Aż się wszystko spełni…

A

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym DWUDZIESTĄ rocznicę święceń kapłańskich przeżywa Ksiądz Marek! Z całego serca życzymy wszyscy, aby zachowywał w sobie stale zapał neoprezbitera. Aby Mu się zawsze chciało tyle dobrego czynić, ile teraz czyni, a nawet więcej! Wszyscy ogarniamy Jubilata serdeczną modlitwą! Jego – i całe dzieło, które realizuje. Wszystkie te sprawy będą dzisiaj intencją Mszy Świętej, którą odprawię w intencji Księdza Marka.

Urodziny zaś przeżywa Dawid Błaszczak, życzliwy Człowiek z Białej Podlaskiej. Życzę wszelkiego dobra!

A wczoraj przeżywała urodziny Weronika Pogoda z Parafii Samogoszcz. Weronikę poznałem, kiedy dojeżdżałem tam z pomocą duszpasterską. Modlę się dla Niej o Boże prowadzenie w realizacji powołania, które odczytała, jako dane Jej przez Pana.

Wszystkich świętujących ogarniam modlitwą!

Moi Drodzy, w rozmowach telefonicznych i w smsach, które od Was dostaję, odbieram życzenia dobrego odpoczynku. Serdecznie dziękuję za każde dobre słowo, ale nie całkiem po to tu przybyłem. Na wyjazd odpoczynkowy teraz naprawdę nie mam czasu.

Wpadłem jedynie na trzy dni, aby podziękować dotychczasowym Gospodarzom za dwadzieścia lat świetnej współpracy, wspólnych spotkań, Ich życzliwej gościnności – a jednocześnie, aby znaleźć nowe, dobre miejsce, na nasze wyjazdy, zwłaszcza wspólne. Bo jeśli chodziłoby tylko o mnie, to naprawdę miałbym się gdzie zatrzymać. Szukam natomiast miejsca, gdzie z grupą Młodzieży będę się mógł czuć… „swojsko”…

W tym celu – i nie tylko zresztą w tym – dzisiaj, o 10:00, spotkam się z Księdzem Dziekanem Bogusławem Sawarynem, który jest tu Proboszczem tyle lat, ile ja jestem księdzem. Można powiedzieć, że „razem przyszliśmy” do Szklarskiej. Wierzę, że kogoś mi podpowie.

Tak, czy owak, za każde dobre słowo dziękuję! I zapewniam o mojej modlitwie – szczególnie na szlaku. Bo nie jest też tak, żebym na godzinkę, lub dwie, dokądś tam nie powędrował…

Zapraszam już do rozważenia Bożego słowa. Niech Duch Święty tchnie i pomaga odkryć to jedno, jedyne przesłanie, z jakim osobiście zwraca się do mnie Pan.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 10 Tygodnia zwykłego, rok I,

9 czerwca 2021.,

do czytań: 2 Kor 3,4–11; Mt 5,17–19

CZYTANIE Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:

Bracia: Dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy. Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz wiemy, że ta możność nasza jest z Boga. On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia.

Lecz jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu jasności jego oblicza, która miała przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha? Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości. Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko bardziej cieszy się chwałą to, co trwa.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.

Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w Królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w Królestwie niebieskim”.

Nie ma się co oszukiwać – trzeba powiedzieć wprost, że dzisiejsze słowo Apostoła Pawła, jakie skierował do Koryntian, ale również i do nas w pierwszym czytaniu, jest trudne. Jest to drobiazgowe rozważanie kwestii teologicznych, podjęte przez człowieka o umyśle światłym, a jednocześnie – można by tak to ująć – o umyśle analitycznym, który w swoich dociekaniach wchodzi naprawdę bardzo głęboko i stosuje takie stwierdzenia i porównania, które nas dzisiaj mogą zadziwić, a nierzadko i zaszokować.

Bo jak inaczej reagować na takie chociażby stwierdzenia, jak: litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia? Albo: posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu? Lub też: posługiwanie potępieniu? Przecież w każdym z tych przypadków mówimy o Bożym Prawie, o Bożych przykazaniach, zapisanych rzeczywiście na kamieniu. O co więc chodzi? Czyżby Bóg dopuszczał czyjeś potępienie, albo wprost go chciał? A może to tylko Święty Paweł ma takie krytyczne zdanie o tym, co działo się za czasów Starego Przymierza?

Rzecz bowiem właśnie tego dotyczy: zarówno pierwsze czytanie, jak i Ewangelia, podejmują temat relacji pomiędzy Starym Testamentem, a Nowym; pomiędzy Prawem, które obowiązywało przed przyjściem i misją Jezusa, a tym, które On przyniósł i wprowadził. Jakie są te relacje?

Otóż z całości rozważań, podejmowanych choćby przez Pawła Apostoła nie tylko w tym fragmencie Listu do Koryntian, ale i w wielu innych miejscach, da się wyprowadzić ten wniosek, że Prawo Starego Testamentu miało przygotować ludzi do przyjęcia Prawa Ewangelii, które przyniósł Jezus. I do dzieła zbawienia, którego osobiście dokonał. W którymś miejscu swoich rozważań Apostoł mówi nawet, że Prawo Starego Przymierza było wychowawcą, który miał pokazać drogę, jasno określając, co jest dobre, a co złe, nakładając jednocześnie surowe kary za dokonywanie złych wyborów. Prawo to jednak nie miało mocy zbawczej – takiej, jaką ma Ofiara Jezusa Chrystusa.

