A cegiełka do cegiełki…

A

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Jakub Biernacki, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach. Życzę Mu ciągłego odkrywania w życiu jedynej Prawdy, którą jest Jezus Chrystus! Zapewniam o modlitwie!

Moi Drodzy, dzisiaj serdeczną modlitwą ogarniamy wszystkie Dzieci, w dniu Ich święta. Niech Jezus, który zawsze wskazywał je jako wzór szczerości i prostolinijności, mieszka w Ich sercach i prowadzi przez życie! A One – niech zawsze podążają za Nim!

Drodzy moi, bardzo serdecznie dziękuję moim duchowym Synom: Szymonowi Sali i Filipowi Dawidkowi – za wczorajszą obecność na Mszy Świętej o godzinie 20:00, w naszym Duszpasterstwie, i za ubogacenie liturgii wieloraką posługą. Dziękuję Rodzicom Szymona, Państwu Monice i Jackowi, i Jego Rodzeństwu: Izie, Piotrowi, Małgosi i Ani; a także Tacie Filipa: Panu MariuszowiJego Bratu: Antoniemu za obecność i wspólną modlitwę. Dziękuję innym Uczestnikom Mszy Świętej, sprawowanej w intencji Szymona, z okazji zbliżających się urodzin.

Większość pozostała na drugą część – na salce, przy pizzy. Niesamowita atmosfera szczerości i życzliwości na nim panowała. Rozmawialiśmy o bardzo głębokich i poważnych sprawach – o tym, jak Pan działa w życiu tych, którzy się na Niego otwierają. Prawdziwe cuda się dokonują – na naszych oczach, w realiach naszej codzienności. W naszym TU I TERAZ. Naprawdę! Niech Mu będzie za to wieczna i wielka chwała!

A ja dzisiaj jestem na miejscu, w Siedlcach, gdzie roboty mam „od metra”. A ponieważ część z niej musiałem podjąć już rano – także udając się na Uczelnię – przeto zamieszczam słówko ze znacznym opóźnieniem. Liczę jednak na Waszą wyrozumiałość…

Wsłuchujmy się zatem w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Cóż więc Pan tak konkretnie do mnie dzisiaj mówi? Duchu Święty, pomóż wczytać się, odczytać i zrozumieć, a następnie – przyjąć i uwierzyć…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 9 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Św. Justyna, Męczennika,

1 czerwca 2026., 

do czytań: 2 P 1,1–7; Mk 12,1–12

POCZĄTEK DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PIOTRA APOSTOŁA:

Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, otrzymali wiarę równie godną czci jak i nasza: Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie przez poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego.

Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia wywołanego żądzą na świecie.

Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych:

Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, tego również zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali.

Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: «Uszanują mojego syna». Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: «To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo jego będzie nasze». I chwyciwszy go zabili i wyrzucili z winnicy.

Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.

Nie czytaliście tych słów w Piśmie:

«Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych»?”.

I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili Go więc i odeszli.

Początek Listu Apostoła do swoich uczniów – któregokolwiek Apostoła do jakichkolwiek uczniów – zwykle zawiera formułę przedstawiającą Autora właśnie jako apostoła, wysłannika Jezusa Chrystusa, od którego ma on upoważnienie do zabrania głosu i skierowania do tychże swoich uczniów tegoż właśnie pouczenia w konkretnych sprawach.

Bo to też musimy sobie jasno uświadomić – a tak naprawdę: przypomnieć, bo my to przecież dobrze wiemy – że żaden List nie powstał tylko i wyłącznie z fantazji jego autora albo dlatego, że nie miał on akurat nic ciekawszego do roboty. Nie! Każdy List był odpowiedzią na bardzo konkretne problemy danej gminy chrześcijańskiej, albo jakiejś większej społeczności. Apostoł – często bardzo chcąc, ale nie mogąc w tym czasie tam przybyć, aby sprawy rozwiązać osobiście – wysyłał List.

I to właśnie pierwsze zdania tegoż Listu zawierają wspomniane już przedstawienie się i „upoważnienie” do wypowiadania się, ale zwykle zawierają także jakąś wzmiankę o wierze adresatów. I ta początkowa wzmianka jest zawsze bardzo pozytywna – bez względu na to, co zawiera dalsza część Listu. Na początku zawsze jest dziękczynienie za wiarę adresatów, także wskazanie źródła tejże wiary…

Tak jest chociażby dzisiaj, co wyrażone zostało w tychże słowach: Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia wywołanego żądzą na świecie.

