Cuda i znaki wielkie!

C

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa:

Agnieszka Chmielewska – Znajoma jeszcze z czasów mojego pierwszego wikariatu, Osoba bardzo mi bliska;

Profesor Agnieszka Ginter – Pracownik naukowy siedleckiego Uniwersytetu.

Dziękując za ogromną życzliwość i pomoc – życzę ogromu łask z Nieba! Zapewniam o modlitwie!

A ja dzisiaj jestem przez cały dzień na miejscu, w Siedlcach – ze szczerym zamiarem bardzo intensywnego popracowania. Zaraz rozwiozę Ogłoszenia naszego Duszpasterstwa po Wydziałach i Akademikach, a potem – już u siebie. Oczywiście, jestem pod telefonem i do dyspozycji tych, którzy chcieliby porozmawiać lub spotkać się.

Przypominam o wspieraniu modlitwą i osobistym zainteresowaniem Pielgrzymki Ojca Świętego Leona XIV do Afryki. Dzisiaj Angola. Transmisja w TV TRWAM i Radiu MARYJA – o 10:45 i 12:15.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. A oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Niech zatem Duch Święty pomoże nam odkryć tę jedyną i konkretną myśl, z jaką Pan dziś do mnie się zwraca. Poszukujmy jej w skupieniu…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 3 Tygodnia Wielkanocy,

20 kwietnia 2026., 

do czytań: Dz 6,8–15; J 6,22–29

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu.

Niektórzy zaś z synagogi, zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał.

Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: „Słyszeliśmy, jak on mówił bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu”. W ten sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn.

Tam postawili fałszywych świadków, którzy zeznali: „Ten człowiek nie przestaje mówić przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy, jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał”.

A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i widzieli twarz jego, podobną do oblicza anioła.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie.

A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy Go zaś odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?”

W odpowiedzi rzekł im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec”.

Oni zaś rzekli do Niego: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?”

Jezus odpowiadając, rzekł do nich: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał”.

Bardzo ciekawy układ treści ma dzisiejsze pierwsze czytanie. Bo pierwsze zdanie: Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu, i ostatnie: A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i widzieli twarz jego, podobną do oblicza anioła wyraźnie łączą się ze sobą, niosąc pozytywne przesłanie o posłudze Diakona Szczepana w młodym Kościele. To zaś, co jest między tymi zdaniami, niesie z kolei przesłanie bardzo trudne do przyjęcia nam, ludziom wierzącym, otwierającym swe serce na różne formy działania Boga.

Bo oto mamy do czynienia właśnie z totalnie zamkniętymi sercami, z umysłami ciasnymi i mrocznymi, wręcz z zaciśniętymi z nienawiści pięściami! Taką to bowiem postawę przyjęli niektórzy zaś z synagogi, zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji. Otóż, wystąpili oni do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał.

Skoro nie mogli sobie poradzić na – nazwijmy to tak – normalnej drodze, to podstawili […] ludzi, którzy zeznali: „Słyszeliśmy, jak on mówił bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu”. W ten sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych świadków, którzy zeznali: „Ten człowiek nie przestaje mówić przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy, jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał”.

Totalny absurd! Według zasady, wyrażonej w bardzo potocznym, ludowym porzekadle, że jak się chce psa uderzyć, to jakiś kij zawsze się pod ręką znajdzie. A tu nie o psa chodzi, tylko o człowieka – dobrego i oddanego Bogu i ludziom, otwartego na współpracę z Panem tak bardzo, że przez jego ręce Pan mógł wręcz cudów dokonywać. A takie rzeczy mogą się dziać tylko wówczas, gdy dany człowiek ma bardzo mocną osobistą więź z Jezusem.

Szczepan taką widocznie miał, skoro działał cuda i znaki wielkie wśród ludu, a kiedy przeciwnicy go oskarżyli i postawili przed swoim niegodziwym i niesprawiedliwym sądem, wówczas wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i widzieli twarz jego, podobną do oblicza anioła. Tego typu rzeczy nie dzieją się – przyznajmy to – w takim normalnym „obiegu”!

