Drogocenna perła

D

Msza Św. w Nojabrsku

Środa – wspomnienie obowiązkowe św. Ignacego z Loyoli, prezbitera

(Wj 34, 29-35)
Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem. Gdy Aaron i Izraelici zobaczyli Mojżesza z dala i ujrzeli, że skóra na jego twarzy promienieje, bali się zbliżyć do niego. A gdy Mojżesz ich przywołał, Aaron i wszyscy przywódcy zgromadzenia przyszli do niego, i Mojżesz rozmawiał z nimi. Potem przyszli także Izraelici, a on nakazał im wszystko, co Pan mu powiedział na górze Synaj. Gdy Mojżesz zakończył z nimi rozmowę, nałożył zasłonę na twarz. Ilekroć Mojżesz wchodził przed oblicze Pana na rozmowę z Nim, zdejmował zasłonę aż do wyjścia. Gdy zaś wychodził, mówił Izraelitom to, co mu Pan rozkazał. I wtedy to Izraelici mogli widzieć twarz Mojżesza, że promienieje skóra na twarzy Mojżesza. A Mojżesz znów nakładał zasłonę na twarz, póki nie wszedł na rozmowę z Panem.

(Mt 13, 44-46)
Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją”.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pozdrawiam serdecznie z pięknej, słonecznej Syberii.

Spójrzmy na dzisiejsze słowo. Spróbujmy odnaleźć tę myśl, światło, które Pan Bóg daje każdemu z nas. Dosyć bogata i piękna jest dzisiejsza liturgia, więc spróbujmy się w nią zagłębić. Niech Duch Święty nam w tym pomoże.

Pamiętajmy by przed czytaniem rozważania, najpierw przeczytać czytania, bo wtedy wiadomo o czym mówimy i rozmyślamy.

W I czytaniu widzimy Mojżesza, który wychodzi z rozmowy z Panem i jego twarz promienieje. Piękny symbol, piękny obraz. Promieniejąca, gorejąca, świecąca twarz po rozmowie z Panem, po modlitwie…

Pomyślmy, czy nasza twarz po modlitwie promienieje? Czy my świecimy po modlitwie? Czy jesteśmy inni, lepsi po modlitwie? Czy po modlitwie sami czujemy wewnątrz ten blask, tę jasność, jaką daje Pan, jaką daje spotkanie z Nim.

Może nasza modlitwa jest zbyt szybka, zbyt powierzchowna, że nie ma czasu na to by twarz nasza się rozpaliła, by serce się rozgrzało?

Ewangelia daje nam dziś piękne przypowieści Jezusa o skarbie i perle. Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu, do perły. I jak refren powtarza się – „poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił…”.

Na naszym rosyjskim blogu, ks. Wiaczesław z Ukrainy, pisze dziś, jako przykład, obraz do tej Ewangelii, o kobiecie, która w czasie rekolekcji oazowych posługiwała jako kucharka. Od dawna planowała pojechać na te rekolekcje, jednak okazało się, że pracodawca nie chce jej dać urlopu. Chciała wziąć urlop bezpłatny, ale też jej nie puszczali, więc ona zwolniła się z pracy. Mówiła, że ta praca nie jest dla niej, bo czasem pracodawca zmuszał ją do pracy w niedzielę. Ona ze względu na drogocenną perłę zostawiła wszystko co miała.

Dla mnie te przypowieści są częstym tematem do którego wracam, posługując na północy Syberii. Teren na którym posługuję słynie z wydobycia ropy i gazu. Od kilkudziesięciu lat jest tu wydobywana ropa i w związku z tym można tu znaleźć pracę i godziwie zarobić. Teraz już jest z tym gorzej, ale jeszcze kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt, lat temu było z tym dobrze. Więc przyjeżdżali ludzie by zarobić na coś, popracować kilka miesięcy i wrócić. Często ludzie powtarzają – przyjechałem na trzy miesiące, mieszkam tu już trzydzieści lat. Klimat jest tu straszny, często powtarzam, że moim zdaniem jest to ziemia, którą Pan Bóg stworzył nie dla człowieka, jednak człowiek znalazł ropę i się przystosował do tych warunków.

