Mądrość, czyli… co?…

M

Szczęść Boże! Drodzy moi, bardzo serdecznie pozdrawiam Was z Lublina, gdzie jestem od wczoraj. I jestem do dzisiejszej Mszy Świętej o 18:00, w „mojej” Parafii Świętego Jana Kantego. Jak zawsze, zapraszam do łączności ze mną:

https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams

Wcześniej spotkam się z Szymonem Salą, Autorem świetnych, mądrych i głębokich rozważań na moim blogu, Człowiekiem mi bardzo bliskim, z którym mamy do obgadania kilka spraw.

Nasz Tato wyszedł wczoraj ze szpitala w Białej Podlaskiej, ale w poniedziałek zawiozę Go do Lublina, na badanie przez Panią Profesor, która tydzień temu przeprowadziła zabieg jaskry. Zabieg się udał, ale są jeszcze jakieś drobiazgi, które utrudniają pełne widzenie. I tu potrzebna jest jakaś korekta, która zapewne będzie wymagała kilkudniowego pobytu Taty w szpitalu w Lublinie.

I właśnie Szymona już poprosiłem, aby będąc na miejscu, w Lublinie, czuwał nad naszym Tatą i pomógł, w razie potrzeby, dowożąc potrzebne rzeczy. My także, całą Rodziną, będziemy czuwać – ja w tym czasie mam wyznaczone przez Kurię rekolekcje kapłańskie, dlatego nie bardzo mogę być na stałe w Lublinie.

Dlatego też już teraz dziękuję Szymonowi za dobre i otwarte serce. Bez chwili wahania zgodził się pomóc. To już tysiąc dwieście siedemdziesiąta ósma moja prośba lub propozycja, z którą się do Niego zwracam, a na którą On odpowiada natychmiastowym: TAK. Właśnie dlatego – również dlatego – napisałem, że jest On dla mnie jednym z najbliższych ludzi na świecie!

Drodzy moi, przypominam, że dzisiaj pierwsza sobota miesiąca! Oddajmy cześć Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, w duchu wynagrodzenia za grzechy, którymi my sami i wszyscy ludzie na świecie tak bardzo to Serce ranią!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem osobiście do mnie się zwraca? Duchu Święty, przyjdź z pomocą…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 4 Tygodnia zwykłego, rok II,

7 lutego 2026., 

do czytań: 1 Krl 3,4–13; Mk 6,30–34

CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:

Król Salomon udał się do Gibeonu, aby tam złożyć ofiarę, bo tam była wielka wyżyna. Salomon złożył na owym ołtarzu tysiąc ofiar całopalnych. W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: „Proś o to, co mam ci dać”.

A Salomon odrzekł: „Tyś okazywał Twemu słudze Dawidowi, memu ojcu, wielką łaskę, bo postępował wobec Ciebie szczerze, sprawiedliwie i w prostocie serca. Ponadto zachowałeś dla niego tę wielką łaskę, że dałeś mu syna, zasiadającego na jego tronie po dziś dzień. Teraz więc, o Panie Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia. Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, który nie da się zliczyć ani też spisać z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak znaczny?”

Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: „Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale prosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie. I choć nie prosiłeś, daję ci ponadto bogactwo i sławę, tak iż za twoich dni podobnego tobie nie będzie wśród królów”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.

Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Któż z nas nie chciałby usłyszeć takiego zaproszenia ze strony kogokolwiek, a już szczególnie – ze strony Boga: Proś o to, co mam ci dać? Trochę się pewnie przypominają bajki, jakie znamy z dzieciństwa, a wśród nich ta o złotej rybce, spełniającej trzy życzenia…

I chociaż Bóg nie jest postacią z bajki i relacja z Nim to sprawa najwyższej wagi, to jednak wydaje się, że niektórzy tak właśnie Boga traktują: jako złotą rybkę, która ma spełnić określone prośby i zaspokoić doraźne potrzeby – żeby nie powiedzieć: zachcianki – po czym już ten kontakt aż tak bardzo ich nie interesuje. Bóg właściwie tylko do tego jest im potrzebny. Dlatego są tak na Niego źli, jeżeli tychże zachcianek nie spełni na ich „pstryknięcie palca”.

Ale oto dzisiaj – można by powiedzieć – Bóg sam daje pretekst do tego, by Go tak traktować! Bo – ni mnie, ni więcej – tylko pyta młodego Salomona, czego ten od swego Boga oczekuje? Co uważa za rzecz lub sprawę najbardziej potrzebną? I co się okazuje? Oto z ust Salomona padają słowa jakże mądre i głębokie, zatem zapewne też bardzo poważnie przemyślane: Teraz więc, o Panie Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia. Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, który nie da się zliczyć ani też spisać z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak znaczny?

Jak słyszymy w kolejnych zdaniach tej biblijnej relacji, spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. I dał mu zarówno mądrość, o którą poprosił, jak i inne dary, o które nie poprosił. Bóg powiedział: Choć nie prosiłeś, daję ci ponadto bogactwo i sławę, tak iż za twoich dni podobnego tobie nie będzie wśród królów.

