Pierwszego dnia, wczesnym rankiem…

P

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, wszystko, co dzisiaj chcę Wam przekazać, zawarłem w rozważaniu. Świętujmy z radością Zmartwychwstanie naszego Pana! A Boże słowo niech nam przyświeca.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święte Triduum Paschalne – Niedziela Zmartwychwstania,

4 kwietnia 2021.,

do czytań: Dz 10,34a.37–43; Kol 3,1–4 albo: 1 Kor 5,6b–8; J 20,1–9

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Gdy Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: „Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.

A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu.

On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KOLOSAN:

Bracia: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

ALBO:

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Bracia: Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście.

Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha.

Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.

SEKWENCJA

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary

Składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,

Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,

Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,

I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,

A miejscem spotkania będzie Galileja.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,

O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

Tyle razy słyszeli z ust Jezusa, że przyjdzie taki czas, taki dzień, kiedy zostanie pochwycony przez przeciwników, kiedy zostanie umęczony i ostatecznie odda życie na krzyżu, ale też za każdym razem słyszeli wtedy, że trzeciego dnia powstanie z martwych. Mówił to za każdym razem – w tym samym zdaniu, w którym zapowiadał Mękę i Śmierć.

Oni to słyszeli i może nawet brali to całkiem na poważnie do serca, ale pewnie myśleli, że to taka ewentualność, w jakiejś bardzo dalekiej przyszłości… Albo że może jednak nie będzie tak źle, bo sprawy ułożą się inaczej, niż zapowiadał i „jakoś to będzie”, czy też – jak mówią inni – „będzie dobrze”. Więc, póki co, nie ma sobie co za bardzo tym głowy zaprzątać.

A jednak przyszedł Wielki Czwartek, Wielki Piątek i przyszła Wielka Sobota, a oni – poczuli się tak bardzo rozgoryczeni, rozczarowani, zawiedzeni… To wszystko, co stało się po czwartkowej wspólnej Wieczerzy tak ich przytłoczyło, że chyba nawet nie byli w stanie pomyśleć o tym, że kiedyś coś tam wspominał o tym, iż trzeciego dnia zmartwychwstanie…

Dlatego wiadomość, z którą przybiegła zmartwiona Maria Magdalena, iż zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono, musiała wywołać wstrząs w sercu Piotra i Jana. Czy już wtedy odblokowało się coś w ich pamięci i przypomnieli sobie Jego słowa, że trzeciego dnia zmartwychwstanie? Nie wiemy. Coś jednak musieli sobie skojarzyć, skoro bez chwili namysłu pobiegli do Grobu…

Jan, jako że młodszy od Piotra, dobiegł wcześniej i zobaczył kamień odsunięty, więc to już musiało dać mu do myślenia… A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Szacunek do Piotra kazał mu poczekać, aby to Piotr pierwszy wszedł, aby potem – jako widzialna Głowa Kościoła na ziemi – mógł być pierwszym spośród świadków Zmartwychwstania Pańskiego.

I tak też się stało. Piotr wszedł […] do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Tak ciekawie – w trzeciej osobie – mówi o sobie sam Święty Jan, Autor Ewangelii. To właśnie on wszedł tuż za Piotrem. I to on właśnie – ujrzał i uwierzył. W tym momencie.

Dotąd bowiem – jak wyjaśnia w kolejnym zdaniu – nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że [Jezus] ma powstać z martwych. A teraz się przekonali. Piotr, Jan, pozostali Apostołowie, niewiasty – wszyscy po kolei mieli przekonywać się, że grób naprawdę jest pusty. I że wcale nie wykradziono Ciała, ale On naprawdę zmartwychwstał!

Przekonany o tym do głębi Piotr – po tym, jak już spotkał Zmartwychwstałego i rozmawiał z Nim – mógł w domu centuriona w Cezarei powiedzieć: My jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych.

