptować. To musi się dokonać w
każdym sercu w sposób indywidualny.

Jezus swoje Zmartwychwstanie – o ile tak można powiedzieć –
ofiaruje
i dedykuje konkretnemu człowiekowi,

nie jakimś tłumom.
I
nawet nie Kościołowi jako całości, ale konkretnemu
człowiekowi w tymże Kościele.

Owszem, Kościół jest wspólnotą, i za Jezusem podążały przez
wieki i dziś podążają prawdziwe rzesze ludzi, ale dokonuje się
to na tej zasadzie, że każdy
z tych ludzi,

na którymś etapie swojego życia, ujrzał
i uwierzył.

Głęboko w sercu zaakceptował tę prawdę i postanowił według
niej kształtować swoje życie.
Nie
zawsze dokonywało się to u zarania życia, bo
nie
zawsze wiarę przyjmuje się niejako „z mlekiem matki”.
Niejednokrotnie proces tegoż ujrzenia,
a jeszcze bardziej uwierzenia
– dokonuje się dużo
później: już w dojrzałym życiu,
a
nieraz nawet u jego schyłku…
Mógłby
coś na ten temat powiedzieć Święty Paweł, który – jak wiemy –
ujrzał po tym, jak na kilka dni stracił
w
ogóle
wzrok,
i uwierzył po tym, jak spadł
z konia.

A było to już po wielu latach jego prześladowczej działalności,
skierowanej
na niszczenie młodego Kościoła. A jednak stało się! Paweł
ujrzał
i uwierzył

– tak, jak wcześniej Piotr, jak Jan, jak pozostali Apostołowie,
jak niewiasty, i jak tylu różnych ludzi na przestrzeni dwóch
tysięcy lat życia Kościoła.
I
właśnie Święty Paweł – być może, korzystając z bogactwa
swoich własnych doświadczeń – zachęca nas w drugim czytaniu:
Jeśliście
razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze,
gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do
tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

Otóż,
właśnie!
Kochani,
to jest także do nas! Do Ciebie – i do mnie! Do każdej i każdego
z nas: indywidualnie,
po imieniu, konkretnie!

Nie oglądaj się na prawo i lewo – to do Ciebie i do mnie mówi
dzisiaj Apostoł, a przez niego sam Jezus Zmartwychwstały: Szukaj
tego, co w górze! Dąż do tego, co w górze! Oderwij wzrok od
ziemi! Podnieś głowę! Odetchnij pełną piersią! Otwórz oczy
szeroko i uśmiechnij się szczerze!

Tak, Kochani, właśnie z takim przesłaniem przychodzi dzisiaj do
nas Jezus – i po to myśmy tu dzisiaj przyszli! Właśnie po to,
aby ujrzeć
i uwierzyć!

Na
nowo uwierzyć!
A
po
co mamy
wierzyć na nowo?
A po to, aby Zmartwychwstanie Jezusa
mogło się dokonać w nas i dla nas!
Aby
cały ten trud i poświęcenie, jakie Jezus dla nas podjął i zniósł
nie
okazały się daremne.
Aby
krew Jezusa, spływająca z krzyża, nie
wsiąkała w ziemię bezowocnie!

Kochani,
my musimy naprawdę – na nowo, raz jeszcze, tak bardzo szczerze i
tak totalnie – ujrzeć
i uwierzyć,

że Jezus rzeczywiście
zmartwychwstał!
To
my pierwsi musimy uwierzyć – także po to, aby naszym świadectwem
umocnieni, inni
też uwierzyli.

Bo dzisiaj świat, a Europa to już w ogóle – odczuwa totalny
deficyt nadziei.
Widzimy
i słyszymy, co się dzieje: terroryzm, ataki, śmierć, krew i łzy.
Dlaczego tak się dzieje? I jak temu zaradzić? Kochani, powiedzmy
sobie szczerze: wszyscy
to dobrze wiedzą!

My to wiemy na pewno, a jestem przekonany, że wiedzą to także ci,
którym – póki co – poprawność
polityczna nie pozwala nazwać rzeczy po imieniu.

