Czy mogę być bogaty?…

C

Szczęść Boże! Drodzy moi, bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie wyrazy pamięci, życzliwości i dobroci serc, jakie dotarły do mnie – tu, na blogu, ale też w czasie spotkań osobistych, oraz drogą smsową, mailową i telefoniczną – z okazji imienin. Było ich wczoraj naprawdę dużo!

Jak informowałem każdą z Osób, kontaktujących się ze mnąchcę odwdzięcz się za tę dobroć Mszą Świętą, sprawowaną w intencji Życzliwych, w Rzymie, w trakcie Pielgrzymki, którą za tydzień planujemy.

Ale odwdzięczam się także na bieżąco w swoich osobistych modlitwach. Niech Pan wszystkim życzliwym obficie błogosławi, a Matka Boża Kodeńska i mój Patron, Święty Kapłan, Jacek Odrowąż – wspierają swoim wstawiennictwem.

A oto dzisiaj imieniny przeżywa Elena, nasza stała Komentatorka, której dziękuję za aktywną i twórczą obecność na naszym blogu.

Urodziny natomiast przeżywa Siostra Urszula Neugebauer, Służka Maryi Niepokalanej, posługująca w swoim czasie w Sanatorium w Mariówce, gdzie rokrocznie przebywają moi Rodzice.

Dziękując Solenizantce i Jubilatce za codzienne świadectwo wiary – życzę tejże wiary! Coraz mocniejszej i coraz bardziej radosnej! I o taką będę się dla Nich modlił!

A ja pozdrawiam Was z Frącek, dokąd dotarliśmy wczoraj po bardzo sprawnej podróży busem. I – wzorem roku ubiegłego – zaplanowaliśmy dzień na zawiązanie wspólnoty, aby dzisiaj wypłynąć już na dłuższą trasę, zamiast dzielić ją na dwa dni, jak miało to miejsce w latach wcześniejszych. Wiele jednak wskazuje na to – przynajmniej na ten moment – że tę wspólnotę będziemy budować na miejscu także dzisiaj. Bo od nocy cały czas pada. Nie jest to wielka ulewa, ale taki stały deszcz, a niebo jest zaciągnięte chmurami.

Ale atmosfera w grupie jest na tyle dobra i porozumienie tak świetne, że tego akurat najmniej się obawiamy, że ten czas będzie dla nas zbyt trudny lub źle wykorzystany. Natomiast wczoraj rozmawialiśmy sobie o tym, że przyjmujemy z ręki Pana wszystko, co nam da. Jeżeli mamy zostać na miejscu, to zostaniemy – i na pewno dobrze ten czas wykorzystamy. Jeżeli pogoda się zmieni – wypłyniemy, choćby na jakąś krótszą trasę.

Drodzy moi, chciałbym się jeszcze odnieść do krytycznych głosów, jakie pojawiły się wczoraj pod moim niedzielnym rozważaniem. Przyznaję, że potraktowałem je dość stanowczo i krótko, bo – doprawdy – trudno mi dyskutować o faktach. One albo mają miejsce, albo nie. Te akurat, które wymieniłem, mają. Tak wynika z mojej obserwacji naszej polskiej rzeczywistości, ale i z obserwacji naprawdę wielu osób, z którymi o tych sprawach rozmawiam i które dokładnie tymi samymi słowami, co ja w niedzielnej homilii, naszą polską sytuację opisują. Zresztą, miałem już i po tym wystąpieniu ileś tam głosów, wyrażających solidarność, jednomyślność i wdzięczność.

Tym natomiast, którzy się nie zgadzają – a każdy ma prawo i ja to szanuję, o ile czyni to w sposób kulturalny, a tak miało miejsce w przypadku wczorajszych wypowiedzi, z którymi się nie zgodziłem, ale których nie usunąłem, co też proszę zauważyć i docenić – stawiam tylko dwa pytania:

1. Które ze zdań z mojej wypowiedzi zawiera nieprawdę?

2. Które sformułowanie jest wulgarne lub zawiera słowa, powszechnie uznane za obelżywe?

A to, że jest to przekaz bardzo nieprzyjemny, to prawda. Proszę wierzyć, że mi też bardzo ciężko się to pisało, a potem mówiło. O wiele bardziej wolałbym mówić i pisać o sprawach przyjemnych, słodkich i delikatnych. Jednak nie tak postrzegam swoją rolę, jako duszpasterza i głosiciela Bożego słowa.

