Szczęść Boże! Drodzy moi, pozdrawiam Was z Kodnia, gdzie dzisiaj planuję być przez cały dzień. Pamiętam o Was – w rozmowach z Matką naszą Kodeńską!
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Kacpra, przygotowane jak w każdą sobotę. I zawierające – jak zawsze – żywe świadectwo wiary, przeżywanej przez Kacpra tak na sto, a nawet więcej procent! Bogu niech będą dzięki za to wielkie dobro – i Kacprowi!
I jak zawsze, zachęcam do tego, by słówko Kacpra nie tylko przeczytać, ale też w skupieniu posłuchać tego i innych słówek, to:
https://www.youtube.com/@kacpergrandczech
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo konkretnym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie – osobiście i konkretnie? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Sobota 34 Tygodnia zwykłego, rok I,
29 listopada 2025.,
do czytań: Dn 7,15–27; Łk 21,34–36
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA DANIELA:
Ja, Daniel, popadłem z tego powodu w niepokój ducha, a widzenia mojej głowy przeraziły mnie. Zbliżyłem się do jednego ze stojących i poprosiłem o pewne wskazówki co do tego wszystkiego.
On zaś odpowiedział i wyjaśnił znaczenie rzeczy. „Te wielkie bestie w liczbie czterech to czterech królów, którzy powstaną z ziemi. Królestwo jednak otrzymają święci Najwyższego i posiądą królestwo na zawsze i na wieki wieków”.
Potem chciałem się upewnić co do czwartej bestii, odmiennej od pozostałych i nader strasznej, która miała zęby z żelaza i miedziane pazury, a pożerała, kruszyła i deptała nogami resztę; oraz co do dziesięciu rogów na jej głowie i co do innego, przed którym, gdy wyrósł, upadły trzy tamte. Róg ten miał oczy i usta, wypowiadające wielkie rzeczy, i wydawał się większy od swoich towarzyszy. Patrzyłem i róg ten rozpoczął wojnę ze świętymi, i zwyciężał ich, aż przybył Przedwieczny i sąd zasiadł, a władzę dano świętym Najwyższego, i aż nadszedł czas, by święci otrzymali królestwo.
Powiedział tak: „Czwarta bestia to czwarte królestwo, które będzie na ziemi, różne od wszystkich królestw; pochłonie ono całą ziemię, podepce ją i zetrze. Dziesięć zaś rogów: z tego królestwa powstanie dziesięciu królów, po nich zaś inny powstanie, odmienny od poprzednich, i obali trzech królów. Będzie wypowiadał słowa przeciw Najwyższemu i wytracał świętych Najwyższego, będzie zamierzał zmienić czasy i Prawo, a święci będą wydani w jego ręce aż do czasu, czasów i połowy czasu.
Wtedy odbędzie się sąd i odbiorą mu władzę, by go zniszczyć i zniweczyć doszczętnie. A panowanie i władzę, i wielkość królestw pod całym niebem otrzyma lud święty Najwyższego. Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem; będą Mu służyły wszystkie moce i będą Mu uległe”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma przyjść, i stanąć przed Synem Człowieczym”.
A OTO SŁÓWKO KACPRA:
Wizje, które pochodzą z Księgi Daniela, są jednymi z najbardziej przejmujących w całym Piśmie Świętym. Daniel widzi rzeczywistość tak niesamowitą i tak potężną, że nie potrafi jej unieść i jak sam mówi «popada w niepokój ducha». To, czego doświadcza, nie jest tylko symbolicznym obrazem czy przenośnią, ale również odsłonięciem historii świata, w której zmagają się siły dobra i zła. Cztery bestie, kolejne królestwa, mocarze powstający jeden po drugim – to obraz nie tylko odległej przyszłości, która z naszej perspektywy już się wydarzyła lub dopiero się może wydarzyć, ale również pewnego rodzaju alegoria zmagania duchowego, którego każdy z nas w jakiś sposób doświadcza.
Widzimy, że Daniel zbliża się do jednego ze stojących przy nim i szuka wyjaśnienia. I właśnie w tym geście kryje się pierwsza ważna lekcja: kiedy serce człowieka staje wobec tego, co go przerasta; kiedy rodzą się lęk, zamęt czy poczucie zagrożenia, wówczas odpowiedzi nie należy szukać w sobie, ale u Boga. Daniel nie zamyka się w swoim strachu, ale prosi o światło. I to światło otrzymuje.
