Nie zabraknie prorokowi słowa!

N

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Michał Sętorek, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach. Niech Mu Pan błogosławi i obdarza wszelkimi swoimi dobrodziejstwami! Zapewniam o modlitwie!

A oto dwa kolejne artykuły, które polecam Wasze uwadze i refleksji, w związku z aktualną histerią:

https://dorzeczy.pl/kraj/132196/ks-isakowicz-zaleski-bez-ogrodek-tchorzostwo-sprawi-ze-ludzie-zastanowia-sie-po-co-im-taki-kosciol.html

a także:

https://wpolityce.pl/kosciol/490426-wiara-w-czasach-koronowirusa-czyli-smiercionosne-koscioly

A przy okazji, przypominam Osobom, które łamiąc wszelkie zasady kulturalnej dyskusji, w ordynarny sposób histerycznie zarzucają mi fanatyzm i opowiadanie się za rzekomym wytruciem całych rzesz ludzi, uczestniczących we Mszach Świętych w tym czasie, pragnę przypomnieć, że mówiąc o tej sferze życia, czyli sferze religijnej, nie sposób zapomnieć o tym, co jest istotą związanych z nią wydarzeń – czyli o wierze w Boga!

Trzeba jasno powiedzieć, że ci, którzy teraz każą zamykać kościoły lub bezpardonowo atakują sprzeciwiających się temu, widzą wszystko tylko po ziemsku, zapominając zupełnie o sferze duchowej! A jeśli wszystko będziemy widzieli tylko z perspektywy ziemskiej, to rzeczywiście – trzeba zamknąć kościoły. Bo po co je otwierać, jeśli ludzie nie wierzą w Boga?…

Na szczęście – ludzie właśnie wierzą! Ludzie wierzą! I wierzą polscy Biskupi i Księża, dlatego Arcybiskup Stanisław Gądecki we wczorajszym Komunikacie, zalecając zachowanie ostrożności w czasie sprawowania nabożeństw, stwierdził jednak już w pierwszym zdaniu: „W obecnej sytuacji pragnę przypomnieć, że tak jak szpitale leczą choroby ciała, tak kościoły służą między innymi leczeniu chorób ducha, dlatego jest niewyobrażalne, abyśmy nie modlili się w naszych kościołach.” Myślę, że to zdanie jest dla wszystkich jasne!

Chciałbym jednak z całą mocą oświadczyć, że gdyby nawet coś takiego się wydarzyło, że kościoły w Polsce miałyby zostać zamknięte i zakazano by sprawowania Mszy Świętych – JA BĘDĘ JE ODPRAWIAŁ – BEZ WZGLĘDU NA OSOBISTE KONSEKWENCJE! I KAPLICA DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO W SIEDLCACH BĘDZIE OTWARTA!

Bo tylko w Bogu cała nasza nadzieja! I ratunek obliczu wszelkich zagrożeń! A to, co się dzieje, to jest z całą pewnością bardzo mocny i czytelny znak dla całego świata – dzisiejszego świata, który tak otwarcie kpi sobie z Pana Boga! Żeby to jeszcze raz z mocą powtórzyć: Tylko w Bogu nadzieja dla dzisiejszego świata – a nie w rozporządzeniach rządowych czy w maseczkach na twarzach…

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 2 Tygodnia Wielkiego Postu,

11 marca 2020.,

do czytań: Jr 18,18–20; Mt 20,17–28

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA JEREMIASZA:

Niegodziwi rzekli: „Chodźcie, uknujemy zamach na Jeremiasza. Bo przecież nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Chodźcie, uderzmy go językiem, nie zważajmy wcale na jego słowa”.

Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników. Czy złem za dobre się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Mając udać się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i upadając Mu do nóg, o coś Go prosiła.

On ją zapytał: „Czego pragniesz?”

Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”.

Odpowiadając Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”

Odpowiedzieli Mu: „Możemy”.

On rzekł do nich: „Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”.

Gdy dziesięciu to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie waszym niewolnikiem.

Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

Używając słów przeciwników Proroka Jeremiasza, można by powiedzieć, że na szczęście nie zabraknie kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Na szczęście! I chociaż w zamyśle owych przeciwników słowa te miały wybrzmieć ironicznie, uzasadniając niejako fakt uknucia zamachu na Jeremiasza, oraz «uderzenia go językiem» i «niezważania na jego słowa», to jednak okazały się doskonałą rekomendacją mocy Bożej, działającej właśnie przez człowieka oddanego Bogu – bez względu na to, czy jest to kapłan, czy mędrzec, czy prorok. Każdy z nich, działając w imieniu Boga, może liczyć na Jego wsparcie. Także w obliczu wrogich działań ze strony ludzi!

Pewny tego wsparcia, Prorok prosi Boga: Usłysz mnie, Panie, i słuchaj głosu moich przeciwników. Czy złem za dobre się płaci? A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew. Właśnie, kiedy doświadczył tak wielkiej wrogości, a w ogóle – to wielkiej niewdzięczności ze strony tych, za którymi wstawiał się do Boga, teraz w ręce Boże oddaje osąd całej sprawy.

