Czas czynu i konkretu!

C

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny dzisiaj obchodzą:

Ksiądz Prałat Mieczysław Lipniacki – mój „rodzony” Proboszcz, czyli pierwszy Proboszcz mojej rodzinnej Parafii i mój Proboszcz od Pierwszej Komunii Świętej, aż do Prymicji, a nawet jeszcze trochę po niej;

Ksiądz Prałat Mieczysław Głowacki – mój Profesor w Seminarium, Promotor mojej pracy magisterskiej, mój Szef (przed laty) w Sądzie Biskupim;

Ksiądz Kanonik Mieczysław Milczarczyk – w swoim czasie: Proboszcz Parafii w Radoryżu Kościelnym, gdzie rozpoczynałem swoją posługę kapłańską dwadzieścia cztery lata temu

Z kolei urodziny obchodzi Monika Mazur, należąca w swoim czasie do jednej z moich Wspólnot młodzieżowych.

Życzę Świętującym samych dobrych natchnień z Nieba. Zapewniam o modlitwie!

Drodzy moi, życzę Wszystkim błogosławionego nowego czasu. Za udział w publicznym odmówieniu lub odśpiewaniu hymnu: „O, Stworzycielu, Duchu, przyjdź” możemy dziś uzyskać odpust zupełny. My tą pieśnią rozpoczynamy Mszę Świętą, którą o północy witamy nowy rok w naszym Duszpasterstwie Akademickim.

A potem, w ciągu dnia, będę pomagał w Parafii Dąbie.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan mówi do mnie dzisiaj – i na dzisiaj? I na cały nowy rok? Niech Duch Święty pomoże usłyszeć i przyjąć sercem…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi,

1 stycznia 2026.,

do czytań: Lb 6,22–27; Ga 4,4–7; Łk 2,16–21

CZYTANIE Z KSIĘGI LICZB:

Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić synom Izraela. Powiecie im:

«Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem».

Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił”.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO GALATÓW:

Bracia: Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty… Trudno jest nawet wyrazić wprost, o jaką «pełnię czasu» chodzi. To nie jest jakaś konkretna data, to nie jest jakiś dzień w znaczeniu tradycyjnym. «Pełnia czasu» nastąpiła wówczas, kiedy Bóg uznał, że jest najwłaściwszy moment, aby posłać swojego Syna. Pod każdym względem ten czas był wyjątkowy, a ludzie – zdaniem Pana Boga – właśnie wtedy mieli powitać przychodzącego Jezusa.

Stąd też «pełnia czasu» to nie jakaś konkretna data, ale to święty czas spełnienia się Bożych zamiarów, Bożych obietnic. Dlatego chociażby my obecnie – przeżywając Okres Bożego Narodzenia – także przeżywamy «pełnię czasu». Oto czas łaski, oto czas zbawienia.

Z naszej ludzkiej perspektywy trudno to może zrozumieć, bo jesteśmy przyzwyczajeni do pojmowania czasu w sposób fizyczny i określony. Mamy bowiem zegarki, mamy kalendarze, robimy zdjęcia, nagrywamy filmiki – a to wszystko pokazuje nam, jak szybko ów czas ucieka. I tak naprawdę, to nie za bardzo umiemy inaczej pojmować czasu, jak tylko przez pryzmat zegarów i kalendarzy. Oto bowiem nawet dzisiaj, patrząc w kalendarz, widzimy, iż stanęliśmy na granicy czasu – kolejnego roku. Nawet w jakiś fizyczny sposób jest to pełnia czasu. Coś się dokonało. Coś się skończyło, coś zamknęło. Dokonało się przejście – w nowy czas.

Ale wiele osób – jeśli tak z nimi za kilka tygodni czy miesięcy porozmawiać – zapewne nie zauważy żadnych szczególnych zmian. Okaże się bowiem, że tak wizualnie, zewnętrznie, nic się nie zmieniło: dawne problemy pozostały nie rozwiązane; te same ciągle pragnienia – nie spełnione; nasze zawsze dobre zamiary i plany – nadal nie zrealizowane.