A zatem – ujrzał, uwierzył i teraz świadczy! To taka naturalna kolejność i prosta konsekwencja: skoro ujrzał i przekonał się, to uwierzył! A skoro naprawdę uwierzył, to nie może tego zachować dla siebie, tylko ma świadczyć! Piotr tak właśnie uczynił, podobnie, jak i Paweł – zaraz po tym, jak się nawrócił. A dzisiaj nas wszystkich wzywa w drugim czytaniu: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

Święty Paweł tak dokładnie postępował: kiedy już «powstał z martwych» – czyli wyrwał się ze stanu grzechu, z owej strasznej nienawiści do Chrystusa i Jego wyznawców – to potem już szukał tylko i wyłącznie tego, co w górze. Już nie rozglądał się za niczym, co przeciętne i przyziemne, co małe i słabe, co grzeszne… Już nigdy nie zawrócił z drogi, na którą wkroczył w chwili nawrócenia.

Podobnie i Piotr, któremu zdarzały się różne – by tak je określić – zawirowania i poślizgi”, a w tym ten największy, jakim było zaparcie się ze strachu swego Mistrza. Kiedy otrzymał szansę zrehabilitowania się, skorzystał z niej i już pozostał wierny Jezusowi do końca. Potwierdził w ten sposób – podobnie, jak i Paweł, podobnie, jak i Jan – że ujrzał i uwierzył! Uwierzył, że Jezus zmartwychwstał i żyje! Naprawdę żyje!

Dlatego i on, Jego uczeń – musi żyć: musi już inaczej żyć, niż do tej pory. Tak samo uznali wszyscy Apostołowie – i tak na przestrzeni wieków uznało wielu, którzy uwierzywszy w Zwycięstwo swego Mistrza, tak się tym dogłębnie przejęli, że byli w stanie życie oddać, aby o wierze w Niego zaświadczyć! I o Jego Zmartwychwstaniu! Wobec tej prawdy każdy, kto w nią naprawdę uwierzył, nigdy nie mógł i dzisiaj nie może pozostać obojętnym. Kto naprawdę uwierzył w Zmartwychwstanie, może już dążyć wyłącznie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

I to jest, moi Drodzy, źródłem niegasnącej energii Kościoła, źródłem jego świeżości i wewnętrznej mocy – właśnie Zmartwychwstanie Jezusa! Skoro bowiem On zmartwychwstał pomimo wszystko i wbrew wszystkiemu – wbrew całej ludzkiej logice i prawom fizyki, i wszelkim ziemskim prawom i zasadom – to znaczy, że nie ma dla Niego takiej przeszkody, której by nie mógł pokonać; nie ma dla Niego tak dramatycznego położenia, z którego nie mógłby powstać; nie ma dla Niego niczego tak złego i przewrotnego, czego by On nie był w stanie zwyciężyć!

Całe zło świata, wszelkie intrygi i podstępne zagrywki, wszelkie wyrachowane machinacje i diabelskie kombinacje, które (tak się przynajmniej wydaje) całkowicie owładnęły światem i oplątały go, niczym pajęczyna – to wszystko Jezus pokonuje mocą swego zwycięstwa!

Nam się nieraz wydaje, moi Drodzy, że to wszystko, co dzieje się na świecie – i to nie tylko to, z czym mamy do czynienia od roku, ale wszelkie zło, jakie się coraz bardziej panoszy – jest już nie do odkręcenia, nie do pokonania, nawet nie do zrozumienia… Wydaje się, że świat to się już tak zaplątał w swoje własne sidła, a ludzie już tak pokomplikowali swoje życie i sami, na własne życzenie, narobili sobie tylu problemów, że tego już nikt i nic nie jest w stanie rozplątać i rozwiązać.

A tymczasem – to nieprawda! On dzisiejszej Nocy udowodnił, że niczym są dla Niego pęta śmierci. Powstał z niej swoją własną, Boską mocą. Sam dobrowolnie oddał to życie Ojcu w ofierze – i sam, swoją własną mocą, je odzyskał. Dzisiaj przeżywamy to już po raz kolejny – Jezus Chrystus, nasz Pan i Bóg, ale też Brat i Przyjaciel – po raz kolejny w naszym życiu zmartwychwstaje!

