To, co dobre…

T

Szczęść Boże! Moi Drodzy, u nas, w Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego, dzisiaj Droga Krzyżowa. Bo u nas jest w czwartki, gdyż w piątki zasadniczo nie odprawiamy Mszy Świętych „z ludem”.

Natomiast jutro chciałbym Was zaprosić do wysłuchania – na falach Katolickiego Radia Podlasie (można w internecie) – o godzinie 19:30, transmisji z kolejnego dnia dorocznej Nowenny przed Uroczystością Świętego Józefa, w Sanktuarium tego Świętego w Szpakach, na terenie naszej Diecezji. Dowiedziałem się także, że będzie z tego transmisja na FARO TV, czyli w naszej diecezjalnej Telewizji internetowej. Tam zresztą materiał ten pozostanie na stałe, będzie więc można go obejrzeć później.

Na zaproszenie Księdza Proboszcza tej Parafii i jednocześnie Kustosza Sanktuarium, Księdza Sławomira Harasimiuka, będę jutro sprawował tam Mszę Świętą i głosił słowo Boże. Będzie to dla mnie okazją do promowania modlitwy za Środowisko Akademickie, Duszpasterstwo Akademickie i Młodzież w Kościele. Zapraszam do duchowej łączności!

A piszę o tym dzisiaj, bo jutro – jak to w piątki na naszym forum jest już piękną tradycją – słówko z Syberii!

Dzisiejszezaś słówko z Syberii mamy tu:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Pochylmy się zatem nad Słowem dzisiejszego dnia. Z jakim konkretnie przesłaniem Pan zwraca się do mnie? Niech Duch Święty natchnie i oświeci serce i umysł!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 1 Tygodnia Wielkiego Postu,

10 marca 2022.,

do czytań: Est (Wlg) 14,1.3–5.12–14; Mt 7,7–12

CZYTANIE Z KSIĘGI ESTERY:

Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci.

I błagała Pana, Boga Izraela, i rzekła:

Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej. Ja słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim w ojczyźnie, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela ze wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich przodków ich na wieczystą posiadłość i uczyniłeś im tak wiele rzeczy według obietnicy.

Wspomnij, Panie, pokaż się w chwili udręczenia naszego i dodaj mi odwagi. Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Daj odpowiednią mowę w usta moje przed obliczem lwa i obróć serce jego ku nienawiści wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy z nim jedno myślą.

Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.

Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy Go proszą.

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy”.

Kiedy w kolejne dni pierwszego Tygodnia Wielkiego Postu wczytujemy się w słowa pierwszych czytań, być może z niejakim zdziwieniem zauważamy, że każde z nich jest wzięte z innej Księgi Starego Testamentu i zawiera w sobie albo jakieś jedno pouczenie, wypowiadane przez Proroka, albo część jakiejś historii, opisanej na kartach Pisma Świętego, przy czym o ile w Okresie Zwykłym w liturgii historie te odczytywane są po fragmencie przez kilka dni, o tyle teraz mamy po jednym fragmencie z danej Księgi, z danej historii – jak się domyślamy: fragmencie najbardziej znaczącym i ważnym dla przesłania Wielkiego Postu.

Tak było chociażby wczoraj, kiedy to w pierwszym czytaniu usłyszeliśmy zaledwie jeden fragment jakże barwnej i ciekawej historii Proroka Jonasza i jego misji w Niniwie. Usłyszeliśmy opowieść o radykalnym nawróceniu się mieszkańców tego miasta.

I oto dzisiaj mamy fragment równie ciekawej i na swój sposób pasjonującej historii królowej Estery – Żydówki, która wskutek wielu niezwykłych zwrotów akcji została żoną perskiego króla Aswerusa i uratowała swój naród przed zagładą, na jaką skazał go tenże Aswerus, podmówiony – a dokładniej: zmanipulowany i oszukany – przez swego doradcę Hamana, zapiekłego wroga Żydów.

Estera, która już wówczas była żoną Aswerusa i naprawdę cieszyła się jego wielkimi względami, miała stanąć przed nim i prosić o ratunek dla swoich rodaków, pozostających wówczas pod jego panowaniem – podobnie, jak wówczas pozostawało wiele innych narodowości, stanowiących mozaikę ówczesnego królestwa perskiego. Ale to nie inne narody, a właśnie ten jeden naród – żydowski – jakoś tak mocno „nie pasował” Hamanowi, dlatego zręczną intrygą doprowadził do wydania królewskiego dekretu o zagładzie Żydów.

Estera postanowiła ratować swoich i – wydawać by się mogło – miała ku temu zarówno wszelkie predyspozycje, jak i sprzyjające okoliczności, dobrą pozycję startową i sympatię króla. To wszystko przemawiało na korzyść. Ale był pewien problem.

Król, zajęty zapewne sprawami królestwa – albo jakimiś innymi – nie wzywał swej małżonki od miesiąca. A tylko wówczas mogła ona stanąć przed nim bezpiecznie, jeśliby została wezwana. Bo jeżeli ktoś ośmieliłby się stanąć przed obliczem władcy bez wezwania, powinien być natychmiast skazany na śmierć. Tak stanowiło wewnętrzne prawo królestwa perskiego. Chyba, że król wyciągnąłby do niego swoje berło, co oznaczało, że chce spotkania z tą osobą. Ten ostry i bezwzględny przepis obowiązywał wszystkich w królestwie, łącznie z królową.