Powiedzmy to sobie zatem tu i teraz, w tym miejscu świętym i w tej
chwili tak szczególnej: Europie i światu, a coraz bardziej także
naszej Ojczyźnie – nie
potrzeba rezolucji i dyrektyw unijnych,

czy też
opinii
takich lub innych komisji.
I
nie potrzeba doprowadzanych
już do absurdu kontroli

na granicach i lotniskach, nie trzeba murów i zasieków, nie trzeba
brygad antyterrorystycznych i setek policjantów
i żołnierzy, uzbrojonych po zęby

– jak by to czemukolwiek mogło zapobiec. A już tym bardziej –
nie trzeba całej tej obrzydliwej, unijnej nowomowy o „determinacji
i solidarności” w zwalczaniu terroryzmu,

ani też owych groteskowych
„marszów solidarności”,

w
trakcie których
bezsilni i bezideowi politycy trzymają się za ręce i idą ulicą,
jakby od tego mogło zwiększyć się bezpieczeństwo, albo w ogóle
cokolwiek miało
zmienić
się na lepsze.
Kochani,
wszyscy dobrze wiemy, że to nie
tu jest istota problemu.

I nie tego potrzeba – całej tej żenującej i groteskowej
maskarady. Czego potrzeba?
Boga
potrzeba!

Tak,
Boga potrzeba! Bo dzisiejszy świat, a Europa to już w zupełności

i
Polska też, niestety, w coraz większym stopniu – odwraca
się od Boga.
Rezygnuje
z Boga. A wręcz – walczy z Bogiem!

Albo
żyje
tak, jakby Boga nie było!

I
stąd mamy to, co mamy. I nie oszukujmy się, nie wmawiajmy sobie
sami,
i nie dajmy innym,
aby nam
wmawiali
różne
bałamutne
teorie
i
najróżniejsze
brednie!

Jeżeli
człowiek jak
najszybciej nie powróci do Boga,

to ani na świecie, ani w Europie, ani w naszej Ojczyźnie na pewno
nie będzie lepiej, a
będzie
tylko
gorzej!
Dużo
gorzej!

I straszniej! I coraz bardziej beznadziejnie! A kolejne sposoby
ratowania sytuacji, podejmowane przez biurokratów z tą ich
„determinacją i
solidarnością”,
będą tylko ich samych kompromitowały, ale w
niczym nie pomogą i niczego nie uratują.

Bo
dzisiaj człowiekowi – jak zawsze zresztą, ale dzisiaj szczególnie
potrzeba
Jezusa!

Dzisiaj człowiekowi – potrzeba
Zmartwychwstania!
Tak,
Kochani, dzisiejszy człowiek jest tego Zmartwychwstania głodny
i spragniony jednocześnie!

I jeżeli dzisiejszy człowiek na coś tak naprawdę
i szczególnie
cierpi, to właśnie na
wielki deficyt Zmartwychwstania! I wielki gł
ód
Boga!
A
za tym idzie wielki deficyt
nadziei,

a za tym – to już tylko rozpacz, łzy i bezsilność, ból
i śmierć…
Dzisiejszy człowiek ma to wszystko „w
pakiecie” – na własne życzenie.

Dlatego
naszym zadaniem, moi Drodzy, jest tę sytuację zmienić. Ja wierzę
głęboko, że każdy z nas, jak tu jesteśmy, przyszedł tu dzisiaj
po to, aby przeżyć
głęboko tajemnicę Zmartwychwstania Pańskiego.

Nie przyszedł
tu dla
tradycji, ani
dla świątecznej okazałości, ani
dla przyzwoitości, albo żeby się w domu nie „czepiali” – ale
po to, i tylko po to, aby ujrzeć
i uwierzyć!
Każda
i każdy z nas – po
imieniu, indywidualnie, osobiście…

Rzeczywiście,
po
to tu dzisiaj przyszłaś, Droga Siostro? Po to tu dzisiaj jesteś,
Drogi Bracie? Jeżeli nie po to, to tylko marnujesz czas. Naprawdę,
szkoda
Twojego czasu, Twojej fatygi i tych setek, a może i tysięcy
złotych,

wyrzuconych w przygotowanie się do Świąt. Zmarnowane pieniądze i
czas zmarnowany – szkoda gadać!
Ale
jeżeli po to tu dzisiaj jesteś, aby ujrzeć
i uwierzyć

