Zaproszeni na ucztę…

Z

Szczęść Boże! Moi Drodzy, ponieważ w tym tygodniu będę prowadził rekolekcje adwentowe w Parafii Brzeziny, gdzie Proboszczem jest mój Przyjaciel „od czasów wspólnej piaskownicy”, Ksiądz Mariusz Szyszko, na której to Rekolekcje będę chciał także Was zaprosić – od piątku do niedzieli – dlatego słówko z Syberii, zamiast piątku, będzie w tym tygodniu w czwartek. Czyli jutro. Zapowiadam je z wielką radością.

I już zaraz ruszam na kolejny mój dyżur na Uczelni – tym razem, na Wydział Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, przy ul. 3 Maja. A o godzinie 19:00 – jak co środę – w naszym Ośrodku Msza Święta i adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy, do godziny 21:00. Albo i dłużej – jeśli tylko będę chętni. I właśnie po to, aby ta adoracja mogła się co tydzień odbywać i by coraz więcej osób o niej wiedziało i mogło w niej uczestniczyć, Roraty w naszym Ośrodku odbywają się we wtorki i czwartki. W naszych Parafiach zaś – bardzo często – w właśnie środy i w soboty. Albo nawet codziennie.

Tak, czy owak, ja zapraszam do swojego Ośrodka – i na Roraty i na adorację!

Teraz natomiast zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem. Wzywajmy Ducha Świętego i prośmy Go o natchnienie do zgłębienia tegoż Słowa i odkrycia przesłania, z jakim Pan sam zwraca się dzisiaj do mnie – osobiście i konkretnie do mnie…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 1 Tygodnia Adwentu,

1 grudnia 2021.,

do czytań: Iz 25,6–10a; Mt 15,29–37

 

 

 

 

 

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:

W owym dniu:

Pan Zastępów przygotuje

dla wszystkich ludów na tej górze

ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win,

z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win.

Zedrze On na tej górze zasłonę,

zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów,

i całun, który okrywał wszystkie narody.

Raz na zawsze zniszczy śmierć.

Wtedy Pan Bóg otrze

łzy z każdego oblicza,

odejmie hańbę swego ludu

po całej ziemi,

bo Pan przyrzekł.

I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg,

Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi;

oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność:

cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!

Albowiem ręka Pana

spocznie na tej górze.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela.

Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: „Żal Mi tego tłumu. Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. Na to rzekli Mu uczniowie: „Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo?”. Jezus zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem i parę rybek”. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

Oba dzisiejsze czytania mszalne – jak łatwo zauważyć – łączy jeden wątek: wątek uczty, wspólnego posiłku. A do tego – wielkiej obfitości, jaka czeka na uczestników owego ucztowania.

W pierwszym czytaniu, z Proroctwa Izajasza, słyszymy: W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win.

Mięso i wino to znaki dostatku i bogactwa – skądinąd i dzisiaj mamy świadomość, że w niedalekiej nawet przeszłości na stołach ludzi ubogich mięso pojawiało się niezbyt często – a na pewno nie codziennie. Zresztą, pewnie i dzisiaj takich osób i takich rodzin ubogich moglibyśmy niemało naliczyć. Tak samo wino – zwłaszcza to przedniejsze – staje na stole tylko przy szczególnych okazjach, albo w domach ludzi bogatych.

Zatem obraz, jaki ukazał nam Pan w Proroctwie Izajasza, jest zapowiedzią szczególnego potraktowania przez Niego tych, którzy na ową ucztę zostaną zaproszeni. Zresztą, następne zdania wyraźnie zapowiadają, co stanie się niejako przy okazji owego ucztowania. Słyszymy, że zedrze On [czyli Pan Zastępów] na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody. Raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł.

Nie mamy wątpliwości, że są to zapowiedzi czasów ostatecznych, a góra, o której tyle tu słyszymy, to Niebo. Jakże często obraz wiecznej szczęśliwości właśnie tam, w Niebie, kojarzy nam się z ucztą. Ileż to razy, modląc się chociażby za zmarłych, prosimy o to, by mogli zasiąść do wiecznej uczty zbawionych.

A czymże innym dla nas, wierzących w Jezusa Chrystusa, jest Msza Święta, czyli najważniejsze ze wszystkich wydarzeń, dziejących się w naszym życiu, jak nie ucztą właśnie?… I to podwójną, bo zarówno ucztą Słowa, jak i ucztą Ciała i Krwi Pańskiej w Eucharystii! Oczywiście, nie zapominamy także o tym, że Msza Święta jest także Ofiarą, składaną przez Jezusa Chrystusa, ale jest i Ucztą.

