Duch Święty – i trzęsienie ziemi!

D

Szczęść Boże! Moi Drodzy, mała zmiana naszych planów: słówko z Syberii, autorstwa Księdza Marka, będzie jutro. I w nim – zapowiedziana niespodzianka. Zdradzę ją, bo Wiesia już ją wczoraj odkryła: fantastyczny wywiad Księdza Marka z Księdzem Arcybiskupem Mieczysławem Mokrzyckim.

Zachęcam do jego uważnego wysłuchania – nawet kilka razy – aby zachwycić się stylem życia i modlitwy Jana Pawła II. To bardzo przekonujące świadectwo najbliższego Współpracownika Świętego Papieża. Cieszymy się ogromnie, że Ksiądz Marek ma takie szerokie światowe kontakty: tu Arcybiskup Mokrzycki, tu znowu Kardynał Müller… Tylko pogratulować! I wyrazić radość, że te szerokie kontakty służą szerzeniu i głoszeniu Dobrej Nowiny!

Zatem, jutro słówko Księdza Marka i wywiad, w czwartek – moje słówko, a w piątek: znowu słówko z Syberii, tym razem autorstwa Sióstr. Takie plany – jak Bóg pozwoli – na najbliższe dni.

Moi Drodzy, jak świętowaliście – świętujecie – rocznicę urodzin Jana Pawła II? Byliście na Mszy Świętej? Modliliście się przez Jego wstawiennictwo? Poczytaliście coś? Obejrzeliście w telewizji coś ciekawego? Warto to świętowanie przedłużyć…

A u nas dzisiaj jeszcze jedna uroczystość. Na te dni zaplanowane było doroczne święto Uniwersytetu Przyrodniczo – Humanistycznego w Siedlcach, czyli Uczelni, przy której pełnię posługę Duszpasterza akademickiego. Ponieważ „ze względu na względy” jako takiego święta nie będzie, więc wydawało się, że wszystko przejdzie bez echa. A tymczasem – nie! Na szczęście – nie!

Bo Pani Rektor zwróciła się z prośbą do Księdza Biskupa, aby nawet pomimo tego, że nie będzie uroczystości na Uczelni, została jednak odprawiona Msza Święta w intencji całej Społeczności akademickiej. I taka Msza Święta – zgodnie zresztą z wcześniejszymi planami – odbędzie się dzisiaj, o godzinie 18:00, w siedleckiej Katedrze. Będę ją koncelebrował wraz z Księdzem Biskupem, dlatego nie będzie Mszy Świętej w naszym Ośrodku, o godzinie 19:00. Ale tak było zawsze, kiedy wypadało święto Uczelni – wszystko przenosiło się do Katedry.

Chcę przy tej okazji wyrazić moje wielkie uznanie i wdzięczność Rektor naszej Uczelni, Pani Profesor Tamarze Zacharuk, za tę inicjatywę, a nade wszystko – za świadectwo wiary. Pani Rektor bowiem uznała – a ma w tym wsparcie swoich Współpracowników – że zewnętrznego święta i całej fety może nie być, ale modlitwy nie może zabraknąć! A chcę zaznaczyć, że to nie pierwsze takie stanowisko Pani Rektor, która znana jest w naszym środowisku ze swojej postawy i swoich poglądów.

Myślę, moi Drodzy, że jeżeli takich Rektorów i Profesorów będziemy mieli jak najwięcej, to możemy być spokojni o naszą Młodzież. Obyśmy ich tylko mieli. Raz jeszcze dziękuję Pani Rektor, dziękuję Kierownik Rektoratu, Pani Doktor Beacie Czeluścińskiej, za serdeczne zaangażowanie się w zorganizowanie tego wydarzenia. Księdzu Biskupowi zaś za to, że bez chwili wahania – i bez względu na to, ile osób przyjdzie – postanowił tę Mszę Świętą osobiście odprawić.

Życzę Wszystkim dobrego i owocnego dnia!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 6 Tygodnia Wielkanocy,

19 maja 2020.,

do czytań: Dz 16,22–34; J 16,5–11

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Tłum Filipian zwrócił się przeciwko Pawłowi i Sylasowi, a pretorzy kazali zedrzeć z nich szaty i siec ich rózgami. Po wymierzeniu wielu razów wtrącili ich do więzienia, przykazując strażnikowi, aby ich dobrze pilnował. Otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu i dla bezpieczeństwa zakuł im nogi w dyby.

O północy Paweł i Sylas modlili się śpiewając hymny Bogu. A więźniowie im się przysłuchiwali. Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany. Gdy strażnik zerwał się ze snu i zobaczył drzwi więzienia otwarte, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli. „Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy!” – krzyknął Paweł na cały głos.

Wtedy tamten zażądał światła, wskoczył do lochu i przypadł drżący do stóp Pawła i Sylasa. A wyprowadziwszy ich na zewnątrz rzekł: „Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?” Odpowiedzieli mu: „Uwierz w Pana Jezusa, a zbawisz siebie i dom swój”.

Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom. Tej samej godziny w nocy wziął ich z sobą, obmył rany i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym swym domem. Wprowadził ich też do swego mieszkania, zastawił stół i razem z całym domem cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: «Dokąd idziesz?» Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.

On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony”.

Czy słuchając pierwszego czytania, zwróciliśmy uwagę na to, że wszystko, o czym dzisiaj jest mowa – a wydarzyło się dość sporo – dokonało się w bardzo krótkim czasie?