A właśnie przez miesiąc już nie było żadnego wezwania, tymczasem dzień, wskazany jako czas ostatecznego rozprawienia się z Żydami, zbliżał się nieuchronnie. Trzeba więc było coś robić – już nie dało się dłużej zwlekać, oczekując, że może jednak król sobie przypomni i wezwie swoją małżonkę. Niestety, nie wzywał.

Dlatego Estera postanowiła, że uda się przed jego oblicze bez wezwania – bez względu na konsekwencje, jakie mogą ją za to spotkać. I oto dzisiaj słyszymy modlitwę, jaką kieruje do Boga przed tym właśnie spotkaniem. Z jej słów wyraźnie pobrzmiewa obawa o własne życie, ale jest ona przekonana, że o wiele ważniejsze i cenniejsze jest życie jej narodu.

Zresztą, Mardocheusz, jej opiekun po śmierci rodziców, powiedział jej wyraźnie, że może właśnie dla tej jednej chwili i dla zmierzenia się z tą sytuacją w ogóle została królową. I jeżeli ona teraz ulegnie lękowi, to ratunek dla Żydów Bóg ześle z innej strony, a ona okryje siebie i cały swój ród wieczną hańbą!

Nie było więc innego wyjścia z całej tej sytuacji – zresztą, Estera go nawet jakoś specjalnie nie szukała. Postanowiła, że pójdzie do króla, natomiast prosiła Mardocheusza, aby wszystkich ich rodaków zmobilizował do gigantycznej modlitwy, połączonej z postem, w intencji jej misji. Sama też ukorzyła się przed Bogiem, mówiąc do Niego z głębi serca – jak to słyszymy: Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej. […] Wspomnij, Panie, pokaż się w chwili udręczenia naszego i dodaj mi odwagi. Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Daj odpowiednią mowę w usta moje przed obliczem lwa i obróć serce jego ku nienawiści wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy z nim jedno myślą. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko.

Tak, przy okazji – może warto by się z tą modlitwą bardziej oswoić i częściej posługiwać się nią w naszej obecnej sytuacji?… Myślę, że w każdej sytuacji możemy, a wręcz powinniśmy zwracać się do Boga – jako jedynej naszej nadziei.

Z dalszej lektury Księgi Estery wiemy, że król przyjął ją bardzo łaskawie i życzliwie, a ostatecznie także złośliwy doradca Haman został skazany na śmierć, Żydzi zaś – uratowani. I właśnie o tym wszystkim dzisiaj nie słyszymy – ani w najbliższych dniach – a jedynie tych kilka zdań modlitwy, zanoszonej w chwili niepewności.

To dla nas czytelny znak i zachęta do tego, moi Drodzy, abyśmy zawsze – ale już szczególnie w Wielkim Poście – pracowali nad zbudowaniem osobistej, głębokiej, wręcz intymnej więzi z naszym Panem, powierzając Mu w modlitwie zarówno sprawy radosne, jak i trudne. I to bez względu na to, jak się te nasze sprawy wcześniej układały i jak się będą układały potem – to znaczy, nawet pomimo tego, że będziemy mieli wrażenie, iż nasze modlitwy nie zostały wysłuchane.

Oczywiście, to nigdy nie jest prawdą, bo one są zawsze wysłuchane, natomiast Pan sam prowadzi nasze sprawy według swojego planu. Jedno, czego możemy być pewni, to to, że On nigdy nas nie skrzywdzi i nie zostawi bez pomocy.

Zgodnie z tym, co powiedział dzisiaj w Ewangelii: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy Go proszą.

Moi Drodzy, czy z tego, co Jezus powiedział, wynika, że nasze modlitwy zostaną wysłuchane? Myślę, że bardzo jasno: tak. A czy z tego, co Jezus powiedział, wynika, że otrzymamy wszystko, o co prosimy? Myślę, że bardzo jasno: nie. A co otrzymamy?

To, co dobre. Tak powiedział Jezus. A co dla nas dobre? To, co przyczyni się do naszego zbawienia, a nie chwilowego zadowolenia, czy zaspokojenia zmiennych zachcianek, czy kaprysów.

Dlatego przemyślmy – w tym Wielkim Poście – nasze relacje z Jezusem: nasze zaufanie do Niego, tematy naszych z Nim rozmów, przedmiot naszych próśb, a wreszcie także: naszą gotowość na przyjęcie tego, co On nam chce dać, a nie co nam się akurat w danej chwili zachciało.

Bo to On wie najlepiej, co jest dla nas naprawdę dobre.

4 komentarze

  • Bezprecedensowy krok Franciszka. Usunął biskupa, który sprzeciwiał się przymusowi szczepień Hierarcha z Puero Rico nie chciał zgodzić się na segregowanie katolików na zaszczepionych i niezaszczepionych.
    Czy księża mogą to potwierdzić lub zaprzeczyć tej wiadomości jaką spotkałam ?
    Będę wdzięczna.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.