Moim zadaniem jest – według najgłębszego przekonania mojego sumienia, jak to bardzo trafnie ujął pisarz –rozrywanie ran polskich, aby się nie zabliźniły błoną podłości”. Proszę uczciwie zauważyć, że w mojej wypowiedzi nie padło żadne nazwisko, ani nazwa żadnej partii. Ja odnoszę się do konkretnych postaw konkretnych ludzi. A jeśli już tak bardzo ktoś chce wiedzieć, to powiem wprost – o czym za każdym razem mówię – że nie jestem wielkim fanem PiS–u. Moje przekonania polityczne – do których, jako wolny Polak i obywatel mam prawo – oscylują o wiele bardziej na prawo.

Ale na ambonie występuję w obronie prawdy, a przeciwko złu, widocznemu w konkretnych ludzkich postawach. Skoro mam przywilej nauczania w imieniu Kościoła, to tak tę swoją misję realizuję i tak będę ją realizował do ostatniego dnia mojej kapłańskiej posługi. Tak mi dopomóż Bóg!

A te głosy, które wczoraj padły, to – proszę wybaczyć – wytarte slogany i komunały o odciąganiu ludzi od Kościoła. W moim najgłębszym przekonaniu – i nie tylko moim, bo tutaj także mam wsparcie wielu Osób – najbardziej zniechęca do siebie taki Kościół, który w sprawach obrony moralności milczy, a tak w ogóle, to przeprasza, że żyje. I wycofuje się na każdym kroku z zabierania głosu w sprawach istotnych. Kościół zalękniony, wycofany, bezbarwny, nijaki, ugodowy, ugrzeczniony, poprawnie politycznie. To nie jest Kościół Chrystusowy! Jezus także przemawiał bardzo ostro – jeśli taka była potrzeba – ściągając na siebie nienawiść elit i tych, których sumienia poruszał. Ale trudno. Tak pewnie musi być. Prawda jest jedna!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Bardzo dziękuję Mu za jego przygotowanie, pomimo tego, że jest tu z nami i wziął na siebie trud zarządzania całą logistyką tego wyjazdu, co kosztowało Go trud przywiezienia nas tu wczoraj, a potem – wyjazdu na zakupy i doglądania całości. Pomimo tego jednak, przygotował to dzisiejsze rozważanie, które nie odbiega swoim poziomem od poprzednich. Bardzo Mu za to dziękuję! Niech Pan będzie uwielbiony we wszelkim dobru, które Szymon każdego dnia podejmuje. Także na naszym forum. Także w FORMACJI «SPE SALVI» i w ramach działalności Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS.

Zatem, co dziś Pan mówi do mnie – bardzo osobiście i bardzo konkretnie? Duchu Święty, tchnij!!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 20 Tygodnia zwykłego, rok II,

18 sierpnia 2026., 

do czytań: Ez 28,1–10; Mt 19,23–30

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA EZECHIELA:

Pan skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, powiedz władcy Tyru: «Tak mówi Pan Bóg: Ponieważ serce twoje stało się wyniosłe, powiedziałeś: Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy w sercu mórz, a przecież ty jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem, i rozum swój chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu. Oto jesteś mędrszy od Danela, żadna tajemnica nie jest ukryta przed tobą. Dzięki swej przezorności i sprytowi zdobyłeś sobie majątek, a nagromadziłeś złota i srebra w swoich skarbcach. Dzięki swojej wielkiej przezorności, dzięki swoim zdolnościom kupieckim pomnożyłeś swoje majętności i serce twoje stało się wyniosłe z powodu twego majątku»”.

