Asyria nie może nas zbawić!

A

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny natomiast przeżywają:

Alumn Łukasz Goławski – niegdyś: Student historii na naszej siedleckiej Uczelni i aktywnie zaangażowany w działalność naszego Duszpasterstwa, a obecnie: Alumn Seminarium w Zgromadzeniu Księży Werbistów;

Adrianna Ostrowska – należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.

Imieniny natomiast przeżywają:

Krystyna Chruściel – koordynująca działalność Duszpasterstwa Niewidomych i Niedowidzących w Garwolinie; Osoba niezwykle mi bliska, życzliwa, bardzo energiczna, aktywna i kreatywna, a do tego: żyjąca wiarą na co dzień;

Bożena Głuszczak – Pracownik Uniwersytetu w Siedlcach.

Wszystkim świętującym życzę, aby żyli na co dzień Jezusem i z Jezusem! Zapewniam o modlitwie!

Drodzy moi, pozdrawiam Was serdecznie z Siedlec, skąd zaraz wyruszam do Domu rodzinnego, aby pomóc Rodzicom w zakupach. Potem wracam do Siedlec i pracuję nad sprawami bieżącymi. Także nad przygotowaniem Rekolekcji, które mam niedługo prowadzić.

Przypominam, że dzisiaj mamy piątek, a więc – Droga Krzyżowa w naszych Parafiach. Zachęcam do uczestnictwa!

Przypominam także o NOWENNIE SALONOWEJ, o której pisałem wczoraj – w intencji Szymona Sali, przygotowującego się do podjęcia i pełnienia posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej. W tym duchu i w tej intencji odmawiamy codziennie jeden dziesiątek Różańca Świętego, tajemnicę piątą światła: Ustanowienie Eucharystii. Zapraszam do włączenia się w to dzieło! Naprawdę modlimy się za bardzo wartościowego Człowieka!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan do mnie konkretnie dziś mówi? Jakie zdanie, jaką myśl, odnoszę tak szczególnie do siebie? Duchu Święty, bądź światłem, mocą i głębią!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Piątek 3 Tygodnia Wielkiego Postu,

13 marca 2026., 

do czytań: Oz 14,2–10; Mk 12,28b–34

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA OZEASZA:

To mówi Pan: „Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę! Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana. Mówcie do Niego: «Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić, nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić „nasz Boże” do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota».

Uleczę ich niewierność i umiłuję z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu.

I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, a zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam. Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pana są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?”

Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: «Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą». Drugie jest to: «Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego». Nie ma innego przykazania większego od tych”.

Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”.

Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

Pierwsze czytanie – to kolejne już prorockie wołanie do narodu o nawrócenie, o powrót do Boga. I to dosłownie już od pierwszego zdania: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego! Tym zdaniem można by streścić całą dzisiejszą liturgię Słowa.

Bo całe pierwsze czytanie to żarliwe rozwinięcie tego wezwania. Już bowiem w kolejnych zdaniach słyszymy: Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana. Mówcie do Niego: «Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić, nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić „nasz Boże” do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota».

Tu właściwie mamy wszystko, co w tej kwestii najistotniejsze: wezwanie do powrotu do Boga, co nierozerwalnie łączy się z odwróceniem się od fałszywych bóstw, ale i od innych ziemskich potęg, w których może chciałoby się widzieć jakieś wsparcie, ale które – z oczywistych względów – takim wsparciem być nie mogą, bo są właśnie ziemskimi potęgami i nie da się ich nawet w najmniejszym stopniu porównać do potęgi Bożej. Doprawdy, Asyria nie może nas zbawić!

Tylko Bóg może zbawić, tylko On może pomóc, co zresztą sam zapowiada w słowach: Uleczę ich niewierność i umiłuję z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I jeszcze dalej: I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, a zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam. Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc.

A na koniec – niejako w podsumowaniu – pytanie i stwierdzenie retoryczne: Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pana są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy. Cóż bardziej oczywistego! Potykają się ci, którzy ufają Asyrii; potykają się ci, którzy mówią: mój boże do dzieła swoich własnych rąk.

Drodzy moi, i jedno, i drugie stwierdzenie może się wydawać zupełnie nieadekwatnym do naszej obecnej rzeczywistości. Bo cóż nam do jakiejś Asyrii, która może i była polityczną i militarną potęgą w tamtym czasie, ale dzisiaj?… Jest tylko historycznym wspomnieniem. Albo też obce bóstwa, wyobrażane przez posągi czy malowidła – cóż nam dzisiaj do nich? Czy jednak na pewno?