Ja sam mam obecnie dość specyficzny czas w moim życiu. Nastąpiło bardzo wiele zmian i opuściłem swoją strefę komfortu bardzo dawno temu. Powoduje to sporo niepewności i przemyśleń – czy było warto. Mam jednak na uwadze, że nic w moim życiu nie dzieje się przypadkowo. Wiem, że mam wolną wolę i mogę podejmować swoje własne decyzje, natomiast czuję namacalnie obecność Boga, który mnie w tym wspiera. Zupełnie tak, jak Daniel, pytam bezpośrednio Boga o poszczególne sytuacje, nie pozwalając niepewności, lękowi czy mrokowi wkraść się w moje serce.
Gdy patrzymy na obecny świat, wydarzenia, konflikty, zachowanie ludzi, to może się nam wydawać, że zło jest silniejsze, że świat zmierza donikąd oraz że to, co święte, jest spychane na margines. W wizji Daniela święci przez jakiś czas rzeczywiście zostają «wydani w ręce» zła. Ale to nie jest ostatnie słowo. Ostatnie słowo należy do Boga: Królestwo otrzymają święci Najwyższego. Nie silni, nie możni, nie ci, którzy panowali na ziemi – lecz święci. Ci, którzy trwali przy Bogu, nawet jeśli byli słabi, prześladowani czy pozornie przegrani. Tego uczy nas również Jezus, który wielokrotnie podkreśla, że Jego Królestwo nie jest z tego świata.
Dzisiejsza Ewangelia również nawiązuje do tego przesłania. Widzimy, że Jezus kieruje do uczniów słowa, które są jak duchowa instrukcja na czas oczekiwania na Jego przyjście. Mówi o niebezpieczeństwie ociężałego serca. Ciekawe, że wśród zagrożeń wymienia nie tylko grzeszne nadużycia – obżarstwo czy pijaństwo – ale również troski doczesne. To niezwykle celne spostrzeżenie: czasem nie gubi nas wielki upadek, ale zwyczajne rozproszenie; nie moralna tragedia, lecz powolne odejście serca od Boga pod ciężarem spraw codziennych.
Troski same w sobie nie są złe, ale mogą uczynić serce ospałym, obojętnym, zajętym wszystkim – poza najważniejszym. Dlatego tak ważne jest, żeby w sytuacjach zwątpienia, trudności czy niepewności kierować swój wzrok na Boga. Może nam się wydawać, że On milczy, ale wielokrotnie stawiał i stawia na mojej drodze wspaniałych ludzi, dzięki którym wiem, że się o mnie troszczy.
Dodatkowo Jezus wzywa: Uważajcie na siebie… czuwajcie i módlcie się w każdym czasie. Czuwanie to nie paranoja ani lęk przed przyszłością, lecz żywa świadomość Bożej obecności w moim życiu. To wybór, by nie dać się pochłonąć temu, co przemijające.
Modlitwa natomiast jest tą przestrzenią, w której człowiek odzyskuje właściwą perspektywę. Kiedy modlimy się regularnie – nie z obowiązku, ale z potrzeby serca – nasze życie zaczyna porządkować się wokół Boga. Rzeczy drugorzędne wracają na swoje miejsce. Lęki tracą moc. Obowiązki przestają przytłaczać. Modlitwa sprawia, że to, co jest tylko „tymczasowym królestwem”, przestaje nad nami panować.
Oba dzisiejsze teksty mówią więc jednym głosem: zbliża się moment, w którym wszystko zostanie ujawnione – i wszystko stanie się jasne. Bóg ostatecznie zwycięży, a Jego królestwo będzie wieczne. Ale zadajmy sobie pytanie, czy jesteśmy gotowi stanąć przed Bogiem? Czy mamy serce, które jest czuwające i wierne? Mimo, że obecny świat jest pełen zgiełku i przemocy, to nasze serca mają pozostać miejscem czuwania, modlitwy i nadziei.
Wtedy – gdy nadejdzie czas – będziemy mogli stanąć przed Bogiem nie jak przestraszeni słudzy, ale jak owce, znające głos swojego Pasterza.