Oczywiście, nie chodzi tu o to, aby snuć jakieś czarne wizje w momencie dla wielu tak radosnym. Nie chodzi tu o pesymizm, ale na pewno o realizm. Bo pomimo nawet tego, że media proponują nam dziś różne atrakcje, w hałaśliwy sposób przypominają tej wyjątkowej dacie – i nawet zabawa, na rozlicznych imprezach, okaże się bardzo udana – to z czasem, kiedy to wszystko przycichnie i wróci tak zwana „szara” rzeczywistość, szybko okaże się, że wróciły też stare problemy. I co wtedy? Po co cały ten huk noworocznych zabaw, sylwestrowego szaleństwa? Po co tyle wydanych pieniędzy?…

Naturalnie, zabawy same w sobie nie są złe – i bardzo dobrze, że z radością wchodzimy w nowy czas. Ale my chrześcijanie, my przyjaciele Chrystusa, chcemy w ten czas wejść z Jezusem! I dlatego dobrze się dzieje, że Nowy Rok przeżywamy w ostatnim dniu Oktawy Bożego Narodzenia, a więc w dniu ósmym, czyli w tym, w którym – według Prawa Mojżeszowego – należało nadać imię dziecku. W uroczysty sposób Imię to nadano także Jezusowi w tym dniu. Właśnie dzisiaj to wspominamy i dlatego właśnie dzisiaj chcemy z tym Imieniem na ustach i w sercu – wejść w nowy czas.

Chcemy to Imię – JEZUS – jeszcze raz wyraźnie usłyszeć, chcemy je wziąć do serca. Wszak w tym Imieniu jest nasze zbawienie. Razem z Maryją, której dzisiaj oddajemy cześć jako Świętej Bożej Rodzicielce, pochylamy się nad Dzieciątkiem, które przyniosło radość i nadzieję światu i człowiekowi. Razem z Józefem, jego ziemskim Ojcem, razem z pastuszkami – trwamy w zachwycie.

Tak trudno jest w huku sylwestrowych zabaw, w hałasie noworocznych imprez – i w ogóle, w całym tym zgiełku świata – zauważyć obecność Jezusa. Dlatego potrzeba chociażby tej chwili skupienia, chociażby tego momentu wyciszenia – nazwijmy go: momentu zauważenia – chwili osobistej modlitwy i refleksji, aby Dzieciątko Jezus mogło być przez nas dostrzeżone i otoczone miłością.

I chyba cała tajemnica sukcesu – jeśli tak można powiedzieć – i cały sens życzeń, które w tych dniach sobie składamy, tkwi w tym, abyśmy zauważyli, że ten czas, który przeżywamy, na granicy którego w jakiś sposób stajemy, jest to czas Boży. To Jezus Chrystus jest Panem czasu, to On jest Królem nad wiekami, to On w każdym czasie realizuje zbawienie. I teraz chodzi o to, aby każdy nasz czas, każdy jeden nasz dzień, każda jedna minuta, każda jedna chwila były ową «pełnią czasu», a więc tym czasem świętym – czasem, w którym Jezus będzie do nas przychodził.

Wtedy na pewno radość Świąt Bożego Narodzenia i rozpoczynającego się nowego roku – nie będzie tylko radością przejściową, ulotną, związaną jedynie ze spotkaniem z rodziną, dobrą zabawą i porządnie zastawionym stołem, ale będzie radością wewnętrzną, radością serca: radością, która przetrwa nawet największe trudności. I nie skończy się wraz z zakończeniem zabawy sylwestrowej.

Trzeba nam o taką radość prosić Jezusa. A przesyłając sobie nawzajem życzenia noworoczne, warto właśnie tego sobie życzyć i o to się modlić, aby ten nowy czas, który jest dla nas wielkim Bożym darem, ale jednocześnie jest zadaniem – a póki co: tajemnicą! – był czasem działania Jezusa w naszej codzienności. Aby ani jedna minuta nie była zmarnowana, ani jedna godzina nie była bezbarwna czy jałowa, ani jeden dzień nie był dniem pustym – skoro można i trzeba uczynić tyle dobra, zanieść ludziom tyle światła i nadziei, a w swoim domu, w swoim środowisku pracy, nauki czy studiowania zaprowadzić tyle dobrej atmosfery, tyle pokoju, tyle radości.

