Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:
►Ksiądz Radosław Szucki, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, Proboszcz Parafii Seroczyn Siedlecki, w Diecezji siedleckiej;
►Ksiądz Radosław Piotrowski, Duszpasterz Młodzieży naszej Diecezji;
►Adrianna Ostrowska, należąca w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach.
Życzę Świętującym takiego zapatrzenia w Jezusa, jakiego przykład daje Maryja, wspominana dzisiaj w liturgii. Zapewniam o modlitwie!
I pozdrawiam Was serdecznie z Siedlec, skąd udam się na Msze Święte o 9:00 i o 17:00 do Parafii Brzozowica, gdzie będę pomagał duszpastersko, na zaproszenie Księdza Tomasza Małkińskiego, Proboszcza Parafii, byłego Duszpasterza Akademickeigo w Siedlcach. A pomiędzy Mszami i po nich – będę załatwiał różne sprawy, między innymi: także te, związane jeszcze z niedawnym wyjazdem do Rzymu. I – oczywiście – na miejscu także mam co robić.
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie osobiście Pan? Czego ode mnie konkretnie oczekuje? Na co mi wskazuje? Duchu Święty, przyjdź, proszę, i pomóż odczytać…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny,
8 września 2026.,
do czytań z t. VI Lekcjonarza:
Mi 5,1–4a; albo: Rz 8,28–30; Mt 1,1–16.18–23
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA MICHEASZA:
Tak mówi Pan: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich. Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto Pan wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela.
I powstanie, i będzie ich pasterzem mocą Pana, przez majestat imienia Pana, Boga swego. Będą żyli bezpiecznie, bo Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem”.
ALBO:
CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:
Bracia: Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też obdarzył chwałą.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.
Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.
Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy: „Bóg z nami”.
O narodzinach Maryi, które dziś przeżywamy, Pismo Święte nie wspomina w żadnym miejscu. Tradycja jednak przekazuje, że Jej rodzicami byli Święci Anna i Joachim. Byli oni pobożnymi Żydami, nie mającymi – mimo sędziwego wieku – dziecka. A w tamtych czasach uważane to było za karę za grzechy przodków! Dlatego Anna i Joachim gorliwie prosili Boga o dziecko. Bóg wysłuchał ich próśb i w nagrodę za pokładaną w Nim bezgraniczną ufność sprawił, że Anna urodziła córkę – Maryję. Anna nie wiedziała jeszcze wtedy, że Maryja została niepokalanie poczęta i jest zachowana od wszelkiego grzechu, by później, będąc posłuszną Bożej woli, stać się Matką Boga.
Nie znamy miejsca urodzenia Maryi ani też daty Jej przyjścia na ziemię. Według wszelkich dostępnych nam informacji, Maryja przyszła na świat pomiędzy dwudziestym a szesnastym rokiem przed narodzeniem Pana Jezusa. Z pism apokryficznych dowiadujemy się ponadto, że Maryja – jako kilkuletnie dziecko – została przez rodziców ofiarowana w świątyni, gdzie też zamieszkała. Śladem tego opisu jest obchodzone w Kościele wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, w dniu 21 listopada.
Pierwsze wzmianki o liturgicznym obchodzie dzisiejszego Święta, a więc narodzin Maryi, pochodzą z VI wieku. Datę 8 września Kościół przyjął ze Wschodu – w tym dniu obchód ten był zapisany w pierwszych kalendarzach liturgicznych. Święto rozszerzało się w Kościele dość wolno, a wynikało to przede wszystkim z tego, iż wszelkie informacje o okolicznościach narodzenia Bożej Rodzicielki pochodziły nie z Pisma Świętego, a z apokryfów właśnie.
W Polsce święto to ma także nazwę Matki Bożej Siewnej. Był bowiem dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i uprzątnięciu pól, brano się do orki i siewu. Lud chciał najpierw, aby rzucone w ziemię ziarno pobłogosławiła Boża Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wyłuskane z kłosów, które były wraz z kwiatami i ziołami poświęcane w Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, by uprosić sobie dobry urodzaj.
A ponieważ – jako rzekliśmy – w Piśmie Świętym nie mamy o tym dzisiejszym wydarzeniu ani wzmianki, przeto sięgamy do innych tekstów, jakie liturgia na ten dzień przeznacza. I tak oto, w czytaniu z Listu do Rzymian znajdujemy te słowa Apostoła Pawła: Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru.
Niezwykle pocieszające i podnoszące na duchu stwierdzenie: Bóg wspiera wysiłki i dążenia tych, którzy Go miłują. Jak słyszymy – współdziała z nimi we wszystkim! Wspiera na każdym kroku każde dobre dążenie. Bo zakładamy, że ci, którzy miłują Boga, nie pragną niczego, co nie byłoby zgodne z wolą Bożą, czy by się Bogu nie podobało. Ich dążenia i działania są bliskie Bogu i do Niego prowadzą. I to właśnie w tym wszystkim Bóg współdziała z takimi ludźmi.
A Święty Paweł jeszcze dopowiada, z jakimi. Otóż: z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też obdarzył chwałą.
Mowa tu zatem o jakimś odwiecznym Bożym planie, realizowanym w historii zbawienia. I właściwie jedyną Osobą, wskazaną tu z imienia, jest Jezus Chrystus. O innych Paweł mówi jako o tych, których od wieków wybrał; albo: tych, których powołał; czy też: tych, których usprawiedliwił. Mowa zatem o wszystkich ludziach na świecie, bo wszyscy zostali przez Boga powołani do życia i wszyscy mają taką samą szansę osiągnąć zbawienie, gdyż są do niego zaproszeni.
