Uczniów napełniało wesele – i Duch Święty!

U

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w czwartek urodziny przeżywała Ewelina Lisiewicz, należąca w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach.

Natomiast wczoraj, w Uroczystość Świętego Stanisława, imieniny przeżywali:

Ojciec Stanisław Jankowicz – Oblat, wieloletni Misjonarz w Afryce, a obecnie posługujący w Polsce, niegdyś zaś w Kodniu – któremu dziękuję za wielką życzliwość, niejedną dobrą radę, także podarowaną w trakcie Spowiedzi, oraz za piękny przykład kapłańskiego życia;

Ksiądz Stanisław Sławiński – Proboszcz w Parafii w Ciepielowie, w Diecezji radomskiej – któremu dziękuję za życzliwość i gościnność, okazywaną w trakcie Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej oraz w trakcie kilku rajdów rowerowych mojej Młodzieży na Jasną Górę, a także za wiele naszych rozmów, które były dla mnie zawsze ogromnych duchowym i intelektualnym ubogaceniem;

Ksiądz Stanisław Zajko – mój były Proboszcz w Parafii w Żelechowie;

Ksiądz Stanisław Bieńko – mój były Proboszcz w Parafii w Osiecku, gdzie posługiwałem tylko przez półtora miesiąca i skąd przeszedłem, na cztery lata, do Diecezji warszawsko – praskiej;

Ksiądz Stanisław Garbacik – pochodzący z Parafii mojego pierwszego wikariatu, czyli z Radoryża Kościelnego.

Imieniny przeżywała także Pani Stanisława Filipiuk, Mama Księdza Bogusława, mojego Kolegi kursowego, Wicedziekana naszego Kursu, Proboszcza Parafii Samogoszcz, w której pomagam w niedziele i święta. Pani Stanisława jest Osobą o niezwykłej pogodzie ducha i niespożytej życiowej energii, a przede wszystkim – Człowiekiem bardzo, ale to bardzo głębokiej wiary!

Urodziny zaś obchodził wczoraj Marcin Mućka, za moich czasów – Lektor w Parafii Radoryż Kościelny, Brat mojego Przyjaciela, Księdza Leszka.

A rocznicę Święceń kapłańskich przeżywał Ojciec Profesor Ambroży Skorupa, Salwatorianin, z którym miałem możność współpracować na KUL, na Wydziale Prawa.

Dzisiaj zaś imieniny przeżywa Grzegorz Pałysa, Człowiek życzliwy i pobożny z Parafii w Miastkowie Kościelnym, Ojciec Jakuba, za moich czasów – Prezesa tamtejszej Służby liturgicznej.

Urodziny natomiast przeżywa Piotr Deres, życzliwy i pobożny Człowiek z Parafii w Trąbkach.

Wszystkim świętującym życzę nieustannego zapału do niesienia innym Jezusa – o czym więcej w rozważaniu. Wspieram też modlitwą!

Moi Drodzy, bardzo serdecznie dziękujemy Księdzu Markowi i Siostrom za kolejny, dwudniowy dyżur na naszym blogu. To taka wymierna korzyść z tej trudnej sytuacji, jaką mamy – podwójne słówko z Syberii. Dziękujemy za mądre wskazania, głębokie świadectwo i entuzjastyczną katechezę do Dobrym Pasterzu. Jak zauważyła J.B., jest rewelacyjna. A skoro taką opinię wypowiada Specjalista w tym zakresie, to ja już nie mam tu nic do dodania. Poza – oczywiście – podziękowaniem! Dziękuję całej Ekipie surugckiej, na czele z Księdzem Markiem!

Moi Drodzy, tydzień temu skierowałem na tym forum mój serdeczny APEL DO WSZYSTKICH. Wybaczcie, że raz jeszcze ośmielę się zachęcić Was, abyście rzucili nań okiem, a może też przekazali innym, gdyż bardzo zależy mi na duchowej naszej mobilizacji w tym czasie – do naszej duchowej łączności z Matką Najświętszą i z całym Kościołem.