Tak bardzo często przyłapujemy się na tym, że czas przechodzi nam przez palce – że nie zauważamy, jak minął kolejny tydzień, jak minęły kolejne miesiące… Przyłapujemy się na tym, że zamierzaliśmy tyle zrobić, tyle mieliśmy różnych planów, a oto mija kolejny rok – i co?… Pytamy wręcz z przerażeniem: kiedy ten czas minął? I czemu tak szybko?

I stąd też trzeba nam na ten czas, który otrzymaliśmy od Jezusa, spojrzeć niejako Jego oczami. Wszak tam, w Niebie, czasu nie ma! W wieczności – jak sama jej natura wskazuje – jest ciągłe TERAZ! Nie ma wczoraj, nie ma jutro. U Boga jest zawsze chwila obecna. Jeżeli natomiast mówimy o czasie, to tylko jako o rzeczywistości ludzkiej. Czas Bóg dał człowiekowi, aby w jakiś sposób uporządkować jego prace, jego zamiary, modlitwy…

I jeśli się dobrze ów czas wykorzysta, ma się wówczas ogromną satysfakcję, poczucie radości, że tyle dobra się dokonało, że tyle się z Bożą pomocą zdziałało. Jeżeli się jednak ów czas zmarnuje, wówczas pojawia się poczucie jakiejś przegranej, jakiegoś niespełnienia. Stąd też musimy pamiętać, że czas jest zadaniem dla nas – dla każdego z nas bez wyjątku. Dwa tysiące dwadzieścia pięć lat temu – według miary naszych ludzkich kalendarzy – Boży Syn przyszedł na świat. Wszedł w ludzki czas – aby go uświęcić. Od tego dnia, od tego czasu, od tej «pełni czasu», a więc od przyjścia Jezusa Chrystusa na świat – każdy czas jest tą pełnią, każdy czas może być czasem szczególnym, czasem zbawienia. To od nas samych – w dużej mierze – zależy.

Bo kiedy w ludzkim sercu zamieszkuje Jezus, jeżeli swobodnie może On działać w życiu człowieka, spotykać się z nim na modlitwie, błogosławić jego pracom i zamiarom, to wtedy każdy jeden dzień jest szczególny i wyjątkowy, nawet jeśli byłby to dzień przeznaczony na tak zwyczajne prace, jak te, które na co dzień wykonujemy. Bo to nie jest ważne, czy w danym czasie świętujemy, czy pracujemy, studiujemy lub uczymy się; albo też: czy chodzimy ubrani odświętnie, czy tak „na roboczo”… Liczy się to, co nosimy w sercu – z jakim nastawieniem przeżywamy każdy nasz czas!

Jeżeli w naszym sercu będzie zawsze pokój, który pochodzi od Jezusa; oraz radość, pochodząca z wiary: także: radość spotkania z drugim człowiekiem i pragnienie dobra dla drugiego człowieka; jeżeli będzie w nim wdzięczność wobec Jezusa za wszystko, co czyni dla nas w każdej minucie naszego życia – a przede wszystkim: jeżeli będzie w nim zawsze miejsce dla Niego, otwarte drzwi, aby mógł przyjść w Komunii Świętej, w swoim Słowie, w Sakramentach, na modlitwie, czy w różnych życiowych sytuacjach – wówczas na pewno każdy nasz dzień będzie dniem świętym, a każdy nasz czas: czasem zbawienia. Będzie czasem przeżytym w pełni. Będzie więc «pełnią czasu».

I takiego właśnie czasu – przeżytego w pełni i będącego pełnią, na sposób Jezusowy – życzmy sobie nawzajem dzisiaj. Oddajmy Panu naszemu ten nasz czas – pozwólmy Mu w nim działać! Dajmy Mu zielone światło – na cały ten nowy rok 2026! Ale i sami weźmy się porządnie do roboty – nie czekajmy, że On zrobi za nas wszystko! Podejmijmy z Nim współpracę – z Jego łaską. Niech ten nowy rok nie będzie znowu czasem gadania, planowania i obietnic – ale wreszcie czasem czynu i konkretu!