Najpierw brutalne biczowanie Apostołów, zakończone wtrąceniem do więzienia, gdzie zostali nie dość, że zamknięci w wewnętrznym lochu, to jeszcze byli bacznie pilnowani przez strażnika, który dodatkowo – trudno powiedzieć, po co – zakuł im nogi w dyby. Nie wiemy dokładnie, ile czasu to wszystko trwało, ale sądząc po gwałtowności działań pretorów i całej ich „ekipy”, to raczej wypadki błyskawicznie następowały po sobie.

Wiemy zaś, że o północy Paweł i Sylas modlili się śpiewając hymny Bogu, co mogą poświadczyć inni więźniowie, którzy im się przysłuchiwali. I to właśnie wtedy – jak dalej słyszymy – nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany. Przerażony strażnik postanowił odebrać sobie, bo cóż innego mu pozostało, skoro nie potrafił upilnować więźniów, których miał pilnować tak sumiennie.

Ale okazało się, że więźniowie nie uciekli. W obliczu tego wszystkiego, strażnik postanowił zaufać właśnie im – więźniom, a nie swoim mocodawcom. Wyraził to w fundamentalnym pytaniu: Panowie, co mam czynić, aby się zbawić? I kiedy otrzymał odpowiedź, wówczas zaprosił więźniów do swego domu, traktując ich jako najznakomitszych gości, przyjął – wraz z całą rodziną – Chrzest i wystawił wielką ucztę.

Spójrzmy na całą tę sekwencję zdarzeń i pomyślmy, że to wszystko dokonało się właściwie… w kilka godzin! I nawet noc nie była przeszkodą w podjęciu radykalnej decyzji, dotyczącej przemiany życia. Okazało się, że w ciągu kilku godzin mogą się dokonać tak ogromne zmiany w życiu człowieka, który w ogóle inaczej to swoje życie planował – o ile jakkolwiek je planował. Bo jako strażnik, miał po prostu wykonywać swoje zadanie, czyli pilnować więźniów, Czy jednak miał jakieś wyższe ambicje dotyczące kształtu swego życia? Nie wiemy. Raczej, nic na to nie wskazywało.

Ale nawet jeśli – to trudno spodziewać się, że przewidywał, iż wszystko pójdzie w tym kierunku, w jakim poszło. I że pójdzie tak szybko, tak bardzo szybko.

Także sytuacja Apostołów zmieniła się w ciągu tych kilku godzin diametralnie. I chociaż nie była to zmiana kierunku życia, bo ten był stały, to ich zewnętrzna sytuacja przeszła piorunującą ewolucję. Wręcz rewolucję! Od statusu więźnia, skazanego na chłostę, a docelowo pewnie także i na śmierć – do pozycji dobroczyńcy, okazującego łaskę i ofiarującego obfite dary duchowe, a wreszcie: najznakomitszego gościa na uczcie! I wszystko w ciągu kilku godzin!

Nie mogło być jednak inaczej, skoro początkiem tych wszystkich procesów było silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Skoro Pan sam tak rozpoczął swoje działanie, to nie ma się co dziwić, że wszystko, co potem się stało, było jednym wielkim trzęsieniem ziemi i zachwianiem fundamentów ludzkich struktur, zbudowanych na pysze, na żądzy władzy, mówiąc krótko: na grzechu – we wszystkich jego odmianach. Tak się wtedy stało – i tak się dzieje dzisiaj! Kiedy i w jaki sposób?

Podpowiada nam Jezus w Ewangelii: kiedy pozwolimy w naszym życiu działać Duchowi Świętemu i często będziemy się do Niego zwracać. On sam, Jezus, przekonuje nas dzisiaj: Mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. Po czym zapewnia: On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony.

Tak, Duch Święty poruszy posady świata i wprowadzi weń Boży porządek. Ale – zapytamy – kiedy? I w jaki sposób? Przecież widzimy, co się dzieje na świecie i jak ludzie wprowadzają wszystkie inne porządki, tylko nie ten Boży? Co zrobić, aby Duch Święty i dzisiaj potrząsnął tą skamieniałą w swoim grzechu ziemią, tymi skostniałymi ludzkimi sercami?…

Trzeba wziąć wzór z dzisiejszej postawy Apostołów, którzy dopiero co doświadczywszy biczowania, zamknięci w ciemnym, wewnętrznym lochu i zakuci w dyby, czyli potraktowani jak najwięksi zbrodniarze, nie stracili ufności, ale wprost przeciwnie: cały czas, nawet pomimo późnej pory, modlili się śpiewając hymny Bogu. Pozostali wewnętrznie wolni i całkowicie oddani swemu Panu i Mocodawcy. A On wtedy swą moc okazał!

Ufajmy i my – zawsze i wszędzie! W każdej okoliczności – i bez względu na okoliczności! Wzywajmy Ducha Świętego – jak najczęściej! I jak najszczerzej! Niech On uzdrowi i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Niech ją poruszy, niech zachwieją się fundamenty wszelkich struktur, budowanych na grzechu. Niech się otworzą wszystkie, ciągle jeszcze szczelnie pozamykane drzwi – szczególnie drzwi ludzkich serc!

I niech już nastanie prawdziwa wolność – i Boży porządek – jak najszybciej!

2 komentarze

  • Proponuję też wysłuchanie koncertu z Surgutu z okazji 100 rocznicy urodzin Św. Jana Pawła II zamieszczonego na You tube . Dla miłośników muzyki poważnej to naprawdę gratka. Po raz pierwszy usłyszałam Ave Maryja utworzoną przez tak wielu muzyków. Chyba, że Ks. Marek zamieści ją pod swoim komentarzem.
    Wiesia.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.