Jednym z punktów tego Apelu jest zachęta do pójścia do kościoła – na Mszę Świętą, na adorację. Do takiego działania zachęcają nas charyzmatyczni i wspaniali Pasterze Kościoła, którzy mówią bardzo odważnie i jednoznacznie:

https://www.pch24.pl/kard–gerhard-muller-ostro-krytykuje-zamkniecie-kosciolow,75867,i.html

oraz:

https://www.pch24.pl/kard–sarah-o-konsekwencjach-przedluzajacej-sie-dyspensy-od-uczestnictwa-we-mszy-swietej,75896,i.html

Mówią także przez bardzo mądry – moim zdaniem – apel, pod którym także każdy z nas może się podpisać:

https://www.pch24.pl/w-obliczu-powaznego-kryzysu–apel-do-kosciola-i-swiata,75850,i.html

Ja podpisałem już wczoraj wieczorem, a jak wejdziecie na tę stronę, gdzie można złożyć swój podpis i zobaczycie sumę podpisów, to przekonacie się, że ona co chwilę wzrasta! Co chwilę licznik wybija kolejną cyfrę. To znaczy, że co chwilę ktoś podpisuje – zapewne, w miarę docierania tego apelu do ludzi. Uważam to przesłanie za głos wiary i rozsądku.

Moi Drodzy, raz jeszcze zachęcam: trwajmy na modlitwie – przez wstawiennictwo Matki Najświętszej!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 4 Tygodnia Wielkanocy,

9 maja 2020.,

do czytań: Dz 13,44–52; J 14,7–14

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

W następny szabat po kazaniu Pawła w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł.

Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: «Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi»”.

Poganie słysząc to radowali się i uwielbiali słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.

Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe kobiety i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swych granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”.

Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.

Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca»? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.

Niemal całe miasto zebrane, aby słuchać Bożego słowa. Bluźnierstwa zazdrosnych Żydów. Mocne słowa Apostołów, skierowane do nich. Radość pogan z wiadomości, że bramy Kościoła są dla nich otwarte. Wzrastająca liczba wierzących. Rozszerzanie się słowa Bożego po całym kraju. Bunt Żydów, podburzenie wpływowych kobiet i znaczniejszych obywateli, prześladowanie Apostołów i wyrzucenie ich z granic miasta. Apostołowie udają się do innego miasta, a uczniów wypełnia wesele i Duch Święty.

To taki konspekt dzisiejszego pierwszego czytania, kolejność zdarzeń i działań. Jak byśmy mogli to scharakteryzować? Jakim słowem oddać całość? Zapewne – powiemy: dynamika. Duża dynamika. Może jeszcze nasuwa się nam skojarzenie z sinusoidą, skoro widzimy naprzemienne następowanie po sobie wydarzeń pozytywnych i negatywnych, a może dokładniej: radosnych i trudnych.

Oto entuzjazm i zapał Apostołów, liczne i naprawdę wspaniałe owoce ich działalności – przeplatają się z przejawami małości i złośliwości Żydów. Jednak nawet największe przeszkody i najbardziej złośliwe wymysły przeciwników nie tylko nie były w stanie powstrzymać dobrego dzieła, ale nawet wzmacniały zapał i entuzjazm Apostołów. Działały mobilizująco na Apostołów.

Oczywiście, nie mamy wątpliwości, że to nie osobista zaradność Apostołów przyniosła takie efekty, ale ich głęboka więź z Jezusem. Przecież to w Jego imię występowali, o Jego Zmartwychwstaniu świadczyli, Jego słowo głosili. I przez Niego samego byli prowadzeni. A jeżeli było to dzieło samego Jezusa, a nie tylko jakieś czysto ludzkie działanie, to musiało przynieść dobre owoce.

Skoro to sam Jezus przez nich działał, to co mogli tu zdziałać – jak mogli temu przeszkodzić – nawet najbardziej «znaczący obywatele» i najbardziej «wpływowe niewiasty», chcące temu dziełu zaszkodzić?… Skoro oni sami nie chcą przyjąć Dobrej Nowiny, to trudno, ich sprawa. Apostołowie udadzą się do pogan. Ale dzieło Boże będzie się rozwijało!