Poprośmy Maryję, Świętą Bożą Rodzicielkę, aby nam pokazała, jak to zrobić. Bo Ona tę sztukę opanowała – do perfekcji! Niech zatem przez Jej wstawiennictwo dokona się to wielkie Boże błogosławieństwo, które Mojżesz i Aaron – jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu – wypowiadają nad swoim narodem. Niech ono wybrzmi dzisiaj nad każdym z nas: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem.

Niech się tak stanie – w imię Jezusa Chrystusa!

2 komentarze

  • Akt Zawierzenia Nowego Roku 2026 Matce Bożej:

    Maryjo, Matko Ciszy i Zaufania, staję przed Tobą na granicy czasu. Za mną rok przeżyty — z jego światłem i cieniem. Przede mną rok nowy, nazwany 2026 —nieznany, jeszcze nienazwany, jak droga ukryta we mgle. Nie pytam dziś, co przyniesie. Nie proszę, aby był łatwy. Proszę tylko, aby był przeżyty z Tobą i w woli Boga. Oddaję Ci, Maryjo, cały Rok 2026 —nie tylko jego święta i radości, ale również dni zwyczajne, monotonne, ciche, trudne. Oddaję Ci poranki, w których będę wstawać bez sił, i wieczory, w których będę szukać sensu. Zawierzam Ci mój czas, bo on nie należy do mnie. Każda godzina, każdy oddech, każde spotkanie i każde pożegnanie niech zostaną złożone w Twoich dłoniach, abyś uczyła mnie przeżywać je świadomie, z wdzięcznością i pokojem. Maryjo,oddaję Ci moje plany na Rok 2026, ale jeszcze bardziej oddaję Ci moją gotowość na ich utratę. Oddaję Ci moje pragnienia, ale i moją zgodę na to, że Bóg poprowadzi mnie inaczej, niż bym chciał. Zawierzam Ci mój lęk przed przyszłością, niepewność jutra, obawy o zdrowie, pracę, relacje, świat. Ucz mnie wiary, która nie polega na kontroli, lecz na trwaniu przy Bogu, krok po kroku. Oddaję Ci moje serce w Roku 2026 —z jego ranami, z jego zmęczeniem, z jego nadzieją, która czasem słabnie. Ucz mnie miłości, która nie jest emocją, lecz decyzją codziennej wierności. Maryjo, jeśli w tym roku przyjdzie samotność, bądź blisko. Jeśli przyjdzie choroba, bądź umocnieniem. Jeśli przyjdzie krzyż, ucz mnie go nie odrzucać, lecz przeżywać z Chrystusem. Oddaję Ci moje relacje —te, które mnie budują, i te, które mnie ranią. Oddaję Ci słowa, które będę wypowiadać, i milczenie, które będę musiał przyjąć. Ucz mnie prawdy wypowiadanej w miłości. Zawierzam Ci Kościół w Roku 2026 —jego drogę, jego zmagania, jego świadectwo w świecie. Niech będzie wierny Ewangelii, nawet wtedy, gdy będzie to kosztować. Maryjo, oddaję Ci także godzinę mojej śmierci, jeśli miałaby nadejść w tym roku, nie z lękiem, lecz z ufnością, że Ty będziesz blisko, tak jak byłaś blisko Jezusa pod krzyżem. Przyjmij, Matko, ten akt zawierzenia —nie jako piękne słowa, lecz jako decyzję serca. Niech w Roku 2026 wszystko, co się wydarzy, prowadzi mnie bliżej Boga. Prowadź mnie przez ten rok drogą światła i prawdy, aż do dnia, w którym czas ustąpi wieczności, a wiara stanie się widzeniem. Maryjo,w Twoje ręce oddaję Rok 2026. Amen.
    (Modlitwa znaleziona w internecie)

Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.