Nie mamy zatem wątpliwości, że wiara jest darem Niebios – i to stamtąd płynie natchnienie do niej. Wiara jest łaską Bożą. A łaska Boża – każda jedna, jaka by nie była – ma w swej „naturze” to, że domaga się współpracy. To z ludzką łaską bywa tak, że można ją otrzymać – kiedy, lub o ile w ogóle, ją się otrzyma – by tylko się z niej cieszyć i przed innymi chwalić, albo nad innych wywyższać. Łaska Boża zawsze domaga się współpracy! Zawsze!

Najpierw domaga się świadomego przyjęcia – z wdzięcznością Bogu za nią, bo nie można zapomnieć, od kogo się ją otrzymało – a następnie jej rozwinięcia, pomnożenia w sobie jej owoców…

O tym Apostoł Piotr pisze już w następnym akapicie, stosując bardzo ciekawy zabieg stylistyczny: Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość.

I nie sposób nie zobaczyć, jak to właśnie przesłanie zostało przetłumaczone w Biblii Paulistów: Dołóżcie wszelkich starań, aby do waszej wiary dołączyć prawość, do prawości poznanie, do poznania opanowanie, do opanowania wytrwałość, do wytrwałości pobożność, do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwości braterskiej miłość.

Z kolei, Biblia Pierwszego Kościoła tłumaczy je tak: Z tej właśnie racji dołożywszy wszelkich starań, wzmocnijcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie wstrzemięźliwością, wstrzemięźliwość wytrwałością, wytrwałość pobożnością, pobożność życzliwością braterską, życzliwość braterską miłością.

Oczywiście, nie po to przywołujemy tu sobie kolejne tłumaczenia, aby prowadzić długie naukowe dywagacje na temat znaczenia tego czy innego wyrażenia, bo to nie jest nam w tym momencie chyba aż tak bardzo potrzebne. Chociaż nie wykluczone, że doszlibyśmy do ciekawych wniosków. Natomiast o wiele ważniejsze i ciekawsze wydaje się zwrócenie uwagi na sam zabieg stylistyczny, zastosowany przez Piotra, a polegający na dokładaniu do siebie, dodawaniu kolejnych elementów, będących komponentami właściwej chrześcijańskiej postawy.

W pierwszym tłumaczeniu – tym, którym posługujemy się w liturgii – odnajdujemy tu słowo: dodajcie (jedno do drugiego). W drugim tłumaczeniu: «dołączcie» (jedno do drugiego). Ale już w trzecim – wzmocnijcie (jedno drugim). Wydaje się, że wszystkie te sposoby rozumienia apostolskiego przesłania uzupełniają się wzajemnie.

Dzięki tej różnorodności można lepiej zrozumieć zamysł Autora, iż nie chodziło mu o mnożenie cnót czy pozytywnych postaw jedynie po to, by się nimi chwalić przed ludźmi, ale po to, aby te pozytywne cechy wzmacniały się nawzajem, a dodawane jedne do drugich – niczym „cegiełka do cegiełki” i „kamyczek do kamyczka”, i „ziarenko do ziarenka”, budowały solidny gmach naszej wiary! Właśnie poprzez dodawanie kolejnych elementów – komponentów chrześcijańskiej postawy.

I nie sposób – mówiąc o duchowej budowli naszej wiary, ciągle wznoszonej i wzmacnianej kolejnymi cegiełkami – jakoś nie skojarzyć tego z historią winnicy, zbudowanej przez «pewnego człowieka», o którym mówi dziś Jezus w Ewangelii. Człowiek ów zbudował ogrodzenie i wieżę – i uczynił wszystko, co trzeba, aby winnica mogła zacząć funkcjonować. I zaczęła. I przyniosła owoce. Ale okazało się, że właściciel nie mógł się nimi cieszyć, bo na drodze stanął opór robotników, najętych do jej strzeżenia. W którymś momencie uznali się oni za jej właścicieli, a ich pycha popchnęła ich do wielu zbrodni, w tym także tej najcięższej, bo prowadzącej do śmierci syna właściciela! Cóż można na to powiedzieć?

Sam Jezus komentuje to najtrafniej – kontynuując metaforę budowania – gdy mówi: Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych. To właśnie On sam, Jezus Chrystus, Syn Właściciela owej winnicy, którą jest świat i wszechświat, został odrzucony przez tych, którzy z powodów tylko sobie wiadomych uznali się za jej panów. Jednak oczywistym jest, że to nie do nich należy ostateczne zwycięstwo.

Bo chociaż na chwilę zapanowali nad tą widzialną winnicą, to jednak niedługo mieli zabawić na tych swoich „kierowniczych stanowiskach”. Zapowiedź Jezusa co do ich przyszłości jest jednoznaczna: Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym. I chociaż ta zapowiedź jest bardzo ostra, a wręcz bezlitosna, to przyjmujemy ją jako wyraźne wskazanie – napomnienie, ostrzeżenie – że „bez Boga ani do proga”. Nie da się niczego zbudować wbrew Bogu, bez Jego zgody i pomocy.