Właśnie, po raz kolejny… To może sprecyzujmy: my po raz kolejny przeżywamy Święta Zmartwychwstania Pańskiego – ale czy On naprawdę w naszym życiu, w naszym sercu – zmartwychwstaje? Czy On naprawdę w naszym życiu – zwycięża? Czy w naszym sercu naprawdę dokonuje się coś wielkiego, a w naszym myśleniu i postrzeganiu świata i ludzi – coś nowego?

Czy mogę powiedzieć, że w moim sercu i w moim umyśle – a co za tym idzie: w moim domu, w mojej rodzinie, w moim sąsiedztwie, w moim otoczeniu – powiało świeżością, nowością, czuć wios, czuć nowe życie?… Czy w moim sercu zrobiło się jaśniej? Czy w mojej codzienności więcej teraz będzie radości i nadziei?

Jeżeli na te wszystkie pytania odpowiem pozytywnie, to znaczy, że Jezus Chrystus naprawdę zmartwychwstał! Naprawdę zmartwychwstał – w moim sercu i umyśle, w moim życiu. A jeżeli tak się stanie, to już naprawdę nie trzeba będzie martwić się jakimikolwiek kryzysami w Kościele, ani złem, tak bardzo panoszącym się po świecie. Bo Kościół, w sercach swoich prawdziwych wyznawców, przeżywa zawsze wiosnę! Kościół, w sercach prawdziwych przyjaciół Jezusa, jest zawsze młody i silny! Kościół, w postawie prawdziwych świadków Zmartwychwstania – jest dynamiczny i energiczny!

O kryzysach w Kościele najgłośniej mówią ci, którzy są od niego daleko, którzy – może nawet uważając się za wierzących – tak naprawdę już dawno stracili wiarę, a tylko dla przyzwoitości i ludzkiej opinii jeszcze czasami gdzieś tam o ten Kościół się otrą… To właśnie oni najbardziej chcą go reformować.

A tymczasem, jedyną receptą na wszystkie bolączki i kryzysy Kościoła – jest świętość jego członków! Twoja i moja świętość! Twoje i moje głębokie przeżycie tajemnicy Zmartwychwstania Jezusa! Nie zwyczajowe, nie zakupowo – stroikowe, ale autentyczne, jak najgłębsze, duchowe, wewnętrzne! I koniecznie – z przełożeniem na życie, na codzienność.

Dlatego powiedzmy sobie jasno i szczerze, moi Drodzy, że dokonanie prawdziwej reformy i odnowy Kościoła – jest w naszych rękach! I uratowanie świata od całego balastu zła, jakie się obecnie na nim panoszy – jest w naszych rękach. Jeżeli Chrystus dzisiaj naprawdę – ale tak naprawdę, na sto procent – zmartwychwstanie w naszych sercach, czyli konkretnie: jeżeli od dzisiaj zaczniemy żyć na sto procent wiarą, to i świat się zacznie zmieniać i Kościół się zreformuje, i nasze międzyludzkie relacje się naprawią, i ogólna atmosfera wokół nas stanie się o wiele lepsza.

Jeżeli moim sercu i umyśle zajaśnieje Jezus i zapanują Jego zasady. Jeżeli będę z Nim w stałym, intensywnym kontakcie – na Mszy Świętej, na modlitwie, w Jego słowie… Jeżeli zacznę się Jego zasadami kierować we wszystkim, co będę każdego dnia – od rana do nocy – myślał, mówił i czynił. We wszystkim! Wtedy Kościół będzie w duchowej ofensywie, będzie twórczy, aktywny i obecny w dzisiejszym świecie – wtedy, kiedy to ja zacznę tak żyć! A zacznę, jeżeli już dzisiaj – ujrzę i uwierzę!

