Włącz myślenie!

W
Siergiej, Ormianin, nasz parafianin, którego chrzcił kard. Gerhard Muller

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie z Surgutu, z Syberii. Dziś wspominamy św. Augustyna, syna św. Moniki, którą wspominaliśmy wczoraj. Zapraszam Was do wspólnego przeżycia pięknej przygody – spotkania ze Słowem Bożym. Prosimy, by Duch Święty nas w tym wspierał i prowadził. 

(1 Kor 1, 17-25) 

Bracia: Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem: „Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę”. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego świata? Czyż nie uczynił Bóg mądrości świata głupstwem? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawiać wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków – Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.

(Mt 25, 1-13) 

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

Panny roztropne i nierozsądne, czyli po prostu – mądre i głupie. 

Co Pan Jezus chce nam powiedzieć? 

Oczywiście, On sam na końcu tej przypowieści nam to wyjaśnia – czuwajcie! Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny. Oczywiście przede wszystkim chodzi o czuwanie, by drzwi się przed nami nie zamknęły, drzwi nieba. Czuwajcie, byście wtedy, kiedy przyjdzie Jezus, by wziąć was do siebie, byście okazali się gotowi wejść.

W ciągu kilku miesięcy dwa razy żegnaliśmy się w naszej parafii z młodymi ojcami rodzin, po trzydziestce, którzy w jednym momencie, nie chorując jakoś szczególnie, po prostu umarli. Czy byli gotowi? Nie wiemy. To też i nie nasza sprawa. Nasza sprawa – czy my jesteśmy gotowi, jeśli Bóg zamknie drzwi naszego życia. Piękna jest ta modlitwa – od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie. Dlaczego? – To modlitwa, by śmierć nie zastała nas nieprzygotowanymi. 

Jednak to słowo dziś jest nie tylko o śmierci, ono jest o życiu. 

Ono stawia nam pytanie – jak przeżywam swoje życie? 

Panny głupie to ludzie, którzy nie myślą, nie rozmyślają, nie myślą o przyszłości, nie rozważają różnych ewentualności. Teraz ma być fajnie, teraz ma być przyjemnie, dobrze się bawimy, jest super. A co będzie dalej? Jakoś będzie…

Nie można tego mylić z tym, co czasem nazywamy – żyj dniem dzisiejszym, albo z tym co sam Jezus mówi – nie martw się o to co będzie jutro, dosyć ma dzień swojej biedy. To dotyczy zupełnie innego problemu, problemu zbytniego przeżywania, braku zaufania. 

Tu słyszymy o czymś przeciwnym – człowiek, który jest beztroski, nie myśli, nie potrafi rozsądnie przewidzieć czegoś, przygotować się – jakoś to będzie. 

Czuwanie to myślenie, to przygotowanie, to rozważanie różnych wariantów, to przygotowanie. 

Taką też ma być wiara. Czasem słyszy się takie slogany – „ja się modlę kiedy czuję taką potrzebę”. To jest piękne, jeśli by nie domyślne – „i nie modlę się kiedy nie czuję potrzeby”. Wszystko opiera się na uczuciach, na emocjach a nie na rozumie, nie na myśleniu. Włączmy myślenie. Myślenie w cenie.

Wiara to sprawa rozumu. Owszem sprawa całego człowieka – emocje, uczucia też mają swoje miejsce, są ważne, ale nie główne, nie najważniejsze. 

Człowiek wierzący, to człowiek myślący a nie bezmyślny. 

Niżej w filmiku, jaki na dziś nagrałem ten wątek rozwijam – powinnismy mieć jakiś pomysł, jakiś plan, jakiś projekt na nasze życie duchowe – kiedy i jak się modlę, co zrobić, żeby można było pójść na Mszę Św., jakie rekolekcje sobie zaplanować, jaką książkę warto by przeczytać. Projekt mojej drogi zbawienia, projekt mojego życia duchowego. 

W rozwoju zawodowym, w doskonaleniu zawodowym, bardzo się dziś podkreśla – dokształcanie, zdobywanie nowych umiejętności i wiedzy. 

Określamy sobie cel, środki, metody w dążeniu do tego celu. 

Tak też powinno być i w naszym życiu duchowym i w ogóle w życiu – mam cel – niebo, zbawienie. Jak do niego dotrzeć? Co robić? Jak przeżywać swoją wiarę, jak rozwijać swoją wiarę by spokojnie i bezpiecznie dotrzeć do celu. 

