Skąd On to ma?…

S

Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym piętnastą rocznicę Sakry biskupiej przeżywa Pasterz Diecezji siedleckiej, Ksiądz Biskup Kazimierz Gurda. Tak się składa, że pracując obecnie w Siedlcach, częściej mam możliwość spotykać się z Księdzem Biskupem i przy różnych okazjach z Nim rozmawiać. Bardzo sobie cenię Jego otwartość na ludzi i Jego pracowitość – zwłaszcza teraz, kiedy przyszło Mu spełniać posługę za dwóch, skoro nie ma Biskupa Pomocniczego. Niech Pan udzieli Jubilatowi wszelkich mocy i dobrych natchnień do prowadzenia naszej Diecezji prostymi drogami wiary!

Imieniny natomiast przeżywają:

Agata Witek, należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot;

Agata Bogusz, moja była Uczennica z Liceum Lelewela w Żelechowie, Osoba zaangażowana w działalność młodzieżową w tamtejszej Parafii.

Życzę Jubilatowi i Solenizantkom, aby nigdy nie obawiali się w pełni zaufać Panu! Zapewniam o modlitwie!

I życzę Wszystkim błogosławionego dnia!

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 4 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Św. Agaty, Dziewicy i Męczennicy,

do czytań: 2 Sm 24,2.9–17; Mk 6,1–6

CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI SAMUELA:

Król Dawid rzekł do Joaba, dowódcy wojsk, który był z nim: „Przebiegnij wszystkie pokolenia Izraela od Dan do Beer–Szeby i policzcie ludzi, abym się dowiedział, jaka jest liczba narodu”. Joab przekazał królowi liczbę spisanej ludności. Izrael liczył osiemset tysięcy mężczyzn zdolnych do noszenia miecza, Juda zaś pięćset tysięcy.

Serce Dawida zadrżało, dlatego że zliczył lud. Dawid zwrócił się do Pana: „Bardzo zgrzeszyłem tym, czego dokonałem, lecz teraz, o Panie, daruj łaskawie winę swego sługi, bo postąpiłem bardzo nierozsądnie”. Dawid wstał nazajutrz rano. Wtedy to prorok Gad, „Widzący” Dawida, otrzymał polecenie od Pana: „Idź i oświadcz Dawidowi: To mówi Pan: «Przedstawiam ci trzy możliwości. Wybierz sobie jedną z nich, a Ja ci to uczynię»”.

Gad udał się do Dawida i przekazał mu następujące oświadczenie: „Czy chcesz, by w twej ziemi nastało siedem lat głodu, czy wolisz przez trzy miesiące uciekać przed wrogiem, który cię będzie ścigał, czy też przyjść ma na twój kraj zaraza trwająca trzy dni? Pomyśl i rozpatrz, co mam odpowiedzieć Temu, który mnie posłał”. Dawid odpowiedział Gadowi: „Jestem w wielkiej rozterce. Wolę raczej wpaść w ręce Pana, bo wielkie jest Jego miłosierdzie. W ręce człowieka wpaść nie chcę”.

Zesłał więc Pan na Izraela zarazę od rana do ustalonego czasu. Umarło wtedy z narodu od Dan do Beer–Szeby siedemdziesiąt tysięcy ludzi.

Anioł wyciągnął już rękę nad Jerozolimą, by ją wyniszczyć: wtedy właśnie obudziła się u Pana litość i rzekł do anioła, niszczyciela ludności: „Wystarczy! Cofnij rękę!” Anioł Pana znajdował się obok klepiska Arauny Jebuzyty.

Dawid widząc, że anioł zabija lud, wołał do Pana: „To ja zgrzeszyłem, to ja zawiniłem, a te owce cóż uczyniły? Niech więc dotknie Twa ręka raczej mnie i dom mego ojca”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze.

A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim.

A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu, może być prorok tak lekceważony”.