Bo jest to dzieło samego Jezusa. A jeżeli Jezusa – to także i Jego Ojca, o czym On sam tak dzisiaj mówi do Filipa, proszącego o ukazanie im oblicza Ojca: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca»? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.

Zatem, moi Drodzy, mówiąc krótko: jeżeli w to, co robimy, zaangażowane jest Niebo, to nasze działanie musi przynieść dobre owoce. Albo inaczej: jeżeli to, co robimy, jest działaniem Nieba, działaniem Boga przez nas, to będzie to działanie owocne. Może nie od razu, może nie tak, jak byśmy się spodziewali, ale dobre owoce takiego działania będą wyraźne i znaczące. I żadne ludzkie machinacje lub przeszkody nie będą w stanie tego zniweczyć.

Bo nam się nieraz wydaje, że ogólne nastawienie świata do spraw Bożych jest tak negatywne i za działaniami różnych ludzi kryje się tyle podstępu i różnych zakulisowych gierek – których my nie rozumiemy i nie jesteśmy w stanie ogarnąć – że w ogóle nie warto podejmować dobrego działania, bo i tak zostanie zniweczone, wyśmiane, uznane za naiwne, nienowoczesne, bezsensowne…

Tymczasem, to nie tak. Jezus jest ponad wszystkim! I to On jest pierwszym Wykonawcą wszelkich Bożych dzieł. Dzisiejsze pierwsze czytanie dobitnie pokazało nam, jak kolejne ludzkie szkodliwe działania były niweczone przez działania Apostołów, a dokładniej: przez działanie Jezusa przez Apostołów. Dlatego nie obawiajmy się żadnych trudności i przeciwności – bądźmy wytrwali w życiu wiarą i czynieniu innym dobra! To ma sens! I to jedyna właściwa droga przez życie.

Nie przerażajmy się tym wszystkim, co słyszymy w telewizyjnych wiadomościach na różnych kanałach, albo w internetowych przekazach, na różnych portalach. Raczej, im bardziej będzie do nas docierało całe zło i przygnębienie, jakie stamtąd popłynie – tym bardziej ufajmy Jezusowi i tym bardziej angażujmy się w dobre działania. Módlmy się – i pracujmy!

A wówczas okaże się, że cały ten zgiełk wokół nas w ogóle nie ma znaczenia i tak naprawdę nie jest nam w stanie w niczym zaszkodzić! Może jedynie jeszcze bardziej nas zmobilizować do coraz bardziej skutecznej, dobrej pracy.

Niech zakończenie zarówno dzisiejszego pierwszego czytania, jak i dzisiejszej Ewangelii, będzie dla nas zachętą do nadziei i zapału.

Oto w Ewangelii, Jezus mówi: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

A Autor Dziejów Apostolskich konkluduje: A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.

Niech i nas wypełnia zawsze – radość i nadzieja!

6 komentarzy

  • Nie wiem czy u Was też tak jest, że gdy przechodzę na link do podpisania Apelu to przechodzę na stronę gdzie jest tytuł „Podpisz odwołanie „, nie rozumiem bo w apelu nie ma nic o „odwołaniu” a rano gdy próbowałam to mój program antywirusowy informował żebym nie wchodziła na tą stronę. Proszę o informację jak jest u Was.