Także i moi parafianie, którzy są cząstką tego społeczeństwa to są w większości ludzie z całego, byłego Związku Radzieckiego – w większości to ludzie z Ukrainy (wielu z nich mówi, że nie są Ukraińcami tylko Polakami z Ukrainy), z Białorusi, Kazachstanu, a także, znaczna grupa parafian to Ormianie, przede wszystkim z Gruzji.

Kiedy się rozmawia z tymi ludźmi, którzy przyjechali z Ukrainy, Kazachstanu, czy Gruzji, to często słychać nutkę tęsknoty i nostalgii – a tam u nas, w Gruzji, Ukrainie… Tam jest tak pięknie, taka przyroda, takie kwiaty, owoce, rośliny, góry…

Tam jest tak pięknie, a jednak oni przyjechali tu, gdzie jest innego rodzaju piękno, ale raczej surowy klimat.

Często w takich rozmowach i refleksjach, powracają mi w głowie te przypowieści – ci ludzie sprzedali, zostawili wszystko, by kupić tę ziemię, by znaleźć, pracę, by znaleźć godziwe warunki życia, jednak tu wkrada się inna pokusa, pokusa, że praca staje się bożkiem. Często ludzie pracują dużo, ciężko, są na zawołanie pracodawcy, jednak trzymają się pracy, bo przecież, żeby ją zyskać, sprzedali wszystko.

Praca jest usprawiedliwieniem na wszystko, to jest najwyższy argument. Ja rozumiem, że trzeba się trzymać pracy, że czasem trzeba się poświęcić, dać coś z siebie, ale tu często jest to już do przesady – praca staje się czymś najważniejszym w życiu.

Pytanie – co jest naszym skarbem, naszą perłą, za którą my oddaliśmy wszystko, czemu poświęciliśmy się, albo ze względu na co jesteśmy gotowi się poświęcić?

Pięknie to brzmi dziś w Ewangelii, że królestwo niebieskie jest taką perłą, takim skarbem, ale czy rzeczywiście tak jest w naszym życiu?

Tak było w życiu św. Ignacego Loyoli. Polecam lekturę jego biografii.

https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/07-31a.php3

Pozdrawiam serdecznie ojców jezuitów. Jezuici posługują w Tomsku, gdzie ja wcześniej posługiwałem. O. Wojciech, w Wielkim Poście prowadził rekolekcje w naszej parafii, o. Janez pomagał na Triduum w Nojabrsku, więc ojcowie jezuici są mi jakoś bliscy. A jeszcze nasz biskup Józef Wert, w Nowosybirsku, to też jezuita, a i nasz papież Franciszek. Dziękujemy dziś Panu Bogu za dar św. Ignacego, za dar ojców jezuitów. Powierzamy dziś Panu Bogu jezuitów, powierzamy tych, którzy uczestniczą w rekolekcjach ignacjańskich.

A co u nas, na Syberii?

W niedzielę byłem w Nojabrsku, gdzie przez mój urlop Mszy Św. nie było już ponad miesiąc. Ucieszyli się ludzie, że znów mogli być na Mszy Św., wiele osób przystąpiło do spowiedzi, a po Mszy Św., zarówno w Surgucie jak i w Nojabrsku, była niespodzianka – polska kiełbasa. Wiele ona przysporzyła radości, bardzo smakowała, więc jeśli ktoś by się wybierał tu do nas to zamawiamy – polską, dobrą, kiełbasę.

Proszę Was o modlitwę za Anatolia, mojego parafianina. Człowiek około pięćdziesiątki, piękna rodzina, niedawno przeżył zawał, potem wydawało się, że już jest dobrze, wyszedł z tego, potem okazało się, że serce nie pracuje normalnie. Przygotowywali go do operacji, ale pojawiły się inne problemy, prawdopodobnie zapalenie płuc, jest na reanimacji, lekarze dają 20%, że przeżyje. Modlimy się za niego, tym bardziej, że w ostatnią niedzielę było słowo – „proście, a będzie wam dane”.

Co ciekawe, kiedy w środę przyszła rodzina, mówili, że jest w szpitalu, rozmawialiśmy o sakramentach, mówili, że jeszcze jest w dobrym stanie. W czwartek przywieźli go do kościoła, był na Mszy Św., która była za niego odprawiana, wyspowiadał się, przyjął Komunię Św., sakrament namaszczenia chorych. W piątek dostałem informację, że stan się pogorszył, jest w stanie krytycznym. Jednak widzę, że walka trwa. Niech się spełnia wola Boża, ale tak po ludzku to prosimy o życie, cała rodzina bardzo to przeżywa. Proszę Was o modlitwę za niego.