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Jakimś chłodem w relacjach człowieka z Bogiem zionie z dzisiejszych czytań… W pierwszym z nich, z Drugiej Księgi Samuela, widzimy Dawida, który tyle już dowodów opieki Bożej nad sobą otrzymał, tyle zaufania ze strony Boga doświadczył, także: tyle przebaczenia, a znowu coś mu – mówiąc kolokwialnie – „strzeliło do głowy” i zarządził przeliczenie całego ludu. Po co?

Takie liczenie zwykle zarządzano, kiedy chciano uporządkować kwestie podatkowe w danym państwie, albo też w celach militarnych, w celu określenia możliwości obronnych. Władza, która takie liczenie nakazywała, zwykle była w stanie jakiejś mobilizacji, albo przynajmniej chciała jakoś ogarnąć swój lud, aby zrobić z tego jakiś użytek. Ale to w sytuacji, kiedy owa władza musiała – by tak rzec – liczyć na siebie w organizowaniu życia swej społeczności.

Dawid nie musiał liczyć wyłącznie na siebie. On miał Boga, który chciał pomóc, który sam chciał pokierować losami swego narodu. I wiele razy udowodnił, że naprawdę się swoim ludem przejmuje, że naprawdę bierze ster spraw w swoje ręce.

Tymczasem, to Dawid niejako wchodzi w kompetencje Boga i sam nagle poczuwa się do tego, że to on wszystkim się zajmie i wszystkim pokieruje. Kiedy się tylko dowie, jak dużym liczebnie narodem dysponuje, to już odpowiednio wszystkim zarządzi…

I może chcąc nieco usprawiedliwić Dawida, albo próbować go trochę łagodniej ocenić, można rzec, że to nie tyle była z jego strony zła wola czy chęć otwartego sprzeciwienia się Bogu, co brak trzeźwego myślenia, działanie nierozsądne. Zresztą, on sam to tak ocenił, przyznając się przed Bogiem: Bardzo zgrzeszyłem tym, czego dokonałem, lecz teraz, o Panie, daruj łaskawie winę swego sługi, bo postąpiłem bardzo nierozsądnie. Dokładnie tak – postąpił bardzo nierozsądnie. Zabrakło pełnego zaufania do Boga. A Bóg na takie właśnie z naszej strony liczy. Zwłaszcza, jeśli sam, ze swej strony, daje tyle argumentów za tym, że warto Mu zaufać.

A cóż powiedzieć o mieszkańcach Nazaretu, rodzinnej miejscowości Jezusa? Zauważmy, że Ewangelista Marek daje nam ten opis zaraz po tym, jak wczoraj przedstawił nam przykłady dwóch osób, które totalnie zaufały Bogu: kobietę, cierpiąca na krwotok, oraz Jaira, proszącego o ratunek dla swej córki. I właśnie bezpośrednio po tych opisach, w Ewangelii Marka znajduje się ukazana dzisiaj historia. Jaki mocny kontrast! Tutaj takie bezgraniczne zaufanie do Boga – a tutaj taki totalny jego brak u mieszkańców Nazaretu! I dlaczego?

Dlatego, że Jezus wyszedł spośród nich i znali Go jako sąsiada, jako kolegę z podwórka, może jeszcze z czasu wspólnych dziecięcych zabaw? Czy taki ktoś – według nich – naprawdę nie mógł mówić w imieniu Boga, nie mógł być Bożym Wysłannikiem? Nawet, jeżeli czynił tak wielkie znaki, jak te wszystkie, o których słyszeli?… Przecież sami to dziś potwierdzili: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czyli – widzieli to! Czyżby to było za mało, żeby zaufać „swojemu”?

