Wiara w zmartwychwstanie

W

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Ksiądz Janusz Wolski, Proboszcz Parafii Ducha Świętego, przy której funkcjonuje nasze Duszpasterstwo Akademickie, a przed wielu laty – pierwszy Wikariusz mojej rodzinnej Parafii, przygotowujący mnie do Pierwszej Komunii Świętej; także pierwszej w naszej Parafii;

Ksiądz Janusz Sałaj, Kapłan mi życzliwy, w Parafii którego dwa razy prowadziłem rekolekcje;

Janusz Aleksandrowicz – bardzo porządny Człowiek, mój dobry Znajomy, mieszkający w okolicach Malborka.

Życzę drogim Solenizantom, aby zawsze i we wszystkim trzymali się Jezusa i za Nim jedynie podążali. Zapewniam o modlitwie!

Serdecznie dziękujemy Ekipie Syberyjskiej za wczorajsze słówko z Syberii. Konkretnie – Siostrze Joannie, ale całej Ekipie, na czele z Księdzem Markiem, dziękujemy za bliskość serca, pomimo fizycznej odległości. Cały czas wspieramy modlitwą powrót do zdrowia i do sił. Transmisje internetowe Mszy Świętych i rozważań Księdza Marka pozwalają dostrzec wyraźną poprawę. Ale w modlitwie nie ustajemy!

Moi Drodzy, wczoraj byłem w Kodniu, u Matki Bożej i polecałem Jej opiece i wstawiennictwu także Was i Wasze sprawy.

Dzisiaj zaś – jak w każdą sobotę – słówko Księdza Leszka, któremu dziękuję za tę stałą, solidną posługę Słowa na naszym forum. Z pomocą rozważania Księdza Leszka, odpowiedzmy na pytanie, co Pan do mnie dzisiaj konkretnie mówi?

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 33 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny,

21 listopada 2020.,

do czytań: Ap 11,4–12; Łk 20,27–40

CZYTANIE Z KSIĘGI APOKALIPSY ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Mnie, Janowi, powiedziano: „Oto dwaj moi Świadkowie; oni są dwoma drzewami oliwnymi i dwoma świecznikami, co stają przed Panem ziemi. A jeśli kto chce ich skrzywdzić, ogień wychodzi z ich ust i pożera ich wrogów. I jeśliby zechciał ktokolwiek ich skrzywdzić, w ten sposób musi być zabity. Mają oni władzę zamknąć niebo, by deszcz nie zraszał dni ich prorokowania, i mają władzę nad wodami, by w krew je przemienić, i wszelką plagą uderzyć ziemię, ilekroć zechcą.

A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije. A zwłoki ich leżeć będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana. I spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia oglądają ich zwłoki, a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu. Wobec nich mieszkańcy ziemi cieszą się i radują; i dary sobie nawzajem będą przesyłali, bo ci dwaj prorocy mieszkańcom ziemi zadali katuszy.

A po trzech i pół dniach duch życia z Boga w nich wstąpił i stanęli na nogi. A wielki strach padł na tych, co ich oglądali.

I posłyszeli donośny głos z nieba do nich mówiący: «Wstąpcie tutaj». I w obłoku wstąpili do nieba, a ich wrogowie zobaczyli ich”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”.

Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania”.

A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa «Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».

Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: „Nauczycielu, dobrze powiedziałeś”, bo o nic nie śmieli Go już pytać.

A OTO SŁÓWKO KSIĘDZA LESZKA:

Jezus całym swoim autorytetem potwierdził starotestamentalną wiarę w zmartwychwstanie ciał. Apostołowie później, po Jego Męce i Zmartwychwstaniu, z mocą przypominali, że kto nie wierzy w przyszłe zmartwychwstanie, przestaje być chrześcijaninem. Apostoł Paweł pisze w Liście do Koryntian: Jeżeli umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał…

Prawdą jest, że nasze zmartwychwstanie zaczyna się już teraz, jeżeli dzięki łasce Bożej dźwigam się ze śmierci duchowej. Byłoby jednak błędem sądzić, że dar zmartwychwstania dotyczy tylko życia doczesnego. Taki błąd pojawił się już w czasach apostolskich i Apostoł Paweł bardzo stanowczo mu się przeciwstawił. Hymanajos i Filetos – pisze w Liście do Tymoteusza – odpadli od prawdy, twierdząc, że zmartwychwstanie już nastąpiło i wywracają wiarę niektórych.

Dobrze wiemy iż prawda jest taka, że my zostaniemy wskrzeszeni w dniu Sądu Ostatecznego i wówczas nasz Zbawiciel przekształci nasze ciała poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować. Trudną rzeczą, a wręcz niemożliwą, jest uwierzyć w przyszłe zmartwychwstanie takiemu człowiekowi który żyje według ciała i dąży do tego, czego chce ciało.