A my tu ciągle jesteśmy zajęci remontem w Kogałymie, prace idą bardzo intensywnie, wczoraj zakupiliśmy sporą partię materiałów, wydałem sporo pięniędzy (dobrze, że jeszcze są). Gdy chodzi o dom parafialny to czekamy na pozwolenie na budowę, które ma być wydane, jak mi wczoraj powiedzieli za około 10 dni. Proszę Was o modlitwę za te nasze powstające dzieła.

Proszę Was o modlitwę za siebie i moją parafię, bo tylko dzięki temu żyjemy.

A my tu modlimy się za was, za tych, którzy nam w jakikolwiek sposób pomagają.

Niech Was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen.
Pozdrawiam serdecznie!

Z Bogiem!

(dziś nie za dużo zdjęć, bo nie było dużo okazji je zrobić)

Polska kiełbasa zrobiła furorę – Nojabrsk
Sklep z materiałami budowlanymi 


10 komentarzy

  • Łał, nowa odsłona, nowa szata, nowa perła… aż strach pisać aby nie zepsuć, nie pobrudzić, nie uszkodzić.
    Gdzie jest moja perła? perły? Te widoczne, wciąż wiszą w uszach i na palcu… ale mam też i ukryte w sercu.
    Czy powinnam je ukrywać… czy może jednak położyć ” na świeczniku” ? Królestwo Boże, nie powinno być zakopane, powinniśmy go ciągle szukać, odkrywać, usiłować posiąść Go na zawsze, w pewnym sensie na własność, choć zawsze jest Królestwem Boga, do którego pragniemy należeć, do którego świadomie zmierzamy.

      • Popracujemy jeszcze z Moderatorem – to znaczy, głównie sam Moderator – żeby było jeszcze lusksusowiej (ale słowo, co?…). Dzięki za życzliwe opinie, czekam na propozycje i wszelkie uwagi!
        xJ

        • Wczoraj wpisując pierwszy komentarz, po wysłaniu go, nie był on od razu widoczny na stronie i nie wiedziałam czy tak ma być ( czy czeka na akceptację administratora ), więc próbowałam wysłać ponownie, ale dostałam zwrotną informację , że ten komentarz już jest. Więc go anulowałam. Co pewien czas ” podglądałam”, czy się pojawił na stronie. Upłynęło trochę czasu i się pojawił. Czy tak będzie zawsze, czy to zjawisko przejściowe. Za chwilę wysyłam ten komentarz i sama zobaczę czy historia się powtórzy

  • Nie wiem czy fragment „poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił…” mogła bym odnieść do siebie w tej chwili, czy stać by mnie było na taki krok. Czytając biografię świętego Ignacego, przypomniało mi się ( chyba przez wspomnienie dominikanów i pielgrzymek do Jerozolimy), że dziś (już właściwie wczoraj) dotarł do Ziemi Świętej ojciec Adam Szustak 🙂 I chociaż moja twarz nie promienieje na modlitwie jak twarz Mojżesza, mogę zapewnić o tym, że o Syberii w modlitwach pamiętam. Szczęść Boże!

  • Super strona. Bardzo mi się podoba. Zaglądam tu co kilka dni, gdyż jestem z rodziną na wyjeździe poza Polską.
    Nie wiem czy moja twarz promienieje kiedy wracam od konfesjonału po spowiedzi ale na pewno serce. Jestem wtedy taka szczęśliwa, że mogę być tak blisko Jezusa.
    Tu chodzimy na msze w obcym języku, ale modlimy się też po polsku w czasie mszy, zwłaszcza wnuczka bierze z sobą Oremusa. Przychodzi tu trochę Polaków. Najciekawsze jest to, że 15 sierpnia idziemy z ziołami na mszę, a ponieważ tu nie ma zwyczaju święcenia ziół, więc po mszy ksiądz nam je święci i wie, że u nas jest taki zwyczaj.
    Pozdrawiam wszystkich.
    Wiesia.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.