I właśnie ten kontrast między jednym a drugim, tę swoistą niedoskonałość tego starego Prawa, Apostoł ujmuje w takie mocne stwierdzenia, jak te, które tu sobie przywołaliśmy. Trzeba nam jeszcze wziąć pod uwagę specyficzny sposób wyrażania się w tamtej kulturze i w tamtym czasie. Przecież niektóre stwierdzenia Jezusa także nas mogą szokować, jak chociażby nakaz odcięcia ręki lub wyłupania oka. Dziś wiemy, że jest to tylko obraz, którego nie należy pojmować, a już tym bardziej stosować dosłownie.

Tak samo i dzisiejsze sformułowania Pawła nie mogą być przez nas pojmowane dosłownie, bo to by – w najprostszym rozumieniu, takim trochę „na skróty” – prowadziło do wniosku, że po to Bóg dał przykazania na tablicach kamiennych, aby dzięki nim osiągnąć… wieczne potępienie! A to ci dopiero korzyść! – chciałoby się powiedzieć…

Tymczasem, rzeczywiście, wszystkie te przepisy, nawet najmądrzejsze i najświętsze, na nic się zdadzą, jeżeli będą postrzegane i przestrzegane jedynie literalnie. W tym sensie – jak mówi Paweł – litera zabija. Niestety, aż nadto wyrazisty przykład w tej kwestii dają nam uczeni w Piśmie i faryzeusze. Do perfekcji doprowadzili oni właśnie literalne rozumienie Bożych przepisów, które przy okazji interpretowali tak, aby mieć z tego osobistą korzyść, a ludzi trzymać w poczuciu ciągłego wyrzutu sumienia, że coś zaniedbali, czegoś nie dopełnili, coś pominęli.

To umacniało ich – czyli faryzeuszy i uczonych w Piśmie – pozycję w społeczności, a w ludziach faktycznie gasiło ducha i odbierało radość przyjaźni z Bogiem. Bóg – w takim literalnym, zimnym rozumieniu Prawa – był surowym i bezwzględnym egzekutorem swoich przepisów. Pytanie, czy swoich, czy tak „obudowanych” faryzejskimi interpretacjami, że sam może miał problemy z rozpoznaniem, co to za Prawo – czy aby na pewno Jego?

Dlatego Jezus dzisiaj w Ewangelii mówi jednoznacznie: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Dziwi nas to? Tutaj cały czas mówimy o nowości Jezusowego Prawa, a sam Jezus mówi, że przyszedł, aby stare Prawo wypełnić?…

Tak, jeśli zrozumiemy to tak, jak On to rozumiał, a co potwierdził całą swoją postawą i całym swoim nauczaniem: wypełnić to stare Prawo miłością! Nadać mu nową interpretację. Nową, a tak naprawdę – tę właściwą, jaka przyświecała Bogu od początku, ale przez ludzi została przeinaczona, albo „dopasowana” do własnych, egoistycznych zachcianek.

Jezus, jako Boży Syn, a więc także Autor Bożego Prawa Starego Testamentu, przywraca w sposób autorytatywny właściwą, czyli pierwotną interpretację tegoż Prawa, nadając mu w ten sposób nowy blask. I nie chodzi tu o przeinaczanie Bożego Prawa, ale o podkreślenie myśli Bożej, jaka towarzyszyła jego wprowadzeniu. A tą myślą zawsze było zbawienie człowieka, jego prawdziwe i trwałe dobro i szczęście.

W tym kontekście pytam dzisiaj samego siebie: Czym dla mnie jest Prawo Boże? Wyrazem troski Boga o mnie – i dlatego przestrzegam go, aby iść prostą drogą do zbawienia? A może jest suchym, sformalizowanym kodeksem, który mnie jedynie krępuje i ogranicza, odbierając mi wolność? A wówczas robię wszystko, żeby ominąć jego wskazania i samemu, własną powagą, z czego się tylko da – zdyspensować?…

Czy wypełniam Boże Prawo dlatego, że chcę i widzę tego sens, czy dlatego, że muszę?… Czy wypełniam je z miłością, odpowiadając w ten sposób na miłość Boga, będącą u źródeł jego powstania?…

5 komentarzy

  • Bardzo dziękuję za dzisiejszy komentarz do Słowa. Wychwyciłam dla mnie najważniejsze zdanie „Prawo to jednak nie miało mocy zbawczej – takiej, jaką ma Ofiara Jezusa Chrystusa. „

  • Księże Marku!
    Bóg Cię wybrał i namaścił na Kapłana. Na co dzień nie masz czasu, aby myśleć że obdarzył Cię wielką łaską, że jesteś przedłużeniem Jego rąk. Po to są Jubileusze, by się zatrzymać i oddać należną chwałę Bogu w Trójcy Jedynemu.
    Dziękujemy Ci Drogi Kapłanie, za Twoją posługę w miejscu , gdzie posłał Cię Pan. Dziękujemy, że jesteś również z nami i dla nas . Życzymy wielu łask Bożych, stałej asystencji Ducha Świętego oraz siły duchowej i fizycznej potrzebnej do głoszenia Radosnej Nowiny. Szczęść Boże.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.