Dlatego tak mówi Pan Bóg: „Ponieważ rozum swój chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu, oto dlatego sprowadzam na ciebie cudzoziemców, najsroższych spośród narodów. Oni dobędą mieczy przeciwko urokowi twojej mądrości i zbezczeszczą twój blask. Zepchną cię do dołu i umrzesz śmiercią nagłą w sercu mórz. Czy będziesz jeszcze mówił: «Ja jestem Bogiem» w obliczu swoich oprawców? Przecież będziesz tylko człowiekiem, a nie Bogiem w ręku tego, który cię będzie zabijał. Umrzesz śmiercią nieobrzezanych, z ręki cudzoziemców, ponieważ Ja to postanowiłem”, mówi Pan Bóg.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”.

Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: „Któż więc może się zbawić?”

Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”.

Wtedy Piotr rzekł do Niego: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”

Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzyście poszli za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy.

Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.”

A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:

W dzisiejszej Liturgii Słowa mocno wybrzmiewają takie słowa, jak: „majątek” i „bogactwo”. Jezus jasno mówi, że bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Warto się temu przyjrzeć – tym bardziej, że powtarza On to dwa razy, drugi raz w słowach: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.

Czy zatem posiadanie bogactwa przekreśla moje zbawienie? Zauważmy, że Chrystus powiedział, iż trudno będzie się takiej osobie dostać do nieba, a nie, że jest to niemożliwe. Co zatem powoduje, że majątek może być przeszkodą w dostaniu się do królestwa niebieskiego?

W pierwszym czytaniu słyszymy wyraźnie: Dzięki swojej wielkiej przezorności, dzięki swoim zdolnościom kupieckim pomnożyłeś swoje majętności, a serce twoje stało się wyniosłe z powodu twego majątku. Posiadanie wielkiego majątku dość szybko może przerodzić się w wyniosłość serca, czyli w pychę.

W człowieku jest wewnętrzne pragnienie Boga lub – ujmując to trochę inaczej – człowiek nie jest w stanie w pełni zaspokoić się niczym, co daje świat. Zawsze będzie się pojawiało pytanie: co dalej? Właśnie to wewnętrzne pragnienie, połączone z bogactwem, a – co za tym idzie – z ogromnymi możliwościami, jakie ono daje w świecie powoduje, że człowiek zaczyna popadać w pychę! Czasem do takiego stopnia, że zaczyna stawiać się na równi z Bogiem.

Zamiast poszukiwać Boga, wydaje mu się, że sam nim jest, bo przecież jego majątek pozwala mu – niczym Bogu – na wszystko, w materialnym świecie.

Takie podejście jest jednak zwodnicze, bo nie wszystko można zastąpić pieniędzmi. Weźmy dla przykładu miłość: czy można ją kupić, albo wygrać? Prawdziwej miłości nie da się pozyskać za żadne pieniądze, co najwyżej można uzyskać jej marny substytut. Albo zdrowie: owszem, pieniądze sprawiają, że może być ono w lepszej kondycji, ale czy zdrowie jest wieczne?

Może właśnie z tego powodu Bóg w pierwszym czytaniu wydaje się okrutny, zsyłając na człowieka nieszczęście. Czytamy: Ponieważ rozum chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu, oto dlatego sprowadzam na ciebie cudzoziemców – najsroższych spośród narodów. Oni dobędą mieczy przeciwko urokowi twojej mądrości i zbezczeszczą twój blask. Skoro człowiek wynosi się do poziomu Boga, to potrafi poradzić sobie z każdym doświadczeniem. Naprawdę?

Dobrze wiemy, że tak nie jest! Są sytuacje w naszym życiu, że żadne pieniądze, żadna władza ani znajomości nie są w stanie wyciągnąć nas z różnych życiowych dramatów. Dlatego może właśnie Bóg sprowadza na człowieka nieszczęście, aby uzmysłowić mu, gdzie jest jego miejsce. Nie robi tego dla zaspokajania jakichś swoich żądz, ale ze względu na jego zbawienie.

Co więcej, daje nam alternatywę, która jest przeciwieństwem pychy, czyli pokorę: Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi. Właśnie dzięki niej nasze serce będzie wywyższone, jednak nie przez nas samych albo nasz majątek, lecz przez samego prawdziwego Wszechmogącego Boga.

2 komentarze

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.