Dość już bowiem Kościoła w defensywie, dość już tego ciągłego wycofywania się i przepraszania za to, że się w ogóle żyje i oddycha. Dość tego! Ludzie wierzący mają takie samo prawo do swojej wiary, do swoich poglądów i do swoich praktyk, jak każdy inny. I nikt na tej ziemi nie ma prawa im tego zabraniać! Dlatego już dość tego zastraszania, tego wycofania, tego marazmu!

Kościół jest żywy i mocny, bo jest w Nim Jezus Chrystus – tak, dokładnie Ten, który dzisiaj zmartwychwstał! A jeżeli zmartwychwstał, to znaczy, że jest wszechmocny, jest zwycięski, więc i Jego Kościół nie może być pokonany. Ale to zwycięstwo Chrystusa i odnawianie i wzmacnianie Kościoła – musi się zacząć w sercu każdej i każdego z nas! W Twoim i moim sercu! Od dzisiaj! Od teraz!

I właśnie tego zwycięstwa Chrystusa i odnowy Kościoła w naszych sercach życzmy sobie dzisiaj nawzajem, moi Drodzy! Uwierzmy – i zróbmy wszystko, co w naszej mocy, wspartej Bożą łaską – aby dzięki Twojej i mojej postawie Kościół od dzisiaj był coraz mocniejszy i świętszy – i świat chociaż trochę lepszy…

16 komentarzy

  • Dziękuję za piekne rozwazanie.Życzę wszystkim by Jezus Zmartwychwstały blogoslawil kazdy dzień, byśmy żyli wsłuchując się w Jego glos i w codziennosci pełnili Jego Wolę. Chrystus Zmartwychwstał, Prawdziwie Zmartwycbwstal.Alleluja.!!

  • Chrystus Zmartwychwstał! Alleluja!
    Dziękuję szczególnie za dzisiejsze rozważanie jak i wcześniejsze. Takich słów nam potrzeba i takich księży. Podczas wczorajszego święcenia potraw ks.Michał też bardzo jasno tłumaczył wiernym ten obrzęd.
    Mimo całej sytuacji jaka panuje w Polsce no i na świecie to jest inaczej niż w ubiegłym roku. Nie ma takiej paniki. Pamiętam jak w ubiegłym roku siedzieliśmy dosłownie w mieszkaniu. Msze w formie online też nie były z każdego kościoła. W tym roku a właściwie już od listopada kiedy skończła się nam kwarantanna uczestniczymy we Mszy świętej. Także w Triduum Paschalnym mogliśmy uczestniczyć i to jest moja radość. Wczoraj wracając po Wigilii Paschalnej przejeżdżaliśmy obok kościoła i widzieliśmy ilu wiernych stoi na zewnątrz mimo chłodu i jest dla nich telebim. Transmisja przez internet nawet z czuwania. A my przychodzący na mszę jesteśmy tego przykładem, że Jezus żyje i do niego przychodzimy.
    Pamiętamy oczywiście o zachowaniu wszystkich reguł panujących w czasie pandemii.
    Dobrego świętowania.
    Wiesia.

    • Patrząc na zachowanie tzw obostrzeń w naszym kościele w Celestynowie uważam że to fikcja.
      Z pewnością nie przebywało tam tylko 20 osób. Odstępy też nie wynosiły tyle ile powinny. Byłem w Niedzielę Palmową i na Mszy Świętej było prawie tyle osób ile normalnie. W zasadzie jeden koło drugiego. Tak więc te obostrzenia to tylko takie udawanie że ich przestrzegamy. Nikt nie stoi w drzwiach i nie wylicza ilu wiernych może wejść. Myślę, że te kwestie są traktowane z przymrużeniem oka.
      Podobnie jest też w innych obszarach typu komunikacja miejska. Tak więc rządzący sobie a Naród sobie 😉

      • Tak jeśli chodzi o wiernych w Celestynowie to zgadzam się, nikt tam nie przestrzega odstępów. Księża nie przypominają wiernym. Komunia zawsze była udzielana tylko do ust. Tak było i w czasie rekolekcji człowiek jeden obok drugiego. Latem staliśmy na zewnątrz i nie było tego problemu. To skłoniło nas do uczęszczania na msze do sąsiednich parafii, gdzie wierni sami pilnują odstępów, księża o tym też przypominają i wierni są liczeni ilu może wejść do kościoła.
        Wiesia.

