Nie polegaj na swoich bogactwach…

N

Szczęść
Boże! Moi Drodzy, dzisiaj mija sześć lat od tego dnia, kiedy to
o godz. 20:00 Ojciec Święty Benedykt XVI zakończył swój
Pontyfikat. Niech Dobry Bóg błogosławi mądremu i wielkiemu
Papieżowi Seniorowi w tej posłudze, jaką teraz spełnia dla dobra
Kościoła.
A
u nas, moi Drodzy, czwartek – z jakichś tam tajemniczych powodów
zwany tłustym… Jakie by to powody nie były, to usilnie zachęcam,
aby zajadać się tylko pączkami… odchudzającymi.
Żart.
Życzę
smacznego! A poza tym – udanego i pięknego dnia!
Gaudium
et spes! Ks. Jacek

Czwartek
7 Tygodnia zwykłego, rok I,
do
czytań: Syr 5,1–8; Mk 9,41–50

CZYTANIE
Z KSIĘGI SYRACYDESA:
Nie
polegaj na swoich bogactwach i nie mów: „Jestem samowystarczalny”.
Nie
daj się uwieść żądzom i sile, by iść za zachciankami swego
serca.
Nie
mów: „Któż mi ma coś do rozkazywania?” Albowiem Pan z całą
pewnością wymierzy ci sprawiedliwość.
Nie
mów: „Zgrzeszyłem i cóż mi się stało?” Albowiem Pan jest
cierpliwy. Nie bądź tak pewny darowania ci win, byś miał dodawać
grzech do grzechu.
Nie
mów: „Jego miłosierdzie zgładzi mnóstwo moich grzechów”. U
Niego jest miłosierdzie, ale i zapalczywość, a na grzeszników
spadnie Jego gniew karzący.
Nie
zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na
dzień: nagle bowiem gniew Jego przyjdzie i zginiesz w dniu wymiaru
sprawiedliwości.
Nie
polegaj na bogactwach niesprawiedliwie nabytych, nic ci bowiem nie
pomogą w nieszczęściu.

SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:


Jezus
powiedział do swoich uczniów:
Kto
wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa,
zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
Kto
by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy
wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i
wrzucić go w morze.
Jeśli
twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest
dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami
pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest
dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie
chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do
piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je;
lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż
z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera
i ogień nie gaśnie.

Bo
każdy ogniem będzie posolony.
Dobra
jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją
przyprawicie?

Miejcie
sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą”.

Nie
wiem, czy można tak streścić dzisiejsze czytania, ale nasuwa się
jedna myśl: zakaz „cwaniakowania” przed Bogiem i przed
ludźmi. Już pierwsze zdanie pierwszego czytania jest tu cennym
wskazaniem i wprowadzeniem: Nie polegaj na swoich bogactwach i
nie mów: „Jestem samowystarczalny”.
Właśnie tak może
powiedzieć ktoś, kogo określilibyśmy mianem „cwaniaka”, czyli
człowieka „głupio – mądrego”, polegającego tylko na
sobie i na swoich możliwościach, swoich osiągnięciach, także –
na swoich bogactwach.

Kolejne
zdania są rozwinięciem tego pierwszego i zawierają w sobie
ostrzeżenie przed wspomnianą już arogancką postawą. Słyszymy:
Nie mów: „Któż mi ma coś do rozkazywania?” […] Nie mów: „Zgrzeszyłem i cóż mi się stało?”
[…] Nie mów: „Jego miłosierdzie zgładzi
mnóstwo moich grzechów”.
[…] Nie
zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na
dzień…

Otóż,
właśnie! Tak może mówić tylko ktoś, kto jest szczególnie
pewny siebie i jednocześnie pewny, że ma – jeśli tak
można to ująć – Boga „w garści”, dlatego może sobie
z Nim „pogrywać” jak z kimś niepoważnym. Oczywiście, my
wiemy, że tak nie jest. Bo Bóg nie pozwoli z siebie szydzić i
nawet jeśli nie od razu reaguje na niewłaściwe postawy człowieka,
to nie znaczy, że ich nie zauważa, albo że je akceptuje.

Mędrzec
Syracydes przestrzega: Nie daj się uwieść żądzom i sile,
by iść za zachciankami swego serca;
a także: Nie
bądź tak pewny darowania ci win, byś miał dodawać grzech do
grzechu;
czy wreszcie: Nie polegaj na bogactwach
niesprawiedliwie nabytych, nic ci bowiem nie pomogą w nieszczęściu.


A
Jezus w Ewangelii idzie jeszcze dalej i każe natychmiast,
radykalnie, zdecydowanie i bezkompromisowo odsuwać od siebie
wszelkie pokusy do grzechu.
Mówi to w sposób bardzo sugestywny
i obrazowy, dla nas nieco szokujący: Jeśli twoja ręka jest
dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie
ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść
do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie
powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść
do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli
twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla
ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu
być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie
gaśnie.

Zatem,
nie tylko nie należy godzić się na postawę arogancką, na
jakąkolwiek pyszną i zgubną pewność siebie. Potrzeba
czegoś więcej: należy natychmiast ucinać wszelkie,
choćby najmniejsze pokusy i okazje do złego! Nie wolno w tym
zbytnio ufać sobie – swej samowystarczalności lub zaradności.
Trzeba zaufać Bogu i zachować wobec Niego pokorę. Podobnie
także – wobec drugiego człowieka.

Bo
chyba nikt z nas nie lubi takich właśnie – jak ich tu dziś
nazwaliśmy – „cwaniaków”, którzy i do Boga, i do drugiego
człowieka, podchodzą na zasadzie: „A co Ty mi możesz?”…
Właśnie dzisiaj Bóg, przez Mędrca Syracydesa, ostrzega, że
jednak może –
może dużo zrobić w celu poskromienia kogoś
takiego. Czy jednak naprawdę musi to robić? Czy w naszej
postawie widzi potrzebę takiego działania, czy też może z
naszej strony liczyć
na pokorę i zaufanie wobec Jego Boskiej
mocy?
Na
ile ja skutecznie walczę z pychą i przekonaniem o swojej
samowystarczalności? Czy nie ulegam temu zgubnemu przekonaniu, że
zgrzeszyłem i cóż mi się stało? Czy okazji do
grzechu unikam zdecydowanie, a pokusy – w chwili, w
której się tylko pojawia?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.