  • …dziękuję Księdzu, uświadomienia, dlaczego tak wielu ludzi nie zna Jezusa…odpowiedź jest w tym blogu, też w tym , księdza blogu. Ważniejsze jest pławienie się w wyjaśnieniach pisma niźli otworzenie butelki piwa i napicie się z pijaczyną .Ważniejsze jest ja i moje niźli zwłoki człowieka leżące pod drzwiami kościoła,
    Z pewnością jest ksiądz lepszy ode mnie, ma układy z Bogiem, znajomości a ja…ot była prostytutka ale wszak nie tylko to …kiedyś rozmawiałam z księdzem, który narzekał ,że jest sam wieczorami więc zapytałam dlaczego nie pójdzie do tego , tamtego , tej ,tamtej…weźmie coś i pójdzie-odpowiedział :”a co ludzie powiedzą”—-narzekał też ,że nie ma gosposi….wiec zapytałam -a Bozia rączek nie dała ?”- już nie żyje….szkoda bo to był jedyny znajomy ksiądz jakiego miałam a teraz . Całkiem fajny . Na pewno poszedł do nieba bo był prawdziwy.
    Teraz wole pogadać z Bogiem bezpośrednio ale ja jestem…inna.

    • Ale jakie zwłoki, jakie piwo, jaki pijaczyna?… Naprawdę, nie wiem, o co ta cała pretensja. I co ma do tego ś.p. Ksiądz, który nie radził sobie z samotnością? To jest temat na dłuższą refleksję, ale Ksiądz sprawy swojej samotności powinien załatwiać z Bogiem, na modlitwie. To jest kwestią jego życia duchowego
      I proszę – naprawdę! – nie szukać na siłę w moich wypowiedziach ataku na siebie!
      Pozdrawiam serdecznie!
      xJ

      • …to nie była pretensja. Takie , sobie, wolne przemyślenia. Pisze czasem niezrozumiale-przepraszam. Wydaje mi się ,że to oczywiste co mam na myśli ale okazuje się ,że nie. Zwłoki, pijaczyna-miałam na myśli nie tych , z którymi jest łatwo, którzy się stosują, którzy nie maja wątpliwości, którzy nie kwestionują. Myślałam o tych którzy są z Bogiem ale niekoniecznie potrafią to ludziom pokazać. Którzy chcą być z Bogiem ale ktoś im mówi ,że muszą korzystać z pośrednictwa, co moim zdaniem nie jest jedyna drogą, do zjednoczenia z Bogiem.
        Wspomniany ksiądz, był szczery wobec mnie. Takie odniosłam wrażenie. Czy sobie nie radził…narzekał…narzekanie nie jest synonimem nie radzenia sobie.Ja odebrałam to jako uczciwość, szczerość. Pisząc, o tym co usłyszałam , miałam na myśli moje oczekiwanie, że ksiądz mnie odwiedzi ale on tylko , przy okazji kolędy zaprosił do kościoła…wiem ,wiem, znam to tłumaczenie ,że wiernych w parafii jest mnóstwo i nie da się …a szatan i jego niewolnicy, nie narzekają.
        Na tym spróbuję zakończyć. Wdaję się w polemikę , możliwe ,że próbując znaleźć usprawiedliwienie dla samej siebie i swoich błędów. Wiem też, mam świadomość ,że jestem pyszna uważając ,że mam rację w sprawach w których może się mylę. Naiwnie sądzę , podświadomie może, że ktoś za mnie coś zrobi a to ja powinnam.
        … lubię tak mówić ale rzadko to robię więc zrobię sobie przyjemność pisząc:”Szczęść Boże”, księdzu, za cierpliwość do mnie i oby cierpliwość do tych , którzy zostają pod kościołem ..

        • Bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Dużo wyjaśnia. I dziękuję za obecność na blogu, za komentarze. Proszę pisać stale. Nie we wszystkim musimy się zgadzać, ale przecież możemy rozmawiać i szanować się wzajemnie, a do tego – modlić się za siebie nawzajem. To jest zawsze największe wsparcie.
          A co do tego wspomnianego pośrednictwa przed Bogiem, to sam Jezus tak obmyślił swój Kościół, aby byli w nim ci, którzy w Jego osobie i w Jego imieniu chociażby sprawują Mszę Świętą, albo uwalniają z grzechów. Wyraźnie powiedział: Komu odpuścicie grzechy, są mu odpuszczone, a komu zatrzymacie… itd.
          Raz jeszcze dziękuję za opinię. I za piękne świadectwo o tym Księdzu, który słuchał i rozumiał…
          xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.