Za wszystkich bowiem Jezus Chrystus złożył swoją Ofiarę zbawczą, aby wszyscy mieli otwartą drogę do bram Nieba – do wiecznej chwały. I to właśnie wśród tych wszystkich; «tych, których» – mamy zobaczyć Maryję. Nie jest Ona wskazana z imienia, ale to Ona powołana została do chwały Nieba w sposób szczególny i wyjątkowy – zarówno poprzez to, że została poczęta bez grzechu pierworodnego, jak i to, że stała się Matką Zbawiciela. Takie właśnie powołanie towarzyszyło Jej, gdy przyszła na świat. I choć nie jest dzisiaj wskazana z imienia, to jednak to czytanie z Listu Apostoła Pawła w głównej mierze mówi właśnie o Niej.
Podobnie, jak i czytanie ewangeliczne, stanowiące dobrze nam chyba znany – szczególnie z liturgii adwentowej – rodowód Jezusa. I znowu, jest to tekst symboliczny, bowiem nie są wymienieni wszyscy kolejni członkowie rodu Dawida, z którego pochodzi – zauważmy to – Józef! Bo to tak – w sensie ścisłym – jego rodowód. Wszak słyszymy w ostatnim zdaniu tegoż rodowodu takie zdanie: Jakub [był] ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
Imię Maryi pojawia się, ale tak jakoś – mówiąc potocznie – jakby „na doczepkę”, przy okazji wzmianki o Józefie, Jej Mężu, a dla Jezusa Ojcu jedynie przybranym – Ojcu w sensie prawnym, ale nie naturalnym. W drugiej części Ewangelii więcej już słyszymy o udziale Maryi w opisywanych wydarzeniach, ale to w związku właśnie z tymi wydarzeniami, czyli konkretnie: z narodzeniem Jezusa Chrystusa. Ona zaś sama – zauważmy to – pozostaje wciąż jakby w cieniu, jakby na drugim planie.
Zresztą, już sam fakt, że o narodzinach tak bardzo ważnej Osoby, jak Maryja, Pismo Święte nie wspomina w ani jednym miejscu, a mówi o narodzinach Jana Chrzciciela czy wielu postaci Starego Testamentu – niektóre z nich naprawdę mało godne są tego, by o nich w ogóle wspominały święte księgi – musi dawać do myślenia i prowadzić do postawienia pytania: Dlaczego tak jest?
I dlaczego to dzisiejsze wspomnienie ma rangę święta liturgicznego, a więc nieco wyższą, niż tak zwane wspomnienie obowiązkowe innych Świętych, ale niższą, niż uroczystość liturgiczna, którą jest chociażby Narodzenie Jana Chrzciciela, będące tak ważną uroczystością, że kiedy wypada w niedzielę, to znosi obchód niedzieli, a każe wspominać właśnie narodzenie Jana. A przecież Jan był kimś niżej stojącym w hierarchii Świętych, niż Maryja. Tymczasem, o Niej – ani jednej wzmianki, to zaś dzisiejsze Święto także nie jest obchodzone z jakimś wielkim „rozmachem”, bo w końcu jest to zwykły dzień pracy.
Dlaczego zatem – zapytajmy raz jeszcze – Maryja pozostaje w owym „cieniu”, jakby na drugim planie – i to już od chwili swego narodzenia, skoro jest tak wielką i znaczącą Osobą, spełniającą jedyną i niepowtarzalną rolę Matki Zbawiciela? Czemu tak jest? Nie wiemy. Papież Leon XIV, pielgrzymując wczoraj do Sanktuarium Matki Bożej w podrzymskim Genazzano, również postawił sobie takie pytanie i odpowiedział, że tak właśnie podobało się Duchowi Świętemu. I że chwała Maryi jest tak wielka, że bardziej należy ją kontemplować w sercu, niż o niej pisać i mówić. To jedno z tłumaczeń – na pewno, dość ciekawe.
Ale my możemy sobie chyba pozwolić i na takie, że na tym właśnie polega pokora Maryi i Jej posłuszeństwo Bogu: iż nie uchyla się od najtrudniejszych i najbardziej wyjątkowych zadań i misji, do jakich powołuje Ją Bóg, natomiast nigdy nie szuka dla siebie pierwszego miejsca, pochwał i uznania, podziwu i aplauzu. Ona woli żyć i działać na uboczu, w pewnym wyciszeniu, w dyskrecji, aby przypadkiem nie przysłonić sobą Jezusa, którego jest oczywiście Matką, ale i pokorną Służebnicą i uważną Uczennicą. Ona – Najświętsza Maryja Panna, której pamiątkę cichego i dyskretnego narodzenia dzisiaj obchodzimy.
A jakie narodzenie – takie i całej Jej życie. Maryja po prostu żyła Bogiem, a więc jej świadectwem były czyny i postawy, a nie słowa i obietnice. I najważniejsza dla Niej zawsze była chwała Jej Syna, której niczym nie chciała przesłaniać. Warto Ją w tym naśladować – właśnie w tym, aby o naszej wierze świadczyły bardziej czyny i postawy, niż słowa i zewnętrzne gesty.
I abyśmy pierwsze miejsce w naszym życiu i w naszym sercu zawsze dawali Jezusowi – a nie sobie samym! Niech całe nasze życie – każdy kolejny jego dzień, wręcz każda chwila – będzie kolejnym promykiem chwały Jezusa, rozjaśniającym dzisiejszą, tak często smutną rzeczywistość! Pomocą niech będzie dla nas to, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra!