Podobnie, jak matka synów Zebedeusza, chociaż akurat ona nie tyle oddała swą sprawę pod Boży osąd, co przyszła z gotowym rozstrzygnięciem. Niejako nakazała Jezusowi, co ma powiedzieć, jak ma rozsądzić, co koniecznie ma postanowić. Rzekła bowiem: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie.

I chyba tylko na barki jej niedoświadczenia i małej świadomości tego, co mówi i do kogo mówi, można zrzucić ten rażący nietakt. Chociaż chyba Jezus tak surowo tego nie ocenił, bo nie okazał nawet zniecierpliwienia, tylko właśnie bardzo cierpliwie i z wyrozumiałością dla ludzkich słabości, tłumaczył: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie waszym niewolnikiem. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Jak zapewne zauważamy, logika myślenia i działania Jezusa była i jest zupełnie inna, niż logika, stosowana przez ludzi. W dzisiejszej Ewangelii to zderzenie widzimy dwukrotnie: najpierw w momencie wypowiedzenia prośby przez matkę synów Zebedeusza zaraz po tym, jak Jezus zapowiedział swoją Mękę i Śmierć, a następnie we wspomnianej już odpowiedzi Jezusa na tę prośbę.

W tym, co zapowiedział Jezus, widzimy dar z siebie i poświęcenie. W tym, co rzekła i o co prosiła owa kobieta – widzimy szukanie korzyści dla swoich synów, a więc pośrednio także dla siebie, bo przecież ją samą także nobilitowałoby, gdyby się okazało, że jej synowie zajmują wysokie stanowiska na dworze królewskim Jezusa. Tyle, że królestwo Jezusa to nie dwór i zaszczyty, a poświęcenie i służba, a nierzadko też – cierpienie.

W związku z czym, prośba kobiety – choć, rzec by można, została spełniona, to jednak nie w tak, jak by ona w tym momencie oczekiwała. Synowie jej bowiem zasiedli w królestwie Jezusa na poczesnych miejscach, ale osiągnęli to na drodze poświęcenia i cierpienia, a nie taniego blichtru i fałszywego blasku.

Przekonujemy się w ten sposób po raz kolejny, moi Drodzy, jak bardzo ludzkie spojrzenie na świat różni się od tego Bożego. Pan Bóg jednak jest w stanie – by tak rzec – wykorzystać ludzkie spojrzenie do swoich celów, a z czasem przekształcać coraz bardziej w swoje myślenie.

Zobaczmy, ironiczne stwierdzenie przeciwników Jeremiasza – w rzeczywistości stało się pochwałą działania Boga w ludziach Mu oddanych. Prośba matki synów Zebedeusza – nieporadna i nietaktowna – została przez Pana ostatecznie spełniona. Choć w inny sposób, niż ona sama by się spodziewała. I tak to Bóg spokojnie, stopniowo, cierpliwie zmienia nasze myślenie i nasze spojrzenie na swoje myślenie, realizując przy tym swoje plany zbawcze.

I oby tak się działo zawsze! Oby nam nasze ludzkie myślenie i spojrzenie – tak często naprawdę bardzo ciasne – nie szkodziło na dalszą metę! Oby nigdy w naszym życiu nie zabrakło kapłanowi pouczenia ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowai to zarówno wtedy, kiedy my będziemy korzystać z posługi kapłana, mędrca, proroka, jak i wtedy, kiedy to nam przyjdzie wobec innych pełnić taką misję. Oby nam nigdy – w naszych międzyludzkich, tak często nieporadnych, a nawet grzesznych relacjach – nie zabrakło jednak Bożej mądrości i Bożego słowa.

Dlatego warto o to się starać i o to się modlić w tym Wielkim Poście, by wola Boża spełniała się w naszym życiu. I starać się ją spełniać – bez narzekania, ale z jak największym zaufaniem do Pana. Aby to On mógł w naszym życiu realizować swoje plany zbawcze, a nie był przez nas zmuszany do realizowania naszych planów! Bo to naprawdę nie będzie dla nas dobre…

4 komentarze

  • Bardzo mądra i wyważona decyzja polskiego Episkopatu. Brawo! Nie zamykamy Chrystusa w areszcie domowym jak we Włoszech, ale zachyweuemy zdrowy rozsądek, możliwość uczestniczenia we mszy w mniejszych grupach ludzi poprzez zwiększenie ilości mszy oraz zdjęcie z sumień grzechu ciężkiego z powodu nieobecności w niedziele w kościele – można.uvzetniczyć online lub poorzez TV.

  • Ale patrzenie tylko z perspektywy duchowej bagatelizując wiedzę może się paradoksalnie stać groźną ignorancją bożych przykazań :).

  • I oczywiście jestem przeciwnikiem zamykania kościołów :), ale jestem zwolennikiem mądrości, którą wykazał się Episkopat 🙂

    • Bardzo dziękuję za opinię, którą bardzo szanuję, w całości podtrzymując moje niedzielne stanowisko.
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.