Już raz w historii zbawienia próbowano – z wieżą Babel. I nie wyszło. Od tamtego czasu ludzie ciągle i ciągle próbują – z uporem godnym lepszej sprawy – wznosić kolejne wieże Babel. I skutek jest zawsze ten sam. A ludzie nadal próbują. Nie chcą być współpracownikami Boga w codziennym budowaniu lepszego świata, zbudowanego choćby z tych cegiełek, jakimi są przykazania Dekalogu.

Także w swoim osobistym, życiowym budowaniu – zamiast dokładać do wiary […] cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość wolą dorzucać kamienie nienawiści, niezgody, egoizmu, zazdrości, pychy…

W kontekście tego wszystkiego, o czym tu sobie dziś rozważamy, w podsumowaniu możemy postawić tylko jedno pytanie: Jak ja buduję? Z jakich cegiełek? A może właśnie z owych wspomnianych tu kamieni?… Czego jest więcej?…

A jeśli chcielibyście dobrego wzoru w tym budowaniu, to z pewnością może nam nim posłużyć Patron dnia dzisiejszego, Święty Justyn, Męczennik. Kim był ów Święty? Co możemy o nim powiedzieć?

Urodził się on na początku II wieku w Samarii, w rodzinie pogańskiej. Od młodości pasjonował się filozofią i problemami ogólnoludzkimi. Przebadał systemy Platona, Arystotelesa, i innych myślicieli. Bardziej jeszcze nurtowały go problemy religijne. W ten sposób zainteresował się – między innymi – chrześcijaństwem. Czytał Pismo Święte i przyglądał się życiu chrześcijan. Badał ich naukę, obserwował ich obyczaje.

W trzydziestym trzecim roku życia przyjął Chrzest. Stał się gorliwym wyznawcą i najważniejszym apologetą chrześcijańskim w II wieku. Wykorzystując autorytet, jaki sobie zdobył prawością charakteru i wiedzą, zgromadził koło siebie uczniów i chętnie z nimi prowadził dyskusje na tematy filozoficzne, etyczne i religijne. Sam przekonany o tym, że tylko w chrześcijaństwie jest pełna prawda, dążył do tego, by i jego uczniowie byli o tym przekonani. Spotykał się z filozofami pogańskimi i żydowskimi, i żarliwie z nimi dyskutował na wspomniane tematy.

W roku 135 spotkał się na przykład w Efezie z pewnym rabinem żydowskim, Tryfonem, i odbył z nim wielogodzinną dyskusję. Pamiątką tego jest dzieło Świętego Justyna pod tytułem „Dialog z Żydem Tryfonem”. W tym czasie wydał też dwie apologie. Pierwszą z nich skierował do Rzymian, drugą zaś formalnie do senatu rzymskiego. Wykazywał w nich odważnie, jak mylne poglądy mieli poganie o chrześcijanach i obalał zarzuty, stawiane wyznawcom Chrystusa przez pogan.

A było to znakiem niemałej odwagi. Od stu bowiem lat wiara w Chrystusa była na państwowym indeksie. Od czasów Nerona chrześcijanie byli uważani za głównego wroga cesarstwa – wroga, którego należało tępić wszelkimi dostępnymi środkami. Nie odwołano krwawych edyktów, wydanych przez Nerona i przez Domicjana. Za czasów Świętego Justyna panował wprawdzie raczej łagodny cesarz Antoninus Pius, wszakże za panowania następnego cesarza, Marka Aureliusza, prześladowanie wybuchło ponownie. I właśnie ofiarą tych prześladowań padł nasz Patron. Został aresztowany i z wyroku sądu ścięty mieczem w 165 roku.

W swoich pismach podjął pierwsze próby zbliżenia nauki chrześcijańskiej i filozofii greckiej. A ponieważ żył zaledwie około stu lat po śmierci Apostołów Piotra i Pawła, toteż stworzone przezeń dzieła mają znaczenie fundamentalne dla zapoznania się z ówczesną sytuacją Kościoła, jego organizacją i wewnętrzną strukturą, z obrzędami i liturgią. Warto podkreślić, że Justyn był człowiekiem świeckim, który wykorzystał swoją wiedzę dla obrony wiary chrześcijańskiej.