Natomiast jeśli moje ciało staram się poddawać temu, co duchowe i moich ust używać do głoszenia słów pokoju – wówczas wiara w przyszłe zmartwychwstanie zaczyna mi się jawić jako logiczne uwieńczenie tego sposobu życia, które ukaże moje ciało i ducha jako różnorodne narzędzie dobra, jako narzędzia do osiągnięcia tego właśnie celu.

Pięknie napisał Święty Paweł w Liście do Rzymian: Ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do niego nie należy. A jeżeli mieszka w Was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne cało mocą mieszkającego w was Ducha.

Najważniejsze jest właśnie, żebyśmy trwali w łasce uświęcającej, żaby mieszkał w nas Duch Święty, a wtedy nie idziemy przez życie sami, ale czuwa nad nami sam Bóg, nasze ciało zaś jest świątynią Ducha świętego. I to jest najprostsza droga do zmartwychwstania…

5 komentarzy

  • Już niektórzy w tym życiu są bezżennymi, czy to z racji powołania kapłańskiego czy zakonnego czy własnego wyboru, bądź z powodu, że nie było im dane znaleźć partnera na całe życie i właśnie oni są dla nas znakiem tego, jak ludzie będą żyli w niebie, gdyż powstając z martwych zastaniemy inną rzeczywistość. Jezus wskazuje, że w życiu wiecznym relacje małżeńskie nie obowiązują. Wszyscy ludzie zdążają do tej pełni, którą jest Bóg. Zmartwychwstaniemy w Nim i dla Niego, nie zaś dla konkretnej kobiety, czy danego mężczyzny i życia z nimi. Będziemy żyć w miłości z mieszkańcami Nieba, dla Boga we Wspólnocie świętych i błogosławionych. Reszta jest dla nas tajemnicą Bożą „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. „

    • Właśnie! Próbować tę wieczną Rzeczywistość ogarniać ludzkim rozumem i mierzyć ludzką miarą – to popełnić dokładnie ten błąd, który popełnili rozmówcy Jezusa. Dlatego lepiej wziąć sobie do serca i uwierzyć w to zdanie Jezusa, którym Anna zakończyła swój komentarz.
      xJ

      • Biorąc na tapetę przytoczony cytat sw. Pawła, co jakiś czas próbuję zgadywać w myślach, co też Pan Bóg przygotował dla swoich dzieci… I dopiero dzisiaj mnie olśniło. Dosłownie. Nieraz się przecież słyszy porównania naszej relacji z Bogiem do historii z niesfornym trzylatkiem, który z jakiegoś powodu został sprowokowany do płaczu. Co robi ojciec tego młodego człowieka? Wykrzesa z siebie wszystkie pokłady miłości, czułości i serdeczności żeby mały poczuł się bezpiecznie. Tuli go, rozmawia z nim, pociesza i zazwyczaj składa obietnicę, że już będzie dobrze, że dostanie zabawkę, czy też inną rzecz jaką sobie „upatrzył”. Wracając do myśli, co przygotował dla mnie Pan, zawsze zastanawiam się jakie to są konkretne rzeczy, zjawiska, zdarzenia, które mnie tak uniosą do góry, Przecież te Słowa mają moc, wydźwięk, nie można przejsć obojętnie wobec takiej zapowiedzi. Dzisiaj jak sobie pomyślę jakie głupoty przychodziły mi na myśl, łapię się za głowę. Jedną z nich była możliwość latania po wszystkich planetach w Kosmosie. Nie wiem, ale wydaje mi się to teraz banalne. Uważam, że największym szczęściem będzie przebywanie obok Niego, przy Nim i dla Niego, spotkanie się Twarzą w twarz. Wyobrażenie tej sytuacji jest niesamowite i nie równa się największym dokonaniom ludzkości (no bo co zbuduje przysłowiowy trzylatek?). Życie w Jego Obecności musi być nieopisaną Radością. Z tym wiąże się fakt, że każdego z nas stworzył Bóg, który był (i jest) zachwycony tym co uczynił. Dlatego – tak uważam – w każdym człowieku zasiał coś na kształt „kamienia węgielnego”, taki niezniszczalny gen, jaki my wszyscy odziedziczylismy po rodzicach. Gen, który umieścił na dnie mojego i Twojego serca, będący Jego cząstką, która ma mi przypominać o Królewskiej godności i przynależnosci do Ojca w Niebie 🙂 I już tak niezależnie od wspaniałej Obietnicy, jest jeszcze jedna bardzo istotna sprawa, otóż często o tym myślę modląc się nad grobem ukochanej Babci, że po przeżyciu tego życia z Bogiem, będzie moźliwość spotkania wszystkich kochanych Osób, które są wraz z Nim. Wierzę, że Babcia przez świadectwo swojego Życia cieszy się Wiecznym szczęściem, dlatego i Ją proszę o uproszenie potrzebnych łask. Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus. Amen

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.