Czy miejsca Asyrii – w naszym życiu, w naszym myśleniu, w naszej osobistej hierarchii wartości i ważności osób i spraw – nie zajęły inne potęgi polityczne, jak chociażby tak zwana unia europejska i jej rzekome wartości? Albo – na nieco niższym poziomie – różne układy, znajomości i kontakty polityczne, biznesowe, naukowe, towarzyskie, w których szukamy dla siebie niemalże jedynego sensu i celu w życiu?

A czyż nasz własny sukces, nasze własne osiągnięcia, nasze własne talenty, nasze zdolności, nasza własna sprawność fizyczna i sportowa, a nawet nasze siły fizyczne, zdrowie i zgrabna sylwetka – to nie są takie małe i większe bóstewka, które zajmują nam miejsce Boga? Czy my sami dla siebie – już tak mówiąc wprost i może nawet bardzo brutalnie – nie jesteśmy bogami? Czy nie zajmujemy miejsca Boga – czyli miejsca pierwszego i najważniejszego – w swoim własnym myśleniu i postrzeganiu świata? Niestety – wiemy, jak jest… Wiemy, jak może być…

I dlatego Jezus dzisiaj przekierowuje nasze myślenie na właściwe tory. A czyni to, odpowiadając na pytanie jednego z uczonych w Piśmie: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Skądinąd wiemy, że w całej mnogości przepisów i praw, jakimi mieli kierować się członkowie narodu wybranego, istniała gradacja: podział na przykazania większe i mniejsze, bardziej znaczące i te drobniejsze… Wszystkich ich żydowscy samozwańczy „prawodawcy” namnożyli do liczby sześciuset trzynastu, nierzadko – w niektórych z nich – ocierając się o absurd.

Normalny – by się tak wyrazić – i zwykły człowiek nie był w stanie się w tym połapać. A przebiegli faryzeusze i uczeni w Piśmie wykorzystywali to do ciągłego wywierania presji na lud i trzymania owych prostych ludzi w ciągłym strachu i szachu, bo raczej nie dało się tak żyć na co dzień, aby wszystkich tych przepisów dotrzymać. Zawsze się coś przekroczyło – nawet nie do końca wiedząc, co i dlaczego. Ale jednak.

Można nawet odważyć się na takie dość daleko idące porównanie, że owo namnożone do granic absurdu – a nawet już poza nimi – prawo to takie bóstwa, «dzieła rąk ludzkich». A sami faryzeusze i cała elita narodu wybranego to taka Asyria. Bo nadzieje – te oczywiście złe nadzieje – które oni pokładali w sobie samych, były ogromne!

I oto dzisiaj Jezus odpowiada na tę postawę i to zachowanie ogłaszając, iż pierwszym i najważniejszym przykazaniem, zbierającym niejako wszystkie inne, jest to, które powstało z połączenia dwóch znanych od zawsze przykazań: miłości do Boga i miłości do człowieka. Oba te przykazania znane były w Starym Testamencie, ale właśnie: znane i pojmowane oddzielnie. Jezus je nierozerwalnie związał, czyniąc miłość do Boga jedynym sensem i motywacją miłości do człowieka, a z kolei miłość do człowieka – wyrazem i konkretnym sposobem realizacji miłości do Boga.

A do tego jasne wskazanie, że miłość do siebie samego – oczywiście, właściwie rozumiana, czyli nie jako egoistyczne wpatrzenie w siebie i zakochanie w sobie samym ze wzajemnością – jest tu swoistym punktem odniesienia i czymś ze wszech miar oczywistym i podstawowym.

I teraz: jeżeli uporządkujemy swoje myślenie w tym właśnie kierunku, że weźmiemy sobie głęboko do serca i będziemy każdego dnia konsekwentnie i wytrwale realizować przykazanie miłości Boga i bliźniego, przy właściwym rozumieniu i realizacji miłości do samego siebie, to nie będziemy mieli problemów z żadną Asyrią i żadnymi bożkami, dziełami rąk własnych!

Bo – zaprawdę – Asyria nie może nas zbawić, nie chcemy już […] mówić „nasz Boże” do dzieła rąk naszych…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.