Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Kamila Malinowska, zaangażowana w swoim czasie w działalność jednej z młodzieżowych Wspólnot. Niech Pan Jej we wszystkim błogosławi! O to się dla Niej modlę!
A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, skąd jednak w miarę sprawnie udam się do Domu rodzinnego, w Białej Podlaskiej, by pomóc Rodzicom w zrobieniu zakupów na Święta. Potem wracam, bo o 19:00 – Msza Święta w naszym Duszpasterstwie i zakończenie Rekolekcji wielkopostnych.
I właśnie dzisiaj mamy w planach spotkanie podsumowujące po Mszy Świętej – podsumowujące nie tylko te Rekolekcje, ale także działalność naszego Duszpasterstwa Akademickiego. Bo chcę postawić wszystkim Uczestnikom tego spotkania pytanie, czy Ich zdaniem działalność tego naszego Duszpasterstwa – w obecnym czasie – ma sens? A jeśli tak, to jaki? I jeśli tak, to jak są w stanie się w nie bardziej – lub jakkolwiek – zaangażować?
Właśnie te pytania chcę dzisiaj postawić – o ile będę miał komu je postawić. A jeśli nie będę miał komu, to też będzie to bardzo konkretną odpowiedzią.
Ja generalnie mam swoje stanowisko w tej sprawie. I mocno zaznaczam, że postanowiłem w swoim czasie nie podejmować żadnych wiążących decyzji, jak chociażby takich, że mógłbym poprosić Biskupa o zmianę miejsca posługi. Nie zrobię tego. Oddaję całą sprawę w ręce Pana naszego, a On – niech przemawia przez decyzje Biskupa.
Natomiast biorę pod uwagę możliwość przedstawienia Biskupowi wyniku moich przemyśleń i przeprowadzonych rozmów. I niech już On decyduje. Ja jestem gotów pełnić tę posługę, dokąd Pan będzie chciał. Natomiast po siedmiu latach jej pełnienia czuję się w obowiązku – widząc, jaka jest sytuacja – dokonać pewnego podsumowania.
Tak więc, nastawiam się na taki dzień, który może okazać się kluczowy dla przyszłości mojej posługi, a może i całej działalności Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS w Siedlcach. A jeżeli dla Duszpasterstwa, to także i dla dwóch, działających w jego ramach Wspólnot: BANDY «CZARNEGO» i FORMACJI «SPE SALVI».
Jeżeli możecie, to westchnijcie do Ducha Świętego o mocny promyk Jego światła dla nas na dzisiejszy wieczór.
Teraz zaś pochylmy się już nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
A poniżej – słówko Szymona Sali. Całość – jak zawsze – głęboka, przemyślana, a widać, że i przemodlona. I znowu – kilka mocnych stwierdzeń, na które warto zwrócić uwagę i je jakoś wyakcentować, a może nawet zapamiętać… Jedno z nich zawarłem w tytule. To takie perełki intelektualno – duchowe naszego Szymona…
Bardzo Mu dziękuję za wierność podjętemu zobowiązaniu – i za to, że podchodzi do całej sprawy niesamowicie poważnie. Kiedy bowiem nieraz rozmawiamy w poniedziałek rano, bardzo często słyszę, że wieczorem, po pracy, ma On już zaplanowany czas na napisanie słówka. Tego czasu zwykle planuje na to bardzo dużo. Samo zaś napisane rozważanie czyta potem kilka razy, dopinając szczegóły. Wiem też, że czyni to w wielkim skupieniu, odpowiednio wcześniej przygotowując miejsce, w którym będzie to robił.
Przyznaję, że chciałbym sam aż tak podchodzić do tematu. Może dlatego, że robię to częściej, bo we wszystkie dni, w które ktoś nie pisze na blogu, dlatego czynię to w rytmie innych zajęć i nie bardzo jestem w stanie aż taką atmosferę twórczą stworzyć, jaką tworzy Szymon. Tym bardziej, jestem Mu wdzięczny za mobilizujący przykład. I za zaangażowanie w to dzieło – i w wiele jeszcze innych dzieł. I za synowską bliskość serca, której każdego dnia doświadczam.
Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkim, co Szymon każdego dnia podejmuje na Jego chwałę!
Zatem, co dzisiaj Pan mówi właśnie do mnie? Z jakim bardzo konkretnym przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wielki Wtorek,
31 marca 2026.,
do czytań: Iz 49,1–6; J 13,21–33.36–38
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:
Posłuchajcie mnie, wyspy; ludy najdalsze, uważajcie: Pan mnie powołał już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie.
I rzekł mi: „Tyś sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”. Ja zaś mówiłem: „Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego”. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą.
A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: „To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi.
Jeden z uczniów Jego, ten, którego Jezus miłował, spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: „Kto to jest? O kim mówi?” Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: „Panie, kto to jest?”
Jezus odpowiedział: „To ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu”. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan.
Jezus zaś rzekł do niego: „Co chcesz czynić, czyń prędzej”. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: „Zakup, czego nam potrzeba na święta”, albo żeby dał coś ubogim. On zaś po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.
Po jego wyjściu rzekł Jezus: „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.
Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”.
Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, dokąd idziesz?”
Odpowiedział mu Jezus: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”.
Powiedział Mu Piotr: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie”.
Odpowiedział Jezus: „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Rozpoczęliśmy Wielki Tydzień. Jest to czas modlitwy oraz uświadomienia sobie, w co wierzymy i w czym – a właściwie w Kim – pokładamy nadzieję. Ten czas jest nam potrzebny, aby przybliżyć się do Boga, ale również by móc godnie Boga głosić w naszym życiu. Mamy być sługami Bożej nadziei w dzisiejszym świecie.
Zanim przejdziemy jednak do czytania, należy wyjaśnić, kim jest sługa. Jak podaje komentarz biblijny: sługa to osoba, która ma bezpośredni dostęp do swojego pana. Na dworze królewskim tytuł «sługi króla» nosili najwyżsi urzędnicy, którzy cieszyli się szczególnym zaufaniem monarchy i w jego imieniu zarządzali dworem i państwem. Tytułem «sługi Pana» określane są w Starym Testamencie najwybitniejsze postacie Izraela, takie jak: Abraham, Mojżesz, Jozue, Dawid, prorocy, a czasami także cały lud Izraela. Tytuł ten podkreśla bliskość danej osoby z Bogiem oraz fakt, że otrzymała ona specyficzną godność i misję.
Każdy z nas bowiem otrzymał od Boga zadanie, a dziś kierowane są do nas słowa: Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: „Tyś Sługą moim, w tobie się rozsławię”. Dalej czytamy: Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.
Zatem, bycie «sługą Pana» to zaszczyt, ale przede wszystkim – bardzo wymagające i odpowiedzialne zadanie. A dzisiejszy świat, niestety, tylko to potwierdza. Bo jakże trudne jest mówienie o wierze, kiedy wokoło wielu uważa ją za „średniowiecze”. Jaką odpowiedzialnością trzeba się wykazać, aby nie popełnić choćby małego przewinienia, które zaraz zostanie zauważone i wytknięte. Często samo głoszenie Ewangelii nie przynosi żadnego owocu, a nierzadko ginie wśród natłoku treści powierzchownych i ulotnych, które łatwiej przyciągają uwagę. Zatem, na co to wszystko? Czy warto być «sługą Bożym»?
Warto! Tylko musimy dobrze tę rolę zrozumieć, bo bycie sługą nie przejawia się w samych rezultatach, a w wierności. Więc nie powinniśmy zniechęcać się w naszych działaniach, bo jak czytamy: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. Są to słowa otuchy i prawidłowego zrozumienia, że nie w stworzeniu, nie w naszym działaniu, a w Bogu jest nadzieja. W końcu to my jesteśmy sługami, a On jest Panem.
Dlatego nawet jeśli nie rozumiemy, co aktualnie się dzieje, dlaczego cierpimy, dlaczego jest nam źle – pomimo tego, że staramy się przecież być blisko Boga – powinniśmy zrozumieć, że jeśli zamienimy naszą małą siłę na siłę Boga, to wszystko będzie gwarantowane! A to dzięki Bożej sprawiedliwości, która każdego dosięga. To właśnie tę sprawiedliwość mamy głosić dzisiejszemu światu, za słowami dzisiejszego psalmu: Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość.
Idąc natomiast dalej, w dzisiejszej Liturgii Słowa widzimy, że tak, jak nas dosięga Boża sprawiedliwość, tak Boga dosięga nasza niesprawiedliwość. Ewangelia opisuje zdradę Jezusa przez Judasza, ale – jak dobrze wiemy – to dopiero początek, bo z każdym dniem Wielkiego Tygodnia sytuacja będzie coraz bardziej „narastać”. Jezus zostanie niesłusznie oskarżony, torturowany, a na samym końcu poniesie śmierć na krzyżu – Sprawiedliwy za niesprawiedliwych. Czy zdaję sobie sprawę, że Bóg nie jest kimś dalekim wobec mnie i gdy ja skarżę się na niesprawiedliwość – On w pełni mnie rozumie?
Właśnie dlatego możemy utożsamiać się z Chrystusem, gdy doświadczamy trudności w życiu. Musimy jednak pamiętać o naszej naturze – i o tym, że tak, jak Judasz zdradził Chrystusa, czy tak, jak Piotr, który się Go zaparł, tak i my często postępujemy podobnie względem Boga i drugiego człowieka. Powinniśmy sobie przypominać o naszej grzeszności, ale nie po to, aby niesprawiedliwie się oskarżać, ale po to, by w sprawiedliwości się doskonalić.
Bo jeśli zdaję sobie sprawę z tego, że często postępuję niesprawiedliwie, to również poprzez ten pryzmat powinienem patrzeć na drugiego człowieka. Bo nikt z nas nie jest doskonały i nie otacza się ludźmi doskonałymi. Z tego powodu – jako «słudzy Pana» – bądźmy wyrozumiali, ale jednocześnie nie traćmy Jego sprawiedliwości sprzed oczu.

Dziękuję Szymonowi za uświadomienie że sługa to jest ktoś wybrany a nie służący. Również wspieram modlitwą dzieło księdza Jacka .