Ale właśnie fakt, iż to te zdania „otaczają” niejako przekaz o prześladowaniach, niczym klamry, obejmując go z dwóch stron, na początku i na końcu – to taki zewnętrzny, wizualny znak tego, że Jezus naprawdę panuje nad sytuacją, że swoją mocą ogarnia to wszystko, co się na świecie dzieje – i że nie ma na świecie takiej siły i mocy, która mogłaby być większa od mocy Bożej! Zwłaszcza, jeśli ta ziemska moc, ta czysto ludzka moc – jest tak bardzo złą mocą, podszytą tak gigantyczną nienawiścią, która wręcz zaślepiała przeciwników Szczepana, będących jednocześnie przeciwnikami Jezusa. Do nich nawet cuda nie przemawiały!

No, cóż… Moglibyśmy powiedzieć: Skąd my to znamy? Czyż nie podobnie żydowska elita religijna reagowała na cuda Jezusa? Niestety, cynizm może być aż tak wielki. Ale – raz jeszcze to podkreślmy – nawet układ treści dzisiejszego czytania mocno podkreśla tę prawdę, iż to Jezus jest zwycięzcą w cały tym „zderzeniu”. On sam – chociaż tegoż zwycięstwa dokonuje przez swojego sługę Szczepana.

I chociaż to zwycięstwo także nie przypomina czysto ludzkich zwycięstw, bo według ludzkich kategorii myślenia i oceniania to Szczepan przegrał. Został ostatecznie skazany i ukamienowany. Ale my dobrze wiemy, iż to właśnie on jest ostatecznym zwycięzcą całego tego wydarzenia. A przez niego – i w nim – sam Jezus! Ci zaś, którzy całą tę sprawę przegrali – właśnie dlatego ją przegrali, że z takim cynizmem potraktowali bardzo czytelne znaki działania Jezusa, czyli cuda, których Szczepan dokonywał w Jego imię.

Jednak w Ewangelii dzisiejszej Jezus przestrzega przed jeszcze innym, niewłaściwym potraktowaniem znaków z Nieba. Mówi do tych, którzy zostali nakarmieni rozmnożonym cudownie chlebem: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec.

Zatem, można znak z Nieba totalnie zignorować – chociaż to niewiarygodne, ale da się tak zrobić – ale można też niewłaściwie go zrozumieć, nie dostrzec jego pełnego przesłania, pozostać tylko na jego zewnętrznym wymiarze, może nawet zachwycając się jego cudownością, ale nie wyciągając żadnych wniosków głębszych i bardziej trwałych. Z takim niebezpieczeństwem mamy często do czynienia także w naszych czasach. I może nawet nie od razu w odniesieniu do cudów i jakichś nadzwyczajnych znaków, ale do różnych innych wydarzeń, będących niekiedy cudami w takim szerszym rozumieniu czy w naszym osobistym odbiorze.

Chodzi tu chociażby o pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do naszej Ojczyzny. Jak emocjonalnie je za każdy razem przeżywaliśmy. Mówiliśmy o wielkich, historycznych wydarzeniach. Co nam z nich zostało? I nie dopiero dzisiaj – co z nich zostawało w nas zaraz potem, kiedy tylko samolot, z Ojcem Świętym na pokładzie, znikał nam z oczu?… A co nam zostaje z licznego udziału w Światowych Dniach Młodzieży? A z udziału w pielgrzymkach – pieszych i innych? A z udziału w różnego rodzaju rekolekcjach różnych grup i wspólnot? Co w nas zostaje – poza tanimi wzruszeniami?

Niech więc Pan otwiera nasze serca i umysły na znaki, których nieustannie tak wiele nam daje, tylko my ich często nie dostrzegamy, albo tłumaczymy czysto po ludzku. Niech każde Jego słowo, każdy gest z Jego strony, każde Jego działanie w nas i wokół nas – powoduje mocne poruszenie naszego serca i jak najszersze otwarcie umysłu, aby w ten sposób mogła się rozwijać i wzrastać nasza wiara: nasza osobista, jak najgłębsza, intymna więź z Jezusem!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.