Tak robił św. Augustyn – rozmyślał, dążył do celów, zdobywał nowe cele, osiągał sukcesy. Wprawdzie początkowo cele były złe, ale – oprócz łaski i modlitwy matki – dzięki temu dążeniu, poznawaniu, rozwojowi, dotarł do właściwego celu. 

Jaki mam plan na swoje życie duchowe? Jak rozwijam swoją wiarę? Co robię by się doskonalić w świętości? Jak wygląda moja formacja? 

Pozdrawiam Was serdecznie i proszę o modlitwę. 

Niech Was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen.

Za chwilę wyjeżdżam do Kogałymu. Jedziemy razem z ministrantem Ilią (Eliaszem). Fajny chłopak, dobra rodzina, grekokatolicy. Pod nieobecność księdza grekokatolickiego chodzą do nas na Mszę Św. Ilia ostatnio bardzo się rozwija duchowo, przychodzi codziennie na Mszę Św., zaczął służyć do Mszy, pomagać. Codziennie przynosi swój notesik, a w nim kilka pytań, niektóre dotyczą Biblii, którą codziennie czyta i jeśli czegoś nie rozumie to zapisuje sobie i pyta, niektóre pytania dotyczą wiary i życia. Dziś sam zechciał pojechać ze mną do Kogałymu. 

W niedzielę i poniedziałek byłem w Nojabrsku, pierwszy raz od kilku miesięcy, radość ludzi była wielka. W niedzielę lub w poniedziałek pojedziemy do Uraju, Chanty-Mansyjska i nie wiem gdzie nas jeszcze poniesie. Będzie już s. Joanna to będzie pomoc. 

Spójrzcie na kilka zdjęć. Będą też zdjęcia ze spływu ks. Jacka 🙂 

I oczywiście zdjęcia z budowy. 

Trzymajcie się i proszę Was o modlitwę za mnie i moją parafię. 

Z Bogiem! 

Panny rozsądne i nieroztropne, mądre i głupie. Ten obraz zmusza nas do zastanowienia się – jaki mam plan, jaki projekt na swoje życie. Czasem żyjemy wyłącznie chwilą obecna, żeby teraz było przyjemnie nie myśląc co będzie dalej. Jezus wzywa – czuwajcie! Pozdrawiam i błogosławię +

Opublikowany przez Marka Jaśkowskiego Piątek, 28 sierpnia 2020

Nojabrsk

07C659C8-291D-4D85-AB84-AB26016F6E03 D0FD19BD-F0E4-4E2F-A8BD-9D9D9BEB6FA0 8F01BFEC-5113-4B3F-B664-D28CBF03CC3B DE9549F9-707A-4211-88D0-877FA168E129 165779AA-4A56-43F7-B507-C7AE139FFAE4 F1224D3B-345A-48D4-8281-F8E90B97059B

Zazdroszczę 🙂

2 komentarze

  • Moja lampa zapaliła się przy Chrzcie Świętym i żeby się tliła potrzebowałam oliwy i krzesiwa czyli wiary moich Rodziców i bliskich ich miłości i troski oraz nadziei, że sama dolewać będę oliwy niezbędnej w dalszym dorosłym życiu, tu na tym świecie a potem w wieczności. Na drodze wiary wspomagają mnie Sakramenty Kościoła, modlitwa, czytanie Słowa Bożego, Wspólnota, kursy, rekolekcje; to jest ta oliwa i krzesiwo, które nie pozwalają mojej lampie zgasnąć, bo wciąż podsycane są miłością Boga Ojca, Syna Bożego i darami Ducha Świętego.

    Ps 1. Niesamowite wydarzenie; Matka Boża Częstochowska na budowie, Gospodzina, Matka zwolena Maryja.
    Ps 2. Wakacje Księdza Jacka dobiegają końca więc nie ma czego zazdrościć, zaś przed Księdzem Markiem świat stoi otworem i Polska również i urlop czeka… Dla Wszystkich błogosławionego czasu.

    • Pamiętaliśmy w trakcie tego wyjazdu o wszystkich Bliskich, także o Rodzinie blogowej. Nieraz dziękowałem Bogu – zresztą, często dziękuję – za wiarę i obecność z nami Drogiej Anny. Wierzę, że Jej życzenie, by Ksiądz Marek doczekał się urlopu w Polsce, spełni się – pomimo rozlicznych trudności.
      xJ

Ks. Marek Autor: Ks. Marek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.