A oto jak – według „Akt Świętych Męczenników Justyna i Towarzyszy” – dokonało się męczeństwo dzisiejszego Patrona:

Święci mężowie zostali pojmani i przyprowadzeni do prefekta Rzymu, Rustyka. Gdy ich postawiono przed sądem, Rustyk rzekł do Justyna: „Pokłoń się bogom i bądź posłuszny rozkazom cesarzy”. Justyn odrzekł: „Nie możemy być oskarżeni ani pojmani za to, że słuchamy przykazań naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”. Rustyk rzekł: „Powiedz, jaką naukę wyznajesz?” Justyn odpowiedział: „Usiłowałem poznać wszystkie, ale przyjąłem prawdziwą naukę chrześcijan, chociaż ona nie podoba się tym, którzy pozostają w błędzie”.

Rustyk rzekł: „A te nauki ci odpowiadają, nędzniku?” Na to Justyn: „Tak jest, ponieważ stosuję się do nich zgodnie z prawowitą doktryną”. Rustyk zapytał: „Jakaż to doktryna?” Justyn odparł: „Czcimy Boga chrześcijan! Wierzymy, że na początku On sam stworzył i uczynił wszystko, co istnieje, rzeczy widzialne i niewidzialne. I czcimy Pana, Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. O Nim Prorocy zapowiadali, że przyjdzie do ludzi głosić zbawienie i nauczać wybranych uczniów. Jestem tylko człowiekiem i niewiele mogę powiedzieć o jego nieskończonym Bóstwie, jednak moc proroctwa uznaję – w proroczym natchnieniu był On zapowiedziany jako Syn Boga. A wiem, że prorocy natchnieni z nieba zapowiadali Jego przyjście do ludzi”.

Na to Rustyk zapytał: „A więc jesteś chrześcijaninem?” Odpowiedział mu Justyn: „Tak jest, jestem chrześcijaninem”. Na to prefekt rzekł do Justyna: „Posłuchaj ty, który mówisz, że jesteś uczony, i utrzymujesz, żeś poznał prawdziwą naukę: jeżeli zostaniesz ubiczowany, a potem ścięty, to myślisz, że pójdziesz do nieba?” Justyn odrzekł: „Mam żywą nadzieję, że jeżeli mnie to spotka, to pójdę do Niego! Wiem bowiem, że aż do czasu, gdy świat przeminie, nie odmawia On swojej łaski tym, którzy żyją według Jego nauki”. Prefekt Rustyk zapytał: „Tak więc przypuszczasz, że pójdziesz do nieba, aby tam odebrać odpowiednią nagrodę?” Justyn odpowiedział: „Nie przypuszczam, lecz wiem, że tak jest i jestem tego pewien”.

Prefekt Rustyk powiedział: „Wróćmy do sprawy, o którą chodzi, bo sprawa jest pilna i nie da się jej uniknąć. Przystańcie na to, czego się od was żąda i razem złóżcie ofiarę bogom”. Justyn odparł: „Nikt o zdrowych zmysłach nie przejdzie od wiary do bezbożności”! Rustyk na to: „Jeżeli nie posłuchacie, zostaniecie ukarani bez żadnej litości”. Justyn odparł: „Pragniemy ponieść karę dla naszego Pana, Jezusa Chrystusa, i dostąpić zbawienia! Będzie to dla nas rękojmią i ocaleniem w dniu straszliwego i powszechnego Sądu naszego Pana i Zbawcy”! Podobnie mówili i pozostali męczennicy: „Uczyń z nami, co chcesz! Jesteśmy chrześcijanami i nie składamy ofiar bożkom”.

Wtedy prefekt Rustyk ogłosił wyrok: „Zgodnie z prawem ci, którzy nie posłuchali rozkazu cesarza i nie chcieli złożyć ofiary bogom, mają być biczowani, a następnie ścięci”. Święci Męczennicy, wielbiąc Boga, zostali odprowadzeni na miejsce kaźni i tam ścięci. Tak wyznali Zbawiciela i to wyznanie przypieczętowali męczeństwem.” Tyle opisu męczeństwa Świętego Justyna.

Wpatrując się w świetlany przykład jego świętości, ale też z uwagą wsłuchując się w Boże słowo dzisiejszej liturgii, pytam samego siebie raz jeszcze, z czego buduję gmach swojego życia: z cegieł wiary, modlitwy i Bożych przykazań, czy z kamieni grzechu?… Czy jestem w tym dobrym budowaniu cierpliwy i wytrwały?…

1 komentarz

  • Litania czerwcowa rozpoczyna się uwielbieniem Trójcy Świętej i tajemnicą Wcielenia:
    Cor Jesu, Filii Patris aeterni, miserere nobis!
    Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami!
    Cor Jesu, in sinu Virginis Matris a Spiritu Sancto formatum, miserere nobis!
    Serce Jezusa, w łonie Dziewicy-Matki przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami!

    Mój ulubiony wers litanii:
    Cor Jesu, attritum propter scelera nostra, miserere nobis!
    Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami!
    Сердце Иисуса, злодеяниями нашими израненное, помилуй нас!

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.