Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Zuzanna Łubik – Licealistka, czynnie włączająca się w działalność Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS w Siedlcach – czy to poprzez dość częsty udział w spotkaniach, czy w wyjazdach na kajaki czy do Rzymu. Dziękując za otwarte i dobre serce – życzę wszelkiego Bożego błogosławieństwa!
Imieniny natomiast przeżywa Regina Gromoł – za moich czasów: Dyrektor Liceum im. Lelewela w Żelechowie, gdzie przez prawie dwa lata uczyłem religii. Dziękując Pani Dyrektor za ogromną życzliwość i świetną współpracę – życzę bezmiaru łask Pańskich!
Obie Panie ogarniam serdeczną modlitwą!
I pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie dzisiaj zostanę przez cały dzień. Ale nie jestem w stanie nic powiedzieć o planach na jego przeżycie, bo – z różnych względów, niezależnych ode mnie – będą się one kształtowały z godziny na godzinę. W każdym razie, niektóre działania, na dzisiaj wstępnie zaplanowane, wymagają wielkiego modlitewnego wsparcia, o której ośmielam się Was, Drodzy moi, prosić! To dla mnie – nawet osobiście – bardzo ważna sprawa!
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo konkretnym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Poniedziałek 23 Tygodnia zwykłego, rok II,
7 września 2026.,
do czytań: 1 Kor 5,1–8; Łk 6,6–11
CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:
Bracia: Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca. A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. Ja zaś, nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny duchem, już potępiłem, tak jakbym był wśród was, sprawcę owego przestępstwa. Przeto wy, zebrawszy się razem w imię Pana naszego Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego Jezusa, wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa.
Wcale nie macie się czym chlubić. Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz przaśnego chleba czystości i prawdy.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę.
Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.
On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął.
Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? Życie ocalić czy zniszczyć?”.
I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.
Bardzo stanowcza w tonie jest wypowiedź Apostoła Pawła w pierwszym dzisiejszym czytaniu. I tylko możemy sobie przypomnieć, że kiedy mamy czytania, będące początkowymi fragmentami każdego Pawłowego Listu, to znajdujemy tam zazwyczaj pełne ciepła, radości i wdzięczności słowa, wychwalające wiarę adresatów i konkretne postawy, godne naśladowania. Jednak zdajemy sobie sprawę, że nie dla tych pochwał Paweł pisał poszczególne Listy. Owszem, to bardzo dobrze, że na początku dostrzegał dobro i je doceniał, pochwalał i promował, ale każdy List był odpowiedzią na konkretne problemy danej Wspólnoty.
I właśnie dzisiaj słyszymy, jakie to – między innymi – problemy targały Wspólnotą koryncką. Możemy chyba powiedzieć, że jesteśmy wręcz zaskoczeni rozmiarem zła, jakie działo się w tym młodym i bujnie rozwijającym się Kościele, o którym w Dziejach Apostolskich czytamy, że jego członkowie wszystko mieli wspólne, bo jedno mieli serce i jeden duch ich ożywiał. Księga Dziejów Apostolskich tchnie ogromnym entuzjazmem – takim, którego nie sposób znaleźć w innych Księgach Pisma Świętego.
A oto – jakby w kontrze do tego – mamy List Apostoła, pokazujący taki upadek moralny niektórych chrześcijan, że nawet ludzie niewierzący nie dopuszczali się niektórych z opisanych tam przestępstw. Dlatego Apostoł stanowczo domaga się od Wspólnoty podjęcia działań naprawczych – tymi oto słowami: A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. Ja zaś, nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny duchem, już potępiłem, tak jakbym był wśród was, sprawcę owego przestępstwa. Przeto wy, zebrawszy się razem w imię Pana naszego Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego Jezusa, wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa.
Owo «wydanie szatanowi na zatracenie ciała» osoby grzeszącej to zapisana obecnie w Kodeksie Prawa Kanonicznego ekskomunika, czyli wyłączenie konkretnego człowieka z Kościoła. Kodeks dzisiaj rozróżnia różne rodzaje ekskomuniki i różne sposoby jej zaciągnięcia: jedne są orzekane przez sądy kościelne, inne z kolei – przez sam fakt popełnienia przestępstwa. Różne też szczeble władzy kościelnej upoważnione są do uwalnia z tejże kary – w zależności do jej wielkości.
Najcięższą i najbardziej brzemienną w skutki jest ekskomunika, zaciągnięta przez sam fakt popełnienia złego czynu – i zastrzeżona do uwolnienia samej Stolicy Apostolskiej. Jest ona przewidziana za naprawdę najcięższe przestępstwa, enumeratywnie wyliczone w Kodeksie Prawa Kanonicznego, jak chociażby czynna profanacja Najświętszego Sakramentu, czy czynna i bezpośrednia zdrada tajemnicy Spowiedzi przez kapłana, sprawującego ten Sakrament.