        • A ja jestem dumny z Parafian Celestynowskich. I bardzo wdzięczny za to, że zależy im na wierze i na osobistym spotkaniu z Jezusem!
          xJ

  • Piękne słowa. Streszczę je sobie, wypunktuję i będę codziennie rano odczytywał. To najistotniejsze dla każdego chrześcijanina wezwanie, kiedy żyję w maraźmie by Jezus mnie wydobył z dołu, bym potrafił chodzić z Nim po wodzie. Wiem, że bez Niego nie mogę nic uczynić, ale nie dojrzałem jeszcze do tego poziomu „epistrefo” by już jako członek Koscioła obrócić się i być z Jezusem na prawdę.
    Tak a propos tych co gadają na Kosciół też uważam, że są daleko choć wielu z nich myśli, że nie mają grzechu. Przykre jest to jak trudno do nich dotrzeć z prawdą.

  • Nie jest łatwo odnaleźć Zmartwychwstałego, jeżeli wypatrujemy Go tylko ciągle skupiając się na innych.
    Kiedyś jeden Ksiądz podprowadził mnie z pod chóru pod sam ołtarz. Mówił wtedy w homilii, że gdybyście zobaczyli swoimi oczami i uwierzyli w to co się dzieje podczas Eucharystii, a co jest niewidzialne dla nas, to każdy z Was bez wyjątku chciałby przebywać na Mszy Świętej przed samym ołtarzem. Po jakimś czasie zaufałem tym słowom i zacząłem podchodzić co raz bliżej… i bliżej, aż doszedłem do pierwszej ławki.
    Pamiętacie z ewangeli jak wszyscy ludzie chcielibyć jak najbliżej Jezusa, kiedy On uzdrawiał i nauczał. Dzisiaj mam takie samo pragnienie jak oni wtedy.
    Odkąd jestem tak blisko ołtarza moja relacja z Jezusem jest na zupełnie innym poziomie.
    Nie interesuje już mnie zupełnie, kto z moich sąsiadów czy znajomych przyszedł do kościoła, w co jest ubrany, jak się zachowują dorośli czy dzieci, kto jest w masce a kto bez, kto przystępuje do Komunii Świętej a kto nie, kto na stojąco, a kto na klęcząco, kto do ust, a kto na rękę, ile ludzie dają na tacę, kto się spóźnił, a kto wyszedł za wcześnie, czy jest 100 osób czy 2, czy uklęknął czy przykucnął, itp.
    Dzisiaj podczas Eucharystii skupiam się na Trójcy Świętej, każde słowo ma teraz kluczowe znaczenie, każda pieśń zawiera w sobie konkretne przesłanie, każdy gest i postawa nabrały ogromnego znaczenia, a Słowo Boże stało się żywe i ma ogromny wpływ na moją codzienność.
    Msza Święta z niedzielnego zaliczania tradycji religijnej, stała się w pewnym momencie przyjemnością przebywania z moim Panem i Zbawicielem i koniecznością dnia powszedniego.
    Zapraszam Was blisko ołtarza, dajmy się dotknąć Bożą łaską, a wychodząc ze Świątyni idźmy z Jezusem i w sercu i na ustach, głosząc Jezusa Zmartwychwstałego…
    Miejsce pod chórem było moim grobem, teraz to miejsce zajął ktoś inny…