Wcześniej jednak młody król usłyszał taką oto niezwykłą zapowiedź: Spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie. I tak się stało. Zresztą, nawet do dzisiaj posługujemy się określeniem: „salomonowa mądrość”, co odnosimy do takich słów i rozstrzygnięć, które uważamy za bardzo logiczne i sprawiedliwe. Pomimo tego, że sam Salomon pod koniec życia niestety odszedł od Boga i zawiódł Boże zaufanie: „obrósł w piórka”, uwierzył w siebie, zapatrzył się w siebie, uległ pokusom cielesnym, nawet zaczął składać ofiary fałszywym bożkom!

Sami zatem widzimy, jak bardzo ważna jest nasza współpraca z Bogiem i Jego łaską! Bo Pan – tak, jak Salomonowi – chce nam dać nawet więcej, niż się spodziewamy, czy prosimy. Ale żebyśmy potem tych darów nie zmarnowali, nie zaprzepaścili, nie uwierzyli w siebie na tyle, by przestać wierzyć w Boga i przestać wierzyć Bogu!

Nawet bowiem taki znaczący dar, jak ten, który otrzymał Salomon, czyli dar mądrości, nie ustrzegł go ostatecznie przed popadnięciem w pychę i – powiedzmy to wprost – głupotę! Zatem, nawet najhojniejszy dar od Boga człowiek może zmarnować! Tak, bo jest wolny, dlatego może ze swoim życiem zrobić, co chce – i z Bożymi darami może zrobić, co chce.

Oczywiście, to nie znaczy, że trzeba tu jakoś specjalnie w tym celu „stawać na głowie”. Nie, trzeba tak normalnie i rozsądnie robić swoje, ale cały czas w jedności z Jezusem i z nastawieniem na Jezusa. A mówimy to sobie w kontekście dzisiejszej Ewangelii, która opisuje nam bardzo ciekawe wydarzenie, jak to po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. Możemy się tylko domyślać, jak sympatyczna i miła musiała to być rozmowa, kiedy opowiadali o niezwykłych znakach i cudach, które przez ich posługę się dokonywały. Mamy zresztą o tym wzmiankę w innych miejscach Ewangelii.

I oto odpowiedzią Jezusa na to wszystko, co usłyszał, było wyraźne polecenie, by odpoczęli! Tak, Apostołowie teraz mają odpocząć. Bo są tylko ludźmi, więc taka praca musiała ich wyczerpać, chociaż niewątpliwie dzieło, którego się podjęli, było piękne. Ale było też wyczerpujące. Dlatego trzeba odetchnąć…

Jezus jednak sam nie odetchnął. Być może, zaplanował sobie dzień lub dwa na odpoczynek – razem z Apostołami – ale postanowił jednak nadal nauczać, skoro ludzie czekają. Oczywiście, na pewno kierował się w tym miłością i troską o ludzi, ale i mądrością, która pozwalała rozpoznać konkretne sytuacje, jak i kiedy, i co robić. To też wyraz mądrości.

I możemy być pewni, że także na tym odcinku owa Boża mądrość będzie nam dana – byśmy podejmowali takie decyzje i dokonywali takich wyborów, jakich najbardziej potrzeba w konkretnej sytuacji. Ale stanie się tak, jeżeli ze źródła Bożej mądrości będziemy czerpali na bieżąco, stale, bez przerwy! Czyli: jeżeli będziemy zawsze w stałym kontakcie z Jezusem – poprzez Jego słowo, Sakramenty, modlitwę – a więc stale będziemy „doładowywać” to nasze duchowe konto.

Wówczas na pewno dobrze będziemy wiedzieli, co o danej sprawie myśleć, co i jak, i komu powiedzieć, jak się w danej sytuacji zachować, jak na daną sytuację zareagować, jakie decyzje w danym momencie podjąć, jakich dokonać wyborów. Bo właśnie umiejętność odpowiedniego zareagowania w każdej z tych okoliczności – to jest mądrość! Właśnie to, a nie wysokie wykształcenie! A przynajmniej – niekoniecznie wysokie wykształcenie. Można nawet powiedzieć, że wykształcenie to sprawa zupełnie odrębna i niezależna od mądrości – i odwrotnie.

Bo z pewnością wszyscy ci spośród nas, którzy mają doświadczenie kontaktów ze światem naukowym lub są jego częścią, mogą tu powiedzieć, że poznali – i to zapewne niejednego – głupca z tytułem profesorskim. A niejedna nasza pobożna babcia – tak, jak dwie moje, już świętej pamięci – które miały skończonych kilka klas podstawówki, swoją mądrością tak wiele nas nauczyły i tak bardzo nas nieraz zachwyciły!

Bo mądrość – to umiejętność życia, a nie tytuły przed nazwiskiem. I tak, i tak – wszyscy kiedyś doczekamy się tytułu: „świętej pamięci”, a wówczas tam, po drugiej stronie życia, przekonamy się, ile w nas było mądrości. I czy była to prawdziwa mądrość, czy jej atrapa. I czy tej Boży dar wykorzystaliśmy umiejętnie i w pełni, czyśmy go zmarnowali.

Oby nie! I niech to będzie także znakiem naszej mądrości – chętne i pełne przyjęcie daru Bożej mądrości! A wszystkie inne dary w ten sposób także staną się naszym udziałem.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.