– od dzisiaj już tak naprawdę i na sto procent – to znaczy, że
jeszcze wszystko można uratować, i
nadzieja nie zg
asła…
Nadzieja
dla świata, nadzieja dla Europy, nadzieja dla naszej Ojczyzny,
nadzieja dla każdej i każdego z nas – dla Ciebie i dla mnie…
Przepraszam
Cię zatem,
Droga Siostro i Ciebie, Drogi Bracie, za tak nieefektowne
i słabe pod względem oratorskim

zakończenie tej homilii, ale chcę ją zakończyć pytaniem, na
które zechciej szczerze odpowiedzieć:

Po
co tu dzisiaj jesteś?…

8 komentarzy

  • Orędzie dane Vassuli 13 lutego 2016
    – Daję ci Mój pokój. Czy zapiszesz Moje Słowa?
    – Tak, Panie.
    – To pokolenie trudno jest ugiąć. Wyniszczeni przez własne grzechy pokładają swą ufność w Szatanie, budując swą nadzieję na nim. Chociaż staję przed wszystkimi, by Mnie ujrzeli, tylko niewielu zwróciło uwagę. Ich przywódcy stali się okrutni i wiele narodów czeka śmierć z ich ręki. Jak bardzo płakałem nad tobą, stworzenie! Nad tobą, którego życie teraz będzie spływało ku śmierci. Gdy płomienie niczym języki lizać będą twoich mieszkańców, wybuchając w powietrzu, Ja zapytam to pokolenie: gdzie znajdziesz wytchnienie? I w kim? W Szatanie? W sobie i we własnym ego?

    Nadszedł czas, aby wykonać Moją Sprawiedliwość, albowiem kara dla tego niewiernego pokolenia jest u waszych drzwi. Wypełnię Moje zarządzenia co do joty. Kiedy usłyszycie grzmot, Mój Głos się rozlegnie, hucząc w waszych uszach, rozbrzmiewając po same krańce ziemi. Wtedy wiedzcie, że świat i wszyscy, którzy go zamieszkują, usłyszą Głos Sprawiedliwości: zło przyniesie śmierć wielu narodom. zniszczenie ogarnie każde miasto.

    Czy słyszałeś, że "Anioł Jahwe okrąży miasta i narody" wzywając wszystkich do pokuty? To właśnie będzie się działo w dniach, które mają nadejść.

    Dlatego wy, którzy weszliście na Moje Dziedzińce i uwierzyliście w prawdziwość Moich mów, módlcie się i nie lękajcie się ani się nie bójcie, lecz wy, którzy przez niekończące się lata szydziliście z Moich mów, uderzając swoim językiem Moich proroków, strzeżcie się! Posługiwaliście się bowiem kłamstwami, by usprawiedliwić wasze kłamstwa, prawdziwie zakopaliście Moje Słowa w waszym własnym grobie. Tak, istotnie, przekręcaliście Moje Słowa. Wasze grzechy wykopały przepaść między wami a Mną. A teraz Sprawiedliwość nie będzie wstrzymywana. Mówię wam, gorzkie będą dni, które na was przyjdą, kiedy Ja stanę naprzeciw was. Módlcie się i nie pozwólcie waszym powiekom zamknąć się popadając w sen!
    Oto jak powinniście się modlić:
    Jahwe, mój Boże, niech dotrze do Ciebie moja modlitwa,
    usłysz nasze wołanie o miłosierdzie i o pomoc,
    przebacz tym, którzy nie pokładają wiary w Ciebie, mój Boże,
    ani ufności w Twoją moc, by nas ocalić.
    Nie uderzaj nas w naszych dniach, wypalając w jednej chwili ziemię.
    Ale w Twoim Ojcowskim Współczuciu zlituj się nad nami i przebacz nam.
    Nie pozwól, by zły jak wodę rozlał naszą krew.
    Przebacz naszą winę, powściągnij swój gniew,
    pamiętając o naszej słabości.
    Powstrzymaj Twych aniołów zniszczenia, dając nam jeszcze jedną szansę
    okazania się wartymi Twojej Dobroci.
    Pokładam mą ufność w Tobie. Amen.

    Z jakimż zadowoleniem przyjmę wówczas tę modlitwę. Tę modlitwę, która sprawi, że złagodnieję! Córko, pobłogosławię tych wszystkich, którzy będą się szczerze modlić tą modlitwą. Niech to proroctwo zostanie usłyszane.

    "Dzień i godzina należą do Mnie, waszego Boga" – tak powiesz tym, którzy będą cię pytać o czas i godzinę Mojej Sprawiedliwości! Miłość cię kocha.

    Dasiek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.