I właśnie zapowiedzią tejże Uczty, w której każda i każdy z nas może brać udział, jest wydarzenie, opisane w dzisiejszej Ewangelii. Tu też mamy ucztę. To prawda, że w warunkach polowych i menu nie było bardzo urozmaicone, ale obfitość chleba i ryb, a do tego sposób, w jaki owa obfitość stała się udziałem zebranych tam tysięcy ludzi, wzbudziła najwyższe zdumienie.

A jednocześnie pokazała, że Jezusowi bardzo zależy na tym, żeby człowiekowi niczego, co potrzebne do zbawienia, w życiu nie zabrakło. Dlatego najpierw naucza i uzdrawia, ukazuje znaki swojej mocy i troski o zbawienie człowieka, ale potem także troszczy się o ten pokarm doczesny – zwłaszcza, kiedy przekonał się, że ludzie tak wielką troskę okazali o pokarm duchowy: o słowo Boże. Skoro oni zatroszczyli się o ducha, nawet zaniedbując doczesne swoje potrzeby, to o te potrzeby zatroszczył się Jezus. I zaprosił wszystkich na ucztę. Nie musieli nawet ruszać się z miejsca, bo catering z Nieba dotarł do nich tam, gdzie byli.

Co natomiast należy mocno podkreślić, to atmosferę radości i wspólnoty, jaka towarzyszy zarówno temu ucztowaniu, zorganizowanemu dziś przez Jezusa, jak i temu, którego opis mamy Proroctwie Izajasza, a także każdej naszej Mszy Świętej, czy wreszcie – każdemu naszemu rodzinnemu spotkaniu przy stole. To znaczy, mówimy o atmosferze, jaka na pewno zapanuje w Niebie i jaka – jak się domyślamy – zapanowała wtedy, u Jezusa, a jaka powinna panować na naszych Mszach Świętych oraz przy naszych rodzinnych stołach.

W tych ostatnich dwóch przypadkach wiemy, że bywa różnie. A szkoda. Bo Msza Święta, na której uczestnicy nie czują się wspólnotą i nie traktują się nawzajem jako wspólnota, jest w jakiś sposób zubożona. Kiedy każdy z uczestników, zamknięty w sobie i w swoich sprawach, niczym forteca, otoczona grubym murem, przychodzi i wychodzi, nie doświadczywszy ducha wspólnoty wierzących, zgromadzonych przecież wokół jednego stołu, razem z Jezusem.

Podobnie jest i w naszych domach: jaki sens ma zasiadanie do wspólnego stołu, jeśli posiłek – choćby najwykwintniejszy i najbardziej mistrzowsko przygotowany – miałby być spożywany w atmosferze złowrogiej ciszy, a domownicy tylko po to otwieraliby usta, żeby coś przegryźć i przełknąć, bo tak w ogóle to raczej zęby mieliby zaciśnięte… I serca zaciśnięte w jakimś złym nastawieniu do pozostałych… Jaki sens ma takie wspólne zasiadanie do stołu?…

Dlatego zwykle, w takiej atmosferze, tego wspólnego zasiadania po prostu nie ma, tylko każdy gdzieś tam sobie coś „złapie” i „przegryzie”, nierzadko w biegu… Na Mszy Świętej jesteśmy, co prawda, w jednym miejscu, w świątyni, ale też – jak wspomnieliśmy – pomiędzy obecnymi może zupełnie nie być ducha wspólnoty, tylko każdy będzie oddzielną twierdzą, zamkniętą w sobie.

Może więc warto, moi Drodzy – korzystając z Adwentu, tego czasu refleksji – zwrócić uwagę na to, w jakiej atmosferze odbywa się nasze ucztowanie? Zarówno to doczesne, jak i to duchowe. Jezus na pewno zadba o obfitość darów na stole. Zarówno tym duchowym, jak i tym materialnym.

Ale o atmosferę jedności i wspólnoty pomiędzy nami – to już musimy zadbać sami!

2 komentarze

  • ” I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił.”
    Wybieram się na spotkanie z Jezusem na 18tą. Kogo przyprowadzę…, kogo zaniosę w swoim sercu… mam dużo osób w potrzebie i intencji wielorakich. Dziś w środę poprzez Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy zanosimy swe prośby i dziękczynienia również w formie pisanej ale także w cichości swych serc składamy na ołtarzu Pana, u Jego stóp. Dziś szczególnie prosić będę o Boże błogosławieństwo i potrzebne łaski szwagrowi Władysławowi, który od wczoraj jest na Oddziale Intensywnej Terapii. Ufam, że Pan nakarmi go swoim Ciałem, że kapelani mają dostęp do chorych w każdym szpitalu. Jezu, ufam Tobie.

    • To jest nasza wielka radość, że w swoim sercu i w swojej modlitwie to my całe tłumy ludzi możemy do Jezusa zanosić!
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.