Moi Drodzy, jakich argumentów ma użyć Bóg, żeby przekonać do siebie człowieka – żeby przekonać do siebie dzisiejszy świat? Historia relacji Boga i człowieka to historia ciągłego przekonywania przez Boga ludzi do siebie: żeby Mu uwierzyli, żeby Mu zaufali… Po to posłał do nich swego Syna, po to skierował do nich swoje Przesłanie, zapisane w Piśmie Świętym, po to dał nauczanie Kościoła, po to dał świadectwo życia i słowa Świętych. Wszystkimi tymi drogami wzywa ludzi do nawrócenia, do zwrócenia z drogi grzechu, do zaufania… A ludzie – co na to? A my osobiście – co na to? Przejmujemy się tym, czy po raz kolejny uspokajamy się, że to nie do nas?…

Bardzo mocno brzmią te pytania w kontekście świadectwa, jakie swoim zaufaniem do Boga dała dzisiejsza Patronka, Święta Agata, Dziewica i Męczennica.

Jej imię etymologicznie oznacza: „dobra”, „dobrze urodzona”, „ze szlachetnego rodu”. Wiadomości o niej czerpiemy zasadniczo z akt jej męczeństwa. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa istniał bowiem zwyczaj, że sporządzano akta Męczenników. Większość z nich nie doczekała – niestety – do naszych czasów.

Akta męczeństwa Agaty pochodzą dopiero z V wieku i według nich urodziła się ona w Katanii na Sycylii, około 235 roku. Po przyjęciu Chrztu postanowiła poświęcić się Chrystusowi i żyć w dziewictwie. Jej wyjątkowa uroda zwróciła uwagę Kwincjana, namiestnika Sycylii, który zaproponował jej małżeństwo. Agata jednak odmówiła, czym wzbudziła w odrzuconym senatorze nienawiść i pragnienie zemsty. Trwały wówczas prześladowania chrześcijan, zarządzone przez cesarza Decjusza.

Kwincjan aresztował Agatę. Próbował ją zniesławić przez pozbawienie jej dziewiczej niewinności, dlatego oddał ją pod „opiekę” pewnej rozpustnej kobiety. Kiedy te zabiegi spełzły na niczym, namiestnik skazał Agatę na tortury, podczas których odcięto jej piersi. W tym jednak czasie miasto nawiedziło trzęsienie ziemi, wynikiem czego zginęło wielu pogan. Przerażony namiestnik nakazał zaprzestać mąk, gdyż dostrzegł w tym karę Bożą. Ostatecznie Agata poniosła śmierć, rzucona na rozżarzone węgle, 5 lutego 251 roku.

Jej ciało chrześcijanie złożyli w bezpiecznym miejscu poza miastem. W następnych wiekach kolejni Papieże wystawili ku jej czci kilka świątyń. Dowodzi to wielkiego szacunku, jakim otaczano ją w owych czasach. Obecnie ciało Agaty znajduje się w katedrze w Katanii.

Wpatrując się w przykład jej świętości, a jednocześnie wsłuchując się uważnie w Boże słowo dzisiejszej liturgii, warto sobie odpowiedzieć na pytanie, jak to jest – ale tak naprawdę – z tym moim zaufaniem do Boga? Czy nie ma we mnie pokusy, aby te czy tamte sprawy załatwić poza Bogiem, obok Niego, czy nawet wbrew Niemu? Czy dostrzegam Jego działanie i Jego wyciągniętą do mnie rękę zawsze, w każdej sytuacji? I czy sam także tę rękę do Niego wyciągam?…

2 komentarze

  • Podziw i zdumienie a zarazem niewiara i powątpiewanie w nadprzyrodzoną moc Jezusa. Takie zachowanie rodaków, swoich ziomków, musiało boleć Jezusa.
    Dziś też niejedno zachowanie moje, nasze musi Cię boleć Jezu, bo niby wierzący, a nie zawsze mamy odwagę by obronić swą wiarę. Nabieramy wody w usta, gdy powinniśmy zabrać głos. Innym razem obgadamy gdy powinniśmy zamilknąć.
    Jezu pozostań z nami, nie odchodź. Daj nam swojego Ducha, bo wciąż jesteśmy słabi.

    • Tak to się wiedzie prorokowi we własnej ojczyźnie… Ale Jezus dobrze to wiedział – i zapowiedział.
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.