  • …co znaczy ?, czy naprawdę w naszym sercu Chrystus Zmartwychwstał…Pamiętam jak podrabiałam podpis księdza pod zaliczeniami do bierzmowania nie zgadzając się na pytanie :”czy naprawdę”…komu to ocenić i jak to ocenić . W jednym bedzie zmarwychwstanie niczym pasja grana na cztery orkiesty w ogromnym koncercie w innym, niczym aria przez najznamienitszą diwę odtwarzana w trzecim, mruczenie pod pijanym nosem w czwartym z bagna na dnie widzianym przebłyskiem światła. Tak jak jesteśmy jedyni i wyjątkowi w każdym z nas jedyne i wyjątkowe jest nasze Zmartwychwstanie. Chrystus Zmartwychwstał i dla tych a może przede wszystkim dla tych, którzy nie byli na Golgocie, nie widzieli niesionego tam krzyża, nie znają smutku ani też całej tej historii nie znają . Czasem przypadkiem odkrywają z kim idą , zdziwieni ,że droga podobna i nauka podobna a czasem dopiero zamykając oczy spotykają tego według , którego nauki , nie znając, przeszli życie lub jego ostatni odcinek.

    • Mam pytanie, jeśli mozna. -Czy Księdza obowiązuje prawo kanoniczne czy przede wszystkim prawo kraju w którym jest ? Które jest ważniejsze ? W kontekście pandemii czy ważniejsze jest prawo wiernego do sakramentów, czyli do uczestnictwa we mszy czy też prawo świeckie zabraniające zgromadzeń ? Jeśli można , konkretnie bez improwizacji. Dziękuję.

      • Prawo Boże. A prawo państwowe o tyle, o ile nie stoi w sprzeczności z prawem Bożym. W tym przypadku, jako kapłan, nie będę przestrzegał prawa państwowego, które każe mi wypraszać ludzi z kościoła. Jest to też sprzeczne z prawem kanonicznym, które mnie obowiązuje, a które wyraźnie stanowi, iż jako duszpasterz mam obowiązek wzywać wiernych do uczestnictwa w świętych obrzędach w kościele.
        xJ

  • Ksiądz z mojej parafii przypomina o bezpieczeństwie i ostrożności, ale powiedział, że nikogo nie wyprosi z Kościoła, kto przyjdzie na modlitwę i uważam, że postępuje mądrze i dobrze.

    • Też uważam że dobrze postępuje. Nie wyobrażam sobie kapłana który wyprosiłby kogoś z kościoła.
      Ale z drugiej strony żadne obostrzenia nie mają tutaj racji bytu. Zazwyczaj nie są one przestrzegane. Więc w zasadzie nix nie dają.

      • Ja także nikogo nie wypraszam i o żadnych limitach nie przypominam. O maskach też nie przypominam. Jestem im całkowicie przeciwny – podobnie, jak i wszystkim tym obostrzeniom, które z medycznego punktu widzenia są totalnie nieskuteczne, a z konstytucyjnego punktu widzenia są bezprawiem. Ludzie mają rozum, więc słyszą, co do nich władza mówi. I mają sumienie. Ja też je mam, a moje kapłańskie sumienie nie pozwala mi na wypraszanie ludzi z kościoła. Ja jestem od sprawowania świętych czynności i od głoszenia słowa Bożego, a nie komunikatów inspektora sanitarnego. Już wystarczająco – a nawet ponad miarę – mamy tego wszystkiego w mediach. Dlatego robię to, co do mnie należy. Nikomu nie nakazuję zdejmować maski, ale też nikomu w swojej kaplicy nie będę jej nakazywał nakładać. Jak wspomniałem, uważam te wszystkie nakazy i zakazy rządowe za bezsensowne i nieskuteczne, ale to jest moje zdanie, którego nikomu nie narzucam. A sam, do własnego zdania, mam prawo.
        xJ

        • Wszystko ok, tzn. do momentu kiedy w Kosciele nie pojawia się scisk 1 osoba przy drugiej. Co do masek pełna zgoda, nic nie dają maski chirurgiczne które nosi 95% narodu. Ale z drugiej strony kiedy poszedłem do lekarza POZ w tej masce, powiedział, że skaziłem całą przychodnię w przypadku pozytywnego wyniku.

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.