Natomiast – i to podkreślmy z wielką mocą, bo to także wybrzmiało w dzisiejszym pierwszym czytaniu – taka kara ma charakter naprawczy. Raz jeszcze przywołajmy słowa Apostoła, powyżej już zacytowane: Wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa. Szczerze mówiąc, to trudno mówić o takim dosłownym oddaniu człowieka pod władzę szatana, bo takiego działania Kościół nawet nie mógłby podjąć. Szatan nie jest żadnym partnerem czy współpracownikiem dla kogokolwiek w Kościele, ani wykonawcą jakichkolwiek planów czy zamiarów tak pasterzy, jak i wiernych świeckich.
To polecenie, które Paweł dziś daje, oznacza po prostu pozostawienie takiego człowieka w mocy zła, które popełniał – aby je odczuł na sobie i by dotarło do niego, jak źle czyni. I aby – finalnie – nawrócił się ku Bogu, co pozwoli mu także powrócić do wspólnoty Kościoła. Natomiast na pewno nie można pozwolić na to, by zło się swobodnie rozwijało – bez żadnej reakcji, bez żadnego sprzeciwu, bez podjęcia jakichś stanowczych działań! Kościół musi na takie postawy stanowczo reagować! Paweł do tego wręcz zobowiązuje wiernych – w tym przypadku – Gminy chrześcijańskiej korynckiej.
Dlaczego zaś tak stanowczo domaga się tego? To wyjaśnia w kolejnych zdaniach: Wcale nie macie się czym chlubić. Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz przaśnego chleba czystości i prawdy.
Apostoł nawiązuje tu do obchodów żydowskiej Paschy, której chrześcijanie już nie świętują, bowiem uczestniczą w Eucharystii, w której spożywają Ciało i Krew Jezusa. Stąd też nawiązanie do wyzbycia się starego kwasu – zakwasu, czyli sfermentowanego ciasta z żytniej mąki, pozostawionego po poprzednim wypieku, służącego do spulchniania ciasta – co dla chrześcijan oznacza wyzbycie się jakiegokolwiek przywiązania do grzechu i troskę o świętość życia. I tak właśnie winna funkcjonować wspólnota Kościoła!
Dlatego powinna reagować na zło – zwłaszcza, jeśli jest ono aż tak rażące i krzyczące, jak to, o którym dziś mowa. Stąd też działanie naprawcze, o którym mówimy, winno być radykalne. Owszem, ono zapewne zaboli owego grzesznika, ale to posłuży temu, żeby się opamiętał – żeby z tym swoim grzechem nie stanął na Sądzie Bożym. Bo wtedy będzie już za późno. Wyraźnie na to właśnie wskazuje Apostoł w tym oto zdaniu: Wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa.
Zatem, wszystko to, o czym tu sobie mówimy, ma tak naprawdę na celu ratowanie człowieka! Bardzo wyraźnie mówi o tym dzisiejsze czytanie ewangeliczne, opisujące uzdrowienie przez Jezusa człowieka z uschłą ręką. Jak to często miało miejsce w tego typu sytuacjach, sam fakt choroby i uwolnienia od niej – to jedynie pretekst do podjęcia kwestii znacznie większej wagi. Dla faryzeuszów bowiem – to okazja do uderzenia w Jezusa krytyką, a wręcz oszczerstwem, bo przecież «On to czyni w szabat»! A oni przecież tacy „pobożni” i „prawowierni” – pomyślałby kto, że rzeczywiście – więc muszą bronić „czystości tradycji” i wierności Prawu Mojżeszowemu.
Wyraźnie mamy to dziś powiedziane w tym zdaniu: Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. Jezus jednak – jak dalej słyszymy – znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? Życie ocalić czy zniszczyć?”. A nie doczekawszy się odpowiedzi – bo niby jakiej mogliby udzielić – dokonał uzdrowienia.
Wówczas zaś – jak słyszymy w ostatnim zdaniu – oni […] wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi. Jezus jednak nie obawiał się narazić na ich gniew, bo dla Niego najważniejsze zawsze było i zawsze jest dobro człowieka. W opisywanym dziś przypadku – tego konkretnego człowieka, cierpiącego na niedowład ręki. Ale takich przypadków jest na kartach Ewangelii opisanych dużo więcej!
Takich, w których – jak to dzisiaj słyszymy – Jezus najpierw dostrzega człowieka cierpiącego (także niekiedy z powodu własnych grzechów), po czym wyprowadza go na środek, aby w ten sposób pokazać, że człowiek ze swoimi problemami, potrzebami i biedami jest zawsze w Jego sercu, jest w środku, w centrum Jego zainteresowania, Jego troski, wynikającej z bezgranicznej miłości. I w końcu dokonuje aktu wyratowania owego człowieka z jego biedy, wyciągnięcia go z jego nieszczęścia – i przywrócenia do pełni życia.
Tego dokonuje Jezus – w swoim Kościele i przez konkretne działania Kościoła. Tego Jezus chce dokonywać także przez konkretne moje działania. Obym zawsze wiedział, jak się w tę współpracę włączyć, czyli jakie działania podjąć. O to zaś będę pytał na modlitwie, ale i w rozmowie ze Spowiednikiem.
Natomiast równie ważne jest – o ile nie ważniejsze – żebym szczerze chciał w tę współpracę się włączyć! A to już zależy tylko ode